Unia świętowała 95 lat!

0

Licznie zgromadzeni swarzędzanie świętowali rocznicę powstania Unii. 15 sierpnia br. minęło dokładnie 95 lat od chwili kiedy grono entuzjastów sportu – na czele z Marianem Zaporowskim -powołało do życia Swarzędzki Klub Sportowy „Unia”.

Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 10:00 Mszą Świętą w kościele pw. św. Marcina. Po jej zakończeniu uczestnicy przeszli ulicą Św. Marcina do hali SCSiR. Pochód uświetniła Swarzędzka Orkiestra Dęta. Uroczysta akademia w Hali Swarzędzkiego Centrum Sportu i Rekreacji rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru klubu i wspólnego odśpiewania „Mazurka Dąbrowskiego”. Uroczystość prowadził znany dziennikarz sportowy Marek Lubawiński, a jako pierwszy głos zabrał prezes SKS Unia Wojciech Matecki, witając licznie zgromadzonych gości. Wśród których była m.in. córka założyciela klubu Mariana Zaporowskiego. Następnie prowadzący przybliżył historię klubu i jego poszczególnych sekcji. Potem przyszła pora na gratulacje i życzenia. – Ogromne podziękowania dla tych, którzy przez te 95 lat tworzyli historię klubu” – podkreślał burmistrz Marian Szkudlarek. Z kolei poseł Bożena Szydłowska życzyła klubowi aby nadal był miejscem spotkań, treningów, rozgrywek. Głos zabrali także m.in. Agata Mikulska – członek zarządu Polskiego Związku Zapaśniczego, Lech Pauliński – Prezes Wielkopolskiego Związku Zapaśniczego oraz Paweł Wojtala – Prezes Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Wręczenie nagród, wyróżnień oraz odznaczeń, zarówno tych klubowych, jak i związkowych było kolejnym punktem uroczystości. Wielkopolski Związek Piłki Nożnej swoimi odznaczeniami  uhonorował m.in.: Mariusza Białkowskiego – kierownika zespołu seniorów oraz Jakuba Ostrowskiego – trenera pierwszej drużyny. Po części oficjalnej, uczestnicy jubileuszu biesiadowali przy grillu i grochówce. Sportowym wydarzeniem był mecz piłki nożnej pomiędzy Przyjaciółmi „Zapora” a zespołem „Kaczka” złożonym z poznańskich dziennikarzy. W drużynie kolegów Michała Zaporowskiego, przedwcześnie zmarłego wychowanka Unii, zagrali: Dominik Kubiak, Waldemar Przysiuda, Tomasz Stankiewicz, Michał Góralski, Marian Paczyński, Sebastian Jankowski, Robert Cieślewicz, Tomasz Rybarczyk, Mariusz Pietrzak, Marcin Szymański, Marcin Staszak, Sławomir Laskowski, Rafał Jankowski, Konrad Zandrowicz , Paweł Bocian oraz Jakub Ostrowski.  – Uważam, że wydarzenie było sympatyczne. Ludzie, którzy coś dla klubu zrobili, zostali wyróżnieni. Jest to miłe, że o tych starszych sportowcach ciągle się pamięta” – podsumował sobotni jubileusz Wiesław Zaporowski, legenda klubu i wieloletni działacz związany z Unią od 60 lat.

Jan Piechota

{gallery}08.09.2016-2{/gallery}

Fot. H.Staniewska

 

Pani Franciszka od swarzędzan

0

Charakterystyczna i unikatowa kamienica przy ul. Rynek 29 skrywa wiele tajemnic. To także ukochany, rodzinny dom wielopokoleniowej rodziny Wiśniewskich, z których najbardziej znaną przedstawicielką była Franciszka Wiśniewska. Położna z wykształcenia i zamiłowania pomogła przyjść na świat setkom mieszkańców naszego miasta i gminy.

Ponoć każdy dom i zaułek starówki dużego lub małego miasta ma swoją historię i skrywa jakąś tajemnicę. Centrum Swarzędza. Sam środek. Kamienica nr 29.  Charakterystyczna, unikatowa a jednocześnie przepiękna architektonicznie perełka na swarzędzkim Rynku. O ciekawych dziejach  kamieniczki w sercu naszego miasta i jej wyjątkowych mieszkańcach  mogliśmy dowiedzieć się dzięki przekazom pani Genowefy Owczarzak (z domu Majchrzak) i Magdaleny Gombowskiej i udostępnionym przez panie pamiątkowym rodzinnym zdjęciom i dokumentom. Dziś część pierwsza opowieści.

Urodzona w Wierzonce

Znana swarzędzka położna tkwi w pamięci wielu mieszkańców naszego miasta, szczególnie starszego pokolenia. To ona przyjmowała na świat tysiące swarzędzan, to ona wspomagała i wspierała rodzące w domach mieszkanki miasta i gminy. To ona cieszyła się wielkim szacunkiem i autorytetem w swarzędzkiej społeczności.

Pani Franciszka Wiśniewska urodziła się  28 marca 1895 w Wierzonce w rodzinie Agnieszki (z d. Szukała) i Jana Kapitańczyków jako najstarsza z trojga rodzeństwa. Jak wynika z zachowanego dokumentu (z roku 1953) posiadała dyplom położnej wydany w roku 1920 przez Państwową Szkołę Położnych w Poznaniu i miała uprawnienia do wykonywania zawodu położnej miejskiej (7 godzin) w Swarzędzu.

Witała na świecie małych swarzędzan

Pani Franciszka współpracowała ze znanym swarzędzkim lekarzem Kazimierzem Kosmalą mieszkającym także przy Rynku, pod numerem 18.  Z relacji rodziny wiadomo, że czasami położną wzywano do porodu o każdej porze dnia i nocy co było niebezpieczne, szczególnie w czasie wojny. Podczas okupacji niemieckiej na piętrze i parterze domu, w którym mieszkali znajdował się szpital wojenny.  Do pobliskich miejscowości pani Wiśniewska udawała się z pomocą medyczną często wozem a za pracę otrzymywała niejednokrotnie zapłatę w postaci warzyw, jaj czy drobiu. W pamięci rodziny zachowały się także wspomnienia trudnych decyzji zawodowych pani Franciszki związanych z problemami kobiet potraktowanych w sposób dla nich mało komfortowy przez wyzwalające Swarzędz wojska radzieckie. W rodzinie przechowuje się do dziś zdjęcie (rok 1947) przedstawiające np. panią Franciszkę Wiśniewską w pracy czyli w domu, w którym może godzinę wcześniej  przyszedł na świat nowy mieszkaniec (lub mieszkanka) miasta. Na fotografii widać leżącą w łóżku szczęśliwą matkę, wokół niej rodzinę w komplecie a wśród niej także i akuszerkę – panią w białym fartuchu trzymającą na rękach maluszka oraz pomagającą jej już wtedy przy pracy najmłodszą córkę Kazimierę – stoi druga z prawej.

Mieszkanie na Rynku

Rodzina pani Franciszki:  matka  Agnieszka, mąż Ludwik i trzy córki Joanna, Stanisława i najmłodsza Kazimiera (na zdjęciu rodzinnym w stroju komunijnym – rok 1937) zajmowała już przed II wojną światową ostatnią kondygnację kamienicy przy ul. Rynek nr 29. Do rozpoczęcia wojny ciąg kamienic Rynku od budynku z dzisiejszym zegarmistrzem do narożnika przy wylocie ul. Zamkowej należał do rodzin żydowskich (a już na pewno do roku 1943 leżał w granicach Gminy Żydowskiej). Wiśniewskich dokwaterowano do kamienicy sklepikarza Fabiana prawdopodobnie dlatego, że społeczność żydowska w mieście traciła już wtedy swoje wpływy a pani Wiśniewska wykonywała ważny społecznie i potrzebny dla miasta i okolicy zawód (warto w tym miejscu dodać, że w pobliżu  –  kilka kamienic dalej –  mieszkała inna położna, pani Stanisława Mysior). O tym jak los splótł dzisiejszych potomków Wiśniewskich z Żydami Fabianami – poprzednimi właścicielami kamienicy i tajemnicach kamienicy za tydzień, w kolejnym numerze TS.

H. Staniewska

{gallery}08.09.2016{/gallery}

Pani Franciszka Wiśniewska nie była jedyną położną w naszym mieście. Ze źródeł archiwalnych zebranych przez Aurelię Bartoszek wynika, że w  "Urzędowym spisie lekarzy, lekarzy – dentystów ……"  na rok 1939 wśród położnych wymieniono:

1) Nowaczek Genowefa, ur. 1899, uprawnienia od 1927, obwód Swarzędz

2) Mysiorowa Stanisława, ur. 1899, uprawnienia od 1922, obwód j.w.

3) Wiśniewska Franciszka, ur. 1895, uprawnienia od 1920, obwód j.w.

W "Orędowniku powiatu wschodnio-poznańskiego" jest wzmianka o akuszerce obwodowej Marii Małeckiej z Swarzędza" (1922 nr 1).rts

Uwaga na bobry!

0

Niedawno bóbr ranił pluskającego się w Jeziorze Swarzędzkim psa. Zwierzę udało się uratować, ale jego właścicielka przestrzega przed wchodzeniem do wody: –Przecież bóbr może zaatakować także człowieka – mówi pani Sonia. Zdaniem strażników miejskich nie ma jednak takiej możliwości i swarzędzanie mogą się czuć nad jeziorem bezpiecznie. Pod warunkiem, że nie będą prowokować gryzoni.

W okolicznych akwenach żyje coraz więcej bobrów. Świadczy to o poprawiającej się jakości wód, ale jest i druga strona medalu – działalność tych zwierząt stanowi poważne zagrożenie dla drzewostanów i tym samym ludzkich osiedli. Jak się jednak okazuje, także te z pozoru sympatyczne gryzonie mogą być niebezpieczne dla otoczenia. Przed kilkoma dniami naszą redakcję odwiedziła właścicielka psa, który mocno ucierpiał podczas spotkania z bobrem, prosząc o wystosowanie do mieszkańców apelu o zachowanie ostrożności podczas spacerów nad Jeziorem Swarzędzkim, a zwłaszcza zwrócenie uwagi na czworonogi, które wchodzą do wody: – Zdarzenie miało miejscu na początku sierpnia. Byliśmy z psem na spacerze, na wysokości zejścia nad jezioro przy kościele jest polana, tam pies wszedł do wody i płynąc zaczął nagle piszczeć. Zauważyliśmy, że coś go zaatakowało. Z początku myśleliśmy, że to wydra, ale w pewnym momencie zobaczyliśmy charakterystyczny ogon bobra. Pieskowi ledwo udało się wyjść z wody z wieloma głębokimi ranami podbrzusza… – relacjonuje nam mieszkanka. – Natychmiast zawinęliśmy zakrwawionego pieska w koce i przewieźliśmy do kliniki weterynaryjnej w Poznaniu. Założono mu szwy, podano antybiotyki, leżał tam przez dwa tygodnie. Na szczęście udało się go uratować, ale ludzie powinni uważać spacerując brzegiem jeziora, zwłaszcza że pogoda zachęca do spędzania czasu nad wodą. Nie wchodźmy jednak do niej – przestrzega. To, że pies został zaatakowany przez bobra potwierdzają także wyniki ekspertyzy lekarskiej, którą przedstawiła nam mieszkanka. Mówi ona także o „rozległych i licznych ranach szarpanych po pogryzieniu”, co może świadczyć dodatkowo o wielkości bobra, zwłaszcza, że Paddy, bo tak wabi się niedoszła ofiara gryzonia do małych nie należy. – Ogólnie to cud, że lekarze postawili go na nogi, biorąc pod uwagę obrażenia i to ile piesek stracił krwi. Zdaję sobie sprawę, że woda to naturalne środowisko bobra, a nie psa, ale to normalne, że psy podczas spaceru wchodzą do jeziora popływać. Rzadko jednak zdarza się, by coś je zaatakowało, a tym bardziej gryzoń i to powodując takie rany – dodaje pani Sonia, podkreślając że o całym zdarzeniu poinformowała też miejscowych urzędników, a także służby mundurowe. Te jednak mają wątpliwości co do zuchwałości bobra. Jak podkreśla Piotr Kubczak, komendant Straży Miejskiej, gryzoń nie mógł zaatakować innego zwierzęcia, bo zwyczajnie nie leży to w jego naturze: – Nie znamy dokładnych okoliczności tego zdarzenia, jedynie relacje mieszkanki, ale przypuszczam, że bóbr musiał zostać w jakiś sposób sprowokowany przez psa, którego uznał za zagrożenie dla żeremi lub swojej rodziny. Te gryzonie to zwierzęta roślinożerne, nieprowokowane nie zaatakują: ani zwierzęcia, ani tym bardziej człowieka. Nie stanowią dla nas zagrożenia, bo to wynika z ich trybu życia – nie polują i funkcjonują nocą, są bardzo skryte. To nie jest drapieżnik tylko gryzoń  – wyjaśnia szef funkcjonariuszy, dodając że Jezioro Swarzędzkie nie jest miejscem do kąpieli dla psów: – Gdy w jeziorze nie ma wyznaczonego kąpieliska to każdy wchodzi do wody na własną odpowiedzialność. Także zwierzęta – rozkłada ręce. Bobry są w Polsce pod ochroną. To także gatunek chroniony przez prawo unijne – dyrektywę siedliskową. Zezwala ona na odstępstwa od zakazów, w tym zakazu ich zabijania i chwytania, ale tylko po stwierdzeniu braku rozwiązań alternatywnych, dlatego też miasto nie będzie podejmowało żadnych działań wobec tych zwierząt: – Konsultowaliśmy się z Urzędem Miasta i Gminy i możemy jedynie przy brzegu jeziora zamontować tabliczki informujące o aktywności bobrów w okolicy, ale czy to coś da – nie wiadomo. Powinniśmy jednak mieć świadomość, że to ich naturalne środowisko. Jakość wody w jeziorze uległa poprawie i te zwierzęta będą spotykane w naszym akwenie. Nie jest to jednak kolejny niebezpieczny zwierz, którego trzeba tępić, albo przeganiać ze swojego środowiska. Gdy zobaczymy bobra, po prostu idźmy dalej, nie próbujmy robić sobie z nim zdjęć, nie prowokujmy go – apeluje P. Kubczak. Odnotujmy, że dyskusja nad cały czas rosnącą aktywnością tych zwierząt trwa od niedawna praktycznie w całym kraju. Obecnie w Polsce liczebność bobra szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy osobników. Nie wiadomo jak duża populacja zamieszkuje „swarzędzkie” wody.

mn

""

Pogryziony przez bobra pies był leczony przez dwa tygodnie w specjalistycznej klinice, założono mu sporo szwów. Dziś ma się zdecydowanie lepiej.
Zdaniem swarzędzkich funkcjonariuszy bóbr nie mógł zaatakować psa, bo nie jest drapieżnikiem. –  Musiał zostać w jakiś sposób sprowokowany lub bronił swoich żeremi albo rodziny – mówi komendant Piotr Kubczak.

Spore zmiany w budżecie

0

Aż 1,75 mln zł, czyli o 500 tys. zł więcej niż planowano przeznaczy Swarzędz na budowę ronda i modernizację ul. Swarzędzkiej w Gruszczynie. Pieniądze na tę realizowaną wspólnie z powiatem inwestycję zostały właśnie wycofane z II etapu przebudowy ul. Dworcowej w Kobylnicy. Zmian w budżecie jest jednak więcej.

Wszystko za sprawą przetargu ogłoszonego przez Zarząd Dróg Powiatowych dla inwestycji w Gruszczynie. Jak się okazało, oferty które otwarto przed kilkoma dniami przekraczają zaplanowane wcześniej 2,5 mln zł. na to zadanie, które – przypomnijmy – po połowie ma być finansowane przez powiat oraz Swarzędz. – W czwartek zostały otwarte oferty i rozpoczęła się kolejna faza procesu wyłonienia najkorzystniejszej. Powiat w swoim budżecie miał zapewnioną kwotę 1,9 mln, my po dochwaleniu tych 500 tys. będziemy mieć 1,7 mln. Natomiast złożone w przetargu na ul. Swarzędzką oferty osiągają w tej chwili pułap od 3,3 mln do 4,2 mln zł. Starostwo zwróciło się do gminy, by uchwaliła kwotę 1,75 mln zł, ponieważ powiat musi wprowadzić te pieniądze do swojego budżetu. W przeciwnym wypadku nie rozstrzygnie przetargu na inwestycję i nie podpisze umowy z wykonawcą. Przypomnę, że zobowiązaliśmy się partycypować w tej drodze 50 na 50, a kosztorys inwestorski był na grubo powyżej 4 mln. zł – wyjaśniał podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej burmistrz Marian Szkudlarek, tłumacząc zmiany w budżecie. Niewykluczone zatem, że inwestycja w Gruszczynie doczeka się wykonawcy, który rozpocznie prace drogowe we wrześniu. Wówczas potrwają one, zgodnie z zapowiedziami, do połowy grudnia br. Natomiast pół miliona zł, które miasto przeleje na konto powiatu zostanie wycofane z innej ważnej inwestycji – II etapu budowy nawierzchni wraz z odwodnieniem w ul. Dworcowej w Kobylnicy. W tym roku, odnotujmy, Swarzędz planował przeznaczyć na jej realizację 800 tys. zł: – Z drugiego etapu, na który mamy w budżecie 800 tys. zdejmujemy 500 tys., ponieważ w tym roku nie przerobimy tej kwoty, fizycznie nie ma takiej możliwości. Jesteśmy na to wszystko przygotowani, ale musimy pewne rzeczy robić po kolei. Nie wykonamy II etapu nie mając zrobionego pierwszego – wyjaśnił gospodarz gminy, informując że Swarzędz stara się jednocześnie o dofinansowanie tej inwestycji: – Jesteśmy po pierwszej fazie oceny projektów związanych z Zintegrowanymi Inwestycjami Terytorialnymi. Sprawa dotyczy dworca w Kobylnicy z pierwszym odcinkiem ul. Dworcowej od ul. Swarzędzkiej oraz dworcem w Swarzędzu. Tam na kwotę 12,5 mln mamy po pierwszym sprawdzeniu przez metropolię zakwalifikowane 9,5 mln dofinansowania. Natomiast czy te pieniądze dostaniemy, dowiemy się na przełomie października i listopada. Inwestycja będzie realizowana, ale kilka miesięcy później – podkreślił szef UMiG. Na tym jednak nie koniec zmian w budżecie. Jak wynika z przegłosowanej we wtorek przez radnych zmiany uchwały budżetowej Swarzędza na bieżący rok,

dodatkowe 800 tys. zł miasto przeznaczy na budowę sieci wodociągowej i kanalizacji sanitarnej w Paczkowie, o pół miliona zwiększy budżet przeznaczony na zakup specjalistycznych wozów strażackich, z kolei dodatkowe 600 tys. zł z gminnej skarbonki powędruje na budowę i modernizację oświetlenia w Łowęcinie, Gruszczynie i Garbach. Swarzędz znalazł też dodatkowe środki m.in. na remont i modernizację dwóch przepompowni ścieków w Kobylnicy, dofinansowanie remontu II piętra komisariatu policji, czy awaryjną naprawę rowu melioracyjnego znajdującego się na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Nad Cybiną”, odwadniającego północną część miasta. Z kolei ok. 1,4 mln zł wycofano m.in. z planowanej na ten rok modernizacji kolejnej części deptaka na północnych osiedlach. Zadanie to, ze względu na przedłużające się procedury przetargowe, będzie realizowane w przyszłym roku. – Pierwszą kolejność mają inwestycje, na które dostajemy dofinansowanie, dopiero potem realizujemy te, które musimy robić samodzielnie. Tak realizujemy obiekty sportowe, budynki komunalne, tak chcemy realizować Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. Pierwszy nabór w ramach ZIT był do końca maja, teraz będziemy przygotowywać wniosek na drugi nabór październikowy i tam też mamy określone zadania – podsumował burmistrz. Odnotujmy, że na 23 okoliczne miejscowości wchodzące w skład metropolii poznańskiej przeznaczone jest – w ramach unijnych dofinansowań ZIT – 100 mln zł.

mn

 

Przy „Czwórce” wyrósł las

0

Las wspinaczkowy, tzw. linarium, czyli piramida linowa oraz dwudziestometrowy zjazd na linie – takie atrakcje czekają od wtorku na dzieci przy Szkole Podstawowej nr 4. To efekt zagospodarowania przyszkolnego placu przez miasto w ramach tegorocznego budżetu obywatelskiego.

Place zabaw dla dzieci przyjmują coraz to bardziej fantazyjne, rozbudowane formy. Także w naszej gminie. Bo oto ciekawa konstrukcja pojawiła się na tyłach Szkoły Podstawowej nr 4, na niezagospodarowanym od wielu lat placu tuż przy przyjeziornej skarpie. W miniony wtorek władze miasta – przy asyście licznych reprezentacji swarzędzkich przedszkoli uzbrojonych w baloniki – uroczyście oddały do użytku tzw. „Dziecięco-młodzieżowy plac zabaw”, który był przez ostatnie miesiące realizowany jako jedna z pięciu tzw. dodatkowych inwestycji tegorocznego budżetu obywatelskiego, uzyskując w zeszłorocznym głosowaniu całkiem spore poparcie – 653 głosy. A w jej ramach na skwerze pojawił się las wspinaczkowy, piramida linowa, dzieci (najmłodsze oczywiście w towarzystwie dorosłych) mają też możliwość skorzystania ze zjazdu linowego z siedziskiem i z naszych obserwacji wynika, że właśnie do tego urządzenia ustawiała się największa kolejka chętnych. Przedsięwzięcie kosztowało miejską skarbonkę nieco ponad 103 tys. zł, jednak na tym nie koniec zagospodarowywania przyszkolnego placu – wśród elementów koncepcji związanej z tą nieruchomością znajduje się także góra saneczkowa, w przyszłości w parku linowym pojawi się też ścieżka, ławeczki, kosze na śmieci, a całość zostanie obsadzona krzewami.

mn

Żegnamy Artystę

0

Swarzędzka społeczność poniosła niepowetowaną stratę. Z grona wybitnych mieszkańców naszej ziemi odszedł – po ciężkiej chorobie – wybitny artysta fotografik, pedagog, zapalony podróżnik i miłośnik ziemi swarzędzkiej – Henryk Błachnio.

Dzisiaj rano do naszej reakcji dotarła bardzo smutna wiadomość. Po długiej i ciężkiej  chorobie zmarł znany i lubiany przez rzesze mieszkańców wybitny artysta fotografik, pasjonat przyrody, miłośnik ziemi swarzędzkiej, pedagog i wykładowca – Henryk Błachnio.

Był członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, Światowego Stowarzyszenia Artystów Fotografików i Twórców Audiowizualnych oraz WCF i EKOART, wykładowcą w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu
i autorem wielu albumów fotograficznych z cyklu Przenikanie: Swarzędz i okolice, Dolina Cybiny, Pobiedziska i okolice, Kostrzyn i okolice orazSowy i Hr. August Cieszkowski.

Pasją pana Henryka stały się w ostatnich latach podróże po różnych zakątkach świata, z których przywoził ogromny zbiór  zdjęć (z Chin, Nepalu, czy Kenii) prezentowanych później podczas licznych wystaw (m.in. Barwy czasu, Chiny – Kraj Środka ( cykl),Oblicza Kenii (cykl), Tybet, Wokół Medyny – Kontrasty, Odkrywanie Indii (cykl), Nepal – czas zatrzymany). Twórczość artystyczna Henryka Błachnio została wysoko oceniona w wielu konkursach fotograficznych m. in. w Chinach, Japonii, Belgii. Francji, Wilnie. Uhonorowany został m. in. nagrodą Grand Prix w światowym konkursie fotograficznym Wiara i wierni świata. Otrzymał m.in. odznaczenie: Platynowy Medal im. Jana Kilińskiego za zasługi dla rzemiosła polskiego.

rts

Pana Henryka Błachnio pożegnamy w czwartek, na cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej 27 w Jasinie (dawniej Gortatowo).

{gallery}05.09.2016{/gallery}

Fot. H. Staniewska, archiwum TS

Naciągacze nie próżnują

0

Podają się za przedstawicieli znanych instytucji. Podszywają się za pracowników poważanych firm byle zdobyć zaufanie mieszkańca i zdobyć jego podpis na dokumencie. Łatwowierny, najczęściej starszy wiekiem mieszkaniec jest łakomym kąskiem naciągaczy. Kilka tygodni temu „najazd” przedstawicieli pewnej firmy przeżyła ul. Strzelecka i okoliczne rejony.

Swarzędz, lipiec 2016. Do jednego z domów, położonych przy ul. Strzeleckiej zadzwonił  elegancko ubrany młody człowiek, trzymający w dłoni pokaźnych rozmiarów teczkę a w drugiej plik umów. – Był  grzeczny, miły i bardzo uprzejmy – relacjonowała nam później pani Ewa, starsza mieszkanka jednej z posesji, która na dźwięk dzwonka podeszła do furtki. Mężczyzna podał swoje imię i nazwisko, pokazał szybko legitymację i powiedział, że jest pracownikiem poznańskiej Gazowni. – Z Grobli? –podpytywała pani Ewa – Tak, tak, oczywiście. Z gazowni, z którą ma Pani już podpisaną umowę. Rozsyłaliśmy książeczki z informację o niższych taryfach  i prośbą by osoby, które chcą płacić niższe kwoty odesłały nam je do Gazowni, a od Państwa nic nie przyszło. Nie chce Pani płacić mniej? – zapytał młody człowiek. Pani Ewa zdenerwowała się. Faktycznie, kilka tygodni wcześniej przyszła jakaś mała książeczka, w którym było coś napisane o stawkach gazu, ale żeby to trzeba było odsyłać? – Skoro państwo nie odesłali, to nie chcecie mieć niższej taryfy? Nie chcecie zaoszczędzić? – nagabywał delikatnie, acz stanowczo młody człowiek. – Pomyślałam wtedy, że synowi i córce umknęło, że trzeba to odesłać ta książeczkę, że mogą tego być jakieś konsekwencje – tłumaczyła  nam mieszkanka Strzeleckiej. Co było dalej?  Pani Ewa po namyśle wpuściła mężczyznę na posesję. –  Pytałam czy na pewno jest z PGNiG, z którym mam podpisaną umowę. Potwierdzał, że oczywiście, że mogę zadzwonić i sprawdzić, pokazał nawet swój dowód osobisty, kazał spisać imię i nazwisko… Mówił, że teraz mają wprowadzone nowe, korzystniejsze taryfy i opłaty dla długoletnich użytkowników i warto skorzystać, bo można sporo zaoszczędzić… – opowiada dalej mieszkanka Strzeleckiej.  Zapewne dla uwiarygodnienia mężczyzna pokazał też pani Ewie plik umów podobno już podpisanych. – Idę po kolei po domach, wszyscy pani sąsiedzi już podpisali aneksy do umowy, wszyscy chcą płacić niższe stawki – relacjonował młody człowiek, prosząc gospodynię o szklankę wody. Dostał. – Był bardzo sympatyczny. Pożartował jeszcze kilka minut, dał kilka stron dokumentów do  podpisu, przepisał dane Pesel z mojego dowodu osobistego i pożegnaliśmy się. Zapewnił, że rodzina będzie zadowolona, bo nie musi już jeździć do gazowni, by spisywać aneks do umowy z nowymi taryfami – podkreśla pani Ewa.  – Młodzi ludzie teraz długo pracują, zaoszczędzi  pani dzieciom biegania do nas. My wiemy, że nie wszyscy mają czas by do nas przyjechać, dlatego gazownia wysyła swoich przedstawicieli. – wyjaśniał mężczyzna na odchodne. Mile się pożegnał i poszedł.

Pani Ewa nie posiadała się z radości. Zaoszczędziła swoim domownikom czas, nie muszą nigdzie jeździć,  ten młody człowiek był tak uprzejmy, że wszystko załatwił – myślała. Czar jednak wkrótce prysł. Po 30 minutach do domu wrócił syn pani Ewy. Kiedy ta opowiedziała mu o wizycie przedstawiciela gazowni  zdenerwował się. Coś go tknęło. Zaczął szybko czytać dokumenty. Po chwili już wszystko było wiadomo. – To nie był żaden aneks do umowy, tylko to zupełnie nowa umowa z zupełnie nową firmą, która jest konkurencją dla PGNiN, z którą umowę już mamy od wielu lat. – relacjonuje nam syn pani Ewy. –  Zadzwoniłem na Infolinię. Tam poinformowano mnie, że PGNiN nie wysyła żadnych swoich pracowników „po domach”. Wiedziałem więc, że mężczyzna przedstawił się za kogoś kim nie był – dodaje.  Syn i córka pani Ewy szybko zadziałali. – Zabraliśmy Mamę i zaczęliśmy jeździć po okolicy i szukać czy przypadkiem ten niby człowiek z Gazowni nie krąży jeszcze gdzieś po innych mieszkańcach – wyjaśnia syn pani Ewy.  Mieli sporo szczęścia, bo na mężczyznę natknęli się kilkaset metrów dalej na ul. Stawnej. Po słownej utarczce przedstawiciel firmy X zwrócił pani Ewie wszystkie podpisane przez nią umowy. A starsza pani je podarła. Na szczęście w tym przypadku sprawę udało się „odkręcić”.  Pani Ewa może spać spokojnie, ale nauczkę na pewno zapamięta na długo. – Sama innych przestrzegałam, że trzeba uważać, nie wpuszczać nikogo do domu, nie podpisywać niczego,  a ten mężczyzna tak mnie podszedł, że podpisałam wszystkie dokumenty, które mi podsunął. Pewnie firma, którą reprezentuje chce zdobyć więcej klientów, bo może dopiero wchodzi na rynek, ale tak się nie robi. Ten młody człowiek naciągnął mnie, podając się za osobę, którą nie był. – wzdycha, prosząc byśmy na łamach Tygodnika przestrzegli swarzędzan.

Czytajmy zatem bardzo uważnie wszelkie umowy i dokumenty. I nie dajmy się nabić w „butelkę”. Konkurencyjne firmy stosują bowiem – jak się okazuje – różne chwyty. Nie zawsze czyste…

kt

Na stronie  internetowej PGNiG widnieje komunikat:

Uważaj na nieuczciwych sprzedawców!

Czy będąc w domu odwiedziła Cię osoba podająca się za pracownika "gazowni" lub PGNiG i namawiała do podpisania umowy lub innych rzekomo niezbędnych dokumentów? Jeżeli tak, to mogłeś paść ofiarą oszustwa.

PS. Imię głównej bohaterki na jej prośbę zostało zmienione.

Paul Krause oficjalnie honorowym obywatelem

0

W miniony wtorek swarzędzki samorząd oficjalnie uhonorował Paula Krause z Ronnenbergu  tytułem Honorowego Obywatela Miasta. 

Niemiecki polityk od wielu lat aktywnie włącza się w rozwój partnerskich stosunków pomiędzy rodzinnym Ronnenbergiem i Swarzędzem, a decyzję o przyznaniu mu tego wyróżnienia swarzędzka Rada Miejska, przypomnijmy, podjęła już w lutym br., wówczas zabrakło go jednak podczas uroczystej sesji samorządu.  Podczas wtorkowej sesji wyświetlony został film traktujący o 25-letniej współpracy Swarzędza i Ronnenbergu, a zarówno władze naszego miasta, jak i goście z Niemiec przekonywali, że wzajemne kontakty przyniosły wiele korzyści obu stronom.Gratulujemy.

rts

 

Zaczarowana Podkowa ma nową siedzibę

0

Prowadzone przez prywatnego operatora Publiczne Przedszkole Zaczarowana Podkowa w Zalasewie, może pochwalić się – od kilku dni nową siedzibą. 175. przedszkolaków będzie mogło korzystać m.in. z siedmiu nowoczesnych sal dydaktycznych.

W miniony poniedziałek, 29 sierpnia oficjalnie oddano do użytku nową siedzibę – prowadzonego przez prywatnego operatora – Publicznego Przedszkola Zaczarowana Podkowa w Zalasewie. Z tej okazji placówkę odwiedzili znamienici goście z posłanką B. Szydłowską, burmistrzem M. Szkudlarkiem i przewodniczącą RM B. Czachurą na czele, którzy zwiedzili nową siedzibę zalasewskiego przedszkola. Obiekt posiada 7 sal dydaktycznych z bezpośrednim dostępem do sanitariatów, dwa przestronne hole, dwa place zabaw oraz dwa parkingi. 1 września w placówce  naukę i zabawę rozpoczęło 175 milusińskich.

kk

 

100 lat pani Stanisławy!

0

W minionym tygodni wspaniały Jubileusz obchodziła mieszkanka Swarzędza, pani Stanisława Cudakiewicz. Swarzędzanka świętowała swoje setne urodziny!

23 sierpnia, mieszkająca w Swarzędzu pani Stanisława Cudakiewicz obchodziła okrągłe setne urodziny. Z tej okazji  bliscy pani Stanisławy zorganizowali dla Niej przyjęcie urodzinowe w Restauracji  „Między Nami w Paczkowie”.  Do licznych życzeń gratulacje dołączyli także przedstawiciele naszych władz: burmistrz Marian Szkudlarek, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Zygmunt Majchrzak oraz pracownicy swarzędzkiego Urzędu Stanu Cywilnego.

Życzymy wiele zdrowia!

rts