Szybowcowa znowu pod wodą

0

Tradycyjnie, w wyników obfitych opadów deszczu, ulica Szybowcowa w Janikowie została podtopiona.

17 września strażacy z Kobylnicy interweniowali w Janikowie. – Wskutek silnych opadów deszczu, ulica Szybowcowa została zalana – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski, komendant OSP Kobylnica. W przypadku tej ulicy, to już niemal tradycja. Zawsze kiedy pada silny deszcz, ulica zostaje podtopiona. Tym razem woda zaczęła się wlewać na dwie sąsiednie posesje. Strażacy musieli użyć pomp. Akcja trwała ponad 1,5 godziny.

kt

 

Dlaczego płonęły hale w Janikowie?

Zwarcie instalacji, celowe podpalenie czy jeszcze inne przyczyny spowodowały dwa potężne pożary hal magazynowych, które – w odstępstwie zaledwie dwóch miesięcy – wybuchły w sołectwie Janikowo. Czy to zbieg okoliczności, czy celowe działanie? – zastanawia się wielu mieszkańców. W Janikowie huczy od plotek.

Przypomnijmy. 18 stycznia, około godziny 17.00 wybuchł pożar hali magazynowej w Zakładu Produkcyjnym spółki Eurofoam przy Gnieźnieńskiej w Janikowie. Ogień objął hale magazynowe z pianką poliuretanową, co spowodowało jego szybkie rozprzestrzenianie. Przez kilkanaście godzin – w fatalnym warunkach atmosferycznych i w aparatach tlenowych – strażacy walczyli z żywiołem – w sumie ponad 80 strażaków z 35 jednostek straży pożarnych.W wyniku pożaru spaleniu uległa hala magazynowa oraz znajdujące się wewnątrz bloki pianki poliuretanowej, materiały pomocnicze w postaci filcu i waty oraz dach pomieszczenia.

Nie minęły dwa miesiące, a w Janikowie wybuchł kolejny potężny pożar. 11 marca około 18.00 strażacy zostali powiadomieni o pożarze hali magazynowej Zakładu Gotowania i Obierania Jaj przy ul. Leśnej. W wyniku pożaru spaleniu uległo pomieszczenie chłodni o powierzchni 150 m2 wraz z agregatem elektrycznym oraz 240 tys. sztuk jaj. Straty wyceniono na 167 tys. zł. – Wstępnie nie ustalono przyczyny pożaru, nie wyklucza się jednak zwarcia w instalacji elektrycznej agregatu. – informował tuż po pożarze st.asp. Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu. Okazuje się, że te wstępne przyczyny pożaru zostały potwierdzone. Prokuratura, która zajęła się wyjaśnianiem przyczyn pożaru, sprawę marcowego pożaru umorzyła. – Jeśli chodzi o pożar hali magazynowej z 11 marca, biegły z zakresu pożarnictwa obecny na miejscu zdarzenia wskazał, że przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Postępowanie dotyczące pożaru zostało więc umorzone – wyjaśnia Magdalena Mazur – Prus, rzeczniczka poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

"hale"

Czy zwarcie instalacji było też przyczyną pierwszego, styczniowego pożaru, którego straty wstępnie szacowano na 1 mln zł.? Tu sprawa wygląda nieco inaczej. Postępowanie w tej sprawie nadal jest prowadzone. – Niestety, do tej pory, mimo prób wyjaśnienia przyczyn pożaru przy Gnieźnieńskiej nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, co było bezpośrednią przyczyną pożaru – informuje rzecznik Prokuratury.

Tymczasem w Swarzędzu i w Janikowie huczy od plotek. Wielu mieszkańców wierzy, że pożar dwóch hal, w przeciągu zaledwie 2 miesięcy nie był dziełem przypadku i zbiegu okoliczności. Prokuratura nie widzi jednak przesłanek było łączyć obie sprawy. – Nie ustalono okoliczności, które wskazywałyby na związek tych dwóch spraw – podsumowuje przedstawicielka poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Kt

 

 

Znowu hala w ogniu!

Ponad 20 zastępów straży pożarnej gasiło olbrzymi pożar, który w miniony poniedziałek – tuż przed godziną 18.00 – wybuchł na terenie Zakładu gotowania i obierania jaj w Janikowie. Ogień objął jedną z hal magazynowych. Strażacy ewakuowali pracowników, nie dopuszczając do rozprzestrzeniania się ognia na inne budynki.

To drugi tak poważny i duży pożar hali w odstępie niecałych 2 miesięcy na terenie naszej gminy. W styczniu płonęła bowiem też hala w Janikowie, którą gasiło kilkadziesiąt jednostek straży pożarnej.

Poniedziałkowy pożar wybuchł tuż przed godziną osiemnastą w Zakładzie Gotowania i Obierania Jaj w Janikowie przy ul. Leśnej. – O godz. 17:47 dwa ciężkie samochody z OSP Kobylnica były już w drodze do pożaru – wyjaśnia naczelnik kobylnickiej OSP, Tomasz Tomaszewski. Strażacy już wtedy wiedzieli – widząc z daleka kłęby dymy – że przyjdzie im po raz kolejny stoczyć wielogodzinną walkę z żywiołem. – Kiedy pierwsze zastępy przyjechały na miejsce zdarzenia okazało się, że pożar objął chłodnię i magazyn, w którym składowano jajka do obróbki oraz jajka po obróbce przygotowane do transportu na paletach drewnianych i tekturowych – dodaje Tomasz Tomaszewski. Strażacy ewakuowali z terenu zakładu 6 osób, które pracowały przy linii technologicznej obrabiającej jajka. – Warunki prowadzenia działań gaśniczych były bardzo trudne, panowało duże zadymienie, dlatego wszyscy strażacy pracowali w aparatach powietrznych – podkreśla mł. kpt. Michał Kucierski z Wydziału Operacyjno – Szkoleniowego KM PSP w Poznaniu. Do tego temperatura powietrza sięgała minus 7 stopni Celsjusza, a pobliskie chodniki i drogi pokryte były śniegiem i lodem. Na miejsce pożaru dotarło w sumie ponad 20 jednostek straży pożarnej. – Działały także inne służby jak Policja, Pogotowie Ratunkowe, Pogotowie Gazowe oraz Pogotowie Energetyczne. Obecny był także przedstawiciel Wydziału Zarządzania Kryzysowego UMiG Swarzędz – dodaje Tobiasz Baranicz ze swarzędzkiej OSP.

{gallery}14.03.2013{/gallery}

Bezpośrednio pożarem było objętych 150 m2 hali. Po dwóch godzinach intensywnych działań pożar udało się opanować. Dzięki szybkiej i sprawnej akcji strażaków nikt nie ucierpiał oraz udało się uratować znaczną większość całej hali magazynowej. – Uchroniliśmy od pożaru część socjalną, taśmę produkcyjną, część biurową i przyległy magazyn firmy produkującej ozdoby z koralików – wyjaśnia szef kobylnickich strażaków. Dogaszanie i oddymianie hali trwało jeszcze kilka godzin. Część strażaków wróciła do bazy około północy.

– Strażakom udało się uratować mienie znacznej wartości – podkreśla M. Kucierski z poznańskiej KM PSP. W chwili obecnej trwa ustalanie przyczyn pożaru przez policję i biegłych oraz szacowanie strat.

kt

 

 

 

 

 

Żywioł szalał w Janikowie

0

Ponad 80 strażaków z 35 jednostek straży pożarnych walczyło przez kilkanaście godzin z największym – w ostatnim czasie w Powiecie Poznańskim – pożarem do którego doszło w miniony piątek, około 17 –tej w Janikowie Górnym. Płonęła hala magazynowa spółki Eurofoam przy Gnieźnieńskiej.

W piątek, 18 stycznia, tuż po godzinie 17 – tej strażacy zostali poinformowani o pożarze hali magazynowej zakładu produkcyjnego Eurofoam Poznań sp. z o.o. przy ul. Gnieźnieńskiej w Janikowie.

– Z treści zgłoszenia jakie otrzymaliśmy wynikało, że może to być bardzo trudna akcji, ale dopiero podczas dojazdu, gdy z odległości około 2 km zobaczyliśmy unoszące się kłęby czarnego dymu oraz buchające jęzory ognia wiedzieliśmy, że czeka nas ciężka i długotrwała walka z szalejącym żywiołem – relacjonuje naczelnik kobylnickiej OSP, Tomasz Tomaszewski.

Jeszcze przed dotarciem na miejsce dowódca pierwszego zastępu kobylnickiej OSP widząc rozmiary pożaru poprosił Miejskie Stanowisko Kierowania o zadysponowanie dodatkowych sił i środków. – Pożar objął hale magazynowe z pianką poliuretanową. Rodzaj oraz ilość składowanych wyrobów przyczynił się do szybkiego rozwoju pożaru. – wyjaśnia mł. kpt. Michał Kucierski, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Poznaniu. Jeszcze przed przybyciem strażaków pracownicy budynku socjalno – biurowego, znajdującego się tuż obok płonącej hali, ewakuowali się z obiektu. Podobnie zrobili mieszkańcy dwóch najbliższych budynków mieszkalnych. Jako pierwsi na miejsce pożaru dotarli strażacy z OSP Kobylnica. – Po dotarciu na miejsce nasze pierwsze działania polegały na wprowadzeniu strażaków do wnętrza hali w aparatach górnych dróg oddechowych i ewakuacji mienia z hali, które nie było jeszcze objęte pożarem – dodaje szef kobylnickich strażaków. – Z płonącej hali udało się uratować 10 balotów z pianką poliuretanową – wyjaśnia rzecznik poznańskiej PSP. Chwilę po strażakach z Kobylnicy dotarły dwa zastępy z jednostki z pobliskiego Antoninka, które podjęły działania w obronie budynku socjalno-biurowego. Sukcesywnie dojeżdżały kolejne jednostki ratowniczo – gaśnicze z terenu miasta Poznania oraz ochotnicy ze Swarzędza i innych jednostek OSP powiatu poznańskiego. Na miejscu pojawili się też pracownicy Wydziału Zarządzania Kryzysowego swarzędzkiego magistratu. – Na miejsce zdarzenia przybył też m.in. zastępca Komendanta Miejskiego st.bryg. J. Ranecki, przedstawiciele wydziału operacyjnego KM PSP i grupa operacyjna z KW PSP – wyjaśnia rzecznik Komendy Miejskiej PSP.

Dowodzący akcją pożarniczą na miejscu zadecydowali o ewakuacji mieszkańców z domów położonych najbliższej. – Dla ewakuowanych mieszkańców Gmina podstawiła autobus, w którym mogli się ogrzać. Otrzymali też koce, ciepłe napoje i posiłki. Gdyby okazało się, że nie będą mogli wrócić do domów, przygotowane zostało schronisko w Kobylnicy. Na szczęście, nie było jednak takiej potrzeby – wyjaśnia Adam Zimniak, dyrektor Wydziału Teleinformatyki i Zarządzania Kryzysowego ze swarzędzkiego ratusza. Działania gaśnicze prowadzone były w bardzo trudnych warunkach zarówno pożarowych – ze względu na bardzo duże zadymienie – oraz pogodowych (panowała bardzo niska temperatura). – Mróz powodował, że strażakom zamarzał sprzęt strażacki, a szalejący ogień pochłaniał kolejne partie magazynu oraz część przylegającego biurowca – relacjonował Tobiasz Baranicz, sekretarz swarzędzkiej OSP. W końcu zawalił się dach hali. – Zdeformowana od ognia konstrukcja dachu nie wytrzymała. Zawaliła się. Strażacy musieli wycofać się na zewnątrz hali i chronić przed żywiołem pobliskie zaplecze socjalne i budynki mieszkalne, znajdujące się w pobliskim sąsiedztwie – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski, naczelnik kobylnickich strażaków. Dla zabezpieczenia pracujących strażaków wezwano karetkę pogotowia oraz samochód z kontenerem socjalnym oraz samochód z kontenerem zapasowych butli z powietrzem. Warunki w jakich strażacy walczyli z żywiołem były arcytrudne, a toksyczny dym zmuszał strażaków do nieustannej pracy w aparatach powietrznych. – Około godziny 21 – tej, po czterech godzinach intensywnych działań gaśniczych, pożar udało się opanować. – Rozpoczął się jednak żmudny proces dogaszania, który trwał przez cała niemal noc, do godziny 4.30., w którym udział brało jeszcze 20 jednostek ratowniczych – relacjonuje Tomasz Tomaszewski z Kobylnicy.

Po 12 godzinach walki z żywiołem strażacy z Kobylnicy wrócili do bazy. Niesamowicie zmęczeni. – Spaleniu uległa cała hala magazynowa. Strażakom udało się jednak uratować część składowanych materiałów, budynki mieszkalne oraz część socjalno – biurową – podkreśla szef kobylnickich strażaków.

{gallery}29.01.2013{/gallery}

A na miejsce przybyły dwa zastępy OSP Kleszczewo i Czerwonaka, których zadaniem było dozorowanie pogorzeliska do południa następnego dnia -Straty są ogromne. Pożar hali w Janikowie wymagał użycia ogromnych sił i środków nie tylko Straży Pożarnej, ale także innych służb mundurowych. Nikt za to nie ucierpiał i to jest najważniejsze – dodaje Tobiasz Baranicz ze swarzędzkiej OSP.

W wyniku pożaru spaleniu uległa hala magazynowa oraz znajdujące się wewnątrz bloki pianki poliuretanowej, materiały pomocnicze w postaci filcu i waty oraz dach pomieszczenia.

W działaniach ratowniczych wzięło udział ponad 80 strażaków. – W sumie w akcji gaśniczej uczestniczyło 21 jednostek Państwowej Straży Pożarnej, 14 jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej z Krajowego Systemu Ratownictwa Gaśniczego oraz jeden zastęp Wojskowej Straży Pożarnej z Jednostki Wojskowej w Krzesinach – podsumowuje akcję rzecznik poznańskiej Komendy Miejskiej PSP, Michał Kucierski. – Akcja gaśnicza była przedsięwzięciem na ogromną skalę. To strażacy kierowali akcją gaśniczą i to oni zasługują na słowa uznania, spisali się na medal. Tym bardziej przykro mówić o osobach postronnych, które pouczały strażaków i siały panikę wśród sąsiadów płonącej hali. Takie incydenty nie powinny mieć miejsca – dodaje Adam Zimniak szef Sztabu zarządzania Kryzysowego naszej gminy.

Trwa szacowanie strat, nieoficjalnie mówi się, że pożar pochłonął 1 mln zł. Co było jego przyczyną? – Trwa ustalanie przyczyny pożaru, na razie nie wiadomo co doprowadziło do tego zdarzenia – wyjaśnia Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu, którego policjanci prowadzą postępowanie w tej sprawie.

kt