Władze myślą o wyborach

0

UMiG przygotowuje się do podziału gminy na jednomandatowe okręgi wyborcze. Zapowiada się prawdziwa rewolucja przy urnach i jeszcze ostrzejsza walka o głosy mieszkańców w 2014r.

Gmina Swarzędz rozpoczęła przygotowania do przedstawienia radnym i mieszkańcom zmian w okręgach wyborczych. Ratusz musi je wprowadzić, bo zmieniły się przepisy i procedury wyborcze. W 2014 r. przejdziemy więc prawdziwą rewolucję wyborczą. Wybierzemy 21 radnych, ale w okręgach jednomandatowych. Oznacza to, że Gmina musi zmienić dotychczasowy podział Gminy (były tylko 4 okręgi wyborcze) na 21 okręgów. W każdy wygra jedna osoba z największą liczbą głosów. Zdaniem wielu będzie to bardziej sprawiedliwy podział. Zmiany mają zostać przedstawione Radzie Miejskiej na wspólnym posiedzeniu w dniu 25 września.

kt

Nasi na Cysterskim

0

Cysterski szlak, cysterski rajd, setki zadowolonych turystów, swarzędzki „szef” imprezy, darmowe uczestnictwo i jeszcze na dodatek możliwość obejrzenia na mecie na własne oczy czegoś unikatowego w skali kraju i Europy.

Czy trzeba było czegoś więcej by zdecydować się na udział w VI Cysterskim Rajdzie Rowerowym? Osobiście przekonała się o tym w minioną niedzielę spora grupa swarzędzkich cyklistów, która podążyła jedną z siedmiu tras do Owińsk. Imprezę zorganizował Związek Międzygminny Puszcza Zielonka, prowadził komandor Eugeniusz Jacek, a w całości sfinansowało Starostwo Powiatu Poznańskiego.

Turyści podążali do celu z różnych miejsc. Do grup rowerzystów z przewodnikami dołączyli także piechurzy z kijami a do mety, usytuowanej w parku przed pałacem rodziny Von Treskow, dotarło aż 526 osób. Tutaj wszyscy wyjątkowo sprawnie obsłużeni, posileni tradycyjną grochówką mieli okazję do uczestnictwa w konkursie krajoznawczym i wygrania cennych nagród. Najciekawsze jednak było, dla większości rowerzystów, zwiedzenie otwartego niedawno Parku Orientacji Przestrzennej zlokalizowanego przy Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Owińskach i miejscowej izby muzealnej. Park Orientacji Przestrzennej jest pierwszym tego typu miejscem w Polsce, a także prawdopodobnie jedynym w Europie, w którym osoby niewidome mogą uczyć się poruszania na otwartej przestrzeni.

W imieniu swarzędzkich rajdowiczów serdecznie podziękowania wszystkim organizatorom (szczególnie panu Eugeniuszowi Jackowi za wzorowe przygotowanie i realizację tak dużej i ciekawej imprezy) składa

H. Staniewska

Dziki na muszce

0

Nie powiodły się dotychczasowe próby wyprowadzenia stada dzików poza miasto podejmowane przez strażników miejskich i lokalne koła łowieckie. Zwierzęta postanowiono odstrzelić.

O dziczym problemie w mieście informowaliśmy przez ostatnie miesiące tak regularnie, jak regularnie dziki dawały się we znaki mieszkańcom. Szukające pożywienia zwierzęta ryły przez ostatnie miesiące w rejonie starego wysypiska śmieci, w okolicach ul. Strzeleckiej, Św. Marcina i starego młyna. Początkowo stado liczyło kilka sztuk, przed wakacjami pojawiły się informacje, że populacja swarzędzkich dzików bardzo się rozrosła. Strażnicy miejscy, którzy cały czas monitorowali sytuację tych zwierząt, naliczyli nawet 30 sztuk – kilka loch z warchlakami. Na nic jednak zdały się podejmowane w międzyczasie przez funkcjonariuszy i lokalne koła łowieckie akcje mające na celu wyprowadzenie zwierząt z terenów gminy w lasy Puszczy Zielonka. Przypomnijmy, że próbowano zarówno odstraszających zapachem środków chemicznych, jak i tzw. nęcisk z pożywieniem, w tym przypadku z kukurydzą, której 3 tony zakupiło miasto na smaczny użytek dzików w celu wytyczenia ich wędrówki poza tereny gminy. W międzyczasie zrezygnowano też z budowy specjalnych odłowni, bo jak orzekli miejscowi myśliwi – nie przyniosą one rezultatu w przypadku tak dużej watahy zwierząt, byłyby też bardzo kosztowne: zarówno ich budowa, jak i sam wywóz odłowionych dzików. Zwierzętom, przypomnijmy, próbowano też utrudnić dostęp do pożywienia poprzez skierowaną do mieszkańców kampanię informacyjną na temat niedokarmiania dzików, bo i takie wspaniałomyślne gesty ze strony swarzędzan zachęcały ich do pozostania w mieście. Ostatecznie, jak poinformował podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej Straży Miejskiej, dziki postanowiono odstrzelić: – 15 sierpnia rozpoczął się sezon polowań na lochy i z tej okoliczności skorzystali łowczy. Innej skutecznej metody nie ma. Rozmawialiśmy ze specjalistami i strażnikami miejskimi z innych miast, jak Hel, czy Świnoujście, które borykają się z podobnym problemem i także tam wszelkie metody okazały się nieskuteczne. Odstrzelenie tych zwierząt to jedyny skuteczny sposób na jego rozwiązanie, chociaż kolejne stada z pewnością za jakiś czas pojawią się w naszym mieście. Zresztą, gdybyśmy zawczasu nie rozwiązali problemu, to w przyszłym roku populacja dzików w Swarzędzu wzrosłaby dwukrotnie, bo te zwierzęta rozmnażają się bardzo szybko w korzystnych warunkach. A w mieście takie mają – tłumaczył postępy w sprawie szef strażników. Jak do tej pory odstrzelono 8 dzików: – Odstrzał będzie kontynuowany tak długo, jak długo będzie to potrzebne – zapowiedział komendant. Rozwiązanie, na które się zdecydowano nie spotkało się co prawda z dezaprobatą radnych, niektórzy z nich próbowali jednak ustalić w toku dyskusji, czy rzeczywiście zrobiono wszystko, żeby pozbyć się dzików z miasta w mniej drastyczny sposób. – Z naszych obserwacji wynika, że zdecydowana większość tych zwierząt to goście z Poznania, a Poznań – mimo że możliwości mają zdecydowanie większe, nie poradził sobie z tym problemem – tłumaczyli samorządowcom urzędnicy. Przypomnijmy, że cały czas trwają obserwacje innego stada dzików w naszej gminie – tym razem ryjącego w okolicach Bogucina. Czekamy na Wasze opinie i komentarze.

mn

Anielsko śpiewograli

0

Spontanicznie, wzruszająco i oryginalnie zaprezentowali się w sobotę w kościele na os. Kościuszkowców artyści – uczestnicy „Anielskiego Śpiewogrania”, czyli VIII Diecezjalnego Przeglądu Piosenki Religijnej.

Uzdolnieni muzycznie wykonawcy przybyli do Swarzędza z Dopiewa, Dopiewca, Kurnika, Owińsk, Drzązgowa, Murowanej Gośliny i z kilku miejsc w Poznaniu (warsztaty terapii zajęciowej, domy, ośrodki i stowarzyszenia pomocowe), po to by u nas zagrać i zaśpiewać najpiękniej jak tylko potrafią. Przyjechali tu w towarzystwie rodzin i opiekunów na zaproszenie Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Specjalnej Troski im. Leszka Grajka. Nad perfekcyjnie przygotowaną imprezą czuwała Barbara Kucharska. Przez przeszło dwie i pół godziny trzynastu wykonawców – zespołów i solistów zaprezentowało znane i mniej popularne utwory religijne (m. in „Sieje je”, „Zaufaj Panu”,„Bóg się mamo nie pomylił”, „Święty, święty uśmiechnięty”).   Na ołtarzu – scenie, prócz gości, nie zabrakło też rodzimych wykonawców. Kuba Zieliński – uczeń Szkoły Podstawowej nr 4 wykonał wspaniale utwór „Puk puk, cichutko”. Duże wrażenie na słuchaczach zrobiły także śpiewające panie „młode duchem”, związane ze swarzędzkim OPS-em. Młodzież z naszego Stowarzyszenia inaugurowała i kończyła występy. Czasami po policzkach niektórych słuchaczy popłynęła łezka wzruszenia. Były też gromko wykonane przez wszystkich „Barka”, „Abba Ojcze” i „Aniele”. Każdy z występujących otrzymał głośne i długie oklaski, dyplom, książki, słodycze i pamiątkowe anioły – drewniane statuetki i anielskie poduszeczki. To właśnie dobre anioły sprawiły, że wszyscy uczestnicy przeglądu zajęli w nim równorzędne pierwsze miejsce.

Wyjątkowe to swarzędzkie muzykowanie zakończyło się wspólnym posiłkiem na placu przed świątynią i wypuszczeniem w niebo setek białych, żółtych i niebieskich baloników…

hs

{gallery}20.09.2012{/gallery}

Swarzędz walczy z kukułczym jajem

0

W czerwcu oficjalnie oddano do publicznego użytku wschodnią obwodnicę Poznania. Dla Swarzędza, przypomnijmy, fakt ten ma znaczenie finansowe, bo – według ustawy o drogach publicznych – nakłada na naszą gminę obowiązek utrzymywania odcinka drogi krajowej nr 5, dla której obwodnica stała się alternatywą.

O sporym zamieszaniu w związku z tym przepisem informowaliśmy wczesną wiosną. Wszystko przez budowę wschodniej obwodnicy Poznania, która została otwarta jeszcze przed Euro 2012. Nowa trasa między Poznaniem a Gnieznem to – zdaniem inwestora – alternatywa m.in. dla obciążonej i nieco już wysłużonej drogi krajowej nr 5. Jak wynika ze statystyk Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, obecnego zarządcy drogi, dziennie „piątką” do stolicy Wielkopolski wjeżdża ok. 17 tys. aut, a według prognoz w 2020 r. liczba ta miałaby wzrosnąć do 33 tys. Nie wzrośnie, bo większą część dotychczasowego ruchu ma przejąć wspomniana wschodnia obwodnica. Przynajmniej w teorii. Natomiast opiekę nad 35-kilometrowym odcinkiem starej krajówki pod koniec tego roku będą musiały przejąć gminy, przez które przebiega. Tak przewiduje obowiązująca od 27 lat ustawa o drogach publicznych. Mowa w tym przypadku o Łubowie, Pobiedziskach i Swarzędzu, na które – jak już informowaliśmy – spadnie obowiązek utrzymywania drogi poprzez jej regularne remonty, odśnieżania, a także opłacanie oświetlenia. Jak szacują samorządy, dla każdej gminy mogą to być kwoty zbliżone do 2-3 mln zł. rocznie. A na taki wydatek, w dobie kilkukrotnego oglądania każdej monety przed wydaniem, nie może pozwolić sobie nawet nasza gmina, dysponująca największym budżetem w powiecie poznańskim. Nieprzychylnie o tej konieczności, skądinąd narzuconej odgórnie, wypowiadały się w międzyczasie władze naszego miasta, zapowiadając, wspólnie z innymi zainteresowanymi gminami, odwoływanie się od przepisów ustawy. Broniące się przed przejęciem odcinków krajówki miejscowości zamówiły nawet ekspertyzę, którą przedstawiły w Ministerstwie Transportu. Samorządowcy są zgodni co do tego, że wschodnia obwodnica Poznania nie jest żadną alternatywą dla drogi krajowej nr 5, która nadal pełni funkcję ważnego ciągu komunikacyjnego w regionie, nie może zatem posiadać statusu drogi gminnej. Dlatego też trwają rozmowy w sprawie takiego rozwiązania, według którego pieczę nad „piątką” miałby przejąć, zamiast gmin, Urząd Marszałkowski, bądź Zarząd Dróg Powiatowych. Do grudnia, czyli do momentu oficjalnego – przynajmniej w myśl ustawy o drogach publicznych – przejęcia opieki nad krajówką przez samorządy jednak coraz mniej czasu: – Pracujemy nad tym, żeby opiekę nad wspomnianymi odcinkami drogi krajowej przejął Urząd Marszałkowski. Odbyły się rozmowy z grupą radnych sejmiku, którzy zadeklarowali przedstawienie stosownego projektu uchwały w tej sprawie marszałkowi- mówi Adam Trawiński, zastępca burmistrza Swarzędza. Czy się uda? – Trudno ocenić, niemniej każda taka próba naprawy stanu rzeczy cieszy. To paranoja naszej rzeczywistości, żeby gminy przejmowały pieczę nad drogami o parametrach przekraczających typowe parametry drogi gminnej – dodaje zastępca gospodyni magistratu. To w tej chwili oficjalna linia obrony samorządów. Zgodne są one także co do tego, że w przypadku „podarowania” drogi krajowej gminom, przez które ta przebiega, nie będą one jej odśnieżały, dążąc w międzyczasie do zmiany niekorzystnego przepisu ustawy o drogach publicznych. Jak wynika z ostatnich informacji, pomoc gminom w tej sprawie obiecali swarzędzcy posłowie: Bożena Szydłowska i Krystyna Łybacka.

mn

Ucierpiał motocyklista

0

11 września doszło do wypadku na ul. Cieszkowskiego, w którym osobowy Peugeot zderzył się z motocyklem Suzuki. Wyniku wypadku ranny został kierowca jednośladu, który z obrażeniami ciała trafił do poznańskiego szpitala.

Do niebezpiecznego wypadku drogowego doszło w minionym tygodniu na jednej z głównych ulic miasta. – 11 września, późnym popołudniem strażacy ze Swarzędza zostali wezwani do wypadku, który miał miejsce na ulicy Cieszkowskiego. Po dotarciu na miejsce, okazało się, że doszło do zderzenia samochodu osobowego marki Volkswagen Passat z motocyklem marki Suzuki. W wyniku wypadku poszkodowany został 33 – letni mężczyzna, kierujący motocyklem. Pogotowie ratunkowe zabrało go do szpitala w Poznaniu – wyjaśnia Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz. Na miejscu zdarzenia pojawiła się także policja, oraz straż miejska. Akcja ratunkowa trwała ponad dwie godziny.

 

Walczą o Hollywood

0

Sąd apelacyjny w Poznaniu podtrzymał wyrok w toczącej się od kilku lat sprawie swarzędzkiego kina „Hollywood”, uznając racje magistratu. Z decyzją nie zgadza się Spółdzielnia Mieszkaniowa, która wystosowała skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Kwestia transakcji z kinem w tle znajduje się na lokalnej wokandzie dokładnie od 18 grudnia 2007 r., kiedy to strony parafowały przedwstępny akt notarialny, na mocy którego miasto stawało się właścicielem obiektu zlokalizowanego na os. Kościuszkowców 13. Budynek, wyceniany wówczas na 1,2 mln zł, został przejęty przez UMiG w zamian za redukcję spółdzielczego zadłużenia względem gminy z myślą o utworzeniu w nim centrum kultury. Tyle, że w międzyczasie stronom nie udało się sprawy definitywnie zamknąć. Powód? Zdaniem zarządu SM, po przedterminowych wyborach na burmistrza (obejmującą urząd posła na sejm Bożenę Szydłowską zastąpiła Anna Tomicka) i związanymi z tą okolicznością zmianami kadrowymi w magistracie nastąpiła zmiana polityki UMiG m.in. względem wspomnianej nieruchomości.

UMiG: Zabrakło informacji ze Spółdzielni

Według obecnych władz miasta, proces poprzedzający zawarcie umowy odbywał się w klimacie kampanii wyborczej do sejmu, co uniemożliwiło przekazanie radnym pełnej informacji na temat stanu technicznego obiektu, jego sytuacji prawnej, a także kosztów adaptacji na cele kulturalne, które – jak wówczas oszacował magistrat – miałyby wynieść nawet 6 mln zł. (inna sprawa, że przedmiotowej ekspertyzy dotyczącej kosztów adaptacji władze miasta radnym nie przedstawiły). Sam UMiG nie krył także zastrzeżeń względem aktywności Spółdzielni Mieszkaniowej w kontekście przygotowania budynku do transakcji, zarzucając jej zarządowi nie wywiązanie się z zobowiązań wynikających z zawartej w grudniu 2007 r. umowy przedwstępnej. I choć w międzyczasie Spółdzielnia Mieszkaniowa przedstawiła harmonogram działań względem budynku kina Hollywood, a także kosztów poniesionych z tytułu przygotowania lokali do transakcji, apelując do władz miasta o parafowanie ostatecznej umowy, UMiG wystąpił do radnych z projektem uchwały uchylającym dwie wcześniejsze, dotyczące zgody samorządowców na przejęcie przez burmistrza miasta obiektu od Spółdzielni Mieszkaniowej.

Spółdzielnia: Wmanewrowano nas w układy kosztowe

W konsekwencji oznaczało to chęć wycofania się magistratu ze wstępnie potwierdzonej transakcji. – Ten obiekt nie jest na miarę XXI wieku, ani na miarę 40-tys. gminy – przekonywała wówczas radnych burmistrz Anna Tomicka, która – odnotujmy – jako radna w 2007 r. głosowała za jego przejęciem. Jako szefowa magistratu zmieniła zdanie co do zagospodarowania budynku: – Uznaliśmy, że ten obiekt nie nadaje się na centrum kultury, nie tylko ze względu na koszty jego adaptacji na cele kulturalne, ale i z uwagi na to, że w okolicy są problemy z zaparkowaniem samochodu. Od początku 2008 r. płacimy 5 tys. zł miesięcznie za eksploatację tego lokalu, jednak przez wiele miesięcy nie zrodził się pomysł, jak zagospodarować ten obiekt. Nie miała go także Spółdzielnia Mieszkaniowa, a my jako Urząd nie możemy ponosić za to kosztów – komentowała szefowa UMiG. Z kolei zdaniem prezesa zarządu SM, Pawła Pawłowskiego, sprawa kina „Hollywood” spowodowała wmanewrowanie spółdzielni w różne układy kosztowe: – Wypowiedzieliśmy warunki działającej w budynku restauracji oraz gabinetowi optycznemu tylko dlatego, że życzeniem Urzędu było, żeby użytkownicy opuścili lokale. Zapłaciliśmy odszkodowanie, mimo że od podstaw w innym obiekcie odtworzyliśmy im warunki ponosząc koszty z tym związane. Mało tego, protokołem obiekt został władzom miasta przekazany, a instalacje przepisane na UMiG. I co się okazało? Przez dwa lata odbywał się ping-pong, a szczytem była odmowa pani burmistrz podpisania aktu notarialnego. Uniemożliwiono nam przekazanie obiektu, przesuwano terminy – komentował prezes Pawłowski, zaznaczając, że całe zamieszanie związane z transakcją zostało skierowane przez aktualnych włodarzy magistratu przeciwko byłym władzom miasta.

Radni za burmistrzem, spółdzielcy w sądzie

Sami radni, przypomnijmy, zdecydowali się przychylić do woli burmistrza, głosując „za” przedstawionym im projektem uchwały. Za dokumentem opowiedziało się 12 radnych, 2 było przeciwnych (Grzegorz Taterka i Piotr Cichewicz), 3 się wstrzymało (Ewa Buczyńska, Mirosław Horla, Marcin Lis).: – Przez ostatnie dwa lata Spółdzielnia wydała 300 tys. zł, realizując zalecenia Urzędu Miasta w kwestii przeniesienia własności obiektu Centrum Kultury na os. Kościuszkowców 13. Wydatek zupełnie niepotrzebny, bowiem władze miasta… zmieniły zdanie. Ci, którzy najpierw głosowali za przejęciem Centrum Kultury, teraz byli temu przeciwni. Obiekt, w którym odbywały się setki imprez, uroczystości, seansów, wystaw i spotkań, uznano za taki, dla którego nie da się znaleźć żadnego zastosowania – komentowały w międzyczasie decyzję swarzędzkiego samorządu władze Spółdzielni Mieszkaniowej, zapowiadając skierowanie sprawy do sądu.

Napisy końcowe w NSA

Po kilku latach od tamtych wydarzeń znane jest rozstrzygnięcie w tej sprawie. Co prawda nie ostateczne, ale podtrzymujące orzeczenie sądu okręgowego: – Sąd apelacyjny podtrzymał wyrok sądu okręgowego w tej sprawie. Sytuacja prawna budynku jest w tej chwili taka, że należy on do Spółdzielni Mieszkaniowej, choć przysługuje jej wystosowanie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego – mówi mecenas Anna Mieczyńska, koordynator radców prawnych w magistracie. I z tej możliwości, jak się dowiedzieliśmy, spółdzielcy zamierzają skorzystać: – Sprawa toczy się dalej, do ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze nie doszło. Kwestionujemy decyzję sądu apelacyjnego, ponieważ do transakcji nie doszło nie z naszej winy. Uniemożliwiono nam wykonanie pewnych działań w budynku na czas. Przygotowaliśmy w tej sprawie skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego – wyjaśnia Paweł Pawłowski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej. Odnotujmy, że w międzyczasie UMiG zakupił inny budynek pod salę konferencyjną i centrum kultury.

mn

 

Żłobek Maciuś ma konkurencję?

0

Przez wiele lat był jedyny a znalezienie się w gronie jego „żłobkowiczów” graniczyło niemal w cudem – chętnych było zawsze kilkakrotnie więcej niż miejsc. Od kilku dni popularny „Maciuś” ma jednak konkurencję. 1 września swoje podwoje otworzyły bowiem dwa prywatne żłobki.

Od wielu lat w naszym mieście funkcjonowała tylko jedna placówka dla najmłodszych mieszkańców naszej gminy – Żłobek Maciuś na os. Czwartaków, który cieszy się wielką popularnością wśród rodziców. Niestety, wielu z nich odchodziło z przysłowiowym kwitkiem, bo co roku więcej było chętnych niż miejsc dla milusińskich. Podobnie było i w tym roku. –„Przyjęliśmy 85 maluchów, a chętnych było – jak co roku – zdecydowanie więcej. Dla 60 dzieci nie było miejsc – wyjaśnia dyrektor „Maciusia” Henryka Maciejewska.

Dla rodziców, których dzieci nie dostały się do jedynego żłobka w naszej gminie mamy dobrą wiadomość. Od września pojawiły się w naszej gminie dwie nowe placówki. Prywatne, ale mogące stanowić alternatywę dla osób, których pociechy do „Maciusia” się nie dostały. Obydwa żłobki powstały na terenie naszej gminy: „Tygryski” w Gruszczynie przy ul. Swarzędzkiej 33-35 oraz „Kraina Małych Stópek” w Zalasewie przy ul. Kórnickiej 214.

Nasz Żłobek powstał w nowym, 200 – metrowym budynku. Mamy małe, 10- osobowe grupy dzieci w wieku od 6 miesiąca do 3 roku życia. Dysponujemy nowym placem zabaw z niezbędnymi atestami, mamy specjalnie zaadaptowane dla maluchów łazienki, a w 40 – metrowych salach ogrzewanie podłogowe. Dzieciom oferujemy codzienny kontakt z językami obcymi (m.in. j. angielski, j. niemiecki ), różne zajęcia plastyczne oraz muzyczne – wyjaśnia Anna Źródelna, dyrektor gruszczyńskiego Żłobka „Tygryski”. Placówka jest otwarta przez cały rok w godzinach od 6.30 do 18.30, ale jak zapewnia pani dyrektor istnieje możliwość przedłużenia godzin na życzenie rodziców. Druga placówka została otwarta z początkiem września w Zalasewie. Co oferuje?

Kraina Małych Stópek od 3 września jest do dyspozycji wszystkich dzieci w wieku od 6 miesięcy do 3 lat. Zapewniamy trzy sale dla naszych małych lokatorów, w tym pokój przeznaczony dla mamy z dzieckiem. Żłobek czynny jest przez cały rok (w godzinach od 6.30 do 18.00, od poniedziałku do piątku. Oferujemy rytm dnia dostosowany do potrzeb dzieci, indywidualne podejście do każdego dziecka, zajęcia dodatkowe tj. j.angielski, zajęcia taneczno-ruchowe, bajkoterapią, zajęcia stymulujące zmysły dziecka. – wyjaśnia Marta Pietraszewska, właścicielka „Krainy Małych Stópek”.
Warto dodać, że obie placówki mają pozytywne i stosowne zaświadczenia, wydane przez swarzędzki Urząd Miasta i Gminy.

Jak kształtują się ceny w nowych, prywatnych żłobkach? – Ceny pobytu dziecka w naszej placówce to wpisowe w wysokości 300 zł. oraz koszt uzależniony od liczby godzin – pobyt do 8 godzin dziennie to koszt 1080 zł, natomiast pobyt do 10 godzin dziennie kosztuje 1200zł.– wyjaśnia Anna Źródelna z gruszczyńskiego żłobka „Tygryski”. W „Krainie Małych Stópek” koszt uzależniony jest od wieku dziecka.

Rodzic malucha w wieku od 6 miesiąca do 1 roku życia zapłaci za 6 godzin – 600 zł., za pobyt do 8 godzin dziennie – 800 zł., a za pobyt do 10 godzin – 900 zł. – wyjaśnia Marta Pietraszewska z „Krainy małych Stópek”. Więcej zapłacimy w zalasewskim żłobku za większe dziecko. –– dodaje M. Pietraszewska.

Z informacji jakie dotarły do naszej redakcji wynika, że niebawem w naszej gminie ma zostać otwarty trzeci, prywatny żłobek.

kt

{gallery}18.09.2012{/gallery}

 

Kłócą się o ronda

0

Swarzędzcy rajcy nie mogą dojść do porozumienia jeśli chodzi o nadanie imion swarzędzkim rondom. Część proponuje nazwiska polskich polityków, część opowiada się za lokalnymi, zasłużonymi dla naszej lokalnej społeczności postaciami.

Trzy swarzędzkie ronda nadal nie mają swoich nazw, bo radni od wielu miesięcy nie mogą porozumieć się jak je nazwać. Projekt uchwały w tej sprawie pojawił się już kilka miesięcy temu, ale nie był głosowany. W minionym tygodniu pojawiła się kolejna propozycja projektu uchwały z nazwami dla rond. W jej świetle ronda miałyby nosić imiona Jana Pawła II, Jana Kułakowskiego oraz Lecha Kaczyńskiego. Z tymi propozycjami nie zgodzili się członkowie Komisji, którzy w większości przychylili się do sugestii by w naszej gminie ronda nazywać imionami naszych rodzimych, lokalnych – zasłużonych dla Swarzędza – działaczy. – Nie mam nic przeciwko nazwaniu ronda imieniem Jana Pawła, czy L. Kaczyńskiego, ale takich ulic czy rond w Polsce są setki. Proponuję oddać hołd zasłużonym dla naszej małej Ojczyzny mieszkańcom, chociażby osobie Leszka Grajka czy Antoniego Tabaki – oświadczył radny Grzegorz Taterka. Podobnego zdania była i burmistrz Anna Tomicka. – Zgadzam się by uhonorować miejscowych działaczy – podkreślała. – Ale Tabaka ma już swoja tablicę, a Grajek jest patronem SPDST. Po co dublować? – stwierdził z kolei wiceburmistrz Trawiński.

Radni po raz kolejny nie osiągnęli kompromisu w tej kwestii.

Nadanie nazw nowopowstałym rondom nie niesie za sobą większych skutków finansowych, tak jak jest to w przypadku nadania nazwy ulicy. Przy rondzie bowiem nikt nie mieszka, nie ma zatem kosztów wymiany np. dowodów osobistych.

kt

 

Niebezpiecznie na krzyżówce

0

Do groźnie wyglądającej kolizji doszło 7 września na skrzyżowaniu ulic Polnej i Poznańskiej. Jedna osoba została ranna.

W piątkowy wieczór, 7 września br. swarzędzcy strażacy zostali wezwani do groźnie wyglądającego zdarzenia na skrzyżowaniu ulic Polnej i Poznańskiej. – Samochód osobowy marki Toyota Avensis zderzył się tam z samochodem ciężarowym marki MAN. Natychmiast w miejsce zdarzenia wysłano zastępy straży pożarnej ze Swarzędza, JRG-4 oraz JRG-6. Na miejscu pojawiła się także policja oraz pogotowie ratunkowe. Koniecznym okazało się także przepompowanie oleju z uszkodzonego samochodu ciężarowego – wyjaśnia Tobiasz Baranicz, sekretarz swarzędzkiej OSP. W wyniku zdarzenia ucierpiała jedna osoba. Akcja ratownicza i zabezpieczająca miejsce kolizji wyniosła ponad 4 godziny.

kt

{gallery}17.09.2012{/gallery}