W poniedziałek, 29 czerwca około godziny 18:00 na przejeździe kolejowym w Kobylnicy, na skrzyżowaniu ulic Dworcowej i Szkolnej doszło do bardzo groźnego zdarzenia. Strażacy otrzymali informację o aucie znajdującym się na torach kolejowych. – Przybyli na miejsce zdarzenia strażacy ustalili, że samochód osobowy wypadł z drogi, wyciął latarnie oświetleniową i kilkakrotnie koziołkując zatrzymał się na torach kolejowych – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, naczelnik kobylnickich druhów. Strażacy natychmiast poinformowali stanowisko kierowania o konieczności wstrzymania ruchu pociągów. Samochodem marki Peugeot podróżowała jedna osoba, która opuściła auto przed przybyciem ratowników. Co więcej sama wezwała służby. – Strażacy udzielili pomocy przedmedycznej osobie poszkodowanej. Na szczęście jej obrażenia okazały się niegroźne i po opatrzeniu pozostała na miejscu zdarzenia – dodaje szef kobylnickich strażaków. Po zabezpieczeniu miejsca i uprzątnięciu części samochodowych wznowiono ruch pociągów jednym torem. Jak podkreślają służby, kierujący pojazdem 38-letni mężczyzna może mówić o wielkim szczęściu. – Pomimo bardzo dużego ruchu pociągów na tej linii kolejowej, w momencie wypadku nie jechał żaden skład i całe zdarzenie, nie mówiąc o znacznych uszkodzeniach samochodu, zakończyło się dla niego niewielkimi obrażeniami ciała – podsumowuje Tomasz Tomaszewski. Jak wynika ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy 38-letni mężczyzna nie dostosował prędkości do warunków ruchu w wyniku czego wypadł z jezdni i wjechał na torowisko uszkadzając przy tym częściowo infrastrukturę kolejową. Kierujący po całym zajściu sam wezwał służby na miejsce zdarzenia. – Po sprawdzeniu 38-latka w policyjnych systemach okazało się, że nie posiada on uprawnień do kierowania pojazdami. Ponadto mężczyzna prowadził samochód mając ponad promil alkoholu w organizmie. Pojazd został odholowany na policyjny parking, a 38-latek za swoje czyny odpowie teraz przed sądem. – wyjaśnia sierż. Michał Wiśniowski z Zespołu Prasowego KMP w Poznaniu. Po zakończeniu czynności przez policję i służby PKP strażacy przy pomocy wyciągarki samochodowej ściągnęli rozbity samochód z torów, by można było całkowicie wznowić ruch pociągów. Cała akcja ratownicza trwała ponad 2,5 godziny.





