Paczkowo czeka na meble

Od połowy ubiegłego roku trwają intensywne prace nad wzniesieniem szkoły podstawowej w podswarzędzkim Paczkowie. Inwestycja ma być gotowa w maju. Niedawno magistrat ogłosił przetarg na wyposażenie pomieszczeń w budynku.

W nowym budynku szkolnym, w którym uczniowie we wrześniu powitają rok szkolny 2013/2014 znajdzie się ogółem 10 sal lekcyjnych – 4 dla nauczania początkowego i 6 klas szkoły podstawowej, szatnia, biblioteka, stołówka, świetlica, węzły sanitarne, pracownia komputerowa oraz pomieszczenia administracyjne i socjalne, które mają zostać zlokalizowane na piętrze budynku. Obiekt jest usytuowany między salą gimnastyczną a miejscowym „Orlikiem”, tworząc kompleks szkolny z prawdziwego zdarzenia. Do zakończenia prac budowlanych nieco ponad miesiąc (termin realizacji zadania został przesunięty o miesiąc ze względu na możliwość podłączenia obiektu do sieci kanalizacyjnej), tymczasem magistrat przymierza się do wyposażenia pomieszczeń w budynku. Przetarg na dostawę szkolnych mebli i sprzętów (m.in. krzeseł, stołów, biurek, regałów bibliotecznych, stolików komputerowych, projektora) został ogłoszony pod koniec marca, opracowano też szczegółowy projekt ich aranżacji. Szkoła miałaby być w pełni przygotowana w połowie lipca.

mn

Pamięci Anny German

Piosenkarka miała rzesze fanów w Polsce, ale prawdziwym kultem otoczona była w Rosji o czym świadczyć może fakt, że rosyjska astronomka nazwała jej imieniem niewielką asteroidę krążącą wokół Słońca pomiędzy Marsem a Jowiszem.

Takich tłumów Sala Wiejska Pałacyku pod Lipami zapewne nie widziała. A wszystko za sprawą wybitnej artystki Anny German, na cześć której miał miejsce środowy koncert „Piosenki w dobrym tonie”. Podczas muzycznej uczty zgromadzeni usłyszeli bliskie im sercu takie utwory jak „Greckie wino”, ”Wrócić do Sorrento”, „Eurydyki” czy „Człowieczy los”. – To piosenki mojej młodości – mówili uczestnicy – przy nich wracamy do miłych wspomnień. Ale piosenki Anny German się nie starzeją, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Stąd zapewne zainteresowanie koncertem młodych ludzi, którzy również mogli zaznajomić się z historią Anny German w emitowanym obecnie przez TVP serialu. Joanna Olek oraz Ewa Michrowska, młode wokalistki zaśpiewały dla publiczności także utwory z lat 60 i 70 ubiegłego wieku.

ARP

 

Zabrakło miejsc w przedszkolach

11 kwietnia swarzędzkie przedszkola publiczne ogłosiły listy przyjętych dzieci. Wiadomo już, że nie dla wszystkich milusińskich starczyło miejsc. – Łącznienie przyjęto 175 dzieci, w tym 121 trzylatków, 37 czterolatków oraz 17 dzieci pięcio i sześcioletnich – informuje swarzędzki magistrat.

29 marca zakończyła się rekrutacja do placówek przedszkolnych na terenie naszego miasta i gminy. Po weryfikacji wniosków, w czwartek,, 11 kwietnia publiczne przedszkola wywiesiły listy przyjętych dzieci. – Do 13. publicznych placówek na terenie naszej gminyzłożono w sumie 1566 wniosków. Przyjęto 1391 dzieci – informuje Dorota Zaremba, kierownik Referatu Edukacji, Zdrowia i Spraw Społecznych w swarzędzkim magistracie. Jak informują urzędnicy

do przedszkoli publicznych, zarówno prowadzonych przez Gminę jak i operatorów prywatnych uczęszczać będzie od września 198 dzieci sześcioletnich, 398 dzieci pięcioletnich, 447 czterolatków oraz 347 dzieci trzyletnich.

Mimo przygotowanych grubo ponad 1300 miejsc, sporo jednak dzieci nie zostało przyjętych. – Łącznienie przyjęto 175 dzieci, w tym 121 trzylatków, 37 czterolatków oraz 17 dzieci pięcio i sześcioletnich – wyjaśnia szefowa Referatu Edukacji, Zdrowia i Spraw Społecznych w UMiG. – Tym najstarszym (5 i 6-latkom) zapewnia się miejsca w oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych. Ponadto wolnymi miejscami dla tej grupy dzieci dysponuje Przedszkole w Gortatowie (stan na dzień 11 kwietnia) – dodaje Dorota Zaremba.

Największa rywalizacja o miejsca w placówkach przedszkolnych toczyła się – już tradycyjnie – wśród dzieci trzyletnich, z rocznika 2010r. W niektórych przedszkolach na jedno miejsce w grupie trzylatków przypadała aż czwórka dzieci! Tegoroczna rekrutacja to także walka o znalezienie miejsca w wybranym przez rodzica przedszkolu. Były bowiem placówki mniej i bardziej „oblężone”. Tak jak i w poprzednich latach zdecydowanie większym powodzeniem cieszyły się placówki publiczne prowadzone przez gminę. Rodzice zdecydowanie chętniej składali tam wnioski niż do placówek prowadzonych przez prywatnych operatorów.

Wielu rodziców – podczas przedszkolnej rekrutacji – wykazało się zapobiegliwością i poskładało wnioski do kilku przedszkoli, co spowodowało, że w wielu placówkach wnioski najzwyczajniej w świecie się dublowały. – Rodzice nie kryją się z tym, że składają po kilka wniosków. Zostawiają u nas i wyjaśniają, że idą zaraz do kolejnej placówki złożyć kolejny. To niestety powoduje pewien chaos i dublowanie się – informowała nas – jeszcze w trakcie trwania rekrutacji – jedna z dyrektorek. – Wolę złożyć trzy wnioski, niż potem żałować. Może uda się załapać do któregoś z wybranych – wyjaśniała nam mama 3-letniego Kubusia. Takich rodziców było znacznie więcej.

Co dalej z dziećmi, dla których miejsca nie ma w swarzędzkich przedszkolach publicznych? – Rodzice dzieci, które nie zostały przyjęte do przedszkola mogą złożyć odwołanie u dyrektora placówki w ciągu 7 dni roboczych od dnia wywieszenia list.– wyjaśnia Dorota Zaremba.

kt

 

175 – Tyle dzieci nie zostało przyjętych do publicznych placówek przedszkolnych

Liczba przyjętych dzieci w danym roczniku: lata 2012/2013 i 2013/2014

 

 

6-latki

5-latki

4-latki

3-latki

Rok 2012/2013

173

418

419

314

Rok 2013/2014

198

398

447

347

 

 

Przedszkole nr 1 – Żołędziowe Skrzaty”
Swarzędz, ul. Zamkowa 21,
Przyjęto 100 dzieci

Przedszkole nr 2 – „Miś Uszatek”
Swarzędz, os. Czwartaków 8,
Przyjęto 132 dzieci

Przedszkole nr 3 – „Pod Kasztanami”
Swarzędz, ul. Kórnicka 21,
Przyjęto 75 dzieci

Przedszkole nr 4 – „Bajkowy Świat”
Swarzędz, os. Mielżyńskiego 4a,
Przyjęto 175 dzieci

Przedszkole nr 5 – „Zielona Półnutka”
Swarzędz, os. Kościuszkowców 2,
Przyjęto 125 dzieci

Przedszkole Koszałek Opałek
Kobylnica, ul. Poznańska 55
Przyjęto 50 dzieci

Przedszkole Publiczne "Wesoła Kraina"
Gortatowo, ul. Swarzędzka 4,
Przyjęto 120 dzieci, są jeszcze wolne miejsca
(stan na 15 kwietnia)

Przedszkole Publiczne "Zaczarowana Podkowa"
Zalasewo, ul. Spacerowa 4, ola_ilasz@familijny.pl
Publiczne Przedszkole nr 6 "Swarzędzkie Pszczółki"
Swarzędz, ul. Plac Handlowy 11-13,
Przyjęto 75 dzieci

Publiczne Przedszkole „Jarzębinka”
Swarzędz, ul. Kórnicka 59-61
Przyjęto 108 dzieci

Oddziały zamiejscowe Publicznego Przedszkola „Jarzębinka”
Swarzędz, Plac Niezłomnych 1a,
Przyjęto 135 dzieci

Przedszkole Publiczne "Tęczowy Port"
Swarzędz, ul. Okrężna 32
Przyjęto 120 dzieci

Przedszkole Publiczne "Kompas"
Swarzędz, ul. H. Szumana 37
Przyjęto 100 dzieci

 

 

Kłęby dymu nad Swarzędzem

12 jednostek straży pożarnej gasiło – w środę, 10 kwietnia – groźny pożar do którego doszło na terenie firmy Stena Recycling przy Rabowickiej. Około godziny 14 – tej czarne kłęby dymu, unoszące się nad Swarzędzem i widoczne z kilku kilometrów, spowodowały niepokój, wręcz panikę wśród wielu mieszkańców.

Pożar w okolicach ul. Rabowickiej, gdzie znajduje się Rozlewnia Gazu BP, stwarza zawsze duże niebezpieczeństwo i wywołuje wielkie poruszenie nie tylko wśród strażaków, ale także wśród mieszkańców. Przypomnijmy, że do bardzo groźnych pożarów doszło już na terenie Steny na przełomie lutego i marca 2008 roku. Po pięciu latach doszło znowu do niebezpiecznego zdarzenia. Czarne, gęste i widoczne z odległości kilku kilometrów kłęby dymu, które – w środę, 10 kwietnia około godziny 14.00 – pojawiły się nad Swarzędzem, w okolicach ul. Rabowickiej, wywołały niemal panikę wśród mieszkańców Swarzędza. Szybko okazało się, że pożar ma miejsce na terenie firmy Stena i pali się wielka maszyna do rozdrabniania materiałów. – 10 kwietnia, w trakcie procesu przetwarzania zapalił się materiał w strzępiarce, znajdującej się na terenie oddziału firmy Stena Recycling w Swarzędzu. Natychmiast po wykryciu dymu została wezwana straż pożarna. Zgodnie z wewnętrzną procedurą bezpieczeństwa firmy, zostały podjęte także natychmiastowe działania ewakuacyjne i gaśnicze – wyjaśnia Anna Nowakowska
Dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu Stena Recycling. Jako pierwsi na miejscu pożaru pojawili się strażacy z OSP Swarzędz. – Strażacy ze Swarzędza zostali zadysponowani na miejsce pożaru około godziny czternastej – relacjonuje Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz.

– Gęsty czarny dym widać było już z daleka. Sytuację dodatkowo komplikowało bliskie sąsiedztwo z rozlewnią gazu płynnego. Gdyby ogień przedostał się do rozlewni mogłoby dojść do ogromnej tragedii – podkreśla Baranicz. Sytuacja wyglądała na bardzo poważną. -Na miejsce pożaru przybyło w sumie 12 zastępów strażackich, m.in. ze Swarzędza, Kobylnicy i Antoninka – wyjaśnia Michał Kucierski, rzecznik KM PSP w Poznaniu – Strażacy natychmiast przystąpili do akcji gaśniczej z kilku stron ogromnej maszyny. W pewnym momencie ogień przeniósł się na pobliską hałdę ale szybka reakcja strażaków nie dopuściła do rozwoju pożaru. Ratownicy mieli w pamięci pożar, który wybuchł kilka lat temu gdzie paliły się hałd elektro-śmieci a akcja trwała prawie dobę – dodaje Tomasz Tomaszewski, szef kobylnickich strażaków. Na szczęście strażakom udało się bardzo szybko opanować pożar. – Akcja dogaszania i późniejsza rozbiórka trwały jeszcze kilka godzin – dodaje Tobiasz Baranicz.Jedna osoba została zabrana do szpitala na obserwację, jednak życiu jej nic nie zagraża. – W czasie zdarzenia nikt nie został ranny. Ze względu na dużą ilość dymu wydobywającą się z urządzenia, pracownik obsługujący strzępiarkę, profilaktycznie został poddany obserwacji w szpitalu – czytamy w wydanym oświadczeniu Steny Recycling. – Tym razem skończyło się ponownie tylko na strachu. Z relacji mieszkańców Swarzędza możemy jednak powiedzieć, że sytuacja wyglądała na dość poważną. Ludzie z trwogą spoglądali na gęste kłęby dymu unoszące się nad miastem – wyjaśnia przedstawiciel swarzędzkich strażaków. W przeprowadzonej akcji gaśniczej na ul. Rabowickiej spory udział mają strażacy z OSP Swarzędz, którzy byli na miejscu pierwsi a do swojej bazy wrócili jako ostatni. – Akcja gaśnicza kosztowała nas to wiele wysiłku i zdrowia, mimo wszystko po powrocie do jednostki byliśmy zadowoleni, że tak sprawnie i skutecznie udało im się opanować pożar i nie doprowadzić do rozprzestrzenienia się go na pobliskie obiekty. Dlatego słowa uznania należą się wszystkim innym strażakom biorącym udział w zdarzeniu na ul. Rabowickiej – dodaje Tobiasz Baranicz ze swarzędzkiej OSP. Obecnie prowadzone są czynności mające wyjaśnić przyczyny środowego pożaru. – Stena Recycling opublikowała na swojej stronie internetowej oświadczenia, w którym znajduje się podziękowanie dla służb za natychmiastową reakcję i skuteczną akcję gaśniczą.

Złomowisko w płomieniach

Pięć lat temu, na przełomie lutego i marca miały miejsce dwa bardzo groźne pożary na terenie firmy Stena przy ul. Rabowickiej. Pierwszy wybuchł 26 lutego. Sytuacja była bardzo niebezpieczna, bo doszło do zwarcia prądu przy maszcie oświetleniowym i trzeba było na pewien czas zaprzestać gaszenia. W akcji, która trwała ponad pięć godzin brało udział 12 jednostek gaśniczych.

Po kilku dniach, 1 marca na terenie Steny wybuchł kolejny pożar. Na złomowisku paliła się hałda odpadów recyklingowych. Akcja trwała wiele godzin a udział w niej wzięło 18 ekip strażackich.

kt

"Kby

Fot. z archiwum TS

"Kby2"
"Kmy3"Fot. Maciej Nowak, Mateusz Gawarecki, OSP Kobylnica

 

 

 

 

 

 

 

 

Koszykarki w I lidze!

Koszykarki UKS Lider Swarzędz fantastycznie zakończyły sezon 2012/13. Cel postawiony przed sezonem został osiągnięty w 100% – w „Turnieju Finałowym o awans do 1 Centralnej Ligi Koszykówki Kobiet” wygrały wszystkie mecze i tym samym wywalczyły prawo gry w I lidze.

Pierwszego dnia już o 14:00 rozegraliśmy pierwszy mecz z Karkonoszami Jelenia Góra. Prowadziliśmy przez całe spotkanie, pokazując wszystko to wypracowaliśmy przez cały sezon: zespołową grę, pełne zaangażowanie, wyrównany skład, dopingującą ławkę rezerwowych, „TEAM spirit” czyli ducha w drużynie. Do przerwy prowadziliśmy 34:22, a w drugiej połowie powiększaliśmy przewagę mimo. Najwartościowszą zawodniczką spotkania – MVP – wybrana została Marta Mistygacz, która zdobyła 17 punktów na 85% skuteczności. Poza nią punkty w meczu zdobywały: Pietraszek 11 (5 as), Urbaniak 9 (7 zb.), Iwanowicz 7 (3 przechwyty), Dedio 6, Czachor 5, Adamowicz 4, Grześczyk, Babij, Pacyńska po 2, robak i Maciejewska 0. W drugim dniu spotkaliśmy się z Odrą Brzeg, z którą rozegrać mieliśmy czwarte spotkanie, a poprzednie trzy wygraliśmy, w tym w półfinale zwyciężyliśmy 88:44. Nasze koszykarki podeszły do tego spotkania zbyt rozluźnione poprzednimi zwycięstwa, a Odra nie miała nic do stracenia i walczyła z całych sił. Uśpił nas również dobry początek, po 5 minutach prowadziliśmy 14:2 i nasze zawodniczki uwierzyły, że jest już po meczu. W drugiej kwarcie prowadziliśmy 33:16 i w tym momencie zdarzył nam się przestój w grze, który przegraliśmy 15:1 i nasze prowadzenie zmalało do dwóch oczek. Na przerwę schodziliśmy prowadząc 39:31, ale zawodniczki w szatni usłyszały sporo gorzkich słów od trener Anny Talarczyk. Po przerwie nasza gra wyglądała trochę lepiej, ale Brzeżanki mocno napsuły nam krwi. Ostatecznie zwyciężyliśmy 73:64. Bezapelacyjnie najlepszą zawodniczką w tym meczu była Dominika Urbaniak, która do 19 punktów dołożyła 16 zbiórek. Punkty zdobywały również: Grześczyk 14, Pacyńska 12, Dedio 9, Pietraszek i Mistygacz po 8, Iwanowicz 2, Czachor 1, Robak, Babij, Maciejewska i Adamowicz 0. Przed ostatnim dniem turnieju każdy zespół miał teoretyczne szanse na awans, my byliśmy w najbardziej komfortowej sytuacji z dwoma zwycięstwami. Mecz rozpoczął się dla nas bardzo źle, już w drugiej minucie nasza podstawowa skrzydłowa Marta Mistygacz doznała poważnej kontuzji stawu skokowego, która wykluczyła ją ze spotkania. Lekko podłamane nasze zawodniczki przegrywały po pierwszej kwarcie 14:11. Druga kwarta pokazała jednak jak kompletny i dobrze uzupełniający zespół udało się stworzyć w tym sezonie trener Annie Talarczyk. Do gry dobrze weszły zmienniczki Olga Pacyńska i Paulina Adamowicz. W drugiej kwarcie po 4 minutach odzyskaliśmy prowadzenie, a na przerwę schodziliśmy prowadząc 32:26. W trzeciej kwarcie trafiamy 4 rzuty za 3 punkty i po 30 minutach prowadzimy 51:38, a na trybunach szalenie dopingują nas zawodniczki Jeleniej Góry. Czwarta kwarta nie zmienia obrazu gry, Gdańsk walczy o każdą piłkę podobnie jak i my. Szaleńcze ataki AZSu na nic się zdają, na każdy kosz znajdujemy odpowiedź. Po ostatnim gwizdku następuje eksplozja radości. Strzelają szampany, trener Anna Talarczyk straciła krawat, kierownik sekcji Marcin Madanowski brodę, a gdański kosz siatkę, którą triumfalnie na pamiątkę odcięła Magda Dedio. MVP tego meczu została Ola Pietraszek, która zdobyła 20 punktów. Pozostałe punkty zdobyły: Pacyńska 11, Adamowicz 11, Dedio 11 (8 as.), Grześczyk 9, Urbaniak 4.

"Koszykarki

UKS Lider Swarzędz został bezapelacyjnie najlepszym zespołem II ligi. W sezonie osiągnęliśmy bilans meczy 21:1. Od początku stawiani byliśmy w gronie faworytów do awansu. Fantastyczna atmosfera w zespole, dobre przygotowanie okazało się kluczem do sukcesu. Już teraz UKS Lider Swarzędz dziękuje wszystkim osobom zaangażowanym w ten wspaniały sukces, wszystkim naszym darczyńcom i sponsorom.

Madan

 

 

Swarzędz bez nocnych dyżurów?

21. aptek zlokalizowanych na terenie naszej gminy winno pełnić kolejno tygodniowe nocne dyżury. To jednak teoria, bo tak naprawdę nikt nie może zmusić farmaceutów by pełnili nocny dyżur, po to tylko by sprzedaż kubek do moczu za 50 groszy. – Dyżury nocne w Swarzędzu to fikcja – mówią otwarcie i mieszkańcy i większość farmaceutów.

Kiedyś w Swarzędzu była tylko jedna apteka. I świetnie dawała sobie radę – dodajmy. Miasto się jednak rozrastało, aptek zatem przybywało. Od kilku lat wyrastają niczym grzyby po deszczu. Jeszcze niedawno było ich kilka. Obecnie jest ponad dwadzieścia, a z informacji, które do nas docierają lada dzień pojawi się kolejna. Mogłoby się wydawać zatem, że nie powinno być problemów z nocnymi dyżurami aptek i możliwością nabycia leków przez mieszkańca. Otóż, nic bardziej mylnego.

Utarg nocny niewielki, albo żaden

Kiedy aptek było kilka, według przyjętego wcześniej i zaakceptowanego harmonogramu – jedna po drugiej – pełniły tygodniowe, nocne dyżury. Dość zgodnie. Sytuacja się zmieniła, kiedy na „aptecznej” mapie miasta przybyły punkty mieszczące się w centrach handlowych, zamykanych wieczorem. Kiedy centrum jest zamykane, do apteki mieszczącej się w budynku trudno się dostać. Aptekom tym trudno więc było pełnić nocne dyżury, więc na barki innych spadały dodatkowe – poza terminarzem – nocne dyżury. Kilku właścicieli aptek zaczęło się więc buntować. – Spójrzmy prawdzie w oczy. Dyżur nocny nie jest dla nas opłacalny. Utarg niewielki albo żaden, a pracownik za godziny nocne musi dodatkowo opłacany – wyjaśniał dwa lata temu właściciel jednej ze swarzędzkich aptek. – Zdarzało się, że podczas nocnego dyżuru nie pojawiał się nikt, albo o drugiej nad ranem zjawiał się podpity delikwent po „nalewki” lub po paczkę prezerwatyw – dodawała inna farmaceutka. Mimo kolejnych spotkać swarzędzkich aptekarzy, sprawy nie rozwiązano. Problem narastał. Kolejne apteki nie chciały pełnić nocnego dyżuru. – Swój dyżur mogę pełnić, ale dlaczego mam jeszcze mieć dyżury za inne apteki? Albo wszystkie będą je pełnić, albo żadna – dodawał w rozmowie z TS kolejny aptekarz.

W nocy po kropelki miętowe

Problem zaostrzył się dwa lata temu. W 2011r. po kolejnym zebraniu farmaceutów ze Swarzędza, wprowadzone zostało tzw. „telefoniczne pogotowie pracy”. Apteki pełniły (co tydzień inna) dyżury nocne między 22.00 a 8.00, ale aptekarzy nie było w aptece. Na drzwiach wejściowych dyżurującej apteki miał być wywieszony nr telefonu, pod który można zadzwonić do farmaceuty. W ciągu kilkunastu minut powinien pojawić się w aptece, pod warunkiem jednak „bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia”.

Co to oznaczało? Aptekarz nie przyjedzie w nocy do apteki jeśli o północy obudzimy go i będziemy chcieli zakupić słoiczek do moczu, czy kropelki miętowe. Telefony do dyżurującej w danym tygodniu apteki miały być wywieszane we wszystkich aptekach. Takie zasady ustalono dwa lata temu. O tego czasu wiele się zmieniło. Przybyły kolejne apteki, ale dyżury nocne nie przez wszystkie apteki są pełnione. Mieszkańcy nie kryją swojego zdenerwowania. – Tak duże miasto jak Swarzędz powinno mieć nocne dyżury! – podkreślają dzwoniący do naszej redakcji mieszkańcy, prosząc o interwencję w tej sprawie.

Martwe prawo?

13 lutego Rada Powiatu Poznańskiego uchwaliła (na podstawie ustawy z 2001r. – Prawo Farmaceutyczne) – po zasięgnięciu opinii burmistrza oraz samorządu aptekarskiego – rozkład pracy aptek ogólnodostępnych na terenie Powiatu Poznańskiego, w tym także na terenie miasta i gminy Swarzędz. – Rozkład godzin pracy aptek ogólnodostępnych powinien być dostosowany do potrzeb ludności i zapewniać dostępność świadczeń również w porze nocnej, niedziele, święta i dni wolne od pracy. W harmonogramie aptek na terenie Swarzędza uwzględniono opinię burmistrza, który wnioskował o uwzględnienie dyżurów nocnych oraz w święta i dni wolne od pracy – czytamy w uzasadnieniu do pojętej przez radnych powiatowych uchwały. Do dokumentu tego został dołączony harmonogram pracy swarzędzkich aptek i jej dyżurów. Wynika z niego jasno, że co tydzień nocny dyżur ma pełnić inna apteka. Niestety, to nadal forma dyżuru na telefon. Oznacza to, że musimy wcześniej wykonać telefon do dyżurującej apteki, aby dowiedzieć się czy farmaceuta pełni w niej dyżur na miejscu, czy dojedzie sprzedać nam lek w ciągu godziny, czy dwóch. Tyle teoria. Jak to wygląda w praktyce?

Nocne dyżury to fikcja?

Rozmawialiśmy z częścią swarzędzkich farmaceutów. Nie wszyscy pełnią nocne dyżury na telefon. Część nie wie nic o harmonogramie, o uchwale Rady Powiatu. – Nie było żadnego zebrania w tej sprawie, nikt się ze mną nie komunikował, nie informował, że jakakolwiek uchwała została przegłosowana. To martwe prawo, tylko na papierze, bo spójrzmy prawdzie w oczy, dyżury nocne to fikcja! – – wyjaśnia jedna z farmaceutek, prosząc o anonimowość.

-Uchwała nas nie jest w stanie zmusić do pełnienia nocnych dyżurów. Mieliśmy jako nieliczni w Swarzędzu przez jakiś czas dyżury na telefon, farmaceuta docierał do apteki w ciągu 5 czy 10 minut, ale klientów zbyt wielu nie było – wyjaśnia Izabela Biernat, właścicielka Apteki „Przyjaznej”, która jest najdłużej dyżurującą apteką w Swarzędzu (przynajmniej obecnie). –Być może wróciłabym do nocnych dyżurów na telefon. Żadna informacja do mnie jednak nie dotarła, zebrania też nie było – dodaje. – Myśmy pełnili do końca grudnia w naszej filii – aptece „Aspirynce” przy Cieszkowskiego nocny dyżur i nie było żadnego zainteresowania. Zbyt wiele aptek się utworzyło w Swarzędzu, albo wszyscy powinni dyżurować, albo nikt. Niektórzy chcą pełnić inni nie, nie ma niestety zgodności, a to jest mało opłacalne – wyjaśniała nam z kolei właścicielka Apteki „Pod Koroną” na swarzędzkim Rynku oraz „Aspirynki” na Cieszkowskiego. Potwierdziła też informację, że farmaceuci nie mieli zebrania w kwestii nocnych dyżurów. Według harmonogramu Apteka „Pod Koroną” powinna pełnić tygodniowy dyżur nocny na telefon już za kilka dni – od 15 kwietnia do 21 kwietnia. Czy w takim razie będzie go pełnić? – Być może będziemy pełnili, na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiem – dodaje moja rozmówczyni.

Swojego nocnego dyżuru, który wypadał na jeden z tygodni marca nie pełniła Apteka na os. Raczyńskiego. – Nie pełniliśmy dyżuru. Część aptek nie chce dyżurować, więc albo wszystkie, albo nikt – wyjaśniała farmaceutka. A jak jest z obecnym nocnym dyżurem w tym tygodniu? W chwili obecnej – jeszcze do 14 kwietnia dyżur nocny na telefon pełni Apteka „Nasza” na Piaskach. Czy pełnią dyżur telefoniczny? – Tak, na naszych drzwiach jest wywieszona kartka z informacjami i numerem telefonu, pod który mogą dzwonić pacjenci – wyjaśnia farmaceutka z Apteki „Naszej”. – Pracownicy apteki nie są jednak mieszkańcami Swarzędza, więc pacjenci muszą zdawać sobie sprawę, że na dojazd mamy do 120 minut. I nie ma też pewności, że lek, który pacjent ma na recepcie akurat mamy na stanie w aptece. – dodaje. Czy podczas nocnego dyżuru mieszkańcy dzwonią często? – Bardzo sporadycznie. Do koleżanki zadzwonił mężczyzna, który chciał kupić pojemnik na mocz o drugiej w nocy – dodaje. To był jedyny klient….

Nie opłaca się…

– Nocne dyżury na telefon to totalne nieporozumienie – wyjaśnia Andrzej Perz, właściciel Apteki „Osiedlowa” na os. Kościuszkowców. – To jest tylko na papierze. Gdy miałem dyżur nocny spałem przez tydzień w aptece, bo nie chciałem dojeżdżać z domu. Bałem się, że ktoś zadzwoni, a jak podjadę o czwartej nad ranem, to pod apteką dostanę obuchem po głowie –dodaje farmaceuta z Apteki „Osiedlowej”. – Przez cały dyżur nocny nikt nie zadzwonił, nikt nie przyszedł, dlatego uważam, że taka forma nie ma racji bytu. A nam się to nie opłaca, bo nocny dyżur to spore obciążenie dla kieszeni pracodawcy. W nocy są wyższe stawki, a obroty zerowe. Czy ma to sens?

Gdy jesteśmy poważnie chorzy jedziemy do szpitala. Gdy dokucza nam „tylko” ból głowy, to tabletki przeciwbólowe kupimy (24 h na dobę) na każdej swarzędzkiej stacji benzynowej, natomiast gdy zachorujemy w nocy poratują nas zawsze lekarze z pomocy doraźnej, dyżurującej przy Cieszkowskiego. W razie złego samopoczucia mają oni na wyposażeniu leki ratujące życie tzw. pierwszej pomocy. Na wysokie ciśnienie otrzymamy stosowną tabletkę, na reakcję uczuleniową zastrzyk przeciwalergiczny, a na wymioty lek przeciwwymiotny. Gorzej, gdy dostaniemy receptę na antybiotyk lub bardziej skomplikowany lek. Wtedy pozostaje nam czekać do rana (tylko jak czekać gdy choruje małe dziecko?), jechać do całodobowych aptek w Poznaniu, lub mieć nadzieję, że stosowna apteka swarzędzka pracuje w nocy. I że gdy dodzwonimy się do farmaceuty, pojawi się w aptece za 5 minut, a nie po godzinie, czy dwóch.

Katarzyna Taterka

Będziemy wdzięczni za Państwa opinie w tej sprawie.

 "Swarzdz

Fot. Na drzwiach aptek można znaleźć takie kartki z informacjami

"Apteka

Fot. Apteka Przyjazna czynna jest do godz. 23.00

 

W pośredniaku mało ofert pracy

Zaledwie cztery oferty pracy zaoferowano mieszkańcom naszej gminy, zarejestrowanym w Powiatowym Urzędzie Pracy w Poznaniu. Liczba bezrobotnych swarzędzan nieznacznie wzrosła w porównaniu do poprzedniego miesiąca.

W marcu w Powiatowym Urzędzie Pracy zarejestrowanych było ponad 15 tys. poznaniaków i ponad 8 tys. mieszkańców z 17 gmin Powiatu Poznańskiego. Nasza Gmina – z największą liczba mieszkańców w Powiecie, wiedzie też prym w liczbie bezrobotnych mieszkańców. W marcu w świetle urzędowych statystyk pracy nie miało 1.091 mieszkańców naszej gminy. Wśród tej liczby 596 to kobiety, 156 osób to osoby do 25 roku życia, 276 osób to mieszkańcy powyżej 50 roku życia i 45 niepełnosprawnych (liczba tych ostatnich rośnie z miesiąca na miesiąc). Wśród zarejestrowanych bezrobotnych tylko 317 osób ma prawo do pobierania zasiłku dla osób bez pracy. Osób, które już od wielu lat zasilają szeregi bezrobotnych – zarejestrowanych w PUP – jest 256 osób. W marcu bezrobotnym swarzędzanom przedstawiono zaledwie 4 oferty pracy. Mimo wszystko, 65 mieszkańcom naszego miasta i gminy udało się podjąć pracę i opuścić szeregi bezrobotnych. Osiem bezrobotnych osób zostało skierowanych na szkolenia. Miejmy nadzieję, że z tygodnia na tydzień liczba ofert pracy dla mieszkańców naszej gminy znacznie się zwiększy.

Przypominamy, że osoby poszukujące pracy mogą bezpłatnie zamieścić swoje ogłoszenie w Tygodniku Swarzędzkim.

kt

 

 

 

 

Swarzędzcy wolontariusze na poznańskim Półmaratonie

W niedzielę 7 kwietnia 2013 roku grupa 73 wolontariuszy z Gimnazjum nr 2 i absolwentów pod opieką pani dyrektor M.Adolp i nauczycieli: M. Krzystanek, E.Madanowskiej, A.Mazur, M.Wojtkowiak, M. Chojnackiego oraz W. Kmieciaka i M.Krzystanka uczestniczyła w organizacji 6 Poznań Półmaratonu.

Zadaniem wolontariuszy było przygotowanie i obsługa pierwszego punktu żywieniowego po 5 kilometrach biegu. Co roku liczba biegaczy jest większa, w tegorocznym rekordowym półmaratonie na starcie stanęło około 6000 zawodniczek i zawodników z 24 państw. Młodzież swoim głośnym dopingiem i oklaskami wspierała maratończyków w osiągnięciu jak najlepszego czasu. Nie tylko biegacze ze Swarzędza dziękowali za wspaniałą postawę naszych wolontariuszy. Młodzi ochotnicy bardzo sprawnie i z zapałem wywiązywali się z powierzonych zadań. Po zakończeniu biegu zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do Swarzędza. Nasza praca została doceniona zarówno przez uczestników biegu jak i organizatorów 6 Poznań Półmaratonu.

Maria Krzystanek

Maciuś zakończył rekrutację

137 wniosków o przyjęcie trafiło do swarzędzkiego, jedynego publicznego Żłobka Maciuś. Placówka przyjęła 81 maluchów, w tym sześcioro warunkowo.

Funkcjonujący na os. Czwartaków jedyny publiczny w naszym mieście Żłobek Maciuś cieszy się od wielu lat wielkim powodzeniem wśród rodziców. Dysponująca 75 miejscami placówka dla dzieci – od 20 tygodnia do 3 roku życia – cieszy się dużym zaufaniem wśród rodziców i chętnych jest zawsze o wiele więcej niż wolnych miejsc. Nie inaczej było i w tym roku. Rekrutacja trwała od 1 do 29 marca. W tym roku oprócz kryteriów o przyjęciu decydowała także kolejność zgłoszeń. Zdaniem urzędników formuła ta się sprawdziła już rok temu. Innego zdania są rodzice, którzy narzekali, że by mieć szanse na miejsce należało się ustawić wiele godzin przed otwarciem placówki 1 marca. W sumie – podczas tegorocznej rekrutacji – przyjęto 137 wniosków. – Placówka przyjęła 81 dzieci, w tym 6 warunkowo – wyjaśnia Dorota Zaremba, kierownik Referatu Edukacji, Zdrowia i Spraw Społecznych w magistracie. – Dzieci nieprzyjęte do żłobka zostały wpisane na tzw. listę rezerwową wg kolejności zgłoszeń. Mogą one zostać przyjęte w ciągu roku szkolnego w przypadku zwolnienia się miejsca – dodaje szefowa Referatu.

kt

 

Strażników mało, a pracy coraz więcej

Swarzędzka Straż Miejska ma coraz więcej pracy – wynika z raportów za ubiegły rok. To powód do niepokoju? Nie, jeśli przybędzie nam strażników. Obecnie na jednego funkcjonariusza przypada blisko 4,5 tys. mieszkańców.

Pod tym względem jesteśmy na szarym końcu jeśli chodzi o powiat poznański, a przecież lubimy się porównywać do sąsiednich gmin, podkreślając nasz wielomilionowy budżet i wielkość miasta.

Swarzędz to największa gmina powiatu poznańskiego. A także najbogatsza. I od razu uśmiechamy się na samą myśl, że w czymś jesteśmy lepsi od innych. Tyle, że inni – mimo że mają gorzej – w pewnych względach radzą sobie dużo lepiej. Przykładem jest Straż Miejska. I wcale nie chodzi o to, że nasza nie ma wyników. Otóż ma i to coraz lepsze, jak pokazują raporty rokrocznie publikowane przez funkcjonariuszy. Pokazują one również, że ma coraz więcej pracy, bo interwencji – z roku na rok – jest coraz więcej. Tymczasem strażników, mimo potrzeb, nie przybywa. Mało tego, w stosunku do lat ubiegłych jest ich mniej, bo podczas gdy jeszcze w 2010 i 2011 roku swarzędzki UMiG zatrudniał 15 strażników, tak teraz 45-tysięczne miasto „obsługiwane” jest już przez 12 mundurowych. W efekcie na jednego swarzędzkiego strażnika miejskiego przypada blisko 4,5 tys. mieszkańców, a to już spore obciążenie, stawiające pod tym względem naszą gminą na szarym końcu w powiecie poznańskim. Dla przykładu – w takim Puszczykowie na jednego funkcjonariusza przypada ok. 1,4 tys. mieszkańców, a w sąsiednim Czerwonaku nieco ponad 2 tys. O potrzebie zwiększenia etatów wielokrotnie mówił komendant Piotr Kubczak, jak widać – bezskutecznie: – Niemal w każdym raporcie zwracam uwagę na stan kadrowy naszej jednostki – mówi szef strażników. Zwłaszcza, że zadań – jak już wspomnieliśmy – przybywa. Podczas gdy w 2010 r. liczba interwencji podejmowanych przez strażników nie przekroczyła 700, tak w 2011 r. wyniosła ponad 1000, a w poprzednim roku 1642. Najbardziej absorbujące, jak wynika z najnowszego raportu Straży Miejskiej, są te dotyczące parkowania (536 interwencji, 351 „żółtych kartek” i 28 blokad na koła), zaśmiecania miejsc publicznych i niezgodnego z przepisami pozbywania się odpadów (łącznie 225 interwencji), a także spożywania alkoholu w miejscach publicznych (164 interwencje, 108 osób przetransportowano do izby wytrzeźwień). Ale nie tylko. W minionym roku wspomnianych 12 strażników częściej niż dotychczas wyjeżdżało z komendy w sprawach związanych ze spalaniem odpadów (21 razy), 25 razy interweniowali w związku z zakłócaniem ciszy nocnej i porządku publicznego, oznakowali 200 rowerów, wyłapali też 57 psów, mimo że tego typu działania prawnie nie należą do ich obowiązków. Mniej zdarzeń niż w latach poprzednich notowano za to w odniesieniu do nielegalnych przyłączy kanalizacyjnych (15), w czym na pewno pomogła znajdująca się na wyposażeniu strażników tzw. zadymiarka, pozwalająca skutecznie zlokalizować tego typu nieprawidłowości. Odnotujmy, że działalność miejscowych strażników nie sprowadza się tylko do czynności porządkowych, bo jak podkreśla komendant Kubczak, funkcjonariusze aktywnie współpracują z policją (blisko 500 dwuzmianowych patroli w ubiegłym roku) oraz szkołami i przedszkolami, gdzie często wygłaszają prelekcje dla uczniów i spotykają się z pedagogami. I choć środków w budżecie na potrzebne etaty strażników nie ma, bo gmina zaciska pasa, to wpływów do budżetu z ich działalności nie brakuje. W ubiegłym roku – zarówno przez fotoradar, jak i interwencje związane z ruchem drogowym – strażnicy wystawili ponad 2 tys. mandatów karnych na łączną kwotę 496 750 zł. – Bardzo ważna jest dla nas komunikacja z mieszkańcami miasta. Dlatego też uruchomiona została strona internetowa Straży Miejskiej, gdzie można znaleźć aktualne informacje na temat naszej działalności, od ubiegłego roku jesteśmy też na Facebooku – mówi komendant Piotr Kubczak.

mn