Miłośnicy rogali na start!

0

Sklepowe półki uginają się od półksiężyców z makowym nadzieniem już od końca października. Wiele z tych wypieków jest jednak jedynie imitacją tradycyjnych rogali. Chcąc skosztować tych prawdziwych wystrzegać należy się przede wszystkim zaskakująco niskich cen. Za certyfikowane słodkości trzeba bowiem słono zapłacić.

Bydgoski, kujawski, wielkopolski czy poznański – pod takimi nazwami można znaleźć rogale, które pojawiają się jesienią w cukierniach. I choć z wyglądu przypominają te świętomarcińskie, to z ich smakiem bywa różnie. W internecie krąży wiele opinii zawiedzionych smakoszy, którzy skuszeni atrakcyjną ceną kupili półksiężyc z ciasta drożdżowego, wypełniony czarnym makiem bądź nawet… kaszą manną. Nic w tym dziwnego, gdyż cukiernicy w kwestii składników swoich ciast mają sporą dowolność. Nie dotyczy to jednak tych, którzy wypiekają prawdziwe rogale świętomarcińskie chronione certyfikatem.  Został on przyznany rogalom świętomarcińskim w 2008 roku przez Unię Europejską. To dzięki niemu ten słodki przysmak określany jest mianem produktu regionalnego oraz oznaczany unijnym znakiem geograficznym. Wszystko to sprawia, że nazwę rogal świętomarciński mogą nosić tylko te wypieki, które pochodzą z Wielkopolski i mają dokładnie określony skład, wygląd oraz gramaturę. To, czy producenci stosują się do tych restrykcyjnych wytycznych sprawdza Cech Cukierników i Piekarzy w Poznaniu. To także on nadaje certyfikaty poszczególnym jednostkom wytwarzającym te świętomarcińskie specjały.  Podmiotów, które go posiadają jest w Wielkopolsce dokładnie 106. W naszej gminie są to Piekarnia Cukiernia Natura, Firma Hoffmann (obie z Kobylnicy) oraz Cukiernia Magdalenka ze Swarzędza. Kupując więc wypieki od tych cukierników mamy pewność, że nasz słodki przysmak zawiera dokładnie wszystko to, co powinien – półfrancuskie ciasto, biały mak, kandyzowane owoce, cukier, aromat migdałowy i orzechy. Nie znaczy to jednak, że jedynie w trzech wspomnianych wyżej lokalizacjach możemy nabyć prawdziwe świętomarcińskie wypieki. W naszej gminie znajduje się bowiem co najmniej kilka piekarni bądź cukierni, które są jednymi z wielu punktów należących do danego producenta. W tym przypadku otrzymuje on jeden certyfikat (przyznany głównej siedzibie), który swoim zasięgiem obejmuje wszystkie oddziały sprzedaży. Podobnie sytuacja wygląda także z rogalami, które znaleźć można w supermarketach – one też trafiają tam od certyfikowanych piekarzy i cukierników. Tym sposobem w listopadzie ten tradycyjny smakołyk można kupić niemal na każdym kroku. – W naszym sklepie certyfikowane rogale świętomarcińskie dostępne są w niezmiennej cenie przez cały rok. Oczywiście gdy zbliża się 11 listopada mamy ich w ofercie dużo więcej, ale nasi klienci nie mają problemu, żeby kupić ich większą ilość także „poza sezonem”. Ponadto, zawsze mogą je u nas zamówić – opowiada pani Asia, pracownica jednej ze swarzędzkich piekarni. Nie da się jednak ukryć, że rogal świętomarciński jest wypiekiem typowo okolicznościowym. Ma to związek w dużej mierze z tradycją, ale poniekąd także z dość wysoką ceną. Za kilogram tego certyfikowanego wypieku trzeba bowiem zapłacić od 30 do nawet 50 zł.  – Rogale świętomarcińskie kosztują sporo, ale nie da się ukryć, że są bardzo sycące. Wydaje mi się więc, że cena jest adekwatna do ich jakości. Może uchroni ona kilku łasuchów przed dodatkowymi kilogramami? – śmieje się pani Dagmara, mieszkanka Swarzędza.

Jest w tym trochę racji. Certyfikowany rogal świętomarciński powinien ważyć od 150 do 250 gramów. Tym sposobem, wypieki w górnej granicy wagowej mogą osiągać kaloryczność nawet do 1500 kcal. A jak podkreśla pani Dagmara, niewielu jest takich, którzy potrafią poprzestać tylko na jednej sztuce…

Natalia Krawczyk

Tradycja rogali świętomarcińskich

Związek rogali z dniem 11 listopada nie do końca jest jasny. Wiele źródeł podaje, że tradycja ta zapoczątkowana została w 1891 roku przez cukiernika Jana Melzera. Przynależał on do poznańskiej parafii św. Marcina i podobnie jak wielu okolicznych mieszkańców przygotowywał się jesienią do obchodów święta opiekuna kościoła. Ówczesny proboszcz, Jan Lewicki, poprosił bowiem swoich parafian, aby poszli w ślady swojego patrona i pomogli ubogim. Melzer zdecydował się wesprzeć biednych w sposób, który potrafił najlepiej – poprzez swoje wypieki. 11 listopada przygotował więc trzy blachy rogali i rozdał je potrzebującym. Jego inicjatywa została przyjęta bardzo entuzjastycznie – do tego stopnia, że w kolejnych latach już nie tylko on, ale także inni cukiernicy częstowali ubogich tymi przysmakami.

Groźny wypadek przy stacji paliw

0

Trzy osoby ranne to bilans wypadku drogowego do którego doszło  – w minionym tygodniu – w Kobylnicy. Na ul. Poznańskiej, na wysokości stacji paliw zderzyły się trzy samochody. Rozbite pojazdy spowodowały znaczne utrudnienia w ruchu na tym odcinku byłej „piątki”.

W środę, 2 listopada, kilka minut po godzinie 9 rano w Kobylnicy doszło do groźnego wypadku drogowego. Na ul. Poznańskiej, na wysokości stacji paliw zderzyły się trzy samochody osobowe. – Na miejsce zdarzenia strażacy z Kobylnicy zastali trzy ranne osoby oraz trzy rozbite auta, które całkowicie zatarasowały drogę – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, naczelnik kobylnickiej straży pożarnej. Na miejsce wypadku zadysponowano dodatkowo dwa zastępy strażaków z Antoninka, zespół ratownictwa medycznego oraz policję. – W pierwszej fazie działań strażacy – po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia – przystąpili do udzielania kwalifikowanej pomocy medycznej trzem poszkodowanym osobom – dodaje Tomaszewski. Podjęto też decyzję by jedna z osób rannych została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który wkrótce wylądował na boisku przy Szkole Podstawowej w Kobylnicy. – Po przetransportowaniu osób rannych do szpitala, na czas prowadzenia czynności dochodzeniowych przez policję, wprowadzono ruch wahadłowy przez teren pobliskiej stacji paliw – podkreśla Tomaszewski. W sumie działania ratownicze na ul. Poznańskiej trwały trzy godziny. Trwa ustalanie przyczyn groźnego wypadku.

kk

Znowu kipi w samorządzie

0

Skończyły się względnie spokojne posiedzenia samorządowców. Październikowa sesja Rady Miejskiej obfitowała w emocje i słowne przepychanki. A poszło o wynagrodzenie poprzedniego burmistrza i o rozwiązania komunikacyjne.

RIO: były burmistrz miał za dużo

W swarzędzkim samorządzie, mimo zbliżającej się zimy, zrobiło się gorąco, bo nic tak nie działa na emocje jak… pieniądze. Tym razem na samorządowej wokandzie znalazła się kwestia wynagrodzenia poprzedniego burmistrza miasta, Anny Tomickiej. Jakiś czas temu Regionalna Izba Obrachunkowa opublikowała protokół pokontrolny stanu swarzędzkich finansów, stwierdzając w nim m.in., że gospodyni miasta w latach 2011 – 2014 pobierała zbyt wysoką pensję (o nieco ponad 174 zł. miesięcznie). Takie wynagrodzenie (12.540 zł.) ustalili radni poprzedniej kadencji stosowną uchwałą, jednak w 2011 r. w życie weszła znowelizowana ustawa o pracownikach samorządowych, zmieniająca maksymalne wynagrodzenie burmistrzów, wójtów i prezydentów miast. Według niej burmistrz Swarzędza powinien otrzymywać 12.365 zł. jednak korekty w pensji gospodyni gminy wówczas nie wprowadzono. W przeciągu tych lat uzbierała się pokaźna kwota nadpłaty. Jak wyliczyło RIO, wynosi ona ok. 10 tys. zł., licząc wraz z nieprawidłowo naliczoną odprawą burmistrza (20.468 zł.) oraz wyrównaniem za niewykorzystany urlop wypoczynkowy (37.620 zł.), który była gospodyni miasta otrzymała jesienią 2014 r., tuż po przegranych wyborach samorządowych. Odnotujmy, że postępowanie w tej sprawie cały czas trwa, w temacie tym ważna będzie także opinia Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych. W zależności od niej urzędujący burmistrz będzie mógł wystąpić do swojego poprzednika o zwrot nadpłaconych pieniędzy i takie zalecenia pojawiły się w protokole RIO. Głośno o tym zagadnieniu – jeszcze podczas wrześniowej sesji Rady Miejskiej – zaczął wypowiadać się radny Ryszard Dyzma, dopytując na forum samorządu czy były burmistrz rozliczył się już z pobranych pieniędzy: – Regionalna Izba Obrachunkowa wykazała zawyżone wynagrodzenie burmistrzów. Zawyżone wynagrodzenia wzięły się w 2011 r. w związku ze zmianą ustawy o pracownikach samorządowych i w roku 2015, bo burmistrz Szkudlarek dostał 1% dodatku stażowego. Stajnię Augiasza trzeba posprzątać. Protokół RIO zaznaczył to wyraźnie – stwierdził radny.

Tomicka: To nikczemne kłamstwo

Na słowa te zareagowała Teresa Rucińska, radna z komitetu wyborczego Anny Tomickiej: – Była to decyzja Rady Miejskiej, nikt niczego nie zawłaszczył i nikt niczego sobie samodzielnie nie naliczał. Proszę wreszcie dać spokój Pani Annie Tomickiej, dajmy jej spokojnie pracować – powiedziała radna. Co istotne, do całej sprawy ustosunkowała się także sama Anna Tomicka, która regularnie bierze udział w ostatnich posiedzeniach samorządu. Jak podkreśliła, nie wiedziała o tym, że otrzymuje zawyżone wynagrodzenie: – Kłamstwem jest, że byłam poinformowana o zmianie ustawy o moim wynagrodzeniu. Który burmistrz w momencie kiedy jest poinformowany o zmianie przepisów świadomie będzie narażał się na konsekwencje dyscypliny finansów publicznych? Chyba jakiś idiota. To wierutne, nikczemne i podłe kłamstwo i dziwię się, że ktokolwiek z Urzędu przekazał tę informację – nie przebierała w słowach była gospodyni miasta, ustosunkowując się do pojawiających się na ten temat spekulacji. I zaatakowała burmistrza odnosząc się do spraw komunikacyjnych, zwłaszcza kwestii planowanej przez miasto budowy tunelu w ul. Tabaki i niefunkcjonalnego przejścia pod stacją kolejową: – Mówi Pan, że od dwóch lat pracujecie nad rozwiązaniami komunikacyjnymi i prowadzicie rozmowy. Tylko, że przez dwa lata nic w sprawie tego tunelu przy ul. Tabaki się nie działo. Wpisał Pan ten tunel w Wieloletnią Prognozę Finansową, ale wyjazdów z tunelu na dworcu PKP już nie, wmawiając nam, że nic się nie da z tym zrobić. Czy robił Pan jakieś badania? Bo odnoszę wrażenie, że nic Pan nie zrobił w tej kwestii – grzmiała A. Tomicka.

Burmistrz: To niedopuszczalne

Zarzuciła też swojemu poprzednikowi zbyt małą aktywność: – Pana brak działań w tym zakresie spowodował to, że na dobrą sprawę zadanie to jest wygaszone. To jak wyglądają te działania? Musi być dobra wola, żeby chcieć coś zrobić. 12 lat funkcjonował Pan w moim komitecie wyborczym i zachęcam Pana, żeby wreszcie do diabła zachciało się Panu chcieć! – denerwowała się A. Tomicka, odnosząc się do spotkań miasta z przedstawicielami kolei. Jak z kolei podkreślił burmistrz Marian Szkudlarek, wystąpienie Anny Tomickiej to precedens w samorządzie: – Ktoś wygrywa wybory, a ktoś je przegrywa. Ja chciałbym zapewnić, że w przypadku przegranych wyborów czy przejścia na emeryturę następców nie będę pouczał. Była Pani doradcą, ale od 2 lipca nim Pani już nie jest. I doradzanie w sprawie tunelu tylko przeszkadza. Niedopuszczalna jest sytuacja, żeby Pani po dwóch latach a dwa lata przed wyborami przychodziła i przepytywała mnie z każdej sytuacji, która się zdarzyła. To niedopuszczalne, żeby poprzednik pytał swojego następcę w sprawach, które ten realizuje. Chyba źle Pani rozumie swoją rolę na emeryturze, coś się Pani pomyliło. Proszę nam dać spokojnie działać – zaapelował gospodarz miasta.

O jeden szlaban za daleko

Dał też do zrozumienia, że Swarzędz za czasów burmistrz Anny Tomickiej stracił na budowie tunelu w ul. Kirkora: – Za dwa przejazdy ze szlabanami, czyli przy ul. Szumana i w ul. Kórnickiej wybudowany został jeden tunel – przy ul. Kirkora. Mimo, że zazwyczaj z koleją robi się inwestycje „jeden za jeden”. Teraz w negocjacjach brakuje nam przeprawy przy ul. Kórnickiej, nie mamy tej karty przetargowej i kolej ma to na papierze, bo ktoś kiedyś podpisał dokumenty w tej sprawie – zauważył szef Urzędu Miasta i Gminy. Zniesmaczony wystąpieniem byłej gospodyni Swarzędza był także radny R. Dyzma: – Powinna być Pani wdzięczna burmistrzowi, ponieważ Panią zatrudnił, tymczasem na dzień dzisiejszy dała Pani pokaz. Przeżywa Pani traumę i ja to rozumiem, ale proszę  nie kierować takich słów pod adresem aktualnie panującego burmistrza, bo jest to nieeleganckie – powiedział samorządowiec. Dyskusja trwałaby zapewne dłużej, jednak Barbara Czachura, przewodnicząca Rady Miejskiej, postanowiła zamknąć ten temat i nie udzielać nikomu głosu w tej sprawie. Czy duchy przeszłości powrócą podczas kolejnej sesji samorządu? Czas pokaże.

mn

 

Od redakcji:

W sesji Rady Miejskiej może wziąć udział każdy, bo to posiedzenia otwarte. I tak samo każdy może wziąć udział w trwającej dyskusji, zwłaszcza jeśli w ważnej dla miasta kwestii posiada merytoryczne argumenty. Niestety, tej merytoryki próżno szukać w ostatnich wystąpieniach sesyjnych byłej burmistrz Swarzędza, Anny Tomickiej. Bierze ona oczywiście udział w posiedzeniach samorządu jako mieszkaniec, ale wypowiada się tak, jakby nadal była burmistrzem reprezentującym gminę w rozmaitych spotkaniach. Być może to kwestia wieloletniego przyzwyczajenia, być może za bardzo wczuła się w rolę doradcy burmistrza, którą pełniła przez ostatni rok, nie wiem. Ale łajanie obecnie urzędującego gospodarza miasta i komentowanie jego działalności na bieżąco uznać należy nie tylko za polityczne faux-pas, ale i zwykły brak elegancji i – sądząc po reakcjach na sali obrad – nie jest to tylko i wyłącznie moja opinia. Tak, to precedens w skali samorządu, bo nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by były gospodarz miasta rozliczał i pouczał swojego następcę publicznie i to w połowie kadencji, zamieniając salę obrad w prywatny pręgierz. Kuriozalne jest też to, że Anna Tomicka zabiera głos w sprawach, których sama w ciągu swojej ostatniej kadencji nie zdołała rozwiązać, choć dziś jest szczęśliwą posiadaczką magicznej różdżki. Mowa oczywiście o niefunkcjonalnych przejściach i awaryjnych windach na stacji PKP, czy kolejnej przeprawie między północą a południem. Owszem, wybudowano wówczas wiadukt w Jasinie, ale biorąc pod uwagę jego znaczenie dla ogólnomiejskiej komunikacji, równie dobrze mógłby stać w Kostrzynie czy Koninie, mimo że kosztował nas 18 milionów. Nas, nie Annę Tomicką. Ma zatem Anna Tomicka bardzo dobry powód, żeby agresję zastąpić pokorą. Wiedza kiedy ze sceny zejść, nawet pokonanym, także ma swoją wartość. Czasami nazywa się to klasą.

Maciej Nowak

Złota Żaba i Złota Żabka: rusza nowa edycja konkursów

0

Konkursy dla uczniów gimnazjów „Złota Żaba” oraz –  przeprowadzane jednocześnie w szkołach podstawowych – konkursy „Złota Żabka” cieszą się wielką popularnością. Przeprowadzane są przez swarzędzką Fundację Edukacji Społecznej EKOS w szkołach Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej od 1991 roku. W tegorocznej, 24. edycji, weźmie udział 10 837 uczestników.

Autorami oryginalnej koncepcji Konkursów, w których nie chodzi o proste sprawdzenie nabytej w szkole wiedzy, ale o zachęcenie do odważnego posługiwania się nią, są nauczyciele swarzędzkich społecznych szkół prowadzonych przez Fundację. W Komisji Konkursowej współpracują z nimi dydaktycy z Instytutu Filologii Polskiej UAM i Katedry Matematyki Stosowanej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Konkursy przeprowadzane są w dwóch dziedzinach:języka polskiego i literatury oraz  matematyki. Zadania rozwiązywane przez uczestników, niezależnie od dziedziny Konkursu, wymagają logicznego i niestereotypowego myślenia. Wyzwalają kreatywność i wyobraźnię, budzą chęć poszukiwania niebanalnych rozwiązań. Zmuszają do intelektualnego wysiłku, dostarczając przy tym dobrej zabawy. Wszystkie zadania z dotychczas przeprowadzonych edycji „Złotej Żaby” i „Złotej Żabki” są ogólnie dostępne na stronie internetowej www.ekos.edu.pl/zlotazaba.

Każda edycja Konkursu składa się z dwóch etapów. Pierwszy odbędzie się w szkołach 16 i 17 listopada w oparciu o materiały przesłane przez organizatora. Nauczyciele – szkolni opiekunowie Konkursu ocenią prace konkursowe i ustalą, kto zakwalifikowany zostanie do etapu drugiego, który będzie rozegrany w Swarzędzu 4 marca 2017 r.

Uroczyste ogłoszenie wyników i rozdanie nagród nastąpi 8 kwietnia 2017 r. Trofeami będą nagrody rzeczowe, statuetki Złotej Żaby i Złotej Żabki, stypendia i ułatwienia dla tych, którzy podejmą naukę w swarzędzkich szkołach społecznych.

WP

Jaja ze Swaja

0

Taki tytułnosi nowa rubryka ze sporą dawką humoru, która będzie się pojawiała cyklicznie – co dwa tygodnie – w Tygodniku Swarzędzkim. Autorem kącika „z lekkim przymrużeniem oka” jest znany i ceniony miłośnik i propagator gwary poznańskiej, na co dzień mieszkaniec Swarzędza, Marek Szymański – Wuja Czechu.

""

EWA ZE ZALASEWA

Ślypska niebieskie ma, jak modraki
I na czerwono farbuje kłaki,
co dzień w Swarzędzu przez rynek  leci,
dzieś tak mni wiyncy o wpół do trzeci.

Ona tak leci, jak ten wiaterek,
ino łopoce na niej cwyterek!
A mi serducho wew klacie wali,
jakbym w minutę dwa ćmiki spalił!

W końcu stanąłem na chwiułkę przy niej,
pytam się skromnie jak ma na imię,
Ona powiada: "Ja jezdem Ewa

i przyjechałam ze Zalasewa".

Cołkiem mi padło wtedy na czache:

"Ale żem rychtyk trafił salache!"
Już sam jej widok mnie tak rozgrzewa,

że tylko Ewa, Ewa i Ewa!

Rychtyk rajcowna jest z niej dziewczyna,

i chyba przez nią dostałem szplina!
Łażę po Swaju, jak taki struty:
byle nie zrobić sobie poruty!

W kuńcu spytałem skromnie dziewczynę:

"Tej, a nie poszłabyś nad Cybinę?"

Ona zrobiła okrągłe gały:

"Żeby mie nygi po giyrach żgały?!"

 

Wuja Czechu (Marek Szymański)

 

 

 

Regionaliści dyskutowali o Kruszewni

0

Historia podswarzędzkiej Kruszewni, losy folwarku i jego właścicieli oraz wspomnienia rodowitych kruszewian były głównym tematem październikowego zebrania członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Ziemi Swarzędzkiej.

W gościnnych progach swarzędzkiego Eurohotelu odbyło się kolejne z cyklicznych spotkań swarzędzkich regionalistów, skupionych w Towarzystwie Miłośników Ziemi Swarzędzkiej. Tym razem prelekcję o dziejach Kruszewni przedstawił prezes TMZS Antoni Kobza, prezentując zebranych bardzo interesujący materiał o dziejach właścicieli tamtejszego folwarku – rodzie Ludendorffów i Sarrazinów. Nie zabrakło wielu anegdotek i ciekawych informacji, chociażby o tzw. lodowni, znajdującej się w centrum wsi, a służącej do przechowywania lodu, czy kaplicy, ufundowanej przez I. Sarrazina, a  znajdującej się przy kościele pw. św. Marcina. Ciekawe były też wspomnienia byłych i obecnych mieszkańców wsi. Swoją ukochaną Kruszewnię wspominali m. in. Stanisław Witecki, Zygmunt Majchrzak oraz wieloletnia sołtys wsi – Małgorzata Markiewicz. Po wykładzie Antoniego Kobzy głos zabrał także obecny na spotkaniu burmistrz Marian Szkudlarek, który powrócił do niedawnych rozstrzygnięć Budżetu Obywatelskiego i podziękował regionalistom za wsparcie  projektu dotyczący stworzenia w naszym mieście  Swarzędzkiego Centrum Historii i Sztuki. Zwycięski projekt ma został zrealizowany do marca 2018r. na 385 – lecia lokacji Swarzędza.  Kolejne spotkanie TMZS już 17 listopada w Bibliotece Publicznej na os. Czwartaków.

Kt

Szkoły na szóstkę?

0

Rok szkolny 2016/2017 rozpoczął się na dobre. Wielu uczniów zapomniało już o końcoworocznych testach czy egzaminach i z zapałem przystąpiło do nauki na kolejnym szczeblu edukacji. O osiągniętych przez nich wynikach pamiętają jednak swarzędzcy samorządowcy. Podsumowali je na ostatniej Sesji Rady Miejskiej.

Temat oświaty był jednym z istotniejszych punktów posiedzenia radnych, które odbyło się 25 października w swarzędzkim Ośrodku Kultury. Miało to związek

z przedstawionym przez kierownik Referatu Edukacji, Zdrowia i Spraw Społecznych, Dorotę Zarembę sprawozdaniem z realizacji zadań oświatowych w gminie Swarzędz w minionym roku szkolnym 2015/2016. Jednym z elementów, który wzięto pod uwagę przy przygotowywaniu wspomnianego dokumentu były wyniki sprawdzianu szóstoklasistów oraz egzaminu gimnazjalnego. Efekty nauki uczniów są bowiem istotnym czynnikiem wpływającym na ocenę jakości pracy szkoły.  Nie trudno więc dziwić się, że rezultaty osiągnięte przez dzieci ze szkół podstawowych podlegających UMiG wzbudziły niepokój radnych. Średni wynik szóstoklasistów z placówek w Swarzędzu (SP nr 1, SP nr 4, SP nr 5), Kobylnicy, Wierzonce i Paczkowie wyniósł jedynie 62,78%. Miał on jednak swoje uzasadnienie. – Ten sprawdzian odbył się już po raz ostatni i nie da się ukryć, że podejście uczniów
i rodziców do niego było bardzo luźne. Nikt nie czuł na sobie presji, ponieważ osiągniętego dobrego wyniku i tak nie można było już nigdzie więcej wykorzystać – tłumaczyła Dorota Zaremba. Nie zmienia to jednak faktu, iż taki rezultat był wyraźnie niższy od średniej w powiecie (63,26%) oraz województwie (68,8%).  Mimo to, nie jest on powodem do obaw.

– Porównując obecne wyniki z tymi z lat ubiegłych można zauważyć, że nasze szkoły utrzymują się w wysokim 6-7 staninie (skala staninowa stosowana jest do określania poziomu dydaktycznego; 1 – najniższy, 9 – najwyższy – przyp. red.). Mimo, że wyniki procentowe są niższe niż w minionych latach to po ich przeliczeniu nasze placówki nadal mieszczą się
w staninie ubiegłorocznym, a co za tym idzie, są na tym samym wysokim poziomie – kontynuowała kierownik Referatu Edukacji.  Dużo lepiej na tle innych uczniów wypadli natomiast gimnazjaliści ze Swarzędza, Zalasewa i Paczkowa. Uśredniony wynik każdego
z pięciu zdawanych przez nich egzaminów (historia i wiedza o społeczeństwie, język polski, przedmioty przyrodnicze, matematyka, język obcy) był bowiem lepszy od wielkopolskiej średniej. Spora w tym zasługa młodzieży z Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika w Zalasewie, której wyniki zdecydowanie zawyżyły gminny rezultat. Widać to najbardziej na przykładzie matematyki. Przedmiot, z którym tak wielu uczniów ma problemy, gimnazjaliści z Zalasewa zdali średnio na 56,06%. Nie da się więc ukryć, że wynik ten w porównaniu z rezultatami sąsiednich placówek (Gimnazjum nr 2 – 49,5%, Gimnazjum nr 3 – 38,68%, Gimnazjum
w Paczkowie – 45,12%) wyróżnia się znacząco. Tym sposobem gimnazja podległe UMiG Swarzędz, podobne jak szkoły podstawowe, pozostały w staninie z ubiegłego roku. Ich poziom określany jest więc jako wysoki.

Natalia Krawczyk

 

WYNIKI SPRAWDZIANU KLAS SZÓSTYCH 2015/2016

SZKOŁA

ŚREDNI WYNIK
Z CZĘŚCI PIERWSZEJ

ŚREDNI WYNIK
Z JĘZYKA OBCEGO

Szkoła Podstawowa nr 1
w Swarzędzu

54,60%

63,90%

Szkoła Podstawowa nr 4
w Swarzędzu

68,18%

81,81%

Szkoła Podstawowa nr 5
w Swarzędzu

65,38%

83,95%

Szkoła Podstawowa
w Kobylnicy

60,54%

77,02%

Szkoła Podstawowa
w Paczkowie

52,78%

73,89%

Szkoła Podstawowa
w Wierzonce

60,10%

64,20%

 

 

WYNIKI EGZAMINU GIMNAZJALNEGO 2015/2016

SZKOŁA

HISTORIA I WOS

J. POLSKI

PRZEDMIOTY PRZYRODNICZE

MATEMATYKA

J.ANGIELSKI

Gimnazjum nr 2 w Swarzędzu

56,50%

65,60%

49,60%

49,50%

65,17%

Gimnazjum nr 3 w Swarzędzu

51,94%

63,39%

46,70%

38,68%

58,91%

Gimnazjum w Zalasewie

65,10%

74,21%

58,92%

56,06%

76,37%

Zespół Szkół w Paczkowie

55,00%

63,84%

57,08%

45,12%

59,16%

 

Włamują się na Nowej Wsi

0

Po Nowej Wsi krążą – od pewnego czasu – włamywacze. – W ostatnim czasie odnotowano trzy włamania i prób włamań do domów i mieszkań, my mieszkańcy boimy się, nie wiemy co robić – alarmuje zdenerwowany mieszkaniec posesji na południu Swarzędza.

W ostatnim czasie tereny na Nowej Wsi upatrzyli sobie włamywacze, który wybierają godziny wieczorne, pod nieobecność właścicieli. Mieszkańcy tamtych rejonów nie kryją zdenerwowania. – Mieszkańcy przekazują sobie informacje o serii włamań. Tak naprawdę nie wiemy ile ich było, ale co najmniej trzy. Było włamanie na Rivoliego oraz próby włamań m.in. na Armii Poznań – wylicza mieszkaniec Nowej Wsi. – W bliskim sąsiedztwie krążą włamywacze a my tak naprawdę  nie wiemy jak się przed tym zabezpieczyć. Policja przyjeżdża tylko na oględziny, nie ma zbyt wielu patroli, brakuje policjantów, więc działania prewencyjne są słabe. Co mamy robić? – żali się nasz czytelnik. – Tak naprawdę to było jedno włamanie na ul. Rivoliego, a drugie to próba włamania przez okno w tym rejonie – podkreśla zastępca komendanta swarzędzkiego Komisariatu, kom. Piotr Borowiak. Jak wyjaśnia włamywacze specjalnie wybierają godziny wieczorne pod nieobecność właścicieli, szczególnie czas między 17.30 a 19.30.  – Świadczy to o wcześniejszej obserwacji zachowań właścicieli przez sprawców – dodaje wiceszef swarzędzkiej policji, apelując jednocześnie o wzmożoną czujność tzw. sąsiedzką. – Każda obca osoba w tym rejonie, obserwująca, udająca, że kogoś szuka, na kogoś czeka, długo dzwoniąca z komórki w jednym miejscu, czy pojazd z nieznanymi osobami poruszający się wiele razy w danym rejonie itp. to zawsze może być symptom przygotowania do włamania, a więc po prostu rozpoznanie ze strony włamywaczy – dodaje kom. Piotr Borowiak, apelując by w takiej sytuacji mieszkańcy zgłaszali takie sygnały do dyżurnego naszej jednostki.

kt

 

 

 

Jubilaci z Medalami od Prezydenta

0

Honorowymi medalami od Prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie  uhonorowano w zeszłym tygodniu w swarzędzkim EuroHotelu –  aż 46 par małżeńskich z naszej gminy. Szacowni Jubilaci mogą poszczycić się 50 – letnim stażem małżeńskim.

W gościnnych progach EuroHotelu, w środę i czwartek (26 i 27 października br.) odbyła się wzruszająca i podniosła uroczystość. Aż czterdzieści sześć par małżeńskich w terenu naszego miasta i gminy świętowało pięćdziesięciolecie zawarcia związku małżeńskiego. Z tej okazji szacowni Jubilaci zostali uhonorowani medali przyznanymi im przez Prezydenta RP – za „długoletnie pożycie małżeńskie”, listy gratulacyjne, życzenia od władz gminy i bukiety kwiatów. Na jubilatów czekał także pokaźnych rozmiarów tort i wiele słodkości.

Medale otrzymali Państwo:Janina i Czesław Adamscy, Krystyna i Marian Błachowiczowie, Krystyna i Henryk Boguszowie, Barbara i Stanisław Burkowscy, Elżbieta i Jerzy Chyła, Irena i Jerzy Czajkowie, Maria i Wodzisław Frątczakowie, Bogusława i Leonard Głąbowie, Krystyna i Ryszard Grobelni, Janina i Józef Hawryszczukowie, Czesława i Stefan Hermanowie, Krystyna i Stanisław Hoffmannowie, Teresa i Kazimierz Karasiewiczowie, Zdzisława i Jan Kiżłowie, Irena i Kazimierz Kluba, Bożena i Zbigniew Kornatowscy, Bożena i Zygmunt Konieczek, Kazimiera i Bronisław Kolarczykowie, Barbara i Zdzisław Kubiaczykowie, Krystyna i Bernard Kucza, Ewa i Jerzy Kurowscy, Aleksandra i Zbigniew Kwapiszewscy, Halina i Bronisław Łuczakowie, Bronisława i Włodzimierz Łukaszewiczowie, Czesława i Stanisław Musielakowie, Janina i Józef Molikowie, Wiesława i Wacław Mądraszykowie, Mirosława i Jerzy Mermela, Teresa i Edmund Nowaccy, Irena i Bogumił Nowakowie, Krystyna i Mieczysław Ochowiakowie, Regina i Władysław Ogonowscy, Irena i Włodzimierz Paluszakowie, Stanisława i Bogdan Piaseccy, Janina i Zdzisław Piotrowiczowie, Maria i Kazimierz Schulz, Elżbieta i Stefan Skrzypczakowie, Kazimiera i Ryszard Sosnowscy, Róża i Jan Stankowscy, Jadwiga i Bogdan Szymkowiakowie, Danuta i Krzysztof Świerkowscy, Mirosława i Stanisław Tomaszewscy, Bernadeta i Jerzy Tomkowiakowie, Danuta i Bogusław Wieliccy, Elżbieta i Jerzy Zawadkowie oraz Bogumiła i Witold Zawitajowie.

kk

""

fot. Aldona Młynarczak

 W gościnnych progach EuroHotelu, w środę i czwartek (26 i 27 października br.) odbyła się wzruszająca i podniosła uroczystość. Aż czterdzieści sześć par małżeńskich świętowało zawarcia związku małżeńskiego

 

Oszust matrymonialny zatrzymany

0

38 – letniego mężczyznę, który uwodził i oszukiwał kobiety na terenie Wielkopolski zatrzymano  w Kostrzynie. Oszust matrymonialny – jak się okazuje – działał także w Swarzędzu. Policjanci nadal poszukują kobiet, które zostały przez mężczyznę oszukane.

38-letni mężczyzna – bez stałego miejsca zamieszkania – działał głównie w Wielkopolsce: Gnieźnie, Swarzędzu, Poznaniu i Kostrzynie. – Podrywał lub za pomocą internetowego portalu towarzyskiego nawiązywał znajomości z kobietami w wieku od 25 do pięćdziesięciu kilku lat. Najczęściej podawał się za policjanta – wyjaśnia Anna Osińska z Biura Prasowego KWP w Poznaniu.  Na przestrzeni 2016 roku oszust stale zmieniał miejsce zamieszkania, w zależności od miejsca zamieszkania jego wybranki. Sprawą zajęli się policjanci z Gniezna. Podczas trwającego śledztwa ustalali pokrzywdzone kobiety i zbierali materiał dowodowy. 17 października mężczyznę udało się zatrzymać. Wpadł w Kostrzynie. – W poniedziałek, 17 października, gnieźnieńscy policjanci w Kostrzynie przeprowadzili jego zatrzymanie jako osoby podejrzanej o dokonanie szeregu oszustw na szkodę mieszkanek Wielkopolski. Stróże prawa zabezpieczyli przy nim  amunicję. W wyniku dalszych czynności zabezpieczono jedną sztukę broni palnej – podkreśla Anna Osińska.  Podejrzanemu zarzuca się, że po zdobyciu pełnego zaufania kolejnych partnerek, mężczyzna pośredniczył w sprzedaży mebli i samochodu z czego się nie wywiązał, jednak większość pieniędzy wyłudził od pokrzywdzonych na podstawie ustnych umów pożyczek. – Ustalono również kilka przypadków, gdzie jego partnerki zawierały umowy abonamentowe z sieciami komórkowymi przekazując telefony i laptopa. Mężczyzna za każdym razem zobowiązywał się do szybkiej spłaty tych należności lub płacenia abonamentu. Jego partnerki nie widziały powodu, by nie spełniać jego próśb. Niedługo potem kontakt z nim się urywał – wyjaśniają przedstawiciele policji w Poznaniu.
Po zatrzymaniu mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty oszustwa, posiadania broni oraz amunicji bez pozwolenia oraz znęcania się fizycznego i psychicznego nad żoną. 20 października Sąd Rejonowy w Gnieźnie zastosował tymczasowy trzymiesięczny areszt wobec podejrzanego.Mężczyźnie grozi nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Jak się okazuje sprawa jest rozwojowa. Policja poszukuje kolejnych kobiet – także ze Swarzędza – które dały się oszukać przez zatrzymanego.

kk


""
fot. KWP Poznań