Aeroklub ma Kąkolewo. Co z Ligowcem?

0

Aeroklub Poznański został oficjalnym właścicielem lotniska w Kąkolewie pod Grodziskiem Wielkopolskim. Nadal jednak niewiele wiadomo na temat tego, kiedy dojdzie do  wyprowadzki lotników z Kobylnicy, a także co w przyszłości będzie znajdowało się na swarzędzkim Ligowcu.

Sensacyjne informacje o tym, że funkcjonujący od 1945 r. na lotnisku w Kobylnicy Aeroklub Poznański rozważa wyprowadzkę z naszej gminy pojawiły się już w 2015 r. Wówczas miejscowi lotnicy otrzymali od właściciela dawnego wojskowego lotniska w Kąkolewie pod Grodziskiem Wielkopolskim ofertę zamiany lotnisk wraz z dopłatą w wysokości 30 mln zł. Aeroklubowi, przypomnijmy, spodobał się ten pomysł, bo lotnisko w Kąkolewie jest trzy raz większe od tego w Kobylnicy, posiada też asfaltowy pas startowy, a i ruch powietrzny nad Grodziskiem jest mniejszy niż nad stolicą Wielkopolski. Sam inwestor, który nabyłby w ten sposób prawa do zagospodarowania ok. 100-hektarowego terenu Ligowca planuje zorganizowanie w tym miejscu działalności przemysłowo – logistycznej związanej z branżą motoryzacyjną. A na to już zgodę musi wydać swarzędzka Rada Miejska, odpowiednio zmieniając przeznaczenie całej nieruchomości, która w studium zagospodarowania przestrzennego Swarzędza pełni aktualnie funkcję sportowo – rekreacyjną. Miasto postawiło jednak warunek – przed wywołaniem uchwały o zmianie studium jej nowy właściciel będzie musiał zadbać o odpowiednie rozwiązania komunikacyjne dla terenu, na którym zamierza prowadzić działalność, tak by była ona nieuciążliwa dla mieszkańców, a tranzyt nie zakorkował okolicy. Bo w tej chwili, przypomnijmy, z terenu lotniska jest tylko jeden wyjazd przez tory kolejowe i gmina chce by inwestor wybudował kolejne.

Przeprowadzka wcześniej czy później?

I chociaż cała sprawa ostatnio nieco ucichła, nie znaczy to jednak, że nic w tym temacie się nie działo. Jak wynika z najnowszych wieści, Aeroklub Poznański dokonał zamiany gruntów z grodziskim przedsiębiorcą, dotychczasowym właścicielem lotniska w Kąkolewie. Lotnicy ze Swarzędza zostali zatem oficjalnie nowym gospodarzem obiektu pod Grodziskiem Wielkopolskim: – To, o czym mówiliśmy od trzech lat lat stało się faktem. Lotnisko w Kąkolewie jest już nasze – potwierdza w rozmowie z „TS” Piotr Haberland, dyrektor Aeroklubu Poznańskiego. Ale jak jednocześnie podkreśla, przeprowadzona transakcja nie kończy całego tematu, bo w zamian za grunt po byłym lotnisku wojskowym w Kąkolewie, przedsiębiorca stał się właścicielem tylko części lotniska w Kobylnicy. – Żebyśmy mogli sprzedać zainteresowanemu inwestorowi pozostałe tereny potrzebny jest nowy plan zagospodarowania, który zmieni ich przeznaczenie pod działalność gospodarczą, bo nie ukrywajmy  – nikt nie kupi tej nieruchomości tylko po to, by zorganizować tutaj park – tłumaczy szef Aeroklubu Poznańskiego. – Zatem to od władz gminy Swarzędz zależy teraz powodzenie naszych planów, bo tylko sprzedaż i pozyskanie w ten sposób funduszy pozwoli nam przenieść się z całą bazą do Kąkolewa. Od tego zależy też to, czy uda nam się zrealizować przeprowadzkę w ciągu np. dwóch lat czy za lat kilkanaście – rozkłada ręce P. Haberland, podkreślając że jeśli Swarzędz nie zmieni planu zagospodarowania Ligowca pozostawiając w dokumentacji przeznaczenie terenu np. pod lotnisko, to lotnicy będą zmuszeni działać w Kobylnicy przez kolejne 15-20 lat, by w tym czasie zarobić pieniądze na przenosiny do Kąkolewa.

Miasto czeka na ruch inwestora

Co zatem w tej sprawie dzieje się od strony planistycznej? Przypomnijmy, że w międzyczasie miasto – przy współpracy z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza – przeprowadziło konsultacje społeczne dotyczące opinii swarzędzan na temat funkcjonowania Aeroklubu Poznańskiego w naszej gminie i oczekiwań co do zagospodarowania terenu Ligowca po ewentualnej wyprowadzce lotników z Kobylnicy. Wynikało z nich, że mieszkańcy nie chcą by w przyszłości na terenie lotniska powstały hale produkcyjne, zaakceptowali jednocześnie jego dalszą działalność w Kobylnicy, jednak już bez hałaśliwej grupy Żelazny. Swarzędzanie zgodzili się też co do tego, by na Ligowcu powstały osiedla mieszkaniowe, ale pod warunkiem, że przyszły inwestor uzbroi okolicę w odpowiednią infrastrukturę drogową. Samo miasto z kolei nie zamierza wywoływać procedur planistycznych związanych z zagospodarowaniem terenu lotniska, bo nie posiada wiedzy na temat tego, co dokładnie zamierza inwestor z Grodziska Wielkopolskiego. – Nie chcemy fundować mieszkańcom komunikacyjnych horrorów, inwestor powinien deklarować budowę komunikacyjnych rozwiązań. A takiej deklaracji zabrakło. Przeprowadziliśmy konsultację z mieszkańcami i wiemy czego wymagają – wyjaśnia Grzegorz Taterka, I zastępca burmistrza Swarzędza. Ostatnie rozmowy w tej sprawie, jak udało nam się ustalić, odbyły się jesienią ubiegłego roku. Od tego czasu strony się nie kontaktowały.

Nowatorskie operacje żylaków w szpitalu Medicus-Bonus w Środzie Wlkp.

0

W miniony poniedziałek w szpitalu Medicus-Bonus w Środzie Wielkopolskiej przeprowadzono operacje żylaków nóg z wykorzystaniem najnowocześniejszego sprzętu. Rozmawiamy z dr. Krzysztofem Galbasem, chirurgiem ogólnym i flebologiem szpitala Medicus-Bonus.

"pic"

TS: Skąd pomysł na sprowadzenie takiego sprzętu do Polski, do Medicus-Bonus?

Krzysztof Galbas: Od 4 lat ściśle współpracujemy z dr. Rene Milleretem z Francji – wynalazcą metody leczenia żylaków parą wodną (Steam Venous Sclerosis), którą wykorzystujemy w naszym szpitalu. Przeprowadziłem już ponad 800 operacji tą metodą, korzystając ze specjalistycznego sprzętu. Zawsze chcemy oferować pacjentom najlepsze metody leczenia i korzystać z najnowszych technologii. Ostatnio sprzęt udoskonalono, stąd dzisiejsze operacje szkoleniowe najnowocześniejszym aparatem do leczenia parą wodną i plan sprowadzenia go do naszej placówki.

TS: Na czym polegała innowacyjność dzisiejszych zabiegów?

KG: Nowa maszyna zwiększa możliwości leczenia żylaków. Pozwala też na użycie dwóch różnych metod podczas jednego zabiegu: pary wodnej (SVS) i metody fali radiowej (RF).

TS: Jakie korzyści daje Pacjentom korzystanie z takiego urządzenia?

KG: Zabiegi są też małoinwazyjne – pacjent tego samego dnia wraca do normalnego funkcjonowania. Oczywiście bardzo duże znaczenie ma doświadczenie lekarza operującego, jego precyzja i znajomość metod operacyjnych. Nasz szpital jest drugim ośrodkiem w Polsce co do ilości operacji wykonywanych metodą pary wodnej.

TS: Jacy Pacjenci byli dzisiaj operowani? Jak przebiegły operacje?

KG: Zoperowaliśmy dziś czworo pacjentów, w tym jedną osobę z bardzo zaawansowaną chorobą żylakową. Miała już bolesne owrzodzenia na nodze, które wymagały natychmiastowego leczenia. Operacje przebiegły bez komplikacji, a pacjenci jeszcze dziś wrócą do domów, do codziennych zajęć.

TS: Kiedy ten sprzęt będzie dostępny na co dzień w Medicus-Bonus?

KG: Już jesienią sprzęt będzie na stałe w naszym szpitalu.

TS: Dziękujemy za rozmowę.

"medicus

Szpital Medicus-Bonus
Pl. Armii Poznań 3
63-000 Środa Wielkopolska
Informacja o zabiegach – tel. 61 285 11 55

www.medicus-bonus.pl

Znajdź nas na FB: www.facebook.com/DobrySzpital/

Artykuł sponsorowany

Cały Swarzędz na rowerach

0

Prawie 400. uczestników wzięło udział w corocznym, tradycyjnym  Gminnym Rajdzie Rowerowym pod hasłem „Cały Swarzędz na rowery”. W minioną sobotę odbyła się szósta już edycja tej popularnej, rowerowej imprezy.

W minioną sobotę odbyła się kolejna edycja popularnej imprezy rowerowej pod nazwą „Cały Swarzędz na rowery”, w której udział wzięła udział spora grupa miłośników jednośladów w różnym wieku. Pasjonaci wypoczynku na świeżym powietrzu wyruszyli na 7 różnych tras przygotowanych przez organizatorów imprezy, tras o różnej skali trudności i długości przeznaczonych dla osób o różnych upodobaniach i kondycji fizycznej. Na mecie rajdu na rowerzystów czekał ciepły posiłek i losowanie nagród.

Pijana staranowała drzewo i uciekła

0

26 maja w godzinach porannych kobieta kierująca samochodem marki Toyota wjechała na chodnik i trawnik na ul. Geremka, staranowała drzewo, po czym uciekła z miejsca zdarzenia. Delikwentkę namierzono. Okazało się, że była kompletnie pijana.

 

W  piątek, 26 maja, o 8.30 patrol straży miejskiej otrzymał zgłoszenie od mieszkańców, że na ul. Geremka, tuż obok szkoły prawdopodobnie pijany kierowca Toyoty, jadący ulicą "zygzakiem" wpadł na chodnik i trawnik, po czym uciekł. – Natychmiast na miejsce udał się patrol, który stwierdził, że kierujący pojazdem był tak rozpędzony, że przejechał przez trawnik rozdzielający jezdnię od chodnika, chodnik, wjazd i zatrzymał się na drzewie tuż przy ogrodzeniu przykościelnego parkingu. Funkcjonariusze przy pomocy świadków i śladów płynu chłodzącego pozostawionych na jezdni, dotarli do z posesji na jednym ze swarzędzkich osiedli. Ślady płynu kończyły się przed jej zamkniętą bramą garażową – wyjaśnia Piotr Kubczak, komendant Straży Miejskiej w Swarzędzu
Na miejsce wezwano patrol policji, który ustalił, że kierująca autem kobieta, która po zdarzeniu uciekła i schowała uszkodzony samochód do garażu jest kompletnie pijana…
– To bardzo ruchliwe miejsce (zwłaszcza w godzinach rozpoczęcia lekcji). Całe szczęście, że nikt akurat tamtędy nie przechodził – bo mogło się to skończyć tragedią – dodaje Kubczak.

rts

O krok od tragedii na jeziorze

0

O sporym szczęściu może mówić amator kąpieli wodnych ze Swarzędza. Mężczyzna, po spożyciu alkoholu postanowił wykapać się w swarzędzkim akwenie. Gdy zaczął się topić, życie uratował mu – pływający po jeziorze – aerator.

W  poniedziałek, 29 maja br. w godzinach południowych doszło do akcji ratowniczej na Jeziorze Swarzędzkim. Jeden z mieszkańców postanowił zażyć wodnej kąpieli i ochłody w naszym, swarzędzkim akwenie. Niestety, po wypłynięciu niemal na środek Jeziora Swarzędzkiego  młodemu mężczyźnie zabrakło sił i zaczął się topić. Miał jednak sporo szczęścia. Chwycił się przepływającego obok aeratora – który od kilka lat napowietrza wodę w swarzędzkim akwenie  – i czekał na pomoc z lądu. Po kilkunastu minutach mężczyznę uratowali strażacy ze Swarzędza. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy mężczyzna – zanim wszedł do wody – spożywał wcześniej alkohol. Na szczęście jego wodna przygoda nie zakończyła się tragedią. Na brzegu niedoszły topielec trafił w ramiona ratowników medycznych i policji.

Kk

Wniosków o mieszkanie przybywa

0

Trwa budowa jednego z dwóch zaplanowanych domów komunalnych przy ul. Wrzesińskiej. Ma on być gotowy w listopadzie. Klucze do mieszkań lokatorzy otrzymają najprawdopodobniej na początku przyszłego roku.

Swarzędzkie Towarzystwo Budownictwa Społecznego realizuje budowę 48 mieszkań komunalnych przy ul. Wrzesińskiej w Jasinie. W ramach tej inwestycji, jak już w międzyczasie informowaliśmy, na gminnej działce przy tej ulicy staną dwa domy komunalne: 21- oraz 27-lokalowy. Mają być one architektonicznie podobne do obiektu, który w 2012 r. miasto wybudowało przy ul. Staniewskiego. Na działce wybudowany zostanie też parking dla 76 samochodów, plac zabaw, a okolica zostanie zagospodarowana zielenią. W pierwszej kolejności wznoszony jest większy z budynków. Aktualnie, jak dowiedzieliśmy się w ratuszu, trwają prace nad jego drugą kondygnacją, a roboty budowlane postępują zgodnie z przyjętym harmonogramem. W tym trzyklatkowym bloku znajdzie się sześć mieszkań o powierzchni 35m2, trzy mieszkania o powierzchni ok. 48m2, dwanaście mieszkań ok. 51-metrowych oraz sześć mieszkań o powierzchni 64,5 m2. Dwa lokale zostaną dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, dwa lub trzy kolejne będą pełniły natomiast funkcję mieszkań socjalnych i zostaną przeznaczone dla osób w sytuacjach kryzysowych. Wartość tej inwestycji, przypomnijmy, wyniesie ok. 4,5 mln zł, a roboty budowlane mają się zakończyć do 30 listopada br. Z kolei klucze do mieszkań oczekujący na lokal komunalny powinni otrzymać na początku przyszłego roku. A takich osób nie brakuje. W świetle danych przekazywanych przez Urząd Miasta i Gminy na przydział mieszkania komunalnego czeka w Swarzędzu ok. 100 osób. – Wnioski jednak cały czas spływają, bo zainteresowanie budową tego obiektu jest spore. We wrześniu, podczas posiedzeń komisji mieszkaniowej, będziemy pracować nad przydziałami lokali. Będą one przydzielane według odpowiednich kryteriów, ponieważ chcemy uniknąć przypadkowości podczas obsadzania mieszkań – mówi wiceburmistrz Tomasz Zwoliński, któremu w magistracie podlegają m.in. sprawy społeczne. Miasto ma w tym względzie zwracać szczególną uwagę na brak zaległości czynszowych dotychczasowych lokatorów mieszkań komunalnych oraz na ich społeczną opinię. Bo jak dodaje wiceburmistrz, tylko część nowych lokatorów bloku komunalnego w Jasinie będzie rekrutowana ze wspomnianej listy oczekujących, pozostali zostaną wyłonieni właśnie spośród grupy zamieszkującej stare zasoby gminne: – Niewykluczone są zatem migracje ludności między zasobami komunalnymi miasta – podkreśla zastępca gospodarza Swarzędza. Warto jednocześnie odnotować, że na budowę bloku komunalnego Swarzędz wyda tylko część ze wspomnianych 4,5 mln zł, ponieważ uzyskał na ten cel dofinansowanie z Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości prawie 2,4 mln zł. Tegoroczna „komunalna” inwestycja Swarzędza ma być wstępem do sporych zmian w zakresie lokalnego budownictwa mieszkaniowego. Zwłaszcza, że STBS zamierza budować podobne obiekty także w miejscach, gdzie znajdują się najbardziej wysłużone budynki komunalne, nie przedstawiające znaczącej wartości architektonicznej. Jak już w międzyczasie informowaliśmy, będą one przekazywane spółce przez miasto i rozbierane. Stąd też kolejnych 40 mieszkań – także wybudowanych przez miejskiego dewelopera – ma powstać przy ul. Kilińskiego 33, a inwestycja planowana jest na lata 2018-2019. Trwają też prace nad przygotowaniem trzeciej lokalizacji pod tego typu inwestycję, gdzie mogłoby powstać 30 następnych mieszkań komunalnych.

W  trzyklatkowym bloku przy Wrzesińskiej znajdzie się sześć mieszkań o powierzchni 35m2, trzy mieszkania o powierzchni ok. 48m2, dwanaście mieszkań ok. 51-metrowych oraz sześć mieszkań o powierzchni 64,5 m2. Dwa lokale zostaną dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, dwa lub trzy kolejne będą pełniły natomiast funkcję mieszkań socjalnych i zostaną przeznaczone dla osób w sytuacjach kryzysowych

Jasno na Zamkowej i Grudzińskiego

0

Skrzyżowanie ul. Zamkowej i Grudzińskiego to jedno z najbardziej uczęszczanych przez pieszych miejsc w naszej gminie. Kilkanaście dni temu w okolicy pojawiło się porządne, ledowe oświetlenie.

Krzyżówka ul. Zamkowej i Grudzińskiego to jeden z ważniejszych węzłów komunikacyjnych w Swarzędzu, przynajmniej dla pieszych. To tutaj łączą się drogi prowadzące ze szkoły podstawowej, przedszkola, kościoła, targowiska, jeziora, czy osiedli mieszkaniowych. Przy samym tylko skrzyżowaniu znajdują się cztery – mocno uczęszczane każdego dnia – przejścia dla pieszych. Kilkanaście dni temu miasto podjęło decyzję, by zamontować w tym miejscu specjalne oświetlenie wraz z sygnalizatorami informującymi o ruchu pieszych. Kosztem 88 tys. zł przy każdym przejściu pojawiły się po dwa słupy z energooszczędnym oświetleniem: – Skrzyżowanie to znajduje się na drodze  powiatowej, na której jest spory ruch samochodów, znajduje się też w sąsiedztwie szkoły podstawowej, kościoła i stanowi główny ciąg pieszy między rynkiem a osiedlami. Dlatego też postanowiliśmy zrealizować w okolicy testowy projekt oświetlenia ledowego wraz z sygnalizacją dla kierowców. Ten projekt chcielibyśmy powielać w innych lokalizacjach, które mogą być zgłaszane przez mieszkańców, wyjdą ze statystyk policyjnych lub z naszych obserwacji. Jedną z kolejnych propozycji jest np. skrzyżowanie w ul. Granicznej za rondem na wysokości „Biedronki” – powiedział nam wiceburmistrz Grzegorz Taterka. Nowatorstwo tego projektu polega na tym, że oświetlenie jest energooszczędne, uzbrojone w dodatkową sygnalizację ostrzegawczą, co sprawia, że pieszy widoczny jest dla kierowcy ze sporej odległości.

Podpalacz zatrzymany

0

18 – letniego mieszkańca Swarzędza zatrzymali swarzędzcy stróże prawa. Nastolatek jest podejrzewany o spowodowanie kilku pożarów w naszej gminie, których straty sięgają ponad 110 tys. zł. Sprawca przyznał się do podpaleń i wyjaśnił, że jest uzależniony od wzniecania pożarów i poprosił o skierowanie na specjalistyczną terapię.

W ostatnim okresie na terenie Swarzędza doszło do kilku pożarów, które biegli pożarnictwa ocenili jednoznacznie jako podpalenia. –  Funkcjonariusze pionu kryminalnego swarzędzkiego komisariatu rozpoczęli intensywne działania zmierzające do namierzenia sprawcy tych czynów, analizując godziny nagrań monitoringów, porównując wizerunki podejrzanych i prowadząc inne czynności operacyjne. Wszystkie podpalenia łączyło to, że nie użyto przy nich żadnych środków ropopochodnych, czy innych substancji łatwopalnych – wyjaśnia komisarz Piotr Borowiak, zastępca komendanta Komisariatu w Swarzędzu. – W świetle analizy przypadków biegli z zakresu pożarnictwa stwierdzili, że podpalenia poważnie zagrażały zdrowiu i życiu mieszkańców, zatem szybkie wytypowanie i znalezienie podpalacza stało się dla nas sprawą priorytetową – dodaje Borowiak.
Żmudna praca śledcza opłaciła się jednak  i ponad tydzień temu funkcjonariusze swarzędzkiej policji zatrzymali podejrzanego mężczyznę pod jego własnym domem, kiedy wychodził do pracy.  – Podejrzany to 18 – letni mieszkaniec Swarzędza. Młody mężczyzna zdawał sobie sprawę, dlaczego został zatrzymany i przyznał się, że to właśnie jego szukali stróże prawa – dodaje wiceszef swarzędzkiego Komisariatu. Młody podpalacz ma na swoim koncie serię podpaleń. – W toku czynności procesowych podpalaczowi przedstawiono zarzuty dotyczące podpalenia magazynu przy przedszkolu na os. Kościuszkowców 2 w listopadzie roku 2016 oraz w październiku dwukrotnie podpalenie kontenerów na śmieci. Ten sam sprawca w połowie stycznia tego roku był autorem pożaru samochodu Nissan Primera zaparkowanego za CH Kaufland. Ostatni jego popis to pożar kamienicy na ul. Kilińskiego – wylicza kom. Borowiak. Jak się okazuje łączne straty jakie spowodował swarzędzki podpalacz wynoszą w chwili obecnej około 110 tys. zł,  z czego większość szkodę Urzędu Miasta i Gminy Swarzędz. – Zatrzymany mężczyzna ma świadomość przestępstw jakie popełnił. Wyjaśnił jednak, że widok ognia i płomieni sprawia mu wielką frajdę i  jest uzależniony od tego wzniecania pożaru.  Poprosił też  o skierowanie na specjalistyczną terapię dla uzależnionych – dodaje Piotr Borowiak.
O dalszym losie zatrzymanego 18 latka zadecyduje Prokuratura Rejonowa Poznań – Wilda.

Kk

{gallery}02.06.2017-3{/gallery}

Fot. KP Swarzędz, OSP Kobylnica

Walka o władzę rozpoczęta!

0

Podczas ostatniej sesji – 19 głosami „za” przy dwóch wstrzymujących się – Rada Miejska zagłosowała za udzieleniem absolutorium burmistrzowi Marianowi Szkudlarkowi z tytułu wykonania budżetu za 2016 r. Sporo negatywnych emocji wzbudziła jednak dyskusja poprzedzająca głosowanie. A poszło o… sprawy finansowe za 2014 rok.

Kampania wystartowała
Absolutorium dla burmistrza jest ściśle budżetową procedurą dotyczącą wykonania budżetu za dany rok. Radni mają obowiązek zapoznania się z dokumentacją i sprawdzić, czy to, co zostało zaplanowane, zostało zrealizowane w określonym terminie. Także i podczas tegorocznej sesji absolutoryjnej, która odbyła się w Ośrodku Kultury w miniony wtorek głosowanie nad absolutorium poprzedziły – jak zwykle – określone i dość żmudne procedury: odczytanie sprawozdania z wykonania budżetu za 2016 r., przedstawienie opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej na ten temat, a także opinii poszczególnych komisji Rady Miejskiej oraz samorządowej Komisji Rewizyjnej. I chociaż wszystkie były pozytywne, to mało pozytywnie było już podczas dyskusji poprzedzającej głosowanie nad udzieleniem absolutorium burmistrzowi, co jednoznacznie może świadczyć o tym, że w Swarzędzu rozpoczęła się kampania wyborcza w związku z przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Powód? Na sesyjną wokandę zostały wyciągnięte kwestie finansowe gminy sprzed… kilku lat, choć debata miała dotyczyć minionego roku: – Przypominając sobie poprzednią kadencję, był pan wielkim zwolennikiem tego, aby wszystkie kontrole Regionalnej Izby Obrachunkowej były przekazywane do wiadomości radnych. Pan jednak tego nie uczynił. Nie powiedział pan również Komisji Rewizyjnej o tym, że w lutym br. został pan uznany winnym licznych naruszeń dyscypliny finansów publicznych. Z orzeczenia RIO dowiadujemy się m.in., że w dniach 22-31 grudnia 2014 r. dokonał pan wydatków z subwencji oświatowej bez upoważnienia o łącznej kwocie 1 mln 715 tys. zł., zaniżono też wówczas dane w sprawozdaniu z rachunkowości gminy o kwotę 2 mln 790 tys.- poinformowała radna i przewodnicząca samorządowej Komisji Spraw Społecznych Teresa Rucińska, zwracając się do burmistrza M. Szkudlarka. – Gdyby przyszedł pan w lutym do Rady Miejskiej i pokazał te dokumenty i wytłumaczył dlaczego pan to zrobił, to najprawdopodobniej nikt by panu niczego nie zarzucił. Ale wolał pan przemilczeć coś, o co w poprzedniej kadencji bardzo się pan dopominał i tego nie rozumiem – podsumowała radna, rozpoczynając burzliwą dyskusję na sali obrad.

Krajobraz po poprzednikach
Jak wyjaśnił burmistrz, taki stan finansów gminy zastał w ratuszu po przejęciu obowiązków szefa magistratu: – Rozmawiamy o absolutorium za rok 2016, tymczasem kontrola o której mowa dotyczyła całego roku 2014, podczas gdy ja władzę przejąłem 5 grudnia 2014 r.. Dlaczego się nie odwoływałem od tego orzeczenia? Bo ilość błędów popełnionych na przestrzeni tego roku była oczywista. Protokół dotyczący tego orzeczenia opublikowany jest na stronach internetowych Regionalnej Izby Obrachunkowej i trafił do Biura Rady Miejskiej. Nie będę ukrywał, że 2014 r. był rokiem bardzo trudnym do zamknięcia. Brakowało pieniędzy, były spore zaległości. Po konsultacjach postanowiliśmy zapłacić zaległe faktury z subwencji oświatowej. W moim mniemaniu było to jedynym rozsądnym rozwiązaniem. A koszty postępowania w tej sprawie, a było to 318 zł., opłaciłem ze swoich prywatnych pieniędzy, bo uznałem, że jest ciągłość władzy. Poniosłem odpowiedzialność za błędy moich poprzedników i katastrofalną sytuację finansową w chwili przejęcia władzy – wyjaśnił gospodarz miasta i zapowiedział, że podczas kolejnej sesji poinformuje o kilku sprawach, których z szacunku do poprzedników nie ujawniał.

Wiceprzewodniczący Rady odmówił poparcia
Nie zniechęciło to jednak radnych z komitetu wyborczego Anny Tomickiej do przeprowadzenia kolejnych ataków na urzędująca władzę wykonawczą: – Mamy w naszej gminie w minionym roku sporo osiągnięć. Ale pragnę też podkreślić, że obecny burmistrz przejmując władzę miał znakomicie przygotowane dokumenty do kontynuowania wielu inwestycji i z niczym nie trzeba było czekać, można było je realizować z marszu i otwarty niedawno stadion jest tego najlepszym przykładem. Nie wszystko jednak co było realizowane w ubiegłym roku można namalować w różowych kolorach i nie wszystko można przykryć lukrem zachwytu. Jest mi bardzo przykro, że przez 2,5 roku pan burmistrz nie znalazł czasu na spotkanie się z klubem radnych „Nasza Gmina”. Wtedy moglibyśmy sobie wyjaśnić wiele rzeczy. Dlatego też nie wszyscy radni dadzą się wprowadzić na ścieżkę bezkrytycznego popierania obecnych władz. Sumienie nie pozwala mi na to, żebym głosował dzisiaj za udzieleniem panu burmistrzowi absolutorium – wyjaśnił, dość lakonicznie, Zygmunt Majchrzak, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

Projekty nie tak dobre?
Z wypowiedzią tą nie zgodził się wiceburmistrz Grzegorz Taterka, który w swoim wystąpieniu podkreślił, że inwestycje w tej kadencji były przygotowywane praktycznie od zera: – Z przykrością muszę wskazać kilka faktów dotyczących tych rzekomo wspaniale przygotowanych inwestycji. Stadion, niestety, nie był wykonywany według pierwotnego projektu, który zastaliśmy, mogę przedstawić wszelkie dokumenty na ten temat, nie było planu zagospodarowania przestrzennego, który w swoim zakresie przewidywałby taką przebudowę tego obiektu oraz budynku szatni. Druga sprawa – „wspaniale” przygotowana szkoła w Zalasewie, która kosztami przekroczyła to, co mieliśmy zapisane w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Trzecia rzecz – nieszczęsna ścieżka nad jeziorem, która kosztowała nas rok wielkiej pracy, rok starań o to, żeby uzupełnić dokumentację, bo okazało się, że brakuje decyzji środowiskowej. Dziś z dumą mogę powiedzieć, że mamy pozwolenie na budowę wraz z decyzją środowiskową – relacjonował wiceburmistrz. – Kolejna rzecz – dokładanie pieniędzy do przebudowy szkoły w Kobylnicy, które zostało mi ostatnio zarzucone na komisji. Do kontraktu na 10 mln z podstawowej umowy dołożyliśmy tak naprawdę 230 tys. zł, a nie kilka milionów jak to było w przypadku właśnie Zalasewa. SP w Kobylnicy miała przygotowaną tylko przebudowę części dydaktycznej, ale brakowało sali gimnastycznej. Dlatego musieliśmy chwilę poczekać, żeby odpowiednio uzupełnić tę „wspaniale” przygotowaną dokumentację, którą rzekomo zastaliśmy. Gdyby nie to, to dzieci musiałyby wówczas ćwiczyć w pomieszczeniu wielkości salki korekcyjnej. Wcześniejsze decyzje i prowadzona polityka finansowa miasta doprowadziły do tego, że nowy burmistrz zaledwie po 20 dniach urzędowania otrzymał za to karę, którą teraz pani radna mu wytyka. Brak mi słów, ale widać, że rozpoczęła się kampania wyborcza. Opanujmy się trochę i uczciwie przekazujmy pewne informacje – zaapelował zastępca gospodarza ratusza.

Dyzma: zlikwidowano patologię
– Zaciągnięcie większych zobowiązań finansowych przez poprzedniego burmistrza, nie posiadającego wystarczających środków, żeby je spłacić, spowodowało to, że następca zrobił to, co zrobił, bo nic więcej nie mógł zrobić. Dla mnie jest to oczywiste i nie ma co tłumaczyć. Można wiele zarzucić burmistrzowi Szkudlarkowi, ale bardzo podoba mi się to, że urzędujący burmistrz zlikwidował patologię, która miała miejsce w poprzedniej kadencji i idzie we właściwym kierunku. O to chodzi – podkreślił z kolei w trakcie dyskusji radny Ryszard Dyzma. Wystąpienie radnej Teresy Rucińskiej ostro skrytykowała także Wanda Konys, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej, uznając je za mało eleganckie: – Nie możemy pozostać w pewnym niesmaku, bowiem w eter poszła informacja „Burmistrz winien”. Źle postąpiła pani przewodnicząca, wykorzystując dzisiejszą sytuację w sesji. W momencie kiedy dokonujemy analizy roku 2016, jego podsumowań i ocen nie powinniśmy włączać w to innych lat i wcześniejszych kontroli. Uważam takie działanie za „nie fair”. Każde nieścisłości powinny być objawiane, ale w stosownym momencie, można było to zrobić na wcześniejszej sesji. To co pani zrobiła było nieeleganckie. Dla mnie podstawą do głosowania za absolutorium jest opinia RIO i Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej i z żadnej ze stron nie mamy stanowiska na ten temat. Wprowadziła Pani w błąd opinię publiczną. Jestem zniesmaczona, bądźmy porządni w swoim zachowaniu – powiedziała wiceszefowa Rady Miejskiej, otrzymując za tę wypowiedź oklaski od publiczności. Ostatecznie absolutorium burmistrzowi udzieliło 19 radnych, wstrzymało się dwoje samorządowców, którzy do Rady Miejskiej weszli z Komitetu Wyborczego Anny Tomickiej: Zygmunt Majchrzak i Teresa Rucińska. Czy oznacza to, że walka o stołki w Swarzędzu została już rozpoczęta? Wszystko na to wskazuje. mn

19
Tyle głosów poparcia otrzymał burmistrz Marian Szkudlarek w absolutoryjnym głosowaniu.

walka o władzę 2

Dzień dziecka z Indianami

0

Kolorowe stroje, pióra, wirujące w tańcu frędzle, wspólne gry i zabawy, a także euro bungee, zorbing, dmuchany zamek i kolejka samojezdna – w niedzielę swarzędzanie świętowali Dzień Dziecka. Po raz pierwszy impreza – zorganizowana przez Ośrodek Kultury w Swarzędzu – odbyła się na polanie przy ul. Strzeleckiej i był to strzał w dziesiątkę.

 

Bogaty program niedzielnego festynu obejmował pokaz tradycyjnych tańców indiańskich w wykonaniu zespołu Ranores z Uniejowa. Wszystkie dzieci zostały zaproszone na taneczną arenę, gdzie wspólnie z „Indianami” mogły spróbować swoich sił w takich tańcach jak: Taniec Kruka, Taniec Zwiadowcy, Taniec Tradycyjny Kobiecy i Taniec Szala, który okazał się najbardziej widowiskowy. Pokaz zakończył się wspólnym tańcem międzyplemiennym i Tańcem Przyjaźni we wspólnym kręgu.
Oprócz tradycyjnego tańca, dzieci mogły spróbować swoich sił w różnych grach i zabawach indiańskich. Było łowienie rybek, wyścig żółwi i strzelanie z łuku… Po polanie jeździła kolejka, która przewoziła małych pasażerów. Dla dzieci przygotowano również karuzelę, a całe rodziny rozgrywały mecze mini-piłkarzyków. Na zakończenie niedzielnego festynu burmistrz Marian Szkudlarek nagrodził maluchy drobnymi upominkami i cukierkami.

OK

{gallery}02.06.2017{/gallery}
Fot. H. Staniewska