Swarzędzki samorząd podczas swojej ostatniej roboczej sesji nie ustosunkował się do stanowiska radnych Czerwonaka, domagających się unieważnienia planu zagospodarowania przestrzennego dla działki w Janikowie. Oznacza to, że za kilkanaście dni władze ościennej gminy będą mogły wnieść sprawę do sądu. Jakie będą tego skutki?
W połowie września, o czym w międzyczasie informowaliśmy, Rada Gminy Czerwonak podjęła stanowisko w sprawie nieruchomości w Janikowie przy ul. Swarzędzkiej, na której od ponad roku realizowana jest inwestycja firmy BROS. Zdaniem radnych Czerwonaka nasza gmina uchwaliła plan zagospodarowania działki niezgodnie z procedurami, stąd też – jak wnioskowali w przesłanym stanowisku – swarzędzki samorząd powinien niezwłocznie „usunąć naruszenie prawa”. Według nich Swarzędz – pracując nad planem w 2001 r. – zmienił przeznaczenie nieruchomości z upraw polowych na aktywizację gospodarczą w oparciu o zły rysunek planu, obejmujący zakres terenu inny niż w podjętej wówczas uchwale: – Już w samej treści uchwały (…) można się dopatrzeć braku spójności między jej częścią tekstową a załącznikiem graficznym (…). Również w trakcie procedury planistycznej podczas realizacji wymogów proceduralnych wynikających z zapisów ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym można dopatrzeć się istotnych jego naruszeń – napisano, informując że plan dodatkowo uderza w „sferę prawnomaterialną Gminy Czerwonak”. Podczas ostatniej sesji swarzędzkiego samorządu stanowisko Czerwonaka zostało co prawda radnym naszej gminy przedstawione, ci jednak żadnych kroków w tej sprawie nie podjęli. Oznacza to, że ościenna gmina po upływie ustawowych 30 dni może w przypadku braku reakcji Swarzędza skierować sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. – Radni zostali poinformowani, że takie pismo wpłynęło, z chwilą kiedy nie podejmujemy w tej sprawie żadnej decyzji, może ona zostać po 30 dniach od wpłynięcia do Rady Miejskiej Swarzędza skierowana do WSA i myślę, że Czerwonak z tego prawa skorzysta. Samo wezwanie natomiast jest późne i podjęte najprawdopodobniej pod presją wyborców – mówi Marian Szkudlarek, przewodniczący swarzędzkiej Rady Miejskiej, podkreślając że sprawa jest trudna, dlatego też swarzędzcy samorządowcy celowo nie odnosili się do opinii Czerwonaka: – Najlepszą drogą jej wyjaśnienia jest postępowanie sądowe. W momencie kiedy ustosunkowalibyśmy się do tego stanowiska w sposób oczekiwany przez radnych Czerwonaka, czyli uchylając plan, to narazilibyśmy budżet gminy na ogromne wydatki związane z odszkodowaniem dla inwestora. Sprawa jest trudna i jednocześnie bardzo niebezpieczna dla Swarzędza, bo temat ten – mimo że nie ma w nim żadnych rozstrzygnięć – wisi nad gminą i pewnie władze kolejnej kadencji będą się z nim zmagać jeszcze przez kilka lat, biorąc pod uwagę ewentualne odwołania, także do Naczelnego Sądu Administracyjnego – dodaje szef radnych. Przypomnijmy, że podobne wezwanie do usunięcia naruszenia prawa odnośnie tej działki swarzędzka Rada Miejska otrzymała w styczniu br. od Stowarzyszenia LEN i także wówczas nie podjęto żadnego stanowiska. W efekcie temat trafił na wokandę Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i do dziś jest rozpatrywany. Niewykluczone zatem, że będzie rozpatrywany dwutorowo, także z powództwa gminy Czerwonak.
mn


