Strażnicy miejscy coraz częściej zwracają uwagę na psi problem w naszym mieście. Bo oto okazuje się, że nadal nie sprzątamy po swoich pupilach, nie pilnujemy ich w sposób należyty i dajemy za dużo swobody, pozwalając na bezpańskie wycieczki po mieście. – Tylko w zeszłym roku przez naszą „przechowalnię" dla piesków przewinęło się 57 psów – mówi Piotr Kubczak, komendant strażników.
Jak wynika ze statystyk prowadzonych przez miejscową Straż Miejską, która odławianiem psów zajmuje się tylko dzięki uprzejmości, bo zwyczajnie nie musi tego robić, w kwestii opieki nad swoimi pupilami edukujemy się niezwykle opornie. Bo oto kupy na trawnikach – mimo ponawianych apeli i rozmaitych kampanii informacyjnych – jak były, tak są nadal. Widać to zwłaszcza w okresie odwilży, kiedy odpuszczająca pokrywa śnieżna ukazuje skalę problemu. Przyczyniamy się do tego jednak nie tylko nie sprzątając po swoich czworonogach, ale – jak twierdzą strażnicy – dając psom za dużo swobody: – Niestety, pomimo działań podejmowanych przez służby porządkowe, gminy czy też fundacje – dalej nie możemy się przyzwyczaić do tego, że ponosimy odpowiedzialność za swojego pupila. Dotyczy to zarówno puszczania psa bez opieki jak i sprzątania, a raczej wręcz przeciwnie psich odchodów. Sprzątania psiej kupy nie tylko wówczas gdy w pobliżu jest patrol straży miejskiej czy policji, ale tak dla zasady, z szacunku dla prawa i innych mieszkańców – mówi Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej Straży Miejskiej. W zeszłym roku do przechowalni dla psiaków na terenie wysypiska w Rabowicach trafiło 57 czworonogów. Zarówno bezpańskich, jak i takich, które miały swoich właścicieli: – Pomimo braku umocowania prawnego, z konieczności i z braku innej alternatywy 46 z tej liczby złapanych zwierząt złapali strażnicy miejscy na swoje ryzyko i odpowiedzialność. Pozostałe złapane psy ze względu na rasę i zachowanie wymagały uśpienia do transportu przez lekarza weterynarii. Część z nich – dokładnie 18 zostało zwróconych właścicielom po nałożeniu mandatu. Dzięki współpracy Straży Miejskiej ze Strażą Ochrony Zwierząt i fundacją „Głosem Zwierząt" ( za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni) dla 27 piesków udało się znaleźć nowych właścicieli, pozostałe niestety trafiły do schroniska dla zwierząt – wyjaśnia szef strażników, po raz kolejny apelując do swarzędzan o odpowiednią opiekę nad pupilami: – Pilnujcie swoich psów, nie zostawiajcie otwartych bram gdy na terenie posesji biega wasz pupil, dbajcie o stan ogrodzenia nieruchomości. Na spacer wyprowadzajcie go na smyczy, jeśli chcecie dać mu trochę więcej swobody – są dostępne na rynku smycze automatyczne nawet dla dużych i silnych psów. Wreszcie nie decydujcie się na psa, gdy nie macie warunków do jego trzymania. Wiele zwierzaków ( nie tylko psów) trafia na ulicę bo znudziły się właścicielowi, bo urosły, bo psociły w domu, bo przeszkadzają w planach urlopowych. Nie bez powodu najwięcej psów łapiemy w okresie wakacyjnym i tuż przed nim – podkreśla, przestrzegając jednocześnie przed ogólnomiejskimi skutkami podobnych zaniedbań, bo psy chętnie łączą się w stada: – Problem bezpańskich psów to plaga występująca z różnym natężeniem w całym kraju. Notowano przypadki, kiedy takie na poły zdziczałe psy łączyły się w sfory złożone z kilku, kilkunastu sztuk i siały spustoszenie zwłaszcza na terenach wiejskich. Takie psie bandy stanowiły także poważne zagrożenie dla mieszkańców – podsumowuje komendant. O tym, jak uciążliwe potrafią być dzikie watahy zwierząt przekonaliśmy się przy okazji niedawnych, regularnych wizyt dzików w mieście.
mn


