Mistrzowie własnych pasji

Date:

- Reklama -

Kuśnierz, introligator, rymarz, kaletnik, szewc – ciekawe kto z nas pamięta, że pracownie takich fachowców można było kiedyś spotkać w naszym mieście – podobnie jak w wielu innych – niemalże na każdym kroku. Niektóre z nich wciąż istnieją. Mimo, iż coraz częściej odchodzą w zapomnienie, okazuje się, że na pewne świadczone przez nie usługi w dalszym ciągu jest zapotrzebowanie.

Branża futrzarska ma się na tyle dobrze, na ile ktoś potrafi dobrze szyć

Do profesji, z którymi coraz rzadziej spotykamy się na przemysłowo-usługowej mapie Swarzędza, można zaliczyć m.in. fach kuśnierski i introligatorski. Czasem wydają się nam już wręcz niepotrzebne. Ale czy na pewno?

W Swarzędzu pracownia kuśnierska mieści się przy ul. Strzeleckiej 30A. Jest to tylko i wyłącznie zakład usługowy wykonujący przeważnie konkretne zamówienia dla klientów. Jak twierdzi prowadzący go mistrz Wiesław Matyja – zainteresowanie takimi wyrobami jest widoczne przede wszystkim ze strony tych, którym ekologia nie przeszkadza i chcą być ładnie, modnie oraz ciepło ubrani. Zauważa też, że są to w większości osoby starsze, ponieważ młodsze nie są przekonane do tego typu odzieży. Do jej produkcji wykorzystywane są tutaj skóry norek, lisów oraz karakuły. – Nie są to tanie rzeczy, ale dzisiejsza wartość skóry jest dość wysoka. Cenę wyrobu, np. kurtki, tworzy głównie wartość skóry, a nie pracy – oznajmia mistrz.

Jaka przyszłość czeka zawód kuśnierza? – Branża futrzarska ma się na tyle dobrze, na ile ktoś potrafi dobrze szyć. Nie da się jednak ukryć, że są to dość drogie rzeczy, a kryzys wpływa na popyt. Nie ma też już takiego zainteresowania tym zawodem jak kiedyś. Kuśnierzy już od ok. 15 lat nie uczą młodych tej sztuki – mówi Wiesław Matyja, który trudni się już swoim fachem od ok. 30 lat. – To moje powołanie i pasja – dodaje. Profesja wymaga jednak niezwykłej dokładności i precyzji. – Klienci są bardzo wymagający, zamawiając towar potrafią określić szczegółowo, co dany produkt powinien zawierać, a ja muszę tym parametrom sprostać.– podsumowuje z uśmiechem na twarzy mistrz.

Introligator wciąż potrzebny

Innym – wydawać by się mogło ginącym – zawodem jest introligatorstwo. Jest to rodzaj rzemiosła lub dział poligraficzny trudniący się oprawianiem druków, upiększaniem rozmaitych wydawnictw, książek, a także zdobieniem opraw (najczęściej zabytkowych). Swoją pracę introligator wykonuje przeważnie ręcznie. Tego typu działalnością w Swarzędzu zajmuje się Drukarnia Swarzędzka – Stanisław i Marcin Witeccy, która znajduje się przy ul. Pogodnej 24a. – W zakres świadczonych przez nas usług wchodzą głównie oprawy książek, ale także loga firm, kalendarze, zaproszenia ślubne – wyjaśnia Beata Jóźwiak, trudniąca się tym fachem właśnie w Drukarni. Dlaczego wybrała introligatorstwo? – Zawsze mnie interesowało jak to zrobić, jak powstaje sama oprawa książki, która kiedyś była robiona tylko ręcznie. Zadecydowała więc tutaj głównie ciekawość – wspomina introligatorka, która w zawodzie pracuje już ponad 25 lat. – Jestem wyuczonym introligatorem przemysłowym. Jest to praca zgodna z moimi zainteresowaniami. W swojej rodzinie jestem pierwszą osobą, która się zdecydowała tym zajmować – dodaje Beata Jóźwiak. Jakimi cechami powinien wykazać się introligator? – Powinien mieć fantazję, zdolności plastyczne i manualne, ale przede wszystkim wyobraźnię, bo to właściwie od niego zależy efekt końcowy pracy – podkreśla.

Mimo, że osób bezpośrednio związanych z tym fachem jest już bardzo niewiele, jej zdaniem nie do końca introligatorstwo można uznać za wymierający zawód, ponieważ jest ono wciąż potrzebne. – Drukarnia ma wciąż wiele zamówień wymagających pracy introligatora. Jednakże większość obecnych drukarni prowadzi zmasowaną produkcję za pomocą rozmaitych maszyn, które wykonują automatycznie pracę, za którą niegdyś odpowiedzialny był introligator – kończy introligatorka.

Człowiek – orkiestra o sobie

Zapewne niewielu mieszkańców Swarzędza wie, że niedaleko Rynku, przy ul. Warszawskiej mieści się pracownia rzemieślnicza, świadcząca usługi z dziedziny kaletnictwa, rymarstwa, kuśnierstwa, a także szewstwa. Prowadzi ją Mieczysław Sowiński, wyspecjalizowany… we wszystkich wspomnianych profesjach.

Swój zakład uruchomił stosunkowo niedawno, bo 3 lata temu, choć w branży pracuje już od dawna. Wcześniej zajmował się produkowaniem siodeł konnych. Później jednak postanowił rozszerzyć swoją działalność. – Zaczęło mnie to interesować i postanowiłem w końcu otworzyć punkt świadczący usługi w tym kierunku – wspomina z uśmiechem na ustach mistrz.

Na ilość pracy nie narzeka, a jego interes ma się całkiem nieźle. – Pracy jest na tyle wystarczająco, aby utrzymać ten zakład. Firma prosperowałaby jeszcze lepiej gdyby byli ludzie do pracy w tym sektorze, ale nie ma młodzieży chcącej kształcić się w tym kierunku, ani pracowników potrafiących sprostać wymaganiom stawianym w tej branży. Dlatego chciałbym szkolić uczniów w tym zawodzie – opowiada Mieczysław Sowiński. Czy się różni rymarstwo od kaletnictwa? Rymarz produkuje wyroby skórzane służące przede wszystkim do jazdy konnej, jak np. paski, siodła czy wszystkie inne artykuły jeździeckie ze skóry. Kaletnik natomiast wytwarza głównie wyroby stanowiące odzież codziennego użytku, np. kurtki i torebki ze skóry – tłumaczy swarzędzki rzemieślnik. Zakład prowadzony przez pana Mieczysława świadczy także w szerokim zakresie również rozmaite usługi naprawczo-serwisowe. – Przerabiam kurtki, kożuchy, spodnie. Praktycznie dokonuję wszelkich możliwych przeróbek przedmiotów ze skóry. Zmieniam nawet tapicerkę samochodową – wylicza uzdolniony rzemieślnik. Pan Mieczysław działa wszechstronnie. – Świadczę także usługi szewskie, naostrzę noże, czy sprzęt ogrodniczy – dodaje właściciel zakładu przy Warszawskiej, który bardzo lubi swoją pracę. – Zamierzam ją kontynuować tak długo, na ile mi siły i zdrowie pozwolą – podsumowuje.

Perskich dywanów u mnie nie ma, ale obcas naprawię fachowo

Punkt usługowy świadczący usługi szewskie, zlokalizowany przy ul. Cieszkowskiego 12, vis a vis Biedronki, znany jest okolicznym mieszkańcom. Pomieszczenia nie są duże, nie ma nowoczesnych maszyn, czy komputerów ale za to jest coś innego – klimat maleńkiej pracowni rzemieślniczej, który tworzy jego właściciel, mistrz szewski, Adam Piasecki. Szewstwo to jego prawdziwa pasja. – Kocham ten zawód, bardzo lubię pracować, przerabiać, zszywać, podbijać, wymieniać zelówki, przywracać dawną świetność podniszczonym butom – mówi senior rzemieślnik, a jego oczy od razu błyszczą…

Pan Adam – mimo swoich 73 lat – chce, jeśli zdrowie pozwoli, pracować jeszcze długo. – To moje życie – ucina wzruszony. – I mimo trudności cieszę się dojeżdżając codziennie pociągiem z rodzinnych Gułtów do mojego punktu w Swarzędzu – dodaje. Sytuacja nie wygląda bowiem kolorowo – Szewstwo to ciężki zawód, a jego wykonywanie czasami jest mało opłacalne. Opłaty za energię, opłaty do ZUSu powodują, że są miesiące, gdzie trudno związać koniec z końcem. A każdy chciałby godziwie żyć i godziwie pracować – podkreśla rzemieślnik, który mimo problemów zdrowotnych nie poddaje się. – Kocham ten zawód, szanuję swoich klientów, ale jest ciężko. Ludzie w podeszłym wieku jak ja są mniej produktywni i mniej wydajni w tego typu pracy – denerwuje się szewc i dodaje: – Pracownik w wieku emerytalnym powinien mieć zezwolenie na prowadzenie działalności za darmo, bez żadnego ZUSu i bez konieczności opłacania składek zdrowotnych.

Adam Piasecki zaczynał swoją karierę rzemieślniczą jako rymarz. Następnie pracował jako lakiernik, ale ze względu na kłopoty zdrowotne musiał zmienić branżę. Chciałby w swoim aktualnym zawodzie pracować jak najdłużej, nawet mimo niekorzystnych przepisów, z którymi musi się na co dzień zmagać. –- Emeryt pracuje z przyzwyczajenia, a nie żeby się wzbogacać – dodaje.

Pan Adam marzy, by przekazać kiedyś swój interes synowi. W obecnych realiach jednak nie wydaje się to możliwe. – Sektor usługowy przeżywa kryzys. Wielu moich kolegów po fachu zamyka swoje kramy – kończy mistrz, który – wszystkich mieszkańców mających problemy z obuwiem – zaprasza do siebie. – Perskich dywanów u mnie nie ma, ale obcas naprawię fachowo – podkreśla. Oprócz naprawy obuwia można otrzymać od właściciela punktu dawkę humoru, uśmiechu i optymizmu. – To też ważne, a ja lubię pogawędzić z mieszkańcami – dodaje, racząc nas szelmowskim uśmiechem.

"Mistrzowie

 Michał Szott

Udostępnij na

- Reklama -

Popularne

Aktualny numer

- Reklama -

Swarzędz z Międzynarodowym Festiwalem Sztuki Ludowej!

Szykuje się nie lada gratka dla miłośników muzyki ludowej z różnych zakątków świata. 16 sierpnia w Swarzędzu odbędzie się bowiem 19. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Ludowej, podczas którego zaprezentują się zespoły m.in. z Tajwanu, Turcji, Senegalu czy Algierii.

W sobotę rozpoczynają się Dni Swarzędza!

Wielkimi krokami zbliżają się Dni Swarzędza. Impreza rozpocznie się w sobotę, 27 czerwca na polanie przy ul. Strzeleckiej. Podczas największej imprezy plenerowej w Swarzędzu wystąpią: Dawid Kwiatkowski, Małgorzata Ostrowska, zespół Ich Troje, Mała Lady P. oraz Carla Fernandes i DJ Brooklyn Bounce. Nie zabraknie też lokalnych wykonawców, pikniku rodzinnego i pokazu laserowego.

Zderzenie osobówek na Średzkiej

19 maja doszło do groźnego zdarzenia w Zalasewie. Na skrzyżowaniu ulic Średzkiej i Staniewskiego zderzyły się dwa auta.

Ścieżką rowerową aż do Antoninka!

Szykuje się spore udogodnienie dla rowerzystów jeżdżących w kierunku Poznania. Kończąca się na wysokości ul. Świętowidzkiej przy DK92 ścieżka rowerowa zostanie przedłużona do Antoninka.