Zaginął 21 – latek, trwają poszukiwania

Tuż przed świętami mieszkańców naszej gminy, a w szczególności Wierzonki i Wierzenicy poruszyła informacja o zaginięciu 21 – letniego mężczyzny. Poszukiwania młodego mieszkańca rozpoczęto niemal natychmiast. Użyto policyjnego śmigłowca, psa tropiącego, płetwonurkowanie przeczesali stawy hodowlane. Niestety, bezskutecznie.

W sobotę, 21 grudnia mieszkańców zelektryzowała informacja o zaginięciu młodego, 21 – letniego mężczyzny, pracownika gospodarstwa rybackiego. – Zaginiony skończył pracę, wyszedł do domu i zaginął. Był ubrany dość specyficznie, bo w wodery, czyli wysokie gumowe buty – wyjaśnia asp. Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu. Poszukiwania rozpoczęły się w przedświąteczną sobotę, wzięła w nich udział grupa policjantów, strażacy ze Swarzędza, Kobylnicy, Poznania, specjalna grupa poszukiwawcza z psami jednostki JRG4. – Poszukiwania przerwano o godz. 20:20 z powodu panujących ciemności oraz bardzo trudnych warunków terenowych, część terenu to trzcinowiska i tereny bagienne – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski z OSP Kobylnica. Poszukiwania w Wierzenicy zostały wznowione 23 grudnia i były kontynuowane do 28 grudnia. 21 – latka poszukiwało 60 strażaków, grupa wodno – nurkowa, policjanci, użyto także policyjnego śmigłowca. – W sumie przeszukano kilkanaście hektarów lasu pól oraz torfowisk i terenów bagiennych, stawy hodowlane w Wierzenicy, Wierzonce i Mechowie oraz rzekę Główną od Wierzonki do Mechowa – dodaje Tomaszewski. Niestety, bezskutecznie. Czy natrafiony na jakiś ślady zaginionego? – Mężczyzna z Wierzenicy nadal jest poszukiwany. Jego losy są nieznane. Rodzina jest na bieżąco informowana o tym, co robią policjanci z zespołu poszukiwawczego – podkreśla podinspektor Andrzej Borowiak z Biura Prasowego wielkopolskiej policji.

"Szukaj1

Kt

 

Do Wierzonki po nowemu

0

Trwa przebudowa wysłużonej drogi powiatowej 2407P, czyli trasy łączącej Kobylnicę z Wierzonką. Na razie prace drogowe objęły ponad kilometrowy odcinek jezdni, planowane są kolejne.

Przetarg na wykonanie I etapu inwestycji, obejmującego przebudowę drogi na odcinku ok. 1,3 km Zarząd Dróg Powiatowych rozstrzygnął pod koniec lipca, przed trzema tygodniami wykonawca rozpoczął prace drogowe. Zakres przebudowy drogi polega głównie na wymianie istniejącej nawierzchni, poszerzeniu jezdni do szerokości 6m i podniesieniu istniejących zjazdów. Jak dowiedzieliśmy się na placu budowy, roboty drogowe związane z realizacją inwestycji na wspomnianym odcinku chylą się ku końcowi, aktualnie nie występują utrudnienia w ruchu drogowym. Niebawem remontowany będzie kolejny odcinek tej powiatowej drogi, także długości 2 km. Przed kilkoma dniami ZDP ogłosił przetarg na ten etap inwestycji. Obecnie trwające prace, polegające na znakowaniu drogi i zagospodarowaniu poboczy, wykonuje firma drogowa z Nekli. Za remont drogi na tym odcinku powiat zapłaci ok. 635 tys. zł.

mn

 

Plon niesiemy, plon…

0

Barwny korowód tancerzy, piękne wieńce dożynkowe, ogromny i smaczny bochen chleba, liczne występy i atrakcje, a także wyśmienita grochówka i wspaniała pogoda – tym wszystkim uraczyli się wszyscy przybyli w minioną sobotę na dożynki.

Gminne święto plonów odbyło się w gościnnej i odświętnie udekorowanej Wierzonce. Na otoczone łanem kukurydzy boisko przybyli posłowie, władze miasta i gminy, radni gminy i powiatu, wicestarosta powiatu, przedstawiciel ministra rolnictwa, delegacje sołectw z wieńcami i liczni mieszkańcy gminy. Zespół Pieśni i Tańca Lusowiacy wprowadził korowód przed ołtarz zamieniony później w estradę. Starościna i starosta dożynek – Magdalena Filipiak i Grzegorz Zamelczyk z Wierzonki przynieśli chleb wypieczony z tegorocznej mąki, a przedstawiciele wszystkich wsi kolorowe wieńce uwite z dorodnych plonów. Uroczystość rozpoczęła Msza Święta, podczas której ksiądz Przemysław Kompf poświęcił wieńce i chleb oraz podziękował Bogu i ludziom za tegoroczne żniwa. „Dziękujmy bogu, że nie braknie nam chleba, że możemy go spożywać w pokoju, troszczmy się o to by pośród nas nie było głodnych i niedożywionych.” … ”Nie samym chlebem żyje człowiek ale także Słowem, które pochodzi z ust Bożych. Człowiek ma nie tylko widzieć siebie jako zjadacza chleba ale także jako tego, który ma wydać duchowy plon dobra.” Ksiądz zwrócił też uwagę na problemy mieszkańców takich miejscowości jak Wierzonka, w których żyją ludzie często grubo poniżej średniej krajowej. Wspomniał też o przygotowaniach do przydającej w przyszłym roku 200 rocznicy urodzin hrabiego Augusta Cieszkowskiego gospodarującego dawniej w sąsiedniej wsi. Na okoliczność dożynek wydano też specjalny numer czasopisma „Wierzeniczenia” zawierający m.in. materiał o historii i współczesności Wierzonki autorstwa Ewy i Włodzimierza Buczyńskich. Po pięknym przedstawieniu przez zespół Lusowiacy Obrzędu Dożynkowego i po okolicznościowych przemówieniach i podziękowaniach (szczególnie ciepłych dla sołtys Wierzonki Ireny Prokop) Burmistrz Anna Tomicka i Przewodniczący Rady Miejskiej Marian Szkudlarek podzielili się chlebem z uczestnikami uroczystości. Dalej nastąpiły występy Lusowiaków, Swarzędzkiej Orkiestry Dętej, Sekcji Regionalnej Olszyna i zespołu the Shout a zabawa taneczna trwała do późna w nocy.  

h.s.

{gallery}11.09.2013{/gallery}

fot. H. Staniewska, Mariusz Łuczak

Skok prawie doskonały

0

To był najzuchwalszy i bezdyskusyjnie najbardziej brawurowy skok na kasę w naszej gminie, w wyniku którego Swarzędzkie Fabryki Mebli straciły 5 mld zł. Kwota ta wówczas robiła ogromne wrażenie. Dziś mija dokładnie 20 lat od tamtych wydarzeń, postanowiliśmy zatem odkurzyć nasze archiwa i przypomnieć to, co działo się pod koniec lata 1993 r.

To miała być spokojna, nieco leniwa końcówka lata. Ot, mniej więcej taka jak teraz. Tymczasem 10 sierpnia tegoż roku tuż przed godz. 12-tą na nogi została postawiona cała policja ówczesnego województwa poznańskiego. Do komendy wojewódzkiej ze swarzędzkiego komisariatu nadeszła informacja o napadzie dokonanym na trasie A2 przez trzech uzbrojonych mężczyzn. Napadnięto kasjerki wiozące do Swarzędzkich Fabryk Mebli ponad 5 mld zł. Pieniądze były przeznaczone na wypłaty dla pracowników. Do zdarzenia, jak wówczas informowali miejscowi policjanci, doszło między godz. 9.30 a 10. Szczegóły? Scenariusz napadu najprawdopodobniej nigdy wcześniej nie został odnotowany w historii polskiej kryminalistyki, a o swarzędzkim zuchwałym incydencie zrobiło się głośno w całym kraju. My tak opisywaliśmy całą akcję przed 20 laty: – Przebieg zdarzenia przypominał jako żywo scenariusz klasycznego filmu gangsterskiego. W poniedziałek wieczorem sprawcy przecięli przewody telefoniczne, odkrywając jedną ze studzienek w pobliżu zjazdu z trasy A2 do Nowej Wsi. Kilka godzin wcześniej do poznańskiej agencji ochrony, która od kilku miesięcy zajmuje się konwojowaniem pieniędzy na trasie bank – SFM zadzwonił mężczyzna przedstawiając się jako pracownik fabryki z informacją, że konwój jest przełożony z wtorku na środę. Natomiast w środę o godz. 7:15 pod budynek dyrekcji SFM podjechał biały Volkswagen Caravelle oznakowany tak, jak samochody agencji ochrony – relacjonował wówczas nasz redakcyjny kolega „maw” w artykule „5 miliardów w 165 minut”, który został opublikowany w TS z 12 sierpnia 1993 r. – Przyjechało nim jak zwykle trzech mężczyzn. Po kilku minutach dwie kasjerki oraz uzbrojony pracownik SFM wsiedli do samochodu i pojechali do Banku Gdańskiego po odbiór ponad 5 mld zł. Zawsze w takich sytuacjach przed bankiem czekał drugi samochód agencji ochrony z uzbrojonymi pracownikami ubezpieczającymi dodatkowo kasjerów i pieniądze. By uśpić czujność pracowników SFM, w drodze do Poznania kierowca Volkswagena przy pomocy urządzenia wyglądającego na radiowe odebrał jakąś informację. Po chwili oznajmił, że dzisiaj wyjątkowo pod bankiem nie będzie drugiego samochodu, bowiem uległ on wypadkowi wyjeżdżając spod siedziby agencji ochrony. W banku wszystko przebiegało tak, jak zazwyczaj. Tuż przed godziną 9:00 trzej „ochroniarze” wraz z kasjerkami i pracownikiem ochrony SFM wyruszyli w kierunku Swarzędza. Na wysokości Antoninka, o godz. 9:20 siedzący wraz z kasjerkami na tylnej kanapie „ochroniarz” zaatakował je gazem, po czym założył im na ręce kajdanki, a na głowy worki. Uzbrojonego w broń krótką – pistolet TT konwojenta fabrycznego błyskawicznie rozbroił siedzący obok niego kolejny „ochroniarz”. I jemu założono na ręce kajdanki, a na głowę worek. W tym samym czasie zaniepokojony zbyt długą nieobecnością kasjerek jeden z członków zarządu fabryki, przy pomocy telefonu komórkowego (klasyczna łączność telefoniczna jeszcze nie działała) połączył się z bankiem. Powiedziano mu, że konwojenci wraz z pracownikami wyjechali tuż przed 9:00. Sytuacja z minuty na minutę stawała się coraz mniej klarowna. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, że dramat rozpoczęty na trasie A2 toczy się już w lesie w okolicach Wierzonki. Tam właśnie w kilkanaście minut później znalazł się samochód. Była godzina 9:50. W leśnej gęstwinie z ust sprawców padła propozycja przykucia ofiar do drzew. Płacz kobiet i błagania spowodowały jednak, że skończyło się na groźbach w rodzaju „nie ruszajcie się stąd, bo inaczej…”. Napastnicy odjechali samochodem kilkadziesiąt metrów dalej. Tam musieli wyładować pięć toreb znajdowało się 5,1 mld zł. Następnie oblali łatwopalnym środkiem Volkswagena i podpalili go, by zatrzeć za sobą ślady. Gdy ofiary zorientowały się, że są same uwolniły się z narzuconych na głowę worków. Ok. 11:00, błądząc po lesie, zszokowane kasjerki oraz pracownik ochrony SFM dotarli nad stawy między Wierzonką, a Uzarzewem. Tam natknął się na skute kajdankami trzy osoby przypadkowo przebywający w okolicach mieszkaniec Swarzędza. O 11:50 jego samochód dotarł z ofiarami do swarzędzkiego komisariatu. Z pierwszych zeznań wynika, że ochroniarzami byli mężczyźni w wieku od 30 do 40 lat, ubrani z czapki z daszkiem, niebieskie koszule i czarne spodnie. Dwaj z nich ukryli swoje oczy za okularami słonecznymi, tzw. lustrzankami – pisaliśmy. Ofiarom nic się nie stało, śledztwo zostało rozpoczęte. Nagrodę w wysokości 500 mln zł. za pomoc w schwytaniu sprawców wyznaczył zarząd Swarzędzkich Fabryk Mebli. Policja natomiast powołała specjalną grupę operacyjną. W wyniku jej działań rabusie zostali zatrzymani 2 września, 23 dni po napadzie. Ich auto – prawdopodobnie zmierzające do Szczecina, by tam wymienić złotówki na inną walutę – zostało o godz. 14. zablokowane przez komandosów na ul. Lutyckiej, sami przestępcy błyskawicznie zostali skuci w kajdanki. Policji podczas zatrzymania udało się odzyskać 3,2 mld zł i 52 tys. niemieckich marek, a później także pół miliarda przechowywane u znajomej jednego ze sprawców. Nieistniejące już Swarzędzkie Fabryki Mebli krótko po napadzie założyły swoim pracownikom konta bankowe, na które przelewały wypłaty. Po dwudziestu latach od tamtych zdarzeń od czasu do czasu spekuluje się na temat tego „prawie” doskonałego napadu, pomysłowości sprawców i błędach przez nich popełnionych. Okazuje się przy tym, że nie tylko aktualnie o naszej gminie jest głośno na forum krajowym. Swarzędz, jak widać, już od dawna nie znosi próżni. Także medialnej.

mn

 

Wierzonka gospodarzem dożynek

0

Tegoroczne gminne święto plonów odbędzie się w Wierzonce. Imprezę zaplanowano na 7 września br.

Wielkimi krokami zbliża się tegoroczne święto plonów. W tym roku gospodarzem imprezy będzie sołectwo Wierzonka. Dożynki odbędą się w sobotę, 7 września na tamtejszym boisku w godzinach od 16.00 do 1.00 w nocy.

W programie:

16:00 – Msza Święta

17:00 – Obrzęd Dożynkowy

18:00 – Koncert muzyki ludowej

18:45 – Występ Sekcji Regionalnej OLSZYNA

19:10 – Koncert Swarzędzkiej Orkiestry Dętej

19:45 – Koncert zespołu the Shout

21:00 – Zabawa taneczna

1:00 – Zakończenie

Organizatorzy postarali się o mnóstwo dodatkowych atrakcji, jak plac zabaw dla dzieci, strzelnica bractwa kurkowego, kucyki i wiele innych.

kt

 

Ściął słup i wjechał do lasu

O sporym szczęściu może mówić kierowca samochodu Audi, który na drodze między Kobylnicą a Wierzonką wypadł z drogi i wjechał w głąb lasu. Z lekkimi obrażeniami ciała trafił do poznańskiego szpitala.

W czwartek, 20 czerwca, w samo południe doszło do groźnie wyglądającego wypadku na drodze miedzy Kobylnica a Wierzonka. Jadący samochodem osobowym marki Audi kierowca wypadł nagle z trasy, ściął słup telekomunikacyjny i obijając się o kolejne drzewa wjechał w głąb lasu. – Po przybyciu na miejsce zdarzenia zastaliśmy samochód w lesie, oddalony około 50 m od drogi. Kierowca miał wiele szczęścia bo o własnych siłach opuścił pojazd i z niewielkimi obrażeniami został zabrany do szpitala – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica, której strażacy – wraz z policją i pogotowiem – zjawili się na miejscu wypadku. Po godzinie akcja ratownicza została zakończona.

Kt

 

Tragedia za tragedią

0

Tak dramatycznych zdarzeń – w ciągu jednego tygodnia – dawno w naszej gminie nie notowaliśmy. W ciągu kilku zaledwie grudniowych dni doszło do dwóch tragicznych pożarów (przy Bramkowej i Wilkońskich) w Swarzędzu, w których śmierć w poniosły dwie starsze mieszkanki, a w tym samym czasie w Uzarzewie znaleziono zwłoki dwóch mężczyzn.

Przedświąteczny tydzień obfitował – niestety – w liczne tragiczne zdarzenia w naszym mieście i gminie.

Na Bramkowej zginęła kobieta

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia – gdy zdecydowana większość mieszkańców spędzała czas na przygotowaniach do Wigilii – nieopodal rynku, przy ul. Bramkowej doszło do tragicznego w skutkach pożaru w naszym mieście.

21 grudnia, przed godziną 20.00 swarzędzcy strażacy zostali poinformowani o pożarze. – Do naszej remizy o 19.45 przybiegł mężczyzna, który poinformował o pożarze w pobliskim domu. Natychmiast zaalarmowaliśmy pozostałych członków jednostki oraz dyspozytora Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. Do zdarzenia wysłane zostały kolejne zastępy z JRG-3 oraz JRG-1 – wyjaśnia Tobiasz Baranicz, sekretarz swarzędzkiej OSP. W międzyczasie strażakom ze Swarzędza udało się opanować ogień. Niestety, tragedii nie udało się uniknąć. Podczas przeszukiwania wnętrza spalonego domu, strażacy znaleźli ciało starszej kobiety. – Podczas akcji gaśniczej strażacy znaleźli – częściowo – nadpalone – zwłoki 70- letniej kobiety, mieszkanki Swarzędza – wyjaśnia Karol Łuszczek, ze swarzędzkiego Komisariatu. W związku z tym na miejscu zdarzenia pojawił się prokurator, biegły z zakresu medycyny sądowej oraz biegły z zakresu pożarnictwa. – Wykonano czynności, które wykluczyły wykluczono udział osób trzecich. Skąd wziął się pożar? – Wstępnie ustalono, że przyczyną pożaru było zaprószenie ognia – dodaje Łuszczek. Zwłoki kobiety przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu. Cała akcja gaśnicza się w późnych godzinach wieczornych.

Należy podkreślić, że gdyby nie szybka interwencja strażaków rozmiary tragedii – ze względu na gęstą zabudowę i stare budownictwo mogły być o wiele większe.

– Strażacy nadal mają w pamięci tragedię do której doszło w 2009 roku niemalże kilkaset metrów dalej. Wtedy to w pożarze kamienicy spłonęły trzy osoby a kolejne trzy trafiły do szpitala z objawami zatrucia. Tragedia na ulicy Bramkowej to niestety kolejne zdarzenie o którym będzie się wspominało w kontekście tragedii – podsumowuje Tobiasz Baranicz ze swarzędzkiej straży.

{gallery}07.01.2013{/gallery}

 

Foto: Mateusz Gawarecki, OSP Kobylnica

Tragedia na Wilkońskich

Tydzień po tragicznym pożarze przy ul. Bramkowej, 28 grudnia wybuchł kolejny – równie tragiczny w skutkach pożar – tym razem w parterowym domu na Zatorzu.

Krótko przed godziną 18.00 strażacy zostali poinformowani o pożarze domu jednorodzinnego na ul. Wilkońskich. Na miejsce przybyło pięć zastępów straży pożarnej, m.in. ze Swarzędza, Kobylnicy oraz Antoninka. Po przybyciu na miejsce strażacy zastali jedno pomieszczenie objęte ogniem oraz pozostałe pomieszczenia bardzo silnie zadymione. – Otrzymaliśmy informację, że w środku znajduje się samotnie mieszkająca, starsza, 78 – letnia kobieta. Zabezpieczeni w aparaty ochrony dróg oddechowych – strażacy natychmiast weszli do budynku, szukając starszej pani – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski z kobylnickiej OSP. Podczas dramatycznej akcji strażacy znaleźli – w jednym z pomieszczeń – spalone zwłoki kobiety. – Wezwane zostają więc odpowiednie służby do zbadania przyczyny oraz okoliczności wybuchu pożaru. Cały czas na miejscu pozostaje policja oraz zastęp z OSP Swarzędz, który zabezpiecza miejsce zdarzenia na czas prac wykonywanych przez prokuratora, lekarza medycyny sądowej, technika kryminalistyki oraz biegłego z dziedziny pożarnictwa – wyjaśnia Tobiasz Baranicz OSP Swarzędz. Na miejsce zdarzenia przybył także oficer operacyjny z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.
– Mimo wykonanych oględzin, nie udało się na razie ustalić przyczyny powstania pożaru oraz zgonu, dlatego zwłoki zostały przewiezione do Zakładu medycyny Sądowej i poddane sekcji. Zabezpieczyliśmy także liczne ślady na miejscu tragedii – podkreśla Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu. Policja cały czas bada i wyjaśnia okoliczności pożaru.

Toyota uderzyła w drzewo

W wigilię świat Bożego narodzenia, 24 grudnia, około godziny dziesiątej doszło też do wypadku na drodze miedzy Kobylnicą a Wierzonką. – Po przybyciu na miejsce strażacy zastali samochód osobowy, marki Toyota Yaris, który wypadł z drogi, zsunął się z kilkumetrowej skarpy i uderzył w drzewo – relacjonuje naczelnik OSP Kobylnica, Tomasz Tomaszewski. Zderzenie wyglądało bardzo poważnie, a samochód mocno rozbity. Na szczęście kierująca Toyotą kobieta nie odniosła poważniejszych obrażeń. – Może mówić o sporym szczęściu. Po przebadaniu przez lekarza wróciła do domu – dodaje szef kobylnickich strażaków. Na miejscu zdarzenia pojawiły się zastępy strażaków z Kobylnicy, Pobiedzisk oraz Poznania.

Śmierć w Uzarzewie

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia doszło w Uzarzewie do dwóch tragicznych zdarzeń. Zaledwie w przeciągu dwóch dni znaleziono zwłoki dwóch mężczyzn. – 21 grudnia w Uzarzewie znaleziono zwłoki mężczyzny. To mieszkaniec Uzarzewa, jego zwłoki znalezione zostały w miejscu zamieszkania – wyjaśnia nadkom. Iwona Liszczyńska z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. – Wstępne ustalenia policji wykluczyły udział osób trzecich w spowodowaniu śmierci – dodaje Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu. Nie minęły dwa dni od tragedii, a 23 grudnia przed godzina 19 – tą w Uzarzewie znaleziono kolejne zwłoki. – 23 grudnia u Uzarzewie znaleziono kolejne zwłoki. Tym razem 37-letniego mężczyzny, mieszkańca wsi – informuje nadkomisarz Iwona Liszczyńska. Zwłoki zostały znalezione niedaleko jego miejsca zamieszkania. – Mężczyzna był poszukiwany już od jakiegoś czasu z uwagi na zgłoszone wcześniej przez członka rodziny zawiadomienie o zaginięciu – relacjonuje Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu. Na miejsce zdarzenia przybył także prokurator. – Wstępne ustalenia policyjne i prokuratorskie wykluczyły jednak udział osób trzecich w spowodowaniu jego śmierci – dodaje nadkomisarz Iwona Liszczyńska z KWP w Poznaniu.

Miejmy nadzieję, że tak tragiczny, „czarny” tydzień w historii naszego miasta już więcej się nie powtórzy.

K.Taterka

Strażacy apelują

– W ciągu jednego tylko tygodnia strażacy zanotowali trzy pożary w budynkach mieszkalnych w których śmierć poniosły dwie osoby. Jest to tragiczny bilans. Zima jest takim okresem, gdzie ludzie dogrzewają mieszkania w każdy możliwy dla siebie sposób. Począwszy od elektrycznych urządzeń grzewczych po nieszczelne piece. Zadbajmy więc o to, aby użytkowany przez nas sprzęt czy środki były odpowiednio sprawdzone. Zastanówmy się, czy nasze “dogrzewanie” nie spowoduje powstania zwarcia w instalacji elektrycznej bądź czy z pieca nie będą się wydobywać szkodliwe dla nas związki chemiczne. Pamiętajmy też, aby zachować maksymalną ostrożność, ponieważ bardzo niewiele potrzeba, aby doszło do tragedii – apeluje Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz.

 

 

 

 

 

Wichura wywracała drzewa

0

Weekendowe silne podmuchy porywistego wiatru dały się we znaki i mieszkańcom naszej gminy. Wichura spowodowała przewrócenie olbrzymiej topoli i zablokowanie tym samym drogi z Wierzonki do Wierzenicy.

Koniec minionego tygodnia przyniósł nam wichury. Silne podmuchy wiatru spowodowały w miniony piątek przewrócenie wielkiej topoli, która spadając zablokowała drogę Wierzonka – Wierzenica. Na ratunek wezwano strażaków z Kobylnicy. – Zostaliśmy wezwani tuż przed 21.00. Na miejsce zdarzenia pojechały dwa zastępy strażaków – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski, szef kobylnickich ochotników. Na strażaków czekała jednak dość niemiła „niespodzianka”. – Gdy zaczęli usuwać powalone drzewo z drogi, z jego wnętrza wypadł rój szerzenie, który miał tam – jak się szybko okazało – dość sporych rozmiarów gniazdo. – Najpierw musieliśmy więc usunąć rój szerszeni, a dopiero potem zając się powalonym drzewem i odblokowaniem drogi – dodaje naczelnik kobylnickiej OSP.

Kolejna wichura, która przeszła w sobotę późnym popołudniem również zmusiła kobylnickich strażaków do interwencji. Tym razem strażacy z Kobylnicy zostali wezwani tuż za granicę naszej gminy, gdzie w sąsiednich Biskupicach drzewo – potężna wierzba – przewróciło się samochód osobowy Fiat Panda. Na szczęście – oprócz auta – nikt nie ucierpiał.

kt

 

fot. OSP Kobylnica