„W szuwarach dni”

„Książka, którą trzymam w dłoni jest bardzo wzruszająca i także intymna. Prowadzi nas na łono natury i być może sprawi, że każdy z nas pobuszuje sobie we własnych szuwarach dni….” – tak oto pracownica swarzędzkiej Biblioteki Publicznej – Agata Widzowska-Pasiak rozpoczęła spotkanie promujące tomik poezji Haliny Dziszyńskiej-Błachnio „W szuwarach dni”.

Pani Halina jest doktorem nauk humanistycznych i wykłada na poznańskich uczelniach. Jest wybitnym specjalistą w zakresie pomocy psychologiczno-pedagogicznej, terapeutą mowy, logopedą. Ale jest także podróżniczką i poetką. Już niejednokrotnie prezentowała swoje wiersze. Ukazywały się w różnych czasopismach i towarzyszyły fotografiom męża np. w cyklu publikacji albumowych wydanych pod wspólną nazwą „Przenikanie”. Teraz przyszła jednak pora na debiut książkowy. Do rąk czytelników trafił wydany w twardej obwolucie tomik poezji zawierający 57 wierszy i 16 fotografii. Książkę zredagowała znana poznańska poetka Helena Gordziej, która we wprowadzeniu napisała tak: „Halina Dziszyńska-Błachnio ze znawstwem i twórczą pasją przedstawia czytelnikom ścisły związek piękna przyrody z urokami miłości…” Spotkanie z nową książką odbyło się w czytelni biblioteki w dniu 24 stycznia i połączone zostało z wystawą fotografii Henryka Błachnio „Szuwary”. Poetka rozdała na nim długie czerwone róże osobom, które przyczyniły się do powstania tomiku. Halina Dziszyńska-Błachnio czytała niektóre swoje wiersze, wpisywała dedykacje do książek, przyjmowała kwiaty i mówiła o artystycznych inspiracjach – o zapachach i kolorach beztroskiego dzieciństwa w Lubosinie, o jeziorach, o łąkach, o wierzbach, o miłości…

Tekst i foto: H.Staniewska

Mamy piątą część wiaduktu

Do końca czerwca wiadukt łączący ul. Rabowicką z drogą krajową powinien być gotowy, a prowadzone obecnie prace budowlane przebiegają zgodnie z planem. Póki co, stan zaawansowania tej największej drogowej inwestycji w naszej gminie specjaliści oceniają na 20%.

Inwestycję wykonuje, jak już w międzyczasie informowaliśmy, przedsiębiorstwo Intercor z Zawiercia, które podjęło się zaplanowanego w pierwszej kolejności etapu robót za blisko 18 mln zł. Potrwają one do końca czerwca przyszłego roku – do tego czasu wiadukt nad torami kolejowymi zlokalizowany na wysokości Jasina ma być gotowy. Wzniesienie łącznika drogowego automatycznie rozpocznie kolejny etap prac, tym razem związany z przebudową ulicy Rabowickiej oraz budową skrzyżowania (z sygnalizacją świetlną) z drogą krajową nr 92. Aktualnie trwają prace projektowe, w najbliższych miesiącach powinny rozpocząć się przygotowania do przetargu na wykonawcę tego etapu robót. Co obecnie dzieje się na placu budowy? Konstrukcji wiaduktu co prawda jeszcze nie widać, trwają jednak nad nią prace: – Konstrukcja wiaduktu wykonywana jest w hucie. Tam zostanie wykonany jej próbny montaż, następnie całość zostanie dostarczona na plac budowy – wyjaśnia Bartłomiej Majchrzak, kierownik referatu inwestycyjnego UMiG. Teren jest aktualnie przygotowywany na jej przyjęcie: – Mamy już wykonane zbrojenia fundamentów dwóch podpór, nad kolejnymi dwoma trwają prace. Wszystko przebiega według harmonogramu robót. Nie ma sygnałów, że termin wykonania inwestycji ulegnie zmianie, choć chwilowo ze względu na pogodę roboty zostały zatrzymane – dodaje szef referatu, oceniając stan zaawansowania inwestycji na ok. 20%. Przypomnijmy, że wzniesienie łącznika nad torami kolejowymi umożliwi skomunikowanie Swarzędza, a przede wszystkim strefy ekonomicznej z krajówką od strony wschodniej, co ma skutecznie odkorkować wiadukt przy ul. Polnej oraz pobliskie ciągi komunikacyjne. Do drogi krajowej pojazdy będą się włączać poprzez wybudowane skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną. Na samej ul. Rabowickiej planuje się ponadto utworzenie nowej organizacji ruchu, która dzięki zastosowanym rozwiązaniom komunikacyjnym miałaby być drogą jednokierunkową. Całość ma zostać oddana do publicznego użytku do końca 2014 r. Szacuje się przy tym, że inwestycja pochłonie ok. 40 mln zł. Nasza gmina, dzięki dofinansowaniom (m.in. dotacji ministerialnej i prawdopodobnie z Urzędu Marszałkowskiego), wyłoży tylko część tej kwoty.

mn

 

 

Urząd nagrodził swoich pracowników

Ponad 250 tysięcy brutto wyniosły grudniowe premie, które otrzymali pracownicy swarzędzkiego magistratu. Nagrody otrzymali wszyscy pracownicy swarzędzkiego magistratu. Wypada zadać pytanie, czy w czasach kryzysu gospodarczego i dziury budżetowej magistrat nie jest zbyt rozrzutny?

Premie przyznawane w samorządach na koniec roku budżetowego – a raczej ich wysokość – od dawien dawna wzbudzają określone dyskusje i jeszcze większe kontrowersje. Przyznawane z budżetowych pieniędzy, w czasach kryzysu gospodarczego tym bardziej mogą wzbudzać określone emocje.

Swarzędzcy urzędnicy magistratu otrzymali w grudniu – na mocy decyzji burmistrz Anny Tomickiej – dodatkowe gratyfikacje za swoją pracę na rzecz samorządu. Gospodyni Gminy zadecydowała o wypłaceniu urzędnikom premii w łącznej wysokości 251.300 zł brutto, czyli 172.527,69 zł netto. Dodajmy, że rok temu grudniowe nagrody były o kilka tysięcy mniejsze i oscylowały wokół kwoty 168 tys. netto. Z kolei dwa lata temu była wyższa i wyniosła 179 tys. netto. – Nagrody otrzymali wszyscy pracownicy Urzędu Miasta i Gminy. W sumie 127 osób, co daje średnio 1358 zł netto na osobę– wyjaśnia Maciej Woliński, rzecznik swarzędzkiego magistratu. Kwota przyznanych nagród była różna, w zależności od zajmowanego stanowiska. Grudniowe nagrody dla wszystkich pracowników magistratu są nowością, bo rok temu – jak nas informował rzecznik ratusza – nie wszyscy je otrzymali.

Przypomnijmy, że w ubiegłorocznym budżecie wydatki na utrzymanie ratusza wyniosły 9,8 z czego na wynagrodzenia urzędników wydamy 6,9 mln zł. W tym roku na funkcjonowanie ratusza zaplanowano w tegorocznym budżecie 11 mln zł. z czego na pensje i pochodne 7,4 mln zł.

Premie i nagrody – to nie powinno budzić żadnych wątpliwości – są potrzebne, przede wszystkim by motywować, mobilizować pracowników lepszej, czy wydajniejsze pracy. Czy jednak w dobie kryzysu finansowego Swarzędz stać na nagrody dla wszystkich urzędników magistratu i to w dość dużych kwotach?

kt

W Poznaniu na grudniowe premie dla urzędników poznańskiego magistratu przeznaczono 2,5 mln zł., w Urzędzie Marszałkowskim z kolei -1,5 mln zł.

Morsy mają 10 lat

W minioną niedzielę, 27 stycznia swarzędzkie Morsy obchodziły Jubileusz 10-lecia powstania.

Z tej okazji zorganizowano I Zlot Morsów, w którym udział wzięli także miłośnicy lodowych kąpieli z innych miejscowości. Po zbiórce na swarzędzkim rynku, członkowie Morsów przemaszerowali nad swarzędzkie Jezioro, gdzie po krótkiej rozgrzewce zanurzyli się w wodach naszego lokalnego akwenu.

Rts

{gallery}31.01.2013{/gallery}

Fot. Mateusz Gawarecki, Izabela Nowak, Artur Fliszkiewicz

Wypowiedzieli wojnę samolotom

Część mieszkańców okolic Swarzędza nie chce lotniczych akrobacji nad swoimi domami. Zawiązali nawet stowarzyszenie pod jednoznacznie brzmiącą nazwą „Ucywilizowanie Lotnictwa Cywilnego” i chcą doprowadzić do zmiany prawa lotniczego tak, by to było przestrzegane przez pilotów. Bo ich zdaniem nie jest.

A chodzi o projekt rozporządzenia w sprawie akrobacji lotniczych, które przygotowuje Urząd Lotnictwa Cywilnego. Jego kształt jest ważny dla założycieli stowarzyszenia w kontekście Aeroklubu Poznańskiego, którego samoloty od dawna dają się we znaki mieszkańcom okolicznych miejscowości. Przed kilkoma tygodniami okolicę obiegła ulotka prezentująca postulaty stowarzyszenia, zachęcająca mieszkańców do udziału w spotkaniu z jego przedstawicielami. Odbyło się ono w miniony czwartek, w świetlicy wiejskiej w Gruszczynie. Wzięło w nim udział ok. 30 osób. Zdaniem Szymona Leszyńskiego, reprezentującego stowarzyszenie od strony prawnej, nie chodzi już o sam hałas, który jest uciążliwy również dla ludzi mieszkających w promieniu kilku kilometrów od lądowiska na Ligowcu, ile o bezpieczeństwo: – Naszym zdaniem niektórzy piloci z grupy akrobacyjnej „Żelazny” łamią przepisy, mamy to zarejestrowane na filmach i zdjęciach – mówił podczas spotkania z mieszkańcami. Chodzi o wykonywanie na zbyt małej wysokości akrobacji i przelotów nad osiedlami: – Przeloty nad osiedlami powinny odbywać się na wysokości minimum 300 m nad najwyższą przeszkodą znajdującą się w promieniu 600m od statku powietrznego. W uproszczeniu można przyjąć, że lot nad okolicznymi osiedlami powinien odbywać się na wysokości minimum 325m. Osobiście nie widziałem awionetki na tej wysokości. Chcemy doprowadzić do tego, żeby loty nie były zagrożeniem dla mieszkańców i żeby były przeprowadzane na odpowiedniej wysokości, bo gdy zdarzy się błąd, taki samolot może spaść na domostwa. Według obecnie obowiązujących przepisów aby można było wykonywać loty akrobacyjne, konieczne jest wyznaczenie strefy akrobacji. Jeżeli strefa wyznaczona jest nad obszarem lądowiska, wówczas figury akrobacyjne powinny kończyć się na wysokości 300m, natomiast w strefie wyznaczonej poza obszarem lądowiska, na wysokości 500 m. Mimo tego piloci mogą robić co chcą, bo przestrzeń powietrzna, w której wykonują loty jest przestrzenią niekontrolowaną klasy G i faktycznie nie jest w żaden sposób kontrolowana – dodaje. I właśnie o zmiany przepisów w tej sprawie zamierza walczyć stowarzyszenie: – Stowarzyszenie podjęło starania, aby zmienić przepisy w sposób, który pozwoliłby na skuteczną kontrolę wysokości lotu, co zapewni należyty poziom bezpieczeństwa mieszkańcom – wyjaśnia Sz. Leszyński, przytaczając przykłady wypadków lotniczych, które zdarzyły się na terenach zabudowanych. Do tej pory stowarzyszenie doprowadziło do wypracowania przez policję tzw. algorytmu postępowania w przypadkach zgłoszeń związanych z łamaniem prawa przez pilotów, złożyło także kilka wniosków do prokuratury o wszczęcie postępowania wobec pilotów łamiących przepisy: – Natężenie lotów w okolicy będzie wzrastało, bo sprowadzanych jest coraz więcej awionetek. Niestety, to maszyny stare, najczęściej pochodzące z lat 70-tych. Głośne i awaryjne – poinformowali przedstawiciele stowarzyszenia, zachęcając zebranych do wykonywania zdjęć maszyn, które latają i wykonują akrobacje zbyt nisko. Ale nie wszyscy mieszkańcy Swarzędza i okolic wypowiadają się krytycznie o działalności aeroklubu. Temat wzbudził wiele emocji na redakcyjnym Facebooku: – Mieszkałem całe życie naprawdę blisko lotniska na Zielińcu i nigdy mi to nie przeszkadzało. Aż miło było sobie popatrzeć jak robią akrobacje i skoki spadochronowe! Co ludziom to przeszkadza – nie wiem – pisze jeden z mieszkańców: – Ludzie najpierw szukają działek dookoła Poznania i sąsiedztwo np. aeroklubu, stajni, lasu jest wpisane w opisie działek jako atrakcja, a później robią problemy. Przecież to oni się tam wprowadzili, wiedzieli gdzie i kto jest w sąsiedztwie… – mówi inny. – W Gruszczynie i Bogucinie źle – bo samoloty, w mieście źle- bo samochody, w pobliżu lasu źle – bo robactwo… Ludzie – zastanówcie się. Każde miejsce ma swoje wady i zalety. Poza tym, świadomie wybraliście miejsce zamieszkania, które zawsze można zamienić – broni aeroklubu swarzędzanka. Jak działalność i zarzuty stowarzyszenia wobec pilotów komentuje sam Aeroklub Poznański? Jak uzgodniliśmy z Piotrem Haberlanderm, dyrektorem kadry aeroklubu, organizacja ustosunkuje się do tematu w kolejnym numerze TS.

mn

 

 

To ile za te śmieci?

Mieliśmy dowiedzieć się o tym pod koniec grudnia, następnie w styczniu, teraz wiele wskazuje na to, że oficjalną wysokość podatku śmieciowego poznamy na początku lutego. Powód? Problemy z rejestracją statutu Związku Międzygminnego „Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej” przez Ministerstwo Cyfryzacji.

1 lipca w całej Polsce zmienią się zasady płacenia za wywóz śmieci. Od tego też momentu za odbiór śmieci z nieruchomości będziemy rozliczać się inaczej niż do tej pory: niepotrzebne będą umowy ze specjalistycznymi przedsiębiorstwami zajmującymi się ich odbiorem, bo te będzie podpisywała za nas gmina, naszym zadaniem będzie za to regulowanie należności za naliczane z tego tytułu opłaty. O tych z kolei głośno jest od dobrych kilku tygodni, kiedy zaczęły pojawiać się pierwsze informacje dotyczące ich wysokości. Przypomnijmy, że ze wstępnych prognoz wynika, że opłata miesięczna za wywóz śmieci będzie wynosić 14,75 zł dla każdego mieszkańca w przypadku odpadów segregowanych, a dla niesegregowanych 19,50 zł. Nowe stawki dla Poznania i 9 okolicznych gmin (w tym i naszej) miały zostać oficjalne zatwierdzone przez Związek Międzygminny GOAP pod koniec grudnia. Nie doszło do tego, bo jak wówczas poinformowali jego przedstawiciele, wciąż przez ministerstwo nie został zatwierdzony statut związku, tym samym wszelkie podejmowane przez zgromadzenie gmin decyzje są nieprawomocne. Ostateczny kształt stawek śmieciowych (i nie tylko) mieliśmy poznać 18 stycznia, ale i tym razem związek odroczył podjęcie decyzji, powołując się na opóźnienie związane z rejestracją statutu związku przez ministerstwo: – Mieliśmy podjąć uchwały ws. wysokości stawek, podziału regionu na sektory, ws. terminów odbioru śmieci i systemu preferencyjnego, zostały one jednak wycofane z porządku obrad ze względu na niezarejestrowany przez ministerstwo statut związku. Ministerstwo Cyfryzacji ma uwagi do dokumentu, choć został on już zaakceptowany przez wojewodę – wyjaśnia Grzegorz Wojtera, przewodniczący zgromadzenia Związku Międzygminnego GOAP. Jest i drugi powód braku oficjalnej decyzji ws. opłat śmieciowych: – Parlamentarzyści ciągle jeszcze pracują nad nowelizacją ustawy o odpadach. Zostanie ona podjęta pod koniec stycznia, co umożliwi nam przegłosowanie naszych uchwał. Chcemy, żeby były one dopracowane pod kątem nowych założeń ustawowych – dodaje szef zgromadzenia gmin. Tymczasem aż 8 na 9 gmin zrzeszonych w związku zaprotestowało wobec wysokości stawek podatku śmieciowego: – Po wprowadzeniu zmian będziemy mogli zróżnicować stawki w zależności od gęstości zaludnienia i rodzaju zabudowy, a także zróżnicować metody naliczania stawek. Konsekwencją tego byłyby niższe ceny – wyjaśnia P. Wojtera. O ile niższe? Nieoficjalnie mówi się o 2 zł. Póki co, czekamy na oficjalne decyzje. Zapadną one, jak deklarują władze związku, na początku lutego. Do tego czasu warto samemu zacząć przygotowania do wdrażanego systemu gospodarowania odpadami, np. zakupując odpowiednią ilość pojemników na śmieci. Odgórnych limitów na produkcję odpadów nie ma, warto jednak przy zakupie kubła sugerować się przelicznikiem z danych statystycznych: 1 osoba = 28 kg śmieci miesięcznie.

mn


Aż 8 na 9 gmin zrzeszonych w związku zaprotestowało wobec wysokości stawek podatku śmieciowego

Żywioł szalał w Janikowie

Ponad 80 strażaków z 35 jednostek straży pożarnych walczyło przez kilkanaście godzin z największym – w ostatnim czasie w Powiecie Poznańskim – pożarem do którego doszło w miniony piątek, około 17 –tej w Janikowie Górnym. Płonęła hala magazynowa spółki Eurofoam przy Gnieźnieńskiej.

W piątek, 18 stycznia, tuż po godzinie 17 – tej strażacy zostali poinformowani o pożarze hali magazynowej zakładu produkcyjnego Eurofoam Poznań sp. z o.o. przy ul. Gnieźnieńskiej w Janikowie.

– Z treści zgłoszenia jakie otrzymaliśmy wynikało, że może to być bardzo trudna akcji, ale dopiero podczas dojazdu, gdy z odległości około 2 km zobaczyliśmy unoszące się kłęby czarnego dymu oraz buchające jęzory ognia wiedzieliśmy, że czeka nas ciężka i długotrwała walka z szalejącym żywiołem – relacjonuje naczelnik kobylnickiej OSP, Tomasz Tomaszewski.

Jeszcze przed dotarciem na miejsce dowódca pierwszego zastępu kobylnickiej OSP widząc rozmiary pożaru poprosił Miejskie Stanowisko Kierowania o zadysponowanie dodatkowych sił i środków. – Pożar objął hale magazynowe z pianką poliuretanową. Rodzaj oraz ilość składowanych wyrobów przyczynił się do szybkiego rozwoju pożaru. – wyjaśnia mł. kpt. Michał Kucierski, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Poznaniu. Jeszcze przed przybyciem strażaków pracownicy budynku socjalno – biurowego, znajdującego się tuż obok płonącej hali, ewakuowali się z obiektu. Podobnie zrobili mieszkańcy dwóch najbliższych budynków mieszkalnych. Jako pierwsi na miejsce pożaru dotarli strażacy z OSP Kobylnica. – Po dotarciu na miejsce nasze pierwsze działania polegały na wprowadzeniu strażaków do wnętrza hali w aparatach górnych dróg oddechowych i ewakuacji mienia z hali, które nie było jeszcze objęte pożarem – dodaje szef kobylnickich strażaków. – Z płonącej hali udało się uratować 10 balotów z pianką poliuretanową – wyjaśnia rzecznik poznańskiej PSP. Chwilę po strażakach z Kobylnicy dotarły dwa zastępy z jednostki z pobliskiego Antoninka, które podjęły działania w obronie budynku socjalno-biurowego. Sukcesywnie dojeżdżały kolejne jednostki ratowniczo – gaśnicze z terenu miasta Poznania oraz ochotnicy ze Swarzędza i innych jednostek OSP powiatu poznańskiego. Na miejscu pojawili się też pracownicy Wydziału Zarządzania Kryzysowego swarzędzkiego magistratu. – Na miejsce zdarzenia przybył też m.in. zastępca Komendanta Miejskiego st.bryg. J. Ranecki, przedstawiciele wydziału operacyjnego KM PSP i grupa operacyjna z KW PSP – wyjaśnia rzecznik Komendy Miejskiej PSP.

Dowodzący akcją pożarniczą na miejscu zadecydowali o ewakuacji mieszkańców z domów położonych najbliższej. – Dla ewakuowanych mieszkańców Gmina podstawiła autobus, w którym mogli się ogrzać. Otrzymali też koce, ciepłe napoje i posiłki. Gdyby okazało się, że nie będą mogli wrócić do domów, przygotowane zostało schronisko w Kobylnicy. Na szczęście, nie było jednak takiej potrzeby – wyjaśnia Adam Zimniak, dyrektor Wydziału Teleinformatyki i Zarządzania Kryzysowego ze swarzędzkiego ratusza. Działania gaśnicze prowadzone były w bardzo trudnych warunkach zarówno pożarowych – ze względu na bardzo duże zadymienie – oraz pogodowych (panowała bardzo niska temperatura). – Mróz powodował, że strażakom zamarzał sprzęt strażacki, a szalejący ogień pochłaniał kolejne partie magazynu oraz część przylegającego biurowca – relacjonował Tobiasz Baranicz, sekretarz swarzędzkiej OSP. W końcu zawalił się dach hali. – Zdeformowana od ognia konstrukcja dachu nie wytrzymała. Zawaliła się. Strażacy musieli wycofać się na zewnątrz hali i chronić przed żywiołem pobliskie zaplecze socjalne i budynki mieszkalne, znajdujące się w pobliskim sąsiedztwie – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski, naczelnik kobylnickich strażaków. Dla zabezpieczenia pracujących strażaków wezwano karetkę pogotowia oraz samochód z kontenerem socjalnym oraz samochód z kontenerem zapasowych butli z powietrzem. Warunki w jakich strażacy walczyli z żywiołem były arcytrudne, a toksyczny dym zmuszał strażaków do nieustannej pracy w aparatach powietrznych. – Około godziny 21 – tej, po czterech godzinach intensywnych działań gaśniczych, pożar udało się opanować. – Rozpoczął się jednak żmudny proces dogaszania, który trwał przez cała niemal noc, do godziny 4.30., w którym udział brało jeszcze 20 jednostek ratowniczych – relacjonuje Tomasz Tomaszewski z Kobylnicy.

Po 12 godzinach walki z żywiołem strażacy z Kobylnicy wrócili do bazy. Niesamowicie zmęczeni. – Spaleniu uległa cała hala magazynowa. Strażakom udało się jednak uratować część składowanych materiałów, budynki mieszkalne oraz część socjalno – biurową – podkreśla szef kobylnickich strażaków.

{gallery}29.01.2013{/gallery}

A na miejsce przybyły dwa zastępy OSP Kleszczewo i Czerwonaka, których zadaniem było dozorowanie pogorzeliska do południa następnego dnia -Straty są ogromne. Pożar hali w Janikowie wymagał użycia ogromnych sił i środków nie tylko Straży Pożarnej, ale także innych służb mundurowych. Nikt za to nie ucierpiał i to jest najważniejsze – dodaje Tobiasz Baranicz ze swarzędzkiej OSP.

W wyniku pożaru spaleniu uległa hala magazynowa oraz znajdujące się wewnątrz bloki pianki poliuretanowej, materiały pomocnicze w postaci filcu i waty oraz dach pomieszczenia.

W działaniach ratowniczych wzięło udział ponad 80 strażaków. – W sumie w akcji gaśniczej uczestniczyło 21 jednostek Państwowej Straży Pożarnej, 14 jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej z Krajowego Systemu Ratownictwa Gaśniczego oraz jeden zastęp Wojskowej Straży Pożarnej z Jednostki Wojskowej w Krzesinach – podsumowuje akcję rzecznik poznańskiej Komendy Miejskiej PSP, Michał Kucierski. – Akcja gaśnicza była przedsięwzięciem na ogromną skalę. To strażacy kierowali akcją gaśniczą i to oni zasługują na słowa uznania, spisali się na medal. Tym bardziej przykro mówić o osobach postronnych, które pouczały strażaków i siały panikę wśród sąsiadów płonącej hali. Takie incydenty nie powinny mieć miejsca – dodaje Adam Zimniak szef Sztabu zarządzania Kryzysowego naszej gminy.

Trwa szacowanie strat, nieoficjalnie mówi się, że pożar pochłonął 1 mln zł. Co było jego przyczyną? – Trwa ustalanie przyczyny pożaru, na razie nie wiadomo co doprowadziło do tego zdarzenia – wyjaśnia Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu, którego policjanci prowadzą postępowanie w tej sprawie.

kt

 

 

 

 

 

Uratowali warsztat stolarski

Późnym wieczorem, 15 stycznia doszło do pożaru kotłowni na posesji przy ul. Kasprowicza w Swarzędzu. Dzięki szybkiej akcji gaśniczej udało się uratować warsztat stolarski.

We wtorek, 15 stycznia, około godziny 21 doszło do pożaru kotłowni budynku stolarskiego przy ul. Kasprowicza w Swarzędzu. Na miejsce akcji udało się kilka ekip strażacki, m.in. z Kobylnicy, Swarzędza oraz Poznania. – Akcja była trudna bo cały zakład był mocno zadymiony. Strażacy gasili pożar w aparatach powietrznych – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica. Dzięki szybkiej i zdecydowanej akcji gaśniczej strażaków nie doszło do rozprzestrzenienia się ognia na cały warsztat stolarski. – Ogień został dość szybo zlokalizowany i ugaszony. Po ugaszeniu budynek został tez oddymiony – dodaje szef kobylnickich strażaków.

Akcja trwała prawie dwie godziny. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

kt

 

 

 

 

Uczcili rocznicę wyzwolenia

22 stycznia, w 68 . rocznicę wyzwolenia Swarzędza spod okupacji hitlerowskiej na swarzędzkim Rynku odbyła się patriotyczna uroczystość upamiętniająca wydarzenia sprzed wielu lat.

W miniony wtorek, w samo południe, na swarzędzkim Rynku zebrali się przedstawiciele swarzędzkiego samorządu z burmistrzami Adamem Trawińskim i Agatą Kubacką, wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Grzegorzem Taterka na czele, radni Rady Miejskiej, przedstawiciele partii politycznych, organizacji pozarządowych, stowarzyszeń, placówek oświatowych. Nie zabrakło harcerzy, którzy zaciągnęli honorową wartę oraz kombatantów. Zgromadzeni wysłuchali krótkiego rysu historycznego, który przygotował Ryszard Karolczak, regionalista – prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Swarzędzkiej a następnie złożyli pamiątkowe wiązanki kwiatów i zapalili znicze.

"Uczcili

Wiceburmistrz Agata Kubacka podziękowała przybyłym za pamięć i obecność na uroczystości.

kt

 

 

 

 

Strefa Parkowania ruszy za trzy tygodnie?

W połowie lutego mija termin uruchomienia w samym centrum naszego miasta Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego. Strefa obejmować będzie miejsca parkingowe na Rynku, oraz Pl. Niezłomnych.

W środę, 12.12.2012 r., została zawarta umowa z operatorem swarzędzkiej Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego wprowadzonej uchwałą nr XXV/222/2012 Rady Miejskiej w Swarzędzu w sprawie ustalenia Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego, wprowadzenia opłat za parkowanie pojazdów samochodowych w Strefie Płatnego Parkowania Niestrzeżonego, wysokości stawek za parkowanie w Strefie Płatnego Parkowania Niestrzeżonego, wysokości opłat dodatkowych i sposobu ich pobierania (Dz. Urz. Woj. Wlkp. poz. 3301, z dn. 20.07.2012 r.).

Przypominamy, że zgodnie z przyjętą uchwałą swarzędzka strefa będzie obejmować miejsca parkingowe na Rynku oraz pl. Niezłomnych i na jej obszarze zostanie wydzielona podstrefa obejmująca parking przy budynku Ratusza, przeznaczony dla mieszkańców załatwiających sprawy w Urzędzie Miasta i Gminy w Swarzędzu (niższy koszt parkowania za pierwsze 0,5 h, wyższy za dłuższy postój). Strefa zostanie wyposażona w minimum 5 nowoczesnych parkomatów, w których za parkowanie będzie można płacić monetami. W późniejszym terminie zostanie również uruchomiona możliwość regulowania płatności za pomocą telefonu komórkowego.

Operator strefy ma 60 dni od 12 grudnia 2012 na uruchomienie Strefy.