Cudze chwalicie….

W sobotni ranek  5  października spora grupa członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Ziemi Swarzędzkiej udała się na objazdową wycieczkę po okolicach Swarzędza. Zapytać by można – czyżby miejscowi regionaliści nie znali najbliższego im otoczenia?

Znają – wszak jednym z ich celów statutowych ich działalności jest  „ochrona zabytków i pamiątek stanowiących dziedzictwo kulturowe miasta i gminy Swarzędz”.  Uczestnicy wycieczki mieli jednak  możliwość obejrzenia wspólnie kilku ciekawych miejsc, przypomnienia sobie ich niezwykłych i ciekawych historii, a także oceny zmian dokonanych w teraźniejszość.Ze Swarzędza trasa wycieczki wiodła do Bogucina gdzie można było zobaczyć pozostałaści po dawnym młynie na rzece Głównej. Dalej była Wierzenica, niegdysiejsza posiadłość Cieszkowskich, gdzie dziś oczy cieszy wspaniale odbudowany przez państwa Kundzewiczów dwór. W zabytkowym drewnianym kościele natomiast znajdują się wyjątkowej klasy i urody obiekty  – m.in. barokowy obraz Matki Boskiej z 1636r. i drzwi do krypty odlane w brązie uznane za najwybitniejsze dzieło polskiej nagrobnej rzeźby romantycznej. W wyremontowanej ostatnio dzięki staraniom m.in ks. Przemysława Kompfa krypcie grobowej  spoczywają w trumnach August Cieszkowski z rodziną. W kolejnej miejscowości – w Wierzonce, gdzie dawniej w pokaźnym folwarku gospodarowała niemiecka rodzina von Treskow do dziś podziwiać można niektóre zabudowania – np widoczną z bramy okazałą kuźnie powstałą w roku 1848. Tutaj Swarzędzanie odwiedzili też  usytuowane w lesie dwie pozostałości cmentarza ewangelickiego zawierające m.in.  mogiły z głazami Hugo i Angelique von Treskow.   Dalej droga wiodła do miejscowości położonych w gminie Pobiedziska. W ostatnim miejscu – w Uzarzewie – dawnej posiadłości rodziny Żychlińskich uczestnicy wycieczki zwiedzili umieszczone w pawilonie Smorawińskich i w pałacu eksponaty Muzeum Przyrodniczo-Łowieckiego i zjedli upieczone przy ognisku  kiełbaski. Pomysłodawcą wyjazdu był prezes TMZS Antoni Kobza  – współautor książki „Dwory i folwarki ziemi swarzędzkiej”. Organizacją i prowadzeniem wyprawy zajął  przewodnik Paweł Domachowski, który prócz wiadomości podawanych na bieżąco na tracie, przygotował też i rozdał wszystkim do poczytania w domu materiały dotyczące zwiedzanych miejsc. A wrażenia? Każdy miał inne i nie da się ich przekazać wszystkich, Choć przważały takie, że warto odwiedzać też to, co leży na krańcach gminy Swarzędz i z dala od głównej drogi, zwłaszcza teraz w pastelowej, jesiennej szacie…Dzieląc się z Czytelnikami Tygodnika tymi spostrzeżeniami z wycieczki pomyślałam sobie,  że z pewnością przydałby się jakiś taki porządniejszy folder o ciekawych miejscach w gminie Swarzędz.  Taki folder, czy mała książeczka – przewodnik to jest właśnie zadanie dla  regionalistów zrzeszonych w Towarzystwie Miłośników Ziemi Swarzędzkiej.

H.Staniewska

Swarzędz w ogniu

Ponad 60 strażaków gasiło olbrzymi pożar, który w sobotę, 5 października, około godz. 18 – tej wybuchł przy ul. Wrzesińskiej. Ogień objął halę magazynową, w której składowane były meble oraz składowisko opon samochodowych firmy MABOR i Zakładów Mięsnych A. Bystrego. Sytuacja wyglądała bardzo dramatycznie.

Ogień nad miastem

W sobotę, 5 października, około godz. 18.00 nad centrum miasta zaczęły unosić się ogromne kłęby dymu. – Strażacy ze Swarzędza właśnie szykowali się do wyjazdu na zaplanowane wcześniej ćwiczenia. Naszą uwagę przykuł potężny dym. Natychmiast poinformowaliśmy Miejskie Stanowisko Kierowania w Poznaniu o całej sytuacji – relacjonuje Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz, którego strażacy znaleźli się jako pierwsi na miejscu pożaru przy ul. Wrzesińskiej.  W chwili dotarcia na miejsce  pierwszych wozów bojowych, pożar był już bardzo rozwinięty. W ogniu stanęła hala magazynowa, w którym składowane były meble oraz składowisko używanych opon samochodowych. Sytuacja wyglądała dramatycznie.  – Pożar mógł się rozprzestrzenić w każdej chwili na pobliskie obiekty, na stację benzynową i sąsiedni market. Przybyłe służby porządkowe wykluczyły z ruchu odcinek drogi na ul. Wrzesińskiej. Strażacy podzieleni na kilka stanowisk bronili poszczególne punkty i obiekty. Cały czas przybywały kolejne zastępy Straży Pożarnej, w hydrantach zaczęło też brakować wody. Wozy bojowe dowoziły ją z innych miejsc m.in. z remizy jednostki ze Swarzędza. – dodaje Tobiasz Baranicz. Na miejsce zdarzenia przybyło też Pogotowie Energetyczne oraz Pogotowie Gazowe. Konieczne okazało się odcięcie prądu w rejonie sąsiednich ulic i kamienic. Podczas gdy strażacy toczyli nierówną walkę z ogniem, na miejsce zdarzenia przybywały coraz większy tłumy swarzędzan, które szczelnie wypełniły okoliczne ulice.

Pozostało pogorzelisko

Przed godziną dwudziestą pożar udało się opanować.  Hala spłonęła doszczętnie. Przez kilka kolejnych godzin trwało dogaszanie pogorzeliska. – Uratowaliśmy nie tylko sąsiednie budynki, ale i dwa samochody ciężarowe – lawety z nowymi samochodami osobowymi które były zaparkowane obok płonącego magazynu – podkreśla Tomasz Tomaszewski, naczelnik kobylnickich strażaków, którzy w sile 3 zastępów walczyli z pożarem przy Wrzesińskiej. – W sumie w akcji gaśniczej wzięło udział 63 strażaków  i 15 zastępów – wyjaśnia  st. kpt. Sławomir Brandt, rzecznik prasowy Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Poznaniu.  Z pożarem na ulicy Wrzesińskiej walczyły – oprócz strażaków ze Swarzędza i Kobylnicy – jednostki z Poznania, Kostrzyna i Gowarzewa. – Strażacy ze Swarzędza wrócili do swojej jednostki po godzinie 23.00. W akcji ratowniczo – gaśniczej brało udział aż 18 swarzędzkich strażaków. Dojeżdżali oni we własnym zakresie na miejsce pożaru, aby pomoc kolegom strażakom.– podkreśla Tobiasz Baranicz.

Trwa szacowanie strat

W pożarze – na szczęście – nikt nie zginął. To najważniejsze. Spaleniu uległa jednak hala magazynowa z meblami oraz składowisko opon samochodowych. Obiekt przy Wrzesińskiej był własnością firmy Mabor oraz Zakładów Mięsnych A.Bystry. – Straty wstępnie określono na 300.000 zł na szkodę firmy "MABOR" oraz "ZM A. Bystry". Dokładne straty zostaną ustalone jednak w późniejszym terminie po przeprowadzeniu inwentaryzacji – wyjaśnia asp. Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu.

Jak swoje straty oceniają właściciele? – Na chwilę obecną nie potrafię określić wysokości poniesionych strat, ponieważ poza utraconym towarem zniszczeniu uległ obiekt magazynowy, będący współwłasnością firmy Mabor i ZM Bystry, oraz infrastruktura placu (głównie elektryczna). Dopiero wczoraj w późnych godzinach popołudniowych przywrócono działanie instalacji elektrycznych zasilających nasze biura, do dnia dzisiejszego nie działał nasz dział księgowości. Zatem dopiero  przystępujemy do prób oceny ilości i wartości utraconego towaru, oraz pozostałych kosztów związanych z przywróceniem placu do stanu używalności – wyjaśnia Michał Machowski, Dyrektor Zarządzający spółki MABOR.

Co było przyczyną pożaru?

W rejonie ul. Wrzesińskiej, na terenie byłych SFM od dawna dochodziło do licznych pożarów. Strażacy wielokrotnie informowali o pladze podpaleń. W obserwacji wynikało, że w pustostanach i obiekcie zrujnowanej fabryki koczują bezdomni, a młodzież, uciekająca ze szkoły, spotyka się tam na wagarach, pijąc i paląc ogniska. Czy tym razem przyczyną pożaru mogło być podpalenie, czy nieświadome zaprószenie ognia? – Przyczyna pożaru na razie pozostaje nieznana. Policjanci prowadzą śledztwo w tej sprawie, oczekując na opinię biegłego  z zakresu pożarnictwa – wyjaśniają nam policjanci z Zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Jak się okazuje, właściciele spalonej hali nie otrzymają odszkodowania. – Spalony obiekt nie był ubezpieczony przez żadnego ze współwłaścicieli, podobnie jak składowane w nim meble. Firmy ubezpieczeniowe bardzo niechętnie ubezpieczają magazyny meblowe i stawiają bardzo wysokie wymagania. Niestety przekreśla to szanse na uzyskanie jakiegokolwiek odszkodowania w związku ze spaleniem obiektu magazynowego – dodaje Michał Machowski z firmy Mabor.

To czwarty, tak poważny i groźny pożar w naszej gminie w tym roku. W styczniu i w marcu płonęły hale  magazynowe w Janikowie, a w  kwietniu miał miejsce pożar na terenie Steny Recycling przy Rabowickiej.

Katarzyna Taterka

{gallery}14.10.2013{/gallery}

Fot.Maciej Nowak, Mariusz Łuczak, Mariusz Krzystanek, Mateusz Gawarecki


Nauczyciele świętują Dzień Edukacji

Z okazji Święta Edukacji Narodowej, w miniony poniedziałek, 7 października w gościnnych progach swarzędzkiego Eurohotelu odbyło się tradycyjne spotkanie środowiska nauczycielskiego z władzami gminy.

Dyrektorów, nauczycieli emerytów i wyróżniających się pedagogów powitała burmistrz Anna Tomicka, która złożyła gratulacje i podziękowania za trud włożony w nauczanie dzieci i młodzieży z naszej gminy. Tradycyjnym punktem spotkania było wręczenie nagród Burmistrza Miasta i Gminy dyrektorom i wyróżniającym się nauczycielom.

Serdecznie gratulujemy!

kt

Kierował Porsche z 3 promilami

Ponad trzy promile alkoholu miał  mężczyzna, który został zatrzymany 4 października w Wierzenicy. 43 – latek kierował samochodem marki Porsche. Apele policjantów pozostają bez echa. Niemal codziennie w naszej gminie funkcjonariusze zatrzymują kierowców, którzy wsiadają do auta, lub na rower po spożyciu alkoholu.

 Trudno powiedzieć ile spożył mieszkaniec Poznania, ale w miniony piątek, 4 października, krótko przed godziną 14 –tą został zatrzymany w Wierzenicy przy ul. Wierzenickiej. Kierował samochodem marki Porsche, mając ponad 3 promile alkoholu. – 43 – letniego, pijanego kierowcę zatrzymali na gorącym uczynku funkcjonariusze Refaretu Prewencji – wyjaśnia asp. Karol Łuszczek. Policja prowadzi postępowanie w sprawie nietrzeźwego kierowcy. Funkcjonariusze zajęli się też 32 – letnim mężczyzną, który w niedzielę, o drugiej w nocy został zatrzymany na ul. Poznańskiej. Delikwent kierował samochodem marki Hyundai mając ponad 2 promile alkoholu. Jak się szybko okazało, był już notowany wcześniej za podobne przestępstwa, a co więcej miał zakaz prowadzenia pojazdów wydany przez Sąd rejonowy w Poznaniu. Również 6 października policjanci zatrzymali kolejnego nietrzeźwego kierowcę, tym razem kierującego samochodem marki Fiat 126 p. Do zdarzenia doszło na Placu Gruszczyńskim w Gruszczyńskim. Zatrzymany przez poznańska drogówkę 64 – letni mężczyzna miał pół promila alkoholu.

kt

Autobus wpadł do rowu

Do bardzo groźnego wypadku doszło w miniony poniedziałek, krótko przed północą. Autobus linii S3 jadący ul. Swarzędzką, na wysokości Cybiny,  wypadł z trasy i wjechał do pobliskiego rowu. Na szczęście, poza kierowcą, w autobusie nie było pasażerów.

 7 października kilkanaście minut przed północą doszło na ul. Swarzędzkiej, na wysokości mostka na Cybinie do bardzo niebezpiecznego zdarzenia. Autobus linii S3 wypadł z trasy i padł do pobliskiego rowu. – Gdy zobaczyłem leżący na boku autobus  wezwałem pogotowie i straż pożarną, pomogłem kierowcy – relacjonuje świadek wypadku, Marcin Barłoga, który był pierwszy na miejscu zdarzenia. Zadysponowani przez Miejskie Stanowisko Kierowania na Swarzędzką udali się strażacy ze Swarzędza oraz z poznańskiej JRG-3. – Zgłoszenie mówiło o wypadku autobusu miejskiego, który zsunął się ze skarpy. Nie było natomiast potwierdzonej informacji ile osób znajdowało się w czasie wypadku w autobusie. Po przybycie zastępu strażaków ze Swarzędza okazało się, że autobus znajduje się kilka metrów poza główną drogą. W autobusie znajdował się tylko kierowca. Gdyby w czasie wypadku w autobusie znajdowało się więcej osób mogłoby dojść do tragedii – relacjonuje Tobiasz Baranicz ze swarzędzkiej OSP. Przybyli ratownicy z Pogotowia Ratunkowego zajęli się kierowcą. Na szczęście oprócz wielkiego szoku i kilku siniaków nic poważniejszego się nie stało. – Strażacy zabezpieczyli teren zdarzenia oraz wyłączyli źródło zasilania w autobusie. Zneutralizowano także rozlane płyny. Strażacy zakończyli swoje działania przed godziną pierwszą w nocy – dodaje Baranicz. Ustalaniem przyczyn zdarzenia zajęła się policja.

kt

 

Inauguracyjne zwycięstwo koszykarek Lidera

Koszykarki UKS Lider Swarzędz udały się w sobotnie popołudnie do Aleksandrowa Kujawskiego na inauguracyjne spotkanie I Ligi Koszykówki Kobiet z miejscowym UKS Basket.

Na mecz jechaliśmy pełni obaw, gdyż cały poprzedni tydzień zawodniczki borykały się z chorobami, a z zespołem z Aleksandrowa przegraliśmy 20 punktami na turnieju w Gorzowie. Oczywiście czym innym są spotkania towarzyskie, a czym innym mecz ligowy, szczególnie że w Gorzowie graliśmy w okrojonym składzie. Mimo problemów nasz zespół jechał w pełni zmobilizowany i dobrze przygotowany taktycznie, gdyż zagrywki przeciwnika mieliśmy rozpracowane. Mecz rozpoczęliśmy piątką: Magda Dedio, Ola Pietraszek, Paulina Lewińska, Katarzyna Grześczyk oraz Dominika Urbaniak. Pierwsze punkty zdobyły gospodynie, ale my szybko odpowiedzieliśmy punktami Dedio, Grześczyk i Urbaniak. W pierwszej kwarcie graliśmy bardzo skoncentrowani, wygrywaliśmy większość pojedynków 1 na 1 i na dobrej skuteczności rzutów. Udało nam się zaskoczyć zespół Basketu przygotowaniem gry obronnej, przeciwniczki niczym nie mogły nas zaskoczyć. Po 10 minutach prowadziliśmy 22:17. W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił, nasza konsekwentna gra pozwalała nam powiększać przewagę. Dobrze w II kwarcie zaprezentowały się zmienniczki Iwona Szarzyńska i Olga Pacyńska. Do przerwy prowadziliśmy 43:32, notując aż pięć celnych trójek. W przerwie trener Anna Talarczyk zwracała mocno uwagę na utrzymanie koncentracji i to nam się w pełni udało. W 27 minucie po celnym koszu Szarzyńskiej osiągnęliśmy najwyższą przewagę 57:37. Przez czwartą kwartą prowadziliśmy 15 punktami i walczyliśmy by szansa na niespodziankę w pierwszej kolejce nie wymsknęła się z naszych rąk. Niestety w czwartej kwarcie dopadła nas niemoc strzelecka, a zespół gospodyń niesiony dopingiem kibiców zaczął mozolnie odrabiać straty. Na 1:27 do końca nasza przewaga zmalała do 5 punktów, dwa celne kosze najlepszej tego dnia Dominiki Urbaniak pozwoliły nam zwiększyć przewagę i odnieść cenne zwycięstwo. Udało nam się wygrać wojnę nerwów i zwycięstwo w debiucie w I lidze stało się faktem. Z wielu koszykarskich miejsc otrzymaliśmy gratulacje, za sprawienie niespodzianki. Życiowy mecz w Aleksandrowie rozegrała Dominika Urbaniak, która zdobyła 22 punkty i zanotowała 17 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty oraz 2 bloki. Pozwoliło jej to zostać najlepszą zawodniczką I kolejki w I lidze ze wskaźnikiem eval 41. Poza tym punkty dla naszego zespołu zdobywały: Szarzyńska 16, Grześczyk 12, Dedio 9, Pietraszek 7, Pacyńska 5, Lewińska 2, Babij i Czachor 0.

madan

Czeka nas długa i śnieżna zima

W wakacje magistrat rozstrzygnął przetarg na zimowe utrzymanie dróg i ulic. Wynika z niego, że najbliższej zimy za odśnieżanie odpowiedzialna będzie ta sama firma co przed rokiem, niemal identyczne będą też koszty tej usługi.

Mimo jeszcze słonecznej aury za oknem, zima nieuchronnie zbliża się do nas wielkimi krokami. Mamy październik, zatem pierwsze opady śniegu mogą mieć miejsce już za kilka tygodni. W tym roku przetarg na zimowe utrzymanie dróg i ulic gminnych i powiatowych leżących w granicach administracyjnych miasta magistrat rozstrzygnął zdecydowanie wcześniej niż przed rokiem, bo już w połowie lipca, wybierając ofertę konsorcjum firm Technika Sanitarna sp. z o.o. i Budownictwo Drogowe KRUG, czyli przedsiębiorstw, które odśnieżały Swarzędz także minionej zimy. I jeśli za pogodowy prognostyk przyjąć ilość pieniędzy przeznaczonych przez UMiG na tę usługę w tym roku, zbliżająca się zima będzie podobna do tej minionej (czyli długa i śnieżna), bo podobnie jak przed rokiem wydamy na ten cel niemal identyczną kwotę – nieco ponad 1 mln zł. na utrzymanie przejezdności blisko 250 km dróg. Jaka będzie dokładna kolejność odśnieżania dróg na terenie naszej gminy? Zostaną one podzielone na III kategorie. Oznacza to, że w pierwszej kolejności w samym mieście udrożniane będą tzw. strategiczne ciągi komunikacyjne, po których porusza się komunikacja miejska (łącznie ok. 40 km dróg), w następnej kolejności pługi pojawią się na drogach tzw. II standardu, czyli na ulicach o nawierzchni utwardzonej asfaltem lub kostką brukową (sieć podstawowa o łącznej długości ok. 70 km). Pozostałe drogi – czyli gruntowe, nieutwardzone – zostaną sklasyfikowane jako drogi III standardu (tzw. sieć lokalna o łącznej długości ponad 135 km), tam też drogowcy dotrą dopiero po odśnieżeniu ulic o ważniejszym znaczeniu dla ogólnomiejskiej komunikacji. Ile czasu firmy będą miały na odśnieżenie drogi danej kategorii? Teoretycznie 4h od momentu ustąpienia opadów, przepis ten jednak nie obowiązuje od wielu lat. W efekcie zarządca drogi sam ustala, ile czasu potrzebuje na jej doprowadzenie do bezpiecznego standardu. W naszej gminie, według warunków przetargu, firma odśnieżająca będzie miała godzinę na przystąpienie do akcji na drogach I standardu, licząc od momentu zgłoszenia telefonicznego przez uprawnioną instytucję (UMiG, służby mundurowe, Zakład Gospodarki Komunalnej), 2 godziny na rozpoczęcie prac na drogach II standardu i 3 godziny na podjęcie działań na drogach III kategorii. Warto mieć te wartości czasowe na uwadze, zwłaszcza zanim zacznie się złorzeczyć spóźniającym się drogowcom. Miejmy przy tym nadzieję, że tegoroczna zimowa aura będzie łaskawsza, opady śniegu nie będą zaskakiwać, jak to miało miejsce w roku ubiegłym, a magistrat nie wyda za dużo na rachunki telefoniczne.

mn

 

 

Druh Artur odnaleziony

Poszukiwany od 26 września, druh Artur Siemaszko, członek OSP Kobylnica, były szef kobylnickich ochotników i były sołtys tej wsi odnalazł się. –  Otrzymaliśmy dzisiaj sygnał, że zaginiony jest cały i zdrowy – podkreślał  – w miniony piątek – informację o odnalezieniu mieszkańca Kobylnicy, asp. Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu.

Wiadomość o zaginięciu i poszukiwaniach druha Artura Siemaszko poruszyła bardzo wielu mieszkańców i odbiła się szerokim echem nie tylko wśród społeczności Kobylnicy i w środowisku strażackim, ale także wśród mieszkańców całej gminy. Tym bardziej, że druh Artur nie pozostawał anonimowym mieszkańcem. Od kilkunastu lat jest członkiem OSP Kobylnica, był nawet szefem kobylnickich strażaków przez kilka lat. Obecnie sprawuje funkcję wiceprezesa Zarządu Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, gdzie kieruje powiatową komisją ds. młodzieży oraz organizacji imprez.

Artur Siemaszko zaginął w czwartek, 26 września. Początkowo nic nie wskazywało, że dzień przyniesie tak niepokojącą informację. Razem z innymi strażakami – ochotnikami druh Artur uczestniczył w akcji. – Tego dnia Artur był rano na akcji. Po powrocie do remizy przebrał się i około godziny dziesiątej poszedł do domu. Absolutnie nic nie wskazywało na to, by coś złego się działo. Zachowywał się tak jak zawsze – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica i przyjaciel zaginionego.

Co było dalej? Tu sprawa zaczyna się komplikować. Ustalono, że  około godziny 13.00  w rejonie piątkowskich osiedli logowała się jego komórka. – wyjaśniał – przed kilkoma dniami – aspirant Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu. Kiedy Artur Siemaszko nie wrócił na noc, rodzina wspólnie z kobylnickimi strażakami rozpoczęła intensywne poszukiwania a fakt zaginięcia zgłoszono na policję. W akcję poszukiwań druha Artura szczególnie aktywnie włączyli się druhowie, przyjaciele i koledzy zaginionego z OSP Kobylnica, ale i wielu mieszkańców naszej gminy. Strażaka z Kobylnicy szukała także Fundacja Itaka, która rozesłała do mediów informację o zaginionym.

W miniony piątek, po 8 dniach od zaginięcia nadeszła dobra wiadomość. Artur Siemaszko został odnaleziony. – Potwierdzam tą informację. Na razie nieznane są szczegóły jego odnalezienia –  wyjaśniał w piątek – tuż po informacji o odnalezieniu zaginionego przedstawiciel swarzędzkiego Komisariatu Policji. – Mamy informację, że żyje i jest cały i zdrowy – dodawał Karol Łuszczek.

kt

 

 

Swarzędzcy karatecy z medalami

W dniach 20-22 września, w Żukowie koło Gdańska odbyły się XV Mistrzostwa Świata w Karate Shotokan FSKA (Funakoshi Shotokan Karate Association),  których swarzędzcy karatecy odnieśli sukcesy.

Wśród blisko 800 zawodników z 18 państw, m.in. naszych najbliższych sąsiadów (Czech, Ukrainy i Rosji) oraz całkiem egzotycznych- Indii, RPA czy Kazachstanu, znalazło się czworo młodych Swarzędzan z klubu DYNAMIC Akademia Karate, prowadzonego przez trenera Marka Pawlaczyka (VI DAN): Kinga Matuszewska, Michał Machowiak, Kamil Sierant oraz najmłodszy z ekipy- Tomasz Pawlaczyk.

Podczas 3 dni sportowych zmagań, w trakcie których rozegrano 116 konkurencji indywidualnych w kata i kumite oraz 24 konkurencje drużynowe, nasi reprezentanci zgromadzili na klubowym koncie następujące wyniki:

Kinga Matuszewska – I miejsce w kata indywidualnym kobiet do lat 16;

Michał Machowiak – I miejsce w kumite indywidualnym mężczyzn do lat 16, I miejsce w kumite drużynowym mężczyzn do lat 16 (razem z Borysem Cegłowskim z sekcji Poznań i Oskarem Wałęsa z sekcji Mosina);

Kamil Sierant – IV miejsce w kumite indywidualnym mężczyzn do lat 16

Tomasz Pawlaczyk – V miejsce w kata indywidualnym chłopców do lat 8, VI miejsce w kumite indywidualnym chłopców do lat 8.

KP

 

Urodziny Przedszkola „Pod Kasztanami”

Pląsające, roześmiane i poprzebierane przedszkolaki, mnóstwo radości i zabawy oraz słodkie pyszności – to wszystko towarzyszyło sobotnim uroczystościom w Przedszkolu „Pod Kasztanami”. Placówka, realizująca program optymistycznego przedszkola bardzo optymistycznie obchodziła swoje 30 – letnie urodziny. Atrakcji nie brakowało.

W poprzednią sobotę, z  okazji 30 – tych urodzin – przy wyjątkowo słonecznej pogodzie  – w przedszkolnym ogrodzie  zorganizowano rodzinny piknik. Gości,  wśród których nie zabrakło burmistrz A. Tomickiej, przewodniczącego RM M. Szkudlarka, byłej wieloletniej dyrektor Danuty Karolczak, radnych, urzędników oraz dzieci i rodziców powitała Honorata Junikowska, obecna dyrektor placówki, przypominając początki kameralnego Przedszkola przy Kórnickiej.  Placówka została bowiem założona dokładnie 1 września 1983 roku, a pięć lat później, w październiku 1988 roku otrzymała swoje imię „Pod Kasztanami”.  Dyrektor podziękowała zarówno władzom miasta za wykonaną termomodernizację całego obiektu jak i calem przedszkolnemu personelowi za dotychczasowy wkład pracy w życie i działalność placówki. Warto dodać, że Przedszkole Pod kasztanami od lat uczestniczy w licznych konkursach i programach  (m.in. w programie optymistyczne przedszkole). Podczas sobotniego pilniku dopisała nie tylko pogoda, także humory i frekwencja. Milusińcy  przy dopingu rodziców wystąpili w specjalnie przygotowanym programie artystycznym, a potem bawiły się z jeżykiem i misiem. Nie zabrakło też słodkości przygotowanych przez niezawodne mamy i tego, co często nam ucieka na co dzień czyli wspólnego czasu spędzonego z pociechami.

G.Taterka