Straż Miejska zmienia siedzibę

0

W lipcu swoją działalność – przynajmniej częściowo – rozpocznie Centrum Powiadamiania Ratunkowego, które od kilku miesięcy tworzone jest przez naszą gminę w odnowionym budynku dworca PKP. Jako pierwsi do obiektu wprowadzą się strażnicy miejscy.

Gruntowny remont swarzędzkiego dworca PKP zakończył się w lutym, od tego też czasu trwają intensywne prace związane z zaadaptowaniem części pomieszczeń na parterze i piętrze budynku pod działalność służb mundurowych: lokale są meblowane i odpowiednio urządzane, sam budynek uzbrajany jest też w sieć teleinformatyczną. Przypomnijmy, że według nowych planów zagospodarowania obiektu, na jego parterze obok kasy i poczekalni kolejowej ma zostać uruchomiony punkt pogotowia ratunkowego wraz z dyżurką, na I piętrze z kolei znajdą się siedziby straży miejskiej i pożarnej. Miejscowe Centrum Powiadamiania Ratunkowego ma zacząć – przynajmniej częściowo – swoją działalność 1 lipca, wraz z zakończeniem przeprowadzki Straży Miejskiej z ul. Strzeleckiej. – Od 1 lipca nasza komenda będzie znajdowała się przy ul. Dworcowej 24 – poinformował nas Piotr Kubczak, szef miejscowych strażników, według którego skoordynowanie prac najważniejszych służb interwencyjnych w jednym miejscu pozwoli na szybsze reagowanie w przypadku wezwań i zagrożeń: – Między służbami będzie o wiele sprawniejszy przepływ informacji. Samo miejsce jest dogodne, bo położone w ścisłym centrum miasta, co też nie jest bez znaczenia. Pomysł ze skupieniem wszystkich służb w jednym punkcie z powodzeniem funkcjonuje już w innych miejscowościach, mam nadzieję że i tak będzie w naszej – mówi komendant, ciesząc się także na samą myśl o poprawie warunków pracy: – Z pewnością polepszą się warunki lokalowe, Centrum dysponuje salą odpraw, pomieszczeniami socjalnymi, węzłem sanitarnym oraz magazynami, więc sprzętu nie będziemy już trzymać w pomieszczeniach biurowych jak dotychczas. Spore ułatwienie będą mieli też mieszkańcy, bo dotychczasową naszą siedzibę niektórym trudno było znaleźć. A i nam będzie łatwiej, bo część służbowa zostanie oddzielona od części dla interesantów. Teraz wszystkie sprawy będzie można załatwić przez dyżurkę na parterze budynku – wyjaśnia P. Kubczak, zapowiadając też małą niespodziankę z okazji przeprowadzki dla czytelników TS. Znajdziecie ją w jednym z kolejnych numerów „Tygodnika”. Po uruchomieniu nowej strażnicy, do pomieszczeń dworcowych będą przymierzane kolejne służby – straż pożarna oraz pogotowie ratunkowe, które mają zostać przeniesione do budynku do końca roku. Do wybudowania wciąż pozostają też garaże dla pojazdów swarzędzkich służb (po dwa dla straży miejskiej i pogotowia oraz cztery dla wozów strażackich), które mają zostać wzniesione tuż obok dworca, w miejscu gdzie obecnie znajdują się wysłużone magazyny i połączone z budynkiem przeszklonym korytarzem. Ich budowa, jak wynika z informacji przekazywanych przez magistrat, rozpocznie się w drugiej połowie roku i potrwa do przyszłego roku. Na uruchomienie Centrum Powiadamiania Ratunkowego nasza gmina planuje przeznaczyć ok. 1,5 mln zł.

mn

Od 1 lipca siedziba Straży Miejskiej będzie znajdowała się w budynku dworca kolejowego. Strażnicy będą dostępni pod nowym numerem telefonu: (61) 65 – 10 – 986.

Groził śmiercią

0

32 – latek usiłował wtargnąć do mieszkania kobiety, grożąc jej pozbawieniem życia. Zdarzenie miało miejsce w minioną niedzielę.

W minioną niedzielę, 8 czerwca swarzędzcy policjanci zostali wezwani do mieszkania na ul. Sienkiewicza, gdzie agresywny 32 – letni mężczyzna usiłował wtargnąć do mieszkania kobiety. – Mężczyzna groził kobiecie, że pozbawi ją życia. Wystraszona mieszkanka obawiała się, 32 – latek może te groźby spełnić – wyjaśnia Karol Łuszczek z Komisariatu w Swarzędzu. Na miejsce zdarzenia przybyli funkcjonariusze Ogniwa Patrolowo – Interwencyjnego, którzy zatrzymali krewkiego 32 – latka. Policjanci wyjaśniają całe zdarzenie.

Kt

 

Smakowanie Indii

0

Wernisaż wystawy fotograficznej "Twarze Indii" Henryka i Haliny Błachnio, projekcja filmu z podróży „Odkrywanie Indii” oraz promocja tomiku wierszy „Smakowanie świata” Haliny Dziszyńskiej-Błachnio odbyły się 4 czerwca w Bibliotece Publicznej.

Państwo Błachnio podróżowali w zeszłym roku po Indiach i Nepalu. Utrwalali to, co zobaczyli i odczuli przy pomocy aparatu, kamery i pióra. Swoje fascynacje przy odkrywaniu Indii postanowili przedstawić w cyklu wystaw fotograficznych. Na pierwszą z nich – „Twarze Indii” został przygotowany treściwy folder (zapowiadający również kolejne wystawy p.t. „Perły architektury”, „Natura” i „Oblicza Indii”). „Chcemy się z Państwem podzielić wrażeniami…” A dalej wrażeniom nie było końca. A to po części dzięki samym Indiom, które fascynują tradycją i bogactwem duchowo-kulturowym a także dzięki wyjątkowemu przekazowi swarzędzkich podróżników. Artystyczny plon egzotycznej, azjatyckiej wyprawy wypełnił cały wieczór. Publiczność zaś po brzegi wypełniła salę czytelni. Na wernisażu został też pokazany opatrzony narracją pani Haliny film z wyprawy, ukazujący rzeczywistość i różnorodność Indii w całej okazałości. Można było zobaczyć nie tylko powszechnie znane święte krowy, ulice miast i perły architektury Orientu (takie jak mauzoleum Tadź Mahal w Agrze), ale także i sfilmowaną uroczystość religijną dla pielgrzymów nad Gangesem w najświętszym z miast Indii Waranasi. Po projekcji filmu komentarz o wierzeniach, bogach i rytuałach buddyjskich wygłosił Grzegorz Sołtysiak – pilot biura Logos Tour i znawca Azji.Kolejną część spotkania wypełniło „Smakowanie świata” czyli autorska recytacja poezji pochodzącej z nowej, drugiej już książki pani Haliny. Bliskie i dalekie podróże (w tym także ta do Indii) zainspirowały poetkę do powstania sześćdziesięciu dziewięciu wierszy, zilustrowanych fotografiami męża Henryka. Ten opatrzony wprowadzeniem Heleny Gordziej i skomentowany znakomitymi recenzjami tomik został wszystkim podarowany z wpisaną dedykacją. Do dalszej lektury zachęcają m.in. takie tytuły jak „Senna Podróż”, „Ganges”, „”Widziane z Santorini”, Cybina”, czy „Plastikowe róże”. Przy poczęstunku goście wernisażu stanęli naprzeciwko „Twarzy Indii”, oglądali, komentowali, podziwiali i zafascynowani rozeszli się w swoje strony. A Indie od zawsze fascynowały przybyszów ze wszech stron. Może czasami warto rozpocząć ich poznawanie od obejrzenia wystawy w swarzędzkiej bibliotece na os. Czwartaków. Będzie ona czynna do końca czerwca.

H. Staniewska

 

Trąba powietrzna nad Kobylnicą

0

W minioną sobotę wielu mieszkańców naszej gminy z lekkim przerażeniem spoglądało w niebo, obserwując złowieszcze, granatowe chmury i zjawisko, które ukazało się ich oczom. Nad naszą gminą pojawiła się najprawdziwsza trąba powietrzna.

W sobotę przed południem parna pogoda niezbicie wskazywała, że prawdopodobnie niebawem przetoczą się przez naszą gminę burze. Po kilku godzinach po pięknej pogodzie nie było już śladu, a nad Swarzędz i sołectwa nadciągnęły burzowe, granatowe chmury. Padało dość mocno, grzmiało w sumie przez kilka godzin, ale najgroźniejszym zjawiskiem była wirująca trąba powietrzna, która ukazała się oczom mieszkańców. Najlepiej widoczna była w okolicach Kobylnicy. Na szczęście, charakterystyczny lej po jakimś czasie zniknął, nie powodując żadnych zniszczeń.

kt

 

Kto przygarnie jamnika?

0

Przez kilka dni błąkał się w okolicach ul. Staszica. Był bardzo przestraszony, głodny i zmarznięty. Przygarnęli go dobrzy ludzie, szukając dla niego domu. Jamnik Hugo – bo tak go nazwali tymczasowi opiekunowie, jest zaszczepiony przeciw wściekliźnie, odrobaczony i czeka na nowego właściciela.

Jamnik – jak wynika z informacji, od około 20 maja błąkał się po Nowej Wsi. Był widziany w okolicach ul. Staszica, spał w pobliżu baru „Adi”. – Widząc przestraszonego psiaka nakarmiłam go jednego dnia, potem drugiego. Piesek był bardzo głodny, zmarznięty, trząsł się cały, ale z drugiej strony lgnął do ludzi i do dzieci – wyjaśnia Pani Mirella, która po kilku dniach zabłąkanego psa – któremu groziło wywiezienie do schroniska – przygarnęła tymczasowo do swojego domu. – Wydrukowaliśmy plakaty, rozwieszaliśmy po całej Nowej Wsi, szukając właściciela, myśleliśmy, że pies uciekł, zgubił się. Kilka dni temu potwierdzono jednak informację, że został porzucony przez dotychczasowego właściciela, szukamy więc dla niego nowego domu, rodziny, która go przygarnie i pokocha, bo Hugo (tak został nazwany piesek – przy. red.) okazał się wspaniałym pieskiem, niemal idealnym towarzyszem zabaw dzieci, uwielbia jeździć samochodem, byłby świetnym towarzyszem dla osób starszym, bo grzecznie chodzi na smyczy – wyjaśnia tymczasowa opiekunka jamnika.

Opiekunowie byli z psem u weterynarza. Jamnik został zaszczepiony przeciw wściekliźnie, odrobaczony. Hugo – jak ocenił weterynarz ma około 6 lat. Jest spokojny i tolerancyjny. Bardzo potrzebuje towarzystwa człowieka. Lubi być głaskany, przytulany. W stosunku do dzieci jest również bardzo tolerancyjny. – Naprawdę łatwo się w Nim zakochać ;)- podsumowuje pani Mirella.

Osoby o dobrym sercu, które chciałyby zaadoptować jamnika Hugo prosimy o kontakt: tel. 509-018-522.

kt

 

Luxtorpeda zagra w Swarzędzu!

0

14 czerwca na Scenie Plenerowej przy Pływalni Wodny Raj w Swarzędzu odbędzie się koncert zespołu LUXTORPEDA. Start godz. 19:00, koncert Luxtorpedy godz. 21:00.

Wstęp za okazaniem „Cegiełki” o wartości 25 zł. Cegiełki do nabycia w siedzibie Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Specjalnej Troski – Swarzędz, os. Kościuszkowców 13, od 20 maja 2013r.Więcej informacji: www.spdst.org.pl, spdst@wp.pl, tel. 61 651 52 86, www.ok.swarzedz.pl, tel. 61 651 02 19. Liczba miejsc ograniczona.

rts

Ceny za ścieki prosto z „Puszczy”

0

Kończą się prace kanalizacyjne na terenie miejscowości zrzeszonych w Związku ZM Puszcza Zielonka. Teraz rady gmin zamierzają powierzyć związkowi zadania związane z zarządzaniem gospodarką wodno – ściekową, czyli m.in. ustaleniem taryfy na wodę i ścieki. Operatorem powstałej za pieniądze unijne sieci kanalizacyjnej będzie spółka Aquanet.

Realizacja znajdującego się na ukończeniu projektu „Puszcza Zielonka” kosztowała blisko 300 mln zł, w tym 213,5 mln zł wyniosłaprzyznana w 2011 roku dotacja unijna, a jego zakres obejmował wybudowanie zbiorczego systemu kanalizacji sanitarnej na terenie gmin zrzeszonych w związku: łącznie 368 km infrastruktury kanalizacyjnej, 150 pompowni oraz 2 punktów zlewczych. Na terenie naszej gminy w przeciągu ostatnich lat powstało dzięki temu ponad 70 dodatkowych kilometrów sieci kanalizacyjnej, głównie w Paczkowie, Zalasewie, Janikowie i Gruszczynie, co wielu mieszkańcom umożliwiło zrezygnowanie z przydomowych szamb. Zakończenie głównego zadania, dla którego powołano do życia Związek Międzygminny nie znaczy jednak, że nie będzie on funkcjonował dalej. Teraz do ustalenia pozostały kwestie związane z tym, ile za wodę i ścieki, które popłyną nowymi rurami będą płacić właściciele posesji. A do tego z kolei potrzebne są zmiany w statucie związku, które umożliwiłyby podejmowanie stosownych decyzji w tym zakresie. Podczas ubiegłotygodniowej sesji swarzędzkiego samorządu radni pochylili się nad projektem uchwały statutowej związku, nie zdecydowali się jednak jej przegłosować. Powód? Konieczność porozumienia z innymi związkowymi gminami w sprawie sposobu naliczania opłat za wodę i ścieki. A rozważane są dwie opcje i niewykluczone, że nową kanalizację odczują wszyscy mieszkańcy: – Musimy się w tej sprawie porozumieć. Możemy na początku wejść w jednolitą taryfę, co byłoby korzystne finansowo dla mieszkańców podłączających się do nowej kanalizacji, ale nie dla dotychczasowych płatników, np. spółdzielców. Możemy też wybrać rozwiązanie z odrębnymi taryfami za ścieki – mówił obecny na sali obrad Tomasz Łęcki, przewodniczący Związku Międzygminnego „Puszcza Zielonka”. Stanowczy sprzeciw wobec tego pierwszego rozwiązania zgłosiła Spółdzielnia Mieszkaniowa: – Najważniejsze uzbrojenie dla tego miasta było realizowane z różnych środków, które załatwiała Spółdzielnia Mieszkaniowa. Skala dokonań w zakresie uzbrojenia jest porównywalna z kwotami, w ramach których kanalizację wykonywał związek – powiedział prezes zarządu SM Paweł Pawłowski, domagając się ustanowienia odrębnych taryfikatorów opłat dla nowych użytkowników sieci kanalizacyjnej i tych dotychczasowych. Póki co, nowy statut związku przegłosowały już wszystkie gminy z wyjątkiem naszej: – Argumentem za samodzielnym ustanawianiem cen jest to, że w związku z Poznaniem głos pojedynczych gmin nie miałby większego znaczenia. Dlatego w porozumieniu gmin o podobnym potencjale, które wspólnie już coś stworzyły widzę szansę na dobre funkcjonowanie i rozwój – przekonywał szef związku. Jaka jednak będzie ewentualna cena ścieków jeszcze nie wiadomo. Wiadomo za to, że taryfikator opłat ma być znany w lipcu, do tego też czasu swarzędzki samorząd najpewniej przyjmie statut związku.
Odnotujmy też, że operatorem sieci kanalizacyjnej wybudowanej w ramach „Puszczy Zielonka” będzie Aquanet. Do zadań Związku Międzygminnego ma też należeć pozyskiwanie funduszy na rozbudowę sieci kanalizacyjnej.

mn

 

 

Co kryje zalasewski las?

0

Każde miasto ma swoje większe lub mniejsze tajemnice. Nie inaczej jest i w przypadku Swarzędza, a ściślej – podswarzędzkiego Zalasewa.

To tutaj znajduje się las, którego mocno doświadczyła historia i którego sekretów wciąż nie poznaliśmy. – Dokładnej daty nie pamiętam, ale to był mroźny poniedziałek – wspomina Pani Renia – Wiedzieliśmy już, że nadchodzą. Czekaliśmy na nich.

To był poniedziałek, 22 stycznia 1945 r. Od strony Swarzędza słychać odgłosy walki, odgłosy eksplozji i terkot broni maszynowej. Do Reichelswalde (tak nazywało się Zalasewo w okresie okupacji) lotem błyskawicy dociera wiadomość, że w Swarzędzu są już Rosjanie. Po krótkim czasie, w godzinach południowych, ul. Kórnicka dudni już odgłosem gąsienic czołgowych i rykiem silników. Przez wieś przetaczają się czołgi, samochody Studebakery wiozące żołnierzy i ciągnące za sobą działa. Do Zalasewa od strony Swarzędza wkracza 21. Brygada Zmechanizowana Gwardii płk. Anatolija Koszeljewa z 8. Korpusu Zmechanizowanego Gwardii gen. Iwana Driemowa, witana przez polskich mieszkańców. Niemców już we wsi nie ma. W panice opuścili Zalasewo, najprawdopodobniej w nocy 20 stycznia, kierując się do Poznania, skąd odchodziły pociągi ewakuacyjne do Rzeszy. Jednostki 21. Brygady, po zajęciu Zalasewa i pobliskich Garb, kierują się na drogę wiejską (dziś ul. Transportowa). Po przekroczeniu rowu przeciwpancernego, przecinającego ul. Transportową na wysokości os. Leśnego, na skraju lasu dochodzi najprawdopodobniej do starcia z oddziałem żołnierzy niemieckich, obsadzającymi transzje w lesie po północnej stronie ul. Transportowej (polegli w tej walce Rosjanie zostaną później pochowani na placu przed budynkiem szkoły w Zalasewie, w którym mieści się dzisiaj przedszkole. Nie wiadomo co stało się z poległymi żołnierzami niemieckimi, których ograbione z „trofiejnych” fantów, półnagie zwłoki widziano w lesie). Żołnierze niemieccy zostają wyparci, a jednostki Brygady zajmują pozycje w lesie. Żołnierze 21. Brygady zajmują też opuszczone przez ludność niemiecką domy, ale korzystają także z „gościny” w domach, w których mieszka ludność polska, zmuszając ją często do przeniesienia się do stodół i obór. W budynku stojącym obok obecnej przychodni stomatologicznej lokuje się sztab. Front na odcinku ”zalasewskim” stabilizuje się a jego rozgraniczeniem jest linia kolejowa, biegnąca wzdłuż dzisiejszej ul. Żywicznej i Borówki. Między domami przy ul. Kórnickiej po zachodniej stronie, na odcinku między przychodnią a przedszkolem, pozycje bojowe zajmują czołgi. W miejscu, w którym dzisiaj stoją bloki mieszkalne, w poprzek ul. Radosnej, rozlokowana została bateria dział, która prowadziła ostrzał pozycji niemieckich w Kobylempolu i na Białej Górze. 24 stycznia popołudniu, na odcinku „zalasewskim” podejmują frontalne natarcie z marszu oddziały 82. Piechoty Gwardii gen. Chetagurowa. Oddziały te zostają zatrzymane również na wysokości linii kolejowej. W międzyczasie, to właśnie żołnierze 82. Dywizji rozpoczynają korzystanie z „gościnności” mieszkańców Zalasewa. W tym okresie, wskutek ciężkich szturmów i poniesieniu dużych strat w zabitych i rannych, w budynku szkoły w Zalasewie (czyli dzisiejszym przedszkolu) zostaje utworzony wojskowy szpital polowy. Żołnierze, którzy umierają są grzebani na boisku, czyli w miejscu, gdzie znajduje się plac zabaw. Walki toczą się na wysokości wspomnianej linii kolejowej i stacji Nowa Wieś (ul. Szumana). Obrona niemiecka zaczyna słabnąć. Miejscem koncentracji przed szturmami staje się las po obu stronach ul. Transportowej. Wskutek działań 82. Dywizji, udało się przerwać obronę niemiecką i wyjść poza linię kolejową Franowo – Swarzędz na wysokości Nowej Wsi. Szturm doprowadził do złamania obrony niemieckiej i zajęcia 4 lutego Kobylegopola. Linia walk oddala się od Zalasewa, ale sama wieś i las pozostaje w ścisłym związku z toczonymi działaniami wojennymi a nawet po ich zakończeniu….

Leśna zagadka czyli tajemnicze doły

Spacerując po lesie na zachód od Zalasewa, zwanym często „zalasewskim lasem” można zauważyć ślady tamtych wydarzeń, a nawet więcej, ślady czegoś, co nie jest wyjaśnione. Las, przez którego środek przebiega dzisiaj asfaltowa ul. Transportowa należał niegdyś do majątku Kobylepole rodziny Mycielskich i folwarku Michałowo. Jesienią 1944 r., w okresie gorączkowych przygotowań Poznania do obrony przed nacierającą ze wschodu Armią Czerwoną, już po decyzji o utworzeniu zewnętrznej linii obrony Festung Posen, opierającej się m.in. w odcinku wschodnim na linii Zalasewo – Garby – Tulce, rozpoczęto przygotowania umocnień ziemnych. Do prac „zmobilizowano” mieszkańców Zalasewa i Garbów. Na polach między lasem a garbami wykopano linię okopów i postawiono przeszkody przeciwpiechotne (zasieki z drutu kolczastego). Dzisiaj praktycznie po okopach nie ma już śladu. Za to w bardzo dobrym stanie zachował się rów przeciwpancerny, który biegnie przez las od południowego zachodu do ul. Transportowej, następnie wzdłuż południowego odcinka ul. Transportowej do działek przy zajezdni „Wiraż – Bus” (w 1945 r. przebiegał on dalej do wysokości os. Leśnego gdzie gwałtownie „skręcał”, przecinając ul. Transportową, w kierunku Nowej Wsi – dzisiaj po tym odcinku nie ma śladu). W lesie po północnej stronie ul. Transportowej można zobaczyć jeszcze ślady krótkich odcinków okopów w charakterystycznym „zygzakowatym” kształcie. W tej części lasu, ograniczonej ul. Transportową, Borową i Żywiczną znajdują się także ….tajemnicze doły. Nie da się ukryć, że ich przeznaczenie jest czysto wojskowe, aczkolwiek, trudno już ustalić kto był ich twórcą. Jednak biorąc pod uwagę wydarzenia z 1945 r., które rozegrały się na tym terenie, nie ulega wątpliwości, że doły, a raczej wykopy, są pozostałością z tamtych dni. Wykopy rozpościerają się „łukiem” na długości ok 500 m w linii z południa na północ. Umiejscowione są w zasadzie w czterech nieregularnych liniach, z których dwie wewnętrzne są bardzo blisko siebie a dwie zewnętrzne są bardziej oddalone. Nie ulega wątpliwości, że między liniami wewnętrznymi przebiegał tor kolejki wąskotorowej, który swój początek miał na wysokości starej pętli linii autobusowej nr 55 przy ul. Szumana, a kończył się w środku lasu. Do dziś wprawne oko zauważy przebieg nasypu kolejowego. Kolejka mogła pełnić funkcję dowozu materiałów od głównej linii kolejowej w głąb lasu i raczej składała się z samych wagoników ciągnionych przez ludzi lub konie. Wykopy pełniły funkcje wojenne i można je podzielić na dwie grupy: magazynowo – mieszkalne i bojowo – obserwacyjne. Należy założyć wojenne pochodzenie tych wykopów. Hipotetycznie twórcami wykopów mogli być Niemcy. W Poznaniu znajdowały się ważne dla działań wojennych fabryki i składy materiałów, w tym polowe magazyny broni i amunicji, chociaż meldunki wywiadu gospodarczego AK nie wspominały o żadnych ważnych magazynach w tym rejonie. Wykopy mogły również powstać w okresie przygotowań do obrony, w ramach umocnień odcinka wschodniego Festung Posen. Druga z hipotez wskazuje na dzieło Rosjan. Tym bardziej, że większość strzeleckich obniżeń w ścianach wykopów jest skierowana na Poznań. Biorąc pod uwagę stałe „zajęcie” pozycji lasu w walkach o przełamanie niemieckiej obrony na kierunku Kobylegopola przez 21. Brygadę, 82. i 117. Dywizję w okresie od 22 stycznia do 4 lutego 1945 r., wykopy mogą być pozostałością po tej właśnie pozycji. Mogły pełnić funkcję magazynów amunicji dla nacierających jednostek lub funkcję stanowisk bojowych dla broni stromotorowej tj. haubic lub moździerzy, wspierających szturmy ostrzałem pozycji niemieckich w rejonie Kobylegopola i Białej Góry. Dzisiaj trudno to już stwierdzić ze względu na upływ czasu i brak świadków tamtych dni. W trakcie zgłębiania tematu natrafiłem na informację o lądujących na polu w Nowej Wsi „kukuruźnikach” (dwupłatowy samolot bombowy prod. rosyjskiej), które po załadowaniu bomb odlatywały nad Poznań dokonać zrzutu (możliwe, że były to maszyny z 9. Dywizji Bombowców Nocnych, która stacjonowała na lotnisku w Kobylnicy). Możliwe, że bombowce zaopatrywane były z magazynów znajdujących się w tym lesie. Kolejna informacja mówiła o tym, że już po zakończeniu działań wojennych do ok. 1946 r. w lesie znajdował się polowy magazyn amunicyjny. Składowano w nim amunicję wszelkiego typu, która została zebrana po walkach z terenu Poznania w celu jej utylizacji. Niestety, ta informacja również nie jest stuprocentowo pewna. Pewne natomiast jest to, że do ok. 1948 r. w miejscu, w którym stoi dzisiaj budynek tartaku przy ul. Transportowej, znajdował się potężny wykop, w którym jednostki saperskie dokonywały kontrolowanych wysadzeń amunicji strzeleckiej, artyleryjskiej i granatów za pomocą ładunków wybuchowych. Te wysadzenia były formą „utylizacji” zdobycznych środków wybuchowych lub zgromadzonych zapasów, które już nie były potrzebne. Przy każdej takiej akcji wojsko zamykało całą drogę (obecnie ul. Transportowa) a sołtysi Garbów i Zalasewa ostrzegali mieszkańców i polecali otwierać szeroko okna. Niejednokrotnie „utylizowana” w ten sposób amunicja czy granaty, nie eksplodowały, a wyrzucone siłą wybuchu innych materiałów, spadały gdzieś w okolicznych zaroślach. Dlatego teren wokół wykopu wysadzeniowego usłany był odłamkami a także całkiem sprawnymi pociskami czy granatami, ku uciesze lokalnej gawiedzi, która „takie znalezisko” wykorzystywała do realizacji swoich różnych, młodzieńczych pomysłów. Na przełomie lat 40 i 50 zdarzył się wypadek – trójka chłopców ze Swarzędza bawiła się „takim znaleziskiem” co dla dwójki z nich zakończyło się ciężkimi obrażeniami. Nawet dzisiaj, spacerując w pobliżu wykopów, można natknąć się na pamiątki tamtych dni takie jak amunicja stosowana w popularnych „pepeszach” i „tetetkach”, wyciory do czyszczenia broni, destrukty skrzynek amunicyjnych, szpile to mocowania płach namiotowych, którymi prawdopodobnie maskowano wykopy a nawet łuski od pocisków artyleryjskich oraz wiele innych „pamiątek – śmieci”, zostawionych przez współczesnych dla potomnych.

Tekst i zdjęcia: Dawid Przybyłka 

Zwracamy się więc z prośbą – gdyby któryś z Czytelników dysponował informacjami, dotyczącymi tematu przedstawionego w artykule, i chciałby się nimi podzielić, prosimy o kontakt na adres e-mail: istina@poczta.fm">istina@poczta.fm (telefon do wiadomości redakcji). W przypadku posiadania informacji na temat mogił niemieckich żołnierzy na terenie Gminy Swarzędz proszę również o kontakt ze mną lub bezpośrednio ze: Stowarzyszenie Pomost
ul. Kłuszyńska 20/26
Poznań, tel. 61 8619275

Auto składa serdeczne podziękowania Pani Reni oraz Panom: Stanisławowi, Czesławowi i Zenkowi za chęć podzielenia się wspomnieniami tamtych dni i miłe rozmowy.

{gallery}12.06.2013{/gallery}

Bibliografia wykorzystana w artykule:

Szumowski Zbigniew, „Boje o Poznań 1945”, Wydawnictwo poznańskie, Poznań 1985 r.

Baumann Gunter, „Poznań ’45 Bastion nad Wartą”, Wydawnictwo „Pomost”, Poznań 2012 r.

Biesiadka J., Gawlak A., Kucharski S., Wojciechowski M., „Twierdza Poznań”, Wydawnictwo Rawelin, Poznań 2006 r.

Wywiady własne z mieszkańcami Zalasewa i Garb

 

 

 

Groziło nam skażenie?

0

Inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska badają jeszcze próbki – pobranej w Kruszewni – oleistej substancji o ostrym zapachu, która została rozlana na sporym odcinku drogi gruntowej.

W poniedziałek (27 maja), wieczorem na drodze gruntowej na terenie Kruszewni pojawiła się spora ilość gęstej, oleistej cieczy. – Zdarzenie o podejrzanej gęstej substancji w sołectwie zgłoszono nam około godziny 21.30 Kruszewnia.
Na miejsce udał się patrol strażników. Na miejscu potwierdzono rozlaną bardzo duża ilość żółtawej, śliskiej cieczy o konsystencji oleju i ostrym chemicznym zapachu – wyjaśnia Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej Straży Miejskiej, która odebrała zgłoszenie w tej sprawie.
Sytuacja była dość groźna, bo obok drogi znajdują się rowy melioracyjne, zachodziła więc obawa, że ciecz przedostanie się do nich i rozprzestrzeni się na większym obszarze. W trybie alarmowym wezwani więc zostali strażacy z jednostki ratownictwa chemicznego w Krzesinach. – Ratownicy stwierdzili, że najprawdopodobniej rozlana ciecz stanowi koncentrat środka chemicznego służącego do opryskiwania upraw – dodaje Piotr Kubczak. Wraz z przybyłymi na miejsc strażakami ze Swarzędza i Antoninka usiłowano zabezpieczyć substancję – Ciecz była przepompowywana do 100 – litrowych beczek, które udostępniły RSP Kruszewnia, użyto także słomy do oczyszczania rowów – wyjaśnia szef SM. Około północy na miejsce akcji przybyli także inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy pobrali próbki płynu do analizy. Jak się dowiedzieliśmy od pracowników Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu wyniki badań nie są jeszcze znane, więc na chwilę obecną nie wiadomo jaka substancja rozlała się w Kruszewni i na ile była niebezpieczna.

Kt

 

Groził teściowej śmiercią

0

Swarzędzcy policjanci prowadzą postępowanie w sprawie 35 – latka, który znęcał się nad swoją teściową, bijąc ją i kopiąc oraz grożąc pozbawieniem życia.

W ostatnim czasie w naszym mieście policjanci notują coraz więcej zdarzeń związanych ze znęcaniem się nad członkami rodziny: żonami, czy konkubinami. W minionym tygodniu funkcjonariusze odnotowali kolejne przypadki. Tym razem ofiarą znęcania była teściowa.28 maja funkcjonariusze policji otrzymali zgłoszenie w sprawie agresywnego 35 – letniego mieszkańca naszej gminy. Mężczyzna był już wcześniej notowany za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości. – Zawiadomiono nas, że 35 – latek znęca się fizycznie i psychicznie nad swoją teściową. Bije po twarzy, kopie, używa pod jej adresem obelżywych i wulgarnych słów. Zagroził też teściowej, że pozbawi ją życia – wyjaśnia Karol Łuszczek ze swarzędzkiego Komisariatu. Mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z Referatu Prewencji Rewiru Dzielnicowych.

kt