Linia tramwajowa, która aktualnie kursuje z centrum Poznania na Miłostowo miała zostać – według pomysłu przedstawionego przez władze stolicy Wielkopolski już kilka lat temu – przedłużona w okolice ul. Stawnej w Swarzędzu. Planowano wówczas, że inwestycja zostanie zrealizowana wspólnie przez naszą gminę, Poznań oraz największego pracodawcę w regionie, czyli Volkswagen Poznań. Latem br. z kolei poznański Zarząd Transportu Miejskiego – w imieniu samorządów obu miejscowości – zlecił zewnętrznej firmie wykonanie tzw. analizy celowości i efektywności przedłużenia poznańskiej linii tramwajowej do naszej gminy. Ta wykazała m.in., że projekt tramwaju do Swarzędza znajduje się na granicy opłacalności ekonomicznej (o szczegółach informowaliśmy). Sprawa uruchomienia tego połączenia powróciła jednak podczas listopadowej sesji samorządu, a do tematu odniósł się burmistrz Marian Szkudlarek: – Ta analiza niczym nas nie zaskoczyła. Ale była nam potrzebna, bo potwierdziła dwie rzeczy: że nasza, swarzędzka komunikacja powinna działać jako samodzielna i przyłączanie się do Poznania w tym względzie nie jest zasadne oraz to, że inwestycja będzie kosztowna – mówił gospodarz gminy, podkreślając że od strony technicznej poprowadzenie tramwaju do Swarzędza jest możliwe: – Inaczej nie wywoływalibyśmy tego tematu, problemem za to będą pieniądze. Ale to, czy będziemy potrzebować na całe przedsięwzięcie 300 czy 400 mln zł, wyjdzie później. Analizy pokazały też, że obecnie nie byłoby dostatecznego napełnienia pasażerskiego tej linii. Jej uruchomienie będzie zasadne dopiero w momencie, gdy na terenach po SFM powstaną osiedla mieszkaniowe, czyli krótko mówiąc – kiedy w rejonie planowanej pętli tramwajowej zamieszka więcej ludzi, a więc potencjalnych pasażerów. Do tego projektu zatem z pewnością powrócimy, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co Poznań robi np. z cenami parkingów. Ludzie muszą jakoś do Poznania dojechać, a kolej nie obsłuży wszystkich – przekonywał burmistrz. I jak jednocześnie zdradził, gmina jeszcze nie konsultowała wyników analizy z władzami stolicy Wielkopolski: – Poznań postąpił dość dziwnie, bo mieliśmy się umówić co dalej robimy w tym temacie, tymczasem wyniki analizy zostały wysłane do mediów. Jednak wiedzieliśmy, że Poznań od początku nie jest chętny, żeby jakoś szczególnie promować temat tramwaju do Swarzędza, ponieważ ma do zrobienia kilka linii na swoim terenie, o co do prezydenta wnioskują zarówno mieszkańcy, jak i radni. A jeśli pieniądze poszłyby na tramwaj do naszej gminy, nie wykonano by np. linii na Naramowice – poinformował M. Szkudlarek. – Z kolei bardzo przedłużeniem linii do Swarzędza zainteresowany był Volkswagen, ponieważ chce rozwijać zakład, a do tego potrzebuje terenu. I gdyby ta linia ruszyła, to Volkswagen mógłby zrezygnować z połowy parkingów, które posiada. Ale podkreślam – nie porzucamy tematu tramwaju, powrócimy do niego w stosownym czasie – zapewnił gospodarz gminy.
Przypomnijmy, że według wstępnej koncepcji pierwszy przystanek po przedłużeniu torów z Miłostowa w kierunku Swarzędza miał się znajdować na wysokości Volkswagena w Antoninku, kolejny na wysokości ul. Sośnickiej, czyli już na granicy Poznania z naszą gminą, a końcowy – wraz z zaplanowaną w tym miejscu pętlą tramwajową – w rejonie ul. Stawnej, gdzie gmina zamierzała wybudować węzeł przesiadkowy z tzw. parkingami buforowymi. Swarzędz zaproponował tę lokalizację ze względu na koszty budowy połączenia tramwajowego, a także – w przypadku tego wariantu – minimalną ingerencję w istniejącą zabudowę.


