Policja nadal nie zatrzymała sprawców podpalenia warsztatu tapicerskiego i hali produkcyjnej, do którego doszło pod koniec października przy ul. Stawnej, ale jest – jak się wydaje – coraz bliżej rozwiązania sprawy. – Niebawem zostaną sformułowane zarzuty i sprawa trafi do sądu – podkreśla mł. asp. Maciej Święcichowskiz Biura Prasowego wielkopolskiej policji.
Przypomnijmy. 26 października w nocy, wybuchł groźny pożar na terenie warsztatu tapicerskiego przy ul. Stawnej. Udało się – co prawda – ugasić elewację domu mieszkalnego oraz uratować zaparkowane auta, ale hali magazynowej nie udało się uratować. Co było przyczyną pożaru? Jedną z branych pod uwagę wersji było podpalenie, tym bardziej, że wielu mieszkańców sygnalizowało, że chwilę przez pożarem przechodziła ulicą Stawną grupę osób z racami i petardami. Okazało się też, że monitoring nagrał to zdarzenie. Wydawało się zatem, że lada moment sprawcy zostaną zatrzymani, tak się jednak nie stało. Dlaczego? – Policjanci zajmujący się tą sprawą czekają na drugą opinię biegłego z zakresu pożarnictwa, żeby kompleksowo wyjaśnić przyczyny tego zdarzenia – podkreślał przed miesiącem – w rozmowie z nami – mł. asp Maciej Święcichowski z Zespołu Prasowego KWP w Poznaniu. Na jakim etapie obecnie jest ta bulwersująca sprawa? – Policjanci zajmujący się sprawą są w posiadaniu opinii biegłego z zakresu pożarnictwa – wyjaśnia Maciej Święcichowski. Jak się okazuje, policja ustaliła 2 osoby, które mogły mieć związek z tym zdarzeniem. – Obecnie jest sporządzana przez rzeczoznawcę wycena powstałych w wyniku pożaru strat. Po jej wykonaniu zostaną sformułowane zarzuty i sprawa trafi do sądu – dodaje Święcichowski.
kt


