Może o tym świadczyć fakt, że z roku na rok do gminnego budżetu trafia coraz mniej pieniędzy ze sprzedaży biletów, mimo że ich cena się nie zmienia. W tym roku wpływy z tego tytułu będą niższe o 7% niż w roku ubiegłym. – To niepokojąca tendencja – ocenia UMiG.
Wpływy ze sprzedaży biletów to główne źródło finansowania komunikacji miejskiej, tymczasem te rokrocznie spadają, mimo że ostatnia podwyżka cen biletów miała miejsce w połowie 2010 r. Jak wynika z danych przedstawianych przez magistrat, koszty funkcjonowania komunikacji w minionym roku wyniosły ponad 10 mln zł., przy czym połowę tej kwoty sfinansowaliśmy poprzez zakup biletów. Za przejazdy autobusami zapłaciliśmy wówczas gminie łącznie 5,4 mln zł., z kolei od stycznia do września tego roku zaledwie 3,7 mln. – To niepokojąca tendencja, chociaż tak dzieje się w całym kraju. W tej chwili wynika to z tego, że mamy możliwość zakupu biletów 30-dniowych, co powoduje, że zakup biletów nie kumuluje się w kilku dniach miesiąca, a może trwać cały miesiąc – poinformował podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Mariusz Szrajbrowski, zawiadujący z ramienia magistratu gminną komunikacją autobusową. Bilety 30-dniowe, przypomnijmy, wprowadzano pod koniec ubiegłego roku, jako alternatywę dla biletów miesięcznych. Jak dodatkowo podkreślił M. Szrajbrowski, sporo w ciągu ostatniego roku kosztowała refundacja darmowych przejazdów uczniom i opiekunom placówek oświatowych, która w przełożeniu na sprzedaż biletów wyniosłaby ok. 1 mln zł. w skali roku, a także refundacja ulg pasażerskich, które oszacowano na kolejne 1,5 mln zł. W efekcie miasto z roku na rok zmuszone jest dopłacać do funkcjonowania gminnych przewozów, co oznacza że swarzędzka komunikacja nie jest w stanie na siebie zarobić. Co prawda tak było zawsze, jednak od 2006 r. dopłaty z budżetu na komunikację sukcesywnie rosną. I podczas gdy 7 lat temu dopłaty do niej wynosiły po kilkaset tys. zł., w ubiegłym roku do utrzymania całego systemu miasto dołożyło 4,7 mln zł. W tym roku, do września – dopłaty oszacowano już na poziomie 3,3 mln zł., a nie są to przecież ostateczne dane. To efekt m.in. organizowania przez gminę komunikacji samodzielnie, co ma miejsce od 2012 r., kiedy z uwagi na zmiany w ustawie o transporcie publicznym, zrezygnowano z usług firmy Wiraż – Bus: – Na koszty funkcjonowania komunikacji składają się dodatkowo naprawy pojazdów, wzrost cen paliwa w ostatnich latach, opłaty drogowe za korzystanie z drogi krajowej nr 92, czy za korzystanie z Dworca Autobusowego Poznań Śródka i pozostałych przystanków zlokalizowanych na terenie miasta Poznania, czego jeszcze w 2011 r. nie było. Znaczące koszty wiązały się także z zakupem nowych autobusów – wyliczył szef referatu nadzoru właścicielskiego w magistracie, podkreślając że dodatkowe koszty generowało także zorganizowanie bazy taboru i systemu kontroli biletów oraz wynagrodzenia kierowców, którzy od początku ubiegłego roku mają umowy z Zakładem Gospodarki Komunalnej, a nie jak przed dwoma laty – z prywatnym przewoźnikiem. Jednocześnie z roku na rok Swarzędz otrzymuje mniejsze dotacje do komunikacji z Poznania, chociaż sami płacimy Poznaniowi sporo – zwłaszcza za obsługę części naszej gminy linią 55: w tym roku ponad 150 tys. zł. Przypomnimy, że od dwóch lat trwają prace nad zorganizowaniem ze stolicą Wielkopolski zintegrowanego systemu transportu publicznego, a nasze autobusy od tego czasu wjeżdżają do Poznania na zasadzie tymczasowej zgody. Tak też będzie w przyszłym roku, chociaż sporym udogodnieniem ma być system informacji pasażerskiej, umożliwiający sprawdzenie położenia autobusu interesującej nas linii za pośrednictwem telefonu komórkowego lub bezpośrednio na przystanku autobusowym. Miałoby to przeciwdziałać opóźnieniom autobusów. Jak poinformowali pracownicy magistratu, trwają przymiarki do wprowadzenia takiego rozwiązania.
mn


