Kto porzucił zbiorniki ?

Pięć pojemników z nieznaną substancją zostało porzuconych na terenie opuszczonej posesji w Kobylnicy. Zachodziła obawa, że ciecz może być szkodliwa dla środowiska.

21 listopada strażacy z Kobylnicy zostali poinformowani, że na terenie opuszczonej, zarośniętej posesji przy ul. Dworcowej w Kobylnicy znajdują się pojemniki wypełnione bliżej nieznaną cieczą. – Po przybyciu na miejsce wraz ze Strażą Miejską ustaliliśmy, że we wskazanym miejscu znajduje się pięć nieoznakowanych zbiorników. Strażacy zabezpieczyli teren i wezwali do pomocy specjalistyczny samochód ratownictwa chemicznego z JRG 6 Krzesiny w celu pobrania próbek substancji i przeprowadzenia badań mających na celu ustalenie z jakimi cieczami mamy do czynienia – wyjaśnia naczelnik OSP Kobylnica Tomasz Tomaszewski. O znalezisku powiadomione Referat Ochrony Środowiska UMiG oraz sztab kryzysowy ze swarzędzkiego magistratu. – Po pobraniu próbek i przeprowadzeniu badań strażacy z Krzesin ustalili, że w zbiornikach znajduje się substancja ropopochodna wymieszana z wodą – dodaje Tomasz Tomaszewski. Obecnie trwa ustalanie właściciela terenu oraz osób, które mogły podrzucić na zaniedbaną działkę pojemniki. Konieczna jest także ich utylizacja.

kt

 

Tir rozbił się w Kobylnicy

Do niebezpiecznego wypadku drogowego doszło w miniony poniedziałek, na krajowej „piątce” między Kobylnicą a Uzarzewem. Samochód ciężarowy z naczepą uderzył w skarpę na poboczu drogi tak niefortunnie, że na jezdnię wypadł ładunek z tira – zbiorniki z dziwną substancją, blokując część trasy na ponad dwie godziny.

W miniony poniedziałek, krótko przed godziną dziewiątą doszło do groźnie wyglądającego wypadku drogowego na odcinku drogi krajowej nr 5, między Kobylnicą a Uzarzewem. Ciągnik siodłowy uderzył w skarpę na poboczu tak mocno, że naczepa zablokowała znaczną część jezdni, blokując ruch, a wokół rozsypały się przewożone wewnątrz zbiorniki z nieznaną substancją. Na miejscu zdarzenia niemal natychmiast pojawili się strażacy z pobliskiej, kobylnickiej jednostki – Po przeprowadzeniu rozpoznania stwierdziliśmy rozszczelnienie dwóch z sześciu zbiorników z nieznaną substancją – wyjaśnia naczelnik OSP Kobylnica Tomasz Tomaszewski. P

{gallery}09.11.2012-2{/gallery}

onieważ zachodziła obawa, że substancja może powodować skażenie dla środowiska, wezwano dodatkowe siły. – Na miejsce akcji skierowano kilka zastępów straży pożarnej, w tym jednostkę techniczną oraz chemiczną, pojawiło się też Lotnicze Pogotowie Ratunkowe i karetka oraz policja – wylicza Tomasz Tomaszewski. Strażacy skupili się zidentyfikowaniu przewożonej substancji. – Okazało się, że przewożona substancja nie stanowi zagrożenia dla środowiska ani nie spowoduje jej skażenia, bo substancje tą okazał się być karmel, co potwierdziła przybyła na miejsce jednostka chemiczna – dodaje szef kobylnickich strażaków. Na szczęście w wypadku większych obrażeń nie odniósł kierowca tira. – Działania strażaków – po udzieleniu pomocy kierowcy oraz ustaleniu zawartości zbiorników – skupiły się na udrożnieniu drogi, uprzątnięciu rozsypanego ładunku oraz przeciągnięciu uszkodzonego samochodu ciężarowego z drogi na pobocze przy pomocy samochodu technicznego z JRG-6 – relacjonuje naczelnik OSP Kobylnica. Ruch na krajówce został wkrótce przywrócony a cała akcja zakończyła się około godziny jedenastej.

kt

 

Kobylnica (na razie) bez przychodni

Kolejne przetasowania lokalowe na swarzędzkim rynku usług medycznych stały się faktem. Tym razem chodzi o wynajmowaną przez „Diagter” gminną nieruchomość w Kobylnicy.

Spółka „Diagter” wychodzi z gminnych zasobów. Latem informowaliśmy o wyprowadzce przychodni z należącego do gminy budynku na os. Kościuszkowców do nowowybudowanych lokali na os. Gryniów. I choć władze miasta nie podjęły jeszcze oficjalnej decyzji co do zagospodarowania pustostanu, nieoficjalnie mówi się o przejęciu lokali przez Ośrodek Pomocy Społecznej, który planuje zaadaptowanie ich pod działalność świetlicy socjoterapeutycznej „Nasza Dziupla”. Czekając na oficjalną decyzję w tej sprawie, spoglądamy na inny gminny budynek, tym razem zlokalizowany w Kobylnicy, a z którego lekarze „Diagtera” wyprowadzili się w połowie września, nowe lokum znajdując w pobliskim Gruszczynie, tuż przy głównej trasie do Swarzędza. Powód? – Wysokie czynsze, od wielu lat brak remontów, generalnie gmina nie przejawiała zainteresowania nieruchomością. W budynku w Kobylnicy ściany wykonane są z tektury, okna są nieszczelne. Tylko w ubiegłym roku koszty ogrzania 100m2 powierzchni wyniosły 30 tys. zł. – wylicza Dorota Kapczyńska – Woźniak, prezes zarządu „Diagtera”: – Podjęliśmy decyzję o przeprowadzce, żeby pacjenci mieli jakieś kulturalne warunki – dodaje. Sam UMiG plany względem kolejnej opuszczonej przez lekarzy nieruchomości ma sprecyzowane. Najpierw jednak dojdzie do jego gruntownego remontu. Przypomnijmy, że nad samą przychodnią w budynku znajdują się mieszkania komunalne: – Ogłosiliśmy przetarg na remont nieruchomości, niebawem podpiszemy umowę z wykonawcą. Remont rozpocznie się z chwilą wyprowadzenia mieszkańców do wybudowanego bloku komunalnego przy ul. Staniewskiego – mówi Mariusz Szrajbrowski, kierownik referatu kontroli i nadzoru inwestorskiego w magistracie. Ma się to stać jeszcze w tym roku. Remont budynku, jak wynika ze specyfikacji przetargowej przygotowanej przez urzędników, ma umożliwić zaadaptowanie pomieszczeń na parterze pod działalność filii gminnej biblioteki, piętro obiektu właściciel nieruchomości planuje zarezerwować dla przyszłej przychodni: – Po zakończeniu modernizacji ogłosimy przetarg na wynajem pomieszczeń na piętrze – wyjaśnia szef referatu. Przypomnijmy, że podobny zabieg UMiG zastosował przed kilkoma laty względem budynku na ul. Poznańskiej, gdzie do 2010 r. mieściła się… siedziba „Diagtera”. Pomieszczenia zostały wyremontowane i dziś praktykę lekarską prowadzi w nich lecznica „Certus”, która zaproponowała najlepsze warunki finansowe najmu zmodernizowanego obiektu. Czy z kobylnickim obiektem będzie podobnie? Czas pokaże.

mn

Zabójstwo młodej dziewczyny nadal niewyjaśnione

Przed czterema laty, we wrześniu 2008 r. została zamordowana w lesie – między Uzarzewem a Kobylnicą – młoda mieszkanka Swarzędza. Sprawcy nadal nie wykryto, choć policja nadal sprawdza każdą informację w tej sprawie.

8 września 2008r. około godz. 13.00 na policję zadzwonił mężczyzna, który poinformował o odnalezieniu w lesie zwłok kobiety. Ciało znajdowało się kilkaset metrów od trasy Poznań – Gniezno, między miejscowościami Kobylnica a Uzarzewo. Jak się później okazało ofiarą była mieszkanka Swarzędza w wieku około 20 lat, wzroście 165 cm, ze stwierdzonymi ranami kłutymi w okolicach klatki piersiowej. Dokładnym ustaleniem okoliczności tego tragicznego zajścia, zajmowała się specjalna grupa powołana przez Komendanta Miejskiego Policji w Poznaniu. Oficerowie wielokrotnie prosili o wszelkie możliwe informacje, związane z zabójstwem Agnieszki N., pod alarmowym numerem telefonu 997 lub (61) 841-25-90. Niestety, mimo upływu czterech lat sprawa nadal nie jest wyjaśniona. – Policjanci nie wykryli dotychczas sprawcy zabójstwa. Z formalnego punktu widzenia śledztwo zostało umorzone przez Prokuraturę. Nie oznacza to, że temat został odłożony na półkę. Policjanci operacyjni z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu systematycznie analizują różnorakie informacje, które mogą przyczynić się do wyjaśnienia tej sprawy – wyjaśnia podinsp. Andrzej Borowiak rzecznik prasowy KWP w Poznaniu.

kt