Od lipca nowe ulgi w autobusach

Swarzędzka Rada Miejska – na wniosek burmistrza Mariana Szkudlarka – przyjęła na ostatniej sesji kolejne zwolnienia z opłat za korzystanie  ze Swarzędzkiej Komunikacji Autobusowej. Od 1 lipca br. bezpłatnie swarzędzkimi autobusami będą mogły podróżować osoby po 60 roku życia, które nabyły prawa emerytalne oraz osoby, które będą korzystać z kolei metropolitalnej.

O planowanych kolejnych ulgach informowaliśmy już w poprzednim numerze TS. Przypomnijmy. Tydzień temu podczas konferencji prasowej burmistrz Marian Szkudlarek zapowiedział wprowadzenie kolejnego elementu tzw. darmowej komunikacji. Tym razem bezpłatnymi przejazdami autobusami Swarzędzkiej Komunikacji Autobusowej mieliby zostać objęci mieszkańcy, którzy ukończyli 60 lat i nabyli prawa emerytalne oraz  pasażerowie, którzy będą posiadali bilety na wszelkiego typu wyjazdy związane z komunikacją kolejową – podkreślał w trakcie konferencji gospodarz miasta. Oznacza to, że z opłat za korzystanie z komunikacji autobusowej w Swarzędzu będą zwolnione osoby posiadające kolejowy bilet okresowy lub ważny na dany dzień bilet kolejowy, który obejmuje swoim zasięgiem stacje lub przystanki położone na terenie naszej gminy, tj.: Ligowiec, Kobylnica, Paczkowo i Swarzędz. – Może to być bilet zakupiony przez internet, przez specjalną aplikację lub po prostu w kasie. Ważne, żeby był w danym dniu ważny. Oczywiście honorowane będą również wszystkie bilety okresowe, na podstawie których pasażerowie mogą korzystać z kolei, np. podczas dojazdów do i z Poznania – wyjaśniał burmistrz Szkudlarek.

Zapowiadane przez gospodarza projekty zyskały aprobatę radnych. Podczas majowej sesji rada miejska jednogłośnie przyjęła kolejne zwolnienia z opłat za korzystanie z usług Swarzędzkiej Komunikacji Autobusowej. Dzięki temu, od 1 lipca br.  w Strefie I (teren gminy), zostaną wprowadzone bezpłatne przejazdy dla zamieszkałych na terenie gminy osób, które w podróżach aglomeracyjnych łączą przejazd Swarzędzką Komunikacją Autobusową z publicznym transportem kolejowym oraz dla zamieszkałych na terenie gminy Swarzędz osób w wieku powyżej 60 roku życia, które nabyły uprawnienia emerytalne.

Przyjęte podczas ostatniej sesji ulgi to kolejne już elementy tzw. darmowej komunikacji.  Od 1.01.2016 r. z bezpłatnych przejazdów korzystają dzieci, opiekunowie z rodzin wielodzietnych oraz osoby w wieku 65+, a od 1.01.2017 roku bezpłatne korzystanie z usług Swarzędzkiej Komunikacji Autobusowej przysługuje zamieszkałym na terenie naszej gminy uczniom do 24 roku życia oraz studentom.

Aleja Pana Henia

Zmodernizowana pod koniec ubiegłego roku ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż Jeziora Swarzędzkiego ma swojego patrona. Od 10 maja jest nim znany i ceniony nie tylko w naszej gminie, zmarły w 2016 r., artysta-fotografik Henryk Błachnio.

Decyzję, by w ten sposób upamiętnić zasłużonego dla miasta artystę swarzędzka Rada Miejska podjęła już latem ubiegłego roku, jeszcze przed przebudową ścieżki. Z kolei w czwartek, 10 maja uroczyście i oficjalnie otwarto Aleję Henryka Błachnio. W okolicznościowym spotkaniu wzięła udział rodzina śp. Henryka Błachnio, Jego przyjaciele, władze miasta, Spółdzielni Mieszkaniowej, obecni byli także przedstawiciele organizacji i stowarzyszeń, z którymi fotografik współpracował oraz członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Swarzędzkiej i Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Specjalnej Troski im. Leszka Grajka w Swarzędzu, którzy wystąpili z inicjatywą nadania alei imienia artysty. Wybór patrona urokliwej okolicy nie był przypadkowy. Śp. Henryk Błachnio był nie tylko wybitnym artystą-fotografikiem, ale i wielkim pasjonatem przyrody oraz miłośnikiem ziemi swarzędzkiej, która przez wiele lat była obiektem artystycznych działań fotografika. Dzięki ogromnej pasji Pana Henryka możemy cieszyć się – jak i kolejne pokolenia swarzędzan – niebanalnymi ujęciami przyrody, krajobrazu, czy zabytków naszej gminy, utrwalonymi na kartach kolejnych albumów. Szczególnie bliskie sercu artysty były właśnie okolice Jeziora Swarzędzkiego oraz pobliska Dolina Cybiny, w których przy pomocy swojego aparatu zawsze znajdował coś nowego, na co dzień niedostrzegalnego, nietypowego, za każdym razem udowadniając nam jak wiele jest jeszcze do zobaczenia tam, gdzie już nikt z nas nie patrzy… Sama przebudowa ścieżki pieszo – rowerowej wzdłuż jeziora była, przypomnijmy, największą i zarazem najdroższą inwestycją Budżetu Obywatelskiego 2016 r., zgłoszoną wówczas do konkursu jako tzw. projekt główny. Przedsięwzięcie wykonywane było przez Budownictwo Drogowe KRUG, które podjęło się zrealizowania tych robót za ok. 2,5 mln zł. Od lata do jesieni ubiegłego roku w miejsce starej, wysłużonej ścieżki prowadzącej od ul. Cieszkowskiego do parku botanicznego w rejonie pływalni wybudowany został nowy, specjalnie odwodniony, trakt z kostki brukowej i asfaltu o łącznej długości nieco ponad 1300 m, na którym zostały wydzielone pasy ścieżki rowerowej oraz chodnika, natomiast wzdłuż ciągu komunikacyjnego pojawiły się ławki, kosze na śmieci, tablice informacyjne, wybudowane zostało też nowoczesne oświetlenie. W ramach tej inwestycji powstało również dodatkowe, boczne połączenie nowej ścieżki z trasą prowadzącą w stronę kompleksu sportowego.

TygodnikSwarzedzki Aleja2

Fot. T. Rybarczyk, H.Staniewska
W uroczystym otwarciu Alei Henryka Błachnio wzięła udział rodzina śp. Henryka Błachnio, Jego przyjaciele, władze miasta, Spółdzielni Mieszkaniowej, obecni byli także przedstawiciele organizacji i stowarzyszeń.

Śp. Henryk Błachnio był nie tylko wybitnym artystą-fotografikiem, ale i wielkim pasjonatem przyrody oraz miłośnikiem ziemi swarzędzkiej, która przez wiele lat była obiektem artystycznych działań fotografika

Troje na burmistrza?

Marian Szkudlarek, obecny burmistrz miasta i gminy Swarzędz oraz Witold Garstka, kandydat  Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli już oficjalnie swój  start w zbliżających się jesiennych wyborach samorządowych i walkę najwyższy urząd w naszej gminie.  Do dwójki kandydatów dołączy – najprawdopodobniej – posłanka Platformy Obywatelskiej, Bożena Szydłowska. To spora niespodzianka, zważywszy, że w 2007 toku, po roku piastowania urzędu burmistrza Bożena Szydłowska zrezygnowała z rządzenia Swarzędzem i wybrała Sejm.

Termin jesiennych wyborów w samorządowych nie został jeszcze co prawda ogłoszony (prawdopodobny jest koniec października lub początek listopada), ale przedwyborcza walka (niekoniecznie między oficjalnymi kandydatami) w Swarzędzu trwa już w najlepsze. Przede wszystkim w internecie, w mediach społecznościowych, na najprzeróżniejszych forach i w mediach (nawet ogólnopolskich). Ale to dopiero początek, bo wszystko wskazuje, że tegoroczna  kampania wyborcza przed wyborami samorządowymi a tym samym walka o władzę nad Swarzędzem będzie wyjątkowo bezpardonowa i krwawa. Pierwsze sygnały i skomasowany atak na obecnego burmistrza, który już w lutym zapowiedział walkę o reelekcję –  mieliśmy już w ostatnich tygodniach. Dotychczas jednak swarzędzanie poznali nazwiska tylko dwóch kandydatów na burmistrza: Mariana Szkudlarka i Witolda Garstki, ale jak pokazuje historia w Swarzędzu w wyborcze szranki stawała zazwyczaj co najmniej czwórka kandydatów. Kto zatem w najbliższych  dniach dołączy do Szkudlarka i Garstki?

 Szymczak przegrał z Tomicką

W 2002 roku swarzędzanie po raz pierwszy mieli możliwość bezpośredniego wyboru burmistrza.  Do walki o najwyższy urząd w naszej gminie stanęły wówczas cztery osoby: Jacek Szymczak (burmistrz dwóch poprzedniej kadencji, którego pozycja wydawała się niezagrożona), ówczesna przewodnicząca Rady Miejskiej Anna Tomicka (która wystartowała z Koalicyjnego Komitetu SLD – UP), Maria Kantorska, wiceprezes SM w Swarzędzu (kandydatka KWW Czas na zmiany) oraz Konrad Napierała, były poseł Unii Pracy. I turę wyborczą zdecydowanie wygrał dotychczasowy gospodarz ratusza Jacek Szymczak, na którego zagłosowało ponad 5 tys. mieszkańców. Anna Tomicka otrzymała 2.990 głosów, Konrad Napierała 2.221 głosów a Maria Kantorska 1675 głosów. Mieszkańcy domagali się jednak zmian w ratuszu, więc zarówno K. Napierała jak i M.Kantorska wsparli przed II turę Annę Tomicką. Efekt? Przewodnicząca RM – ku zaskoczeniu wielu mieszkańców – pokonała burmistrza Szymczaka, otrzymując prawie 1 tys. głosów więcej (5.993: 4.902).

Szydłowska pokonała Tomicką

W 2002 roku Anna Tomicka przekonała się, że szefowanie Radzie Miejskiej jest doskonałą trampoliną do „skoku” na fotel burmistrza. Jednak już cztery lata później, w 2006 roku kiedy jako burmistrz walczyła o reelekcję sama została pokonała tą samą bronią. „Egzekutorką” i jej najgroźniejsza rywalką była właśnie ówczesna szefowa RM, Bożena Szydłowska.

12 lat temu do walki o fotel burmistrza oprócz Anny Tomickiej i Bożeny Szydłowskiej wystartowały jeszcze trzy osoby: Jerzy Gruszka, były burmistrz w kadencji 1990-94, przedsiębiorca Krzysztof Howorski (z KWW Nasz Swarzędz) oraz Wanda Konys (z Samoobrony RP). J. Gruszka otrzymał 1.267 głosów (niecałe 9%), K. Howorski – 1.107 głosów
(niecałe 8%), W. Konys 1038 głosów (7,3%) a walka rozegrała się między dwoma najsilniejszymi kandydatkami: Anną Tomicką, która otrzymała w I turze 5.202 głosów, czyli 36,7% a Bożeną Szydłowską, która zdobyła 5.540 głosów tj. 39%. W II turze 179 głosami  (6.011: 5.821) wygrała szefowa Rady Miejskiej B. Szydłowska. Dotychczasowa burmistrz Anna Tomicka została pokonana.

Pani Burmistrz wybrała Sejm

Kto myślał, że Swarzędzem przez cztery lata będzie rządziła wybrana jesienią 2006 roku burmistrz Bożena Szydłowska, był w błędzie. Niecały rok później nowa pani burmistrz podjęła – dość zaskakującą dla wielu mieszkańców –  decyzję o starcie w wyborach parlamentarnych.  Bożena Szydłowska zdobyła mandal poselski (z listy Platformy Obywatelskiej) i po niecałym roku  zrezygnowała  z rządzenia Swarzędzem, wybierając Sejm, co wielu mieszkańców dość mocno krytykowało. Spowodowało to kilkumiesięczny chaos w kwestii zarządzania gminą i konieczność ogłoszenia kolejnych wyborów, które odbyły się w marcu 2008 roku.

Schedę przejęła Tomicka

Po schedę w przedterminowych wyborach stanęły 4 osoby: radna Anna Tomicka, Barbara Antoniewicz (kandydatka PO), Tomasz Dutkiewicz (KWW T. Dutkiewicza), oraz Marek Baumgart, były sekretarz gminy, pełniący przez kilka miesięcy „bezkrólewia” obowiązki burmistrza. Tomasz Dutkiewicz zdobył 13% głosów, Barbara Antoniewicz otrzymała 16% głosów, a walka o fotel burmistrza rozegrała się między Markiem Baumgartem – 3.732 głosy (37%) a Anną Tomicką – 3.717 głosów (36%). W II turze wyborczej zaledwie 74 głosami (5228 do 5154)  wygrała Anna Tomicka i to ona rządziła przed  2,5 roku gminą.

Era panowania Tomickiej

W kolejnych wyborach samorządowych w 2010 roku bezapelacyjnie wygrała Anna Tomicka i to w pierwszej turze zdobywając 67,9% głosów. Pokonała mało znanego wówczas Borysa Dybę, kandydata Prawa i Sprawiedliwości, który otrzymał 5,4% głosów, Piotra Choryńskiego, ówczesnego przewodniczącego Rady Miejskiej, kandydata Platformy Obywatelskiej, który zdobył 10,1% głosów oraz radnego Marcina Lisa, który zgromadził 16,5% głosów. Zaczęła się złota era” burmistrz Tomickiej. Ale tak duża ilość głosów nie wpłynęła pozytywnie na działania pani burmistrz. Wręcz odwrotnie.

Zwycięstwo Mariana Szkudlarka

3,5 roku temu, do walki o fotel burmistrza Gminy stanęły ponownie cztery osoby: burmistrz Anna Tomicka, przewodniczący Rady Miejskiej Marian Szkudlarek oraz Barbara Czachura  (kandydatka Platformy Obywatelskiej) i Armin Niewiadomski (kandydat Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli gospodyni ratusza była przekonana, że podobnie jak w 2010 roku wygra w I turze wyborczej, to srodze się zawiodła. Zdobyła co prawda największą liczbę głosów, bo 7.632 głosy (45%), ale progu 50-procentowego nie przekroczyła. Jej najgroźniejszy rywal Marian Szkudlarek zdobył 5.485 głosów (32,6%), Barbara Czachura 2.640 (15,89%), a Armin Niewiadomski 1.079 głosów (6,7%). W II turze wyborczej Marian Szkudlarek pokonał Annę Tomicką 142 głosami. (7.697 : 5.555).

Troje na burmistrza?

Oficjalnie swój akces w zbliżających się, jesiennych wyborach samorządowych i w wyścigu do burmistrzowskiego fotela zgłosiło dopiero dwóch kandydatów: obecny burmistrz miasta i gminy Swarzędz Marian Szkudlarek (58 lat) i kandydat swarzędzkiego koła Prawa i Sprawiedliwości Witold Garstka (41 lat). Zapewne jednak pretendentów do burmistrzowskiego fotela jeszcze przybędzie. Nazwiska swojego kandydata nie ujawniła nadal swarzędzka Platforma Obywatelska, co ma uczynić  w najbliższym czasie. I tu niespodzianka, bo od kilku tygodni – w aspekcie walki o fotel burmistrza – pojawia się nazwisko poseł PO Bożeny Szydłowskiej, która w 2006 roku została burmistrzem Swarzędza i po roku zrezygnowała na rzecz Sejmu. To dość zaskakująca kandydatura, biorąc pod uwagę, że 11 lat temu jej rezygnacja odbiła się dość negatywnym echem, a decyzja o odejściu do Warszawy była powszechnie krytykowana przez mieszkańców i wywołała kilkumiesięczny okres chaosu i bezkrólewia w naszej gminie. Czy rzeczywiście swarzędzka Platforma Obywatelska postawi na 67 – letnią Bożenę Szydłowską, czy na młodego 26 – letniego przewodniczącego koła Wojciecha Kmieciaka? Ostatniego słowa nie powiedziała także poprzednia burmistrz Anna Tomicka (lat 63), która – choć pozostaje na emeryturze – to dość aktywnie od ponad roku zamieszcza w mediach społecznościowym bardzo krytyczne uwagi pod adresem obecnego burmistrza. Być może marzy jej się powrót do ratusza, choć – jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy – nazwisko pani Anny Tomickiej ma się znaleźć na liście jednej z partii politycznych do Rady Powiatu. Czy zatem kandydatów będzie troje, czy pojawią się i kolejne nazwiska?

Najbliższe tygodnie pokażą, kto jeszcze chce zasiadać na najważniejszym fotelu w tej gminie. I wówczas wszystko stanie się jasne. Nawet to, o czym dzisiaj mówi się tylko w kuluarach.

 

Mafia śmieciowa w Kobylnicy?

Mieszkańcy części ul. Poznańskiej w Kobylnicy narzekają na tony śmieci, które od ubiegłego roku znajdują są na jednej z prywatnych działek. Ale to nie śmieci są ich największym problemem: – W okolicy pojawiły się szczury, które zagryzają kury i niszczą budynki gospodarcze – mówi nam pan Paweł, mieszkający tuż obok nielegalnej składnicy odpadów. Właściciel działki uważa z kolei, że padł ofiarą mafii śmieciowej.

1000 ton – tyle mniej więcej śmieci, głównie plastików, pojawiło się w ubiegłym roku na jednej z prywatnych posesji we wschodniej części ul. Poznańskiej w Kobylnicy. Skąd się tam wzięły? Jak twierdzą okoliczni mieszkańcy, w krótkim czasie zostały wwiezione na nieruchomość tirami, na co zgodził się właściciel działki. Imponujące hałdy odpadów, jak utrzymują, szybko stały się siedliskiem szczurów, które zaczęły żerować na okolicznych działkach, powodując ogromne szkody – zarówno materialne, jak i wśród zwierząt hodowlanych: – Od 30 lat zajmuję się hodowlą kur i nigdy nie miałem do czynienia ze szczurami. Gryzonie pojawiły się w momencie, gdy obok wyrosły hałdy odpadów. Do tej pory zagryzły mi ok. 40 kur, niszczą także budynki gospodarcze – wylicza pan Paweł, którego działka graniczy z uciążliwą nieruchomością.

 Ktoś oszukał właściciela placu?

I jak dodaje, walka ze szczurami i regularne wykładanie trutki nie przynosi skutku, bo na miejsce padłych osobników pojawiają się kolejne: – Cały czas dodatkowo ponosimy koszty związane z zakupem trutek na gryzonie, zabezpieczamy przed nimi kurniki, ale efekty są tylko doraźne. Gryzoni nie ubywa, mimo że co noc kilka sztuk łapie się w pułapki. Powiedziałbym nawet, że jest ich coraz więcej. Nie mam już siły walczyć, jestem zdesperowany – rozkłada ręce gospodarz. Jego zdaniem problem może rozwiązać tylko likwidacja „dzikiego wysypiska” na sąsiedniej nieruchomości, zwłaszcza że składowanie odpadów na nieprzeznaczonej do tego celu posesji jest nielegalne. Co na to jej właściciel? Jak twierdzi, sam jest ofiarą, tyle że oszustwa: – Działkę wynająłem tymczasowo firmie zajmującej się gospodarką odpadami, wszystkie przedstawione przez nich dokumenty i zezwolenia na tego typu działalność wyglądały legalnie. Poinformowano mnie wówczas, że śmieci z czasem będą wywożone. Wywieziono jednak tylko kilka samochodów odpadów – opowiada pan Janusz, właściciel kłopotliwej dla mieszkańców nieruchomości. – Reszta śmieci pozostała na działce, a firma przestała płacić za wynajem placu. Teraz zostałem z tym problemem sam. Próbowałem się kontaktować z tym przedsiębiorstwem, ale nie odbierają moich telefonów. Zostałem po prostu oszukany przez mafię śmieciową – dodaje, informując jednocześnie że sprawą zajęła się już prokuratura.

 Skąd szczury?

Ale jak podkreśla, śmieci znajdujące się na jego działce nie mogą być siedliskiem szczurów ze względu na charakter odpadów: – To w przeważającej części są plastiki, nie ma tam nic, co mogłoby być siedliskiem gryzoni. Wywożąc część śmieci nie zauważyłem ani jednego szczura. Dotarły do mnie jednak informacje od mieszkańców w tej sprawie i przeprowadziłem już gruntowną deratyzację – uspokaja. Potwierdzają to również informacje przekazywane przez Straż Miejską, która już w kwietniu ubiegłego roku interweniowała w sprawie odpadów przy Poznańskiej: – Trwa w tym temacie postępowanie administracyjne, 1/4 odpadów została już wywieziona z tej działki przez jej właściciela. Wydaje się, że nie jest to jednak miejsce, gdzie mogłyby bytować szczury. Mimo to właściciel nieruchomości otrzymał nakaz przeprowadzenia deratyzacji – wyjaśnia Piotr Kubczak, komendant Straży Miejskiej w Swarzędzu.

Dwa tropy, oba donikąd

Temat ten, jak się okazuje, doskonale znany jest i w ratuszu. W odpowiedzi na nasze zapytanie w tej sprawie Urząd Miasta i Gminy poinformował, że działania dotyczące nielegalnego składowiska odpadów w Kobylnicy podejmowane są od wiosny ubiegłego roku. Korespondencja z miasta została skierowana m.in. do Starostwa Powiatowego, Urzędu Marszałkowskiego oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który przy ul. Poznańskiej w Kobylnicy przeprowadził wizję lokalną. W tym czasie miasto próbowało m.in. dotrzeć do firmy, która jest właścicielem śmieci (z naszych informacji wynika, że zostały sprowadzone z Wielkiej Brytanii) oraz przedsiębiorstwa, które wynajęło działkę od pana Janusza. Oba te tropy prowadziły donikąd. W pierwszym przypadku okazało się, że ktoś bezprawnie wykorzystał zezwolenie firmy na zbieranie i przetwarzanie odpadów, w drugim – że firma od kilku lat nie funkcjonuje pod podanym adresem. W październiku ubiegłego roku miasto wydało właścicielowi działki pierwszy nakaz usunięcia odpadów. Do końca 2017 roku – jak oszacowano – usunięto 300 ton śmieci. Kolejny nakaz ratusz wydał w styczniu br., a dwa tygodnie temu zaczęto rozważać nałożenie grzywny na właściciela nieruchomości. – Robimy w tej sprawie wszystko co w naszej mocy. Rozumiemy, że właściciel działki padł ofiarą manipulacji, ale jednocześnie nie możemy dopuścić do tego, by takie ilości odpadów znajdowały się na nieprzeznaczonej do tego posesji – mówi wiceburmistrz Grzegorz Taterka. W rozmowie z nami właściciel działki, gdzie składowane są odpady zadeklarował, że śmieci znikną z działki do końca miesiąca.

TygodnikSwarzedzki Szczur

– Szczurów nie ubywa, mimo że co noc kilka sztuk łapie się w pułapki. Powiedziałbym nawet, że jest ich coraz więcej – mówi pan Paweł, prezentując nam wiadro ze złapanymi gryzoniami.

Jak działają mafie śmieciowe?

Zorganizowane grupy przestępcze zarabiają duże pieniądze na „utylizacji” odpadów z innych krajów. Schemat ich działania jest prosty. Zakłada się w Polsce spółkę „na słupa” lub kupuje już istniejącą, która będzie odbierać odpady. Następnie znajduje się kontrahenta za granicą i proponuje mu atrakcyjny cenowo odbiór śmieci bardzo drogich w utylizacji. Kolejnym krokiem jest zorganizowanie wysyłki tych odpadów do Polski (transport odpadów odbywa się albo „na dziko”, czyli bez występowania o pozwolenie na ich przewiezienie przez granicę, albo za pośrednictwem założonej uprzednio za granicą firmy, która może wystąpić do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska o wydanie pozwolenia na transport śmieci do Polski). Gdy już znajdą się one w kraju do akcji wkracza założona na początku spółka, która przyjeżdża we wskazane miejsce, zabiera odpady i przewozi je (legalnie lub nie) na jakiś wynajęty magazyn lub działkę. W tym momencie najczęściej spółka zamyka się lub ogłasza bankructwo, a z problemem odpadów zostaje właściciel nieruchomości, który wynajął firmie obiekt, gdyż to na niego spadają koszty utylizacji niebezpiecznych śmieci.

Pół miliona za życie…

Walczący od dwóch lat z białaczką limfoblastyczną, 8 – letni Tomek Szmyt ze Swarzędza pilnie potrzebuje leku o nazwie Blincyto. Niestety, nowoczesna terapia ratująca życie kosztuje aż pół miliona złotych. Taką kwotę trzeba zebrać w błyskawicznym tempie, w ciągu najbliższych trzech tygodni. Pomóżmy Tomkowi wygrać życie!

Zaczęło się od bólu nogi

Tomek zachorował w 2016 roku. Zaczęło się dość niewinnie od bólu kolana, który stawał się coraz intensywniejszy. Tomek z rodzicami odwiedził wielu lekarzy specjalistów, niestety, żaden nie postawił trafnej diagnozy. Przy któreś z kolejnych wizyt pediatrę zaniepokoił zły wynik rozmazu. Wstępna diagnoza – podejrzenie białaczki – zwaliła rodziców z nóg….Początkowo w szpitalu wykluczono jednak tą najgorszą możliwość. Rodzice odetchnęli, nie na długo jednak.  Dni  mijały, a wyniki krwi i poszczególne parametry nadal spadały. Tomek został przewieziony do innego szpitala. Tam dopiero została postawiona ostateczna diagnoza: białaczka limfoblastyczna. Diagnoza, która zwala z nóg najtwardszych…

Walka o przeszczep

Tomek rozpoczął bardzo ciężką i nierówną walkę o życie. Przez wiele miesięcy otrzymywał potężne dawki agresywnej  chemioterapii, bardzo osłabiającej organizm chłopca. – Tomek bardzo ciężko znosił leczenie. Dwukrotnie leczenie musieliśmy kontynuować na oddziale wzmożonego nadzoru – opowiada tato Tomka, pan Piotr, który na zmianę z żoną czuwał przy synku. Po dziewięciu miesiącach walki Tomek był gotowy na przeszczep szpiku.

Udana transplantacja, ale…

31 marca 2017 roku odbyła się transplantacja szpiku. Rodzice nie mogli być dawcami, ale na szczęście udało się znaleźć tzw. bliźniaka genetycznego. Przed przeszczepem Tomek dostał jeszcze bardzo silną chemioterapię, która miała ostatecznie zniszczyć  szpik chłopca, a wraz z nim wszelkie pozostałe komórki nowotworowe. Tomek zniósł tą terapię wyjątkowo dobrze. Wspaniale też zaczął się spisywać nowy szpik, a chłopiec zaczął szybko odzyskiwać siły. W maju 2017 roku Tomek, po wielu miesiącach spędzonych w szpitalu, wyszedł do domu. Radość była olbrzymia! Przez kolejny rok, co dwa miesiące jeździł na kontrole.  Ale badania krwi musiał mieć robione znacznie częściej – co dwa tygodnie. Wyniki były dobre. Rodzice odetchnęli. Okazuje się jednak, że życie bywa bardzo przewrotne, a choroba nie odpuściła..

Zły wynik

Niestety na wiosnę zaczęło dziać się coś niepokojącego. Kolejne badanie krwi wykazało znaczny spadek płytek krwi. 130 tys. czyli zdecydowanie za mało. 10 kwietnia Tomek trafił do szpitala na badania. Lekarze sprawdzili przede wszystkim tak zwany chimeryzm, czyli procentowy udział komórek dawcy w szpiku pacjenta. U Tomka wyszedł bardzo dobry wynik, 100%. Rodzice odetchnęli z ulgą. Ale tylko na chwilę. – Na 24 kwietnia br. mieliśmy zaplanowane całościowe badania. Tomek był w doskonałej formie. W sobotę, przed kolejnymi zaplanowanymi wynikami wystartował nawet w zawodach biegowych  i otrzymał medal – wspomina tata Tomka. Niestety, kolejne wyniki krwi były bardziej spadły. Tomek miał  tylko 50 tys. płytek.

Jest wznowa…

Lekarze zdecydowali o przeprowadzeniu punkcji szpiku. Wynik nie pozostawiał złudzeń. Wznowa białaczki limfoblastycznej. – Zostałem poproszony na rozmowę. Widziałem, że jest źle, bo  w gabinecie czekała na mnie nie tylko nasza pani doktor, ale pani psycholog i szefowa kliniki. Usłyszałem, że jest wznowa, że Tomek musi znowu walczy o życie, ale tym razem będzie jeszcze trudniej. – opowiada tata Tomka.

Życie Tomka „kosztuje” pół miliona

Tomek zaczął bardzo agresywną, 28-dniową chemię. Białaczka chłopca okazała się oporna na leczenie.  Tomka może uratować tylko lek o nazwie Blincyto. To przeciwciała, które są w stanie znaleźć nawet najmniejsze komórki nowotworowe i zniszczyć je. Tomek – by żyć – potrzebuje dwóch 28 – dniowych cyklów tej terapii, aby zostać przygotowany do kolejnego przeszczepu. Niestety, lek, który jest jedynym ratunkiem dla Tomka kosztuje aż pół miliona złotych. To cena jaką rodzice muszą zapłacić za życie swojego ukochanego synka.

Dlatego zwracamy się z ogromnym apelem do wszystkich swarzędzan, którzy już wielokrotnie otworzyli swoje serca, aby wsparli akcję zbierania pieniędzy na kupno dwóch dawek leku.

Pomóżmy Tomkowi wygrać walkę życie!

ZBIÓRKa NA ZAKUP LEKU OSTATNIEJ SZANSY  dla Tomka jest prowadzona na stronie:

https://www.siepomaga.pl/zycie-tomka

Prosimy o wpłaty! Liczy się każda złotówka!

Wpłaty na rzecz Tomka można też kierować na konto Fundacji:

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”

  1. Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław
Bank Millenium S.A.

Nr konta w PLN: 11 1160 2202 0000 0001 0214 2867
Z tytułem wpłaty: 
Tomasz Szmyt

Płatności Przelewy 24 kartą kredytową oraz przelewy online:

  1. https://naratunek.org/przelewy-24-formularz/
  2. Proszę wpisać w polu Cel wpłaty: Tomasz Szmyt
  3. Kliknąć ‘Wpłacam’ i kontynuować zgodnie z kolejnymi etapami płatności

Płatności PayPal:

  1. https://naratunek.org/paypal/
  2. Proszę kliknąć w baner PayPal
  3. Na stronie PayPal przelać pieniądze na adres e-mail: fundacja@naratunek.org, wpisując wKomentarzu: Tomasz Szmyt

TygodnikSwarzedzki Tomek2

Dziecko wpadło do oczka wodnego

O wielkim szczęściu mogą mówić rodzice 2,5 letnie dziecka, które wpadło do oczka wodnego na jednej z działek Nad Cybiną. Dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala.

Kilkanaście dni temu, na jednej z działek nad Cybiną doszło do bardzo niebezpiecznego zdarzenia. 2,5 – letnie dziecko wpadło do oczka wodnego. Maluch został natychmiast przetransportowany do szpitala w Poznaniu. – Trwa walka o jego życie. Jak twierdzi mama dziecka, spuściła je z oczu tylko na chwilę. Niestety, chwila nieuwagi wystarczyła i o mały włos nie doszło do tragedii. – relacjonował tuż po wypadku kom. Piotr Borowiak, wiceszef swarzędzkiego Komisariatu. Jak się dowiedzieliśmy kilka dni później stan zdrowia dziecka poprawił się. – Policja prowadzi czynności wyjaśniające w tej sprawie, badając wszelkie okoliczności wypadku. Nikomu jednak nie postawiono żadnych zarzutów – dodaje kom. Borowiak, które jednocześnie apeluje do swarzędzan o rozwagę. – Mamy piękną pogodę dzieci spędzają sporo wolnego czasu na dworze, apeluję do rodziców, aby nie pozostawiali swoich małych dzieci bez opieki – apeluje wiceszef swarzędzkiej policji.

Wierzenica ma nowe wzgórze i przyjaciela

W czwartek, 3 maja poświęcono i oficjalnie otwarto odnowione w ostatnim czasie Wzgórze Cieszkowskiego w Wierzenicy. Sołectwo zyskało też kolejnego przyjaciela.

Kilka tygodni temu, jak już informowaliśmy, miasto zakończyło – kosztującą 2,2 mln zł – renowację Wzgórza Cieszkowskiego w Wierzenicy. W ramach tego przedsięwzięcia gruntownie zmodernizowano układ komunikacyjny na miejscowym placu, który doczekał się chodników, parkingów i zatok autobusowych, nieruchomość otrzymała także odwodnienie w postaci nowej kanalizacji deszczowej oraz została zagospodarowana zielenią. W okolicy wybudowano także porządne oświetlenie wraz z iluminacją zabytkowego kościoła, a w przykościelnej alejce pojawiły się ławki. Przebudowa umożliwiła też montaż specjalnych tablic informujących o historii tego miejsca, bo przypomnijmy – Wierzenica znajduje się na Szlaku Kościołów Drewnianych wokół Puszczy Zielonka. Inwestycja ta, jak w międzyczasie poinformował ratusz, była konsekwencją obietnicy złożonej w 2015 roku, tuż po ogłoszeniu wyników Budżetu Obywatelskiego. Mimo mobilizacji społecznej i zdobyciu przez zgłoszony projekt prawie 2600 głosów, Wierzenicy nie udało się wygrać pieniędzy na jego realizację z „obywatelskiej” puli. Wtedy ratusz zadeklarował wykonanie jej niezależnie od wyników Budżetu Obywatelskiego. Wsparcie miasta dla obchodzącego w tym roku jubileusz 865-lecia sołectwa zostało docenione podczas uroczystości otwarcia wyremontowanego Wzgórza Cieszkowskiego, która odbyła się w czwartek, 3 maja. Wówczas to, tuż przed mszą św. w XVI-wiecznym kościele, burmistrz Marian Szkudlarek odebrał z rąk gospodarza Wierzenicy, Macieja Dominikowskiego oraz Jacka Wojciechowskiego – Przyjaciela Wierzenicy AD 2008 statuetkę św. Mikołaja, zostając dwunastym przyjacielem sołectwa. Po mszy księża Jerzy Stachowiak i Przemysław Kompf poświęcili odrestaurowany i powoli zieleniący się Plac Augusta Cieszkowskiego, a burmistrz Marian Szkudlarek wraz z przewodniczącą Rady Miejskiej Barbarą Czachurą, zmagającą się z ciężką chorobą Nicole Wala, Maciejem Dominikowskim oraz ks. P. Kompfem dokonali jego oficjalnego otwarcia. Wszystko to pod czujnym okiem przyjaciół Wierzenicy: Marka Krygiera, rodziny Kazimierza Okupnika, Magdaleny i Jacka Gorczycy, prof. Zbigniewa Kundzewicza, Andrzeja Lajborka i Piotra Wolińskiego. Sama uroczystość natomiast przebiegała w akompaniamencie piosenki „Wierzenica, Wierzenica” Januarego Zaradnego, wiersza Marii Magdaleny Pocgaj „Wierzenica” wyrecytowanego przez Julię Panek ze Szkoły Podstawowej w Wierzonce oraz przy pieśniach Swarzędzkiej Orkiestry Dętej. Przybyli tego dnia do Wierzenicy mogli także przekonać się o talentach kulinarnych mieszkańców urokliwego sołectwa, delektując się wyśmienitymi ciastami, zupą, czy gulaszem.

Fot. TS, H. Staniewska

Swarzędzcy taekwondziści z medalami Olimpiady Młodzieży

Antonina Walczak, Oksana Banaszak, Bartosz Szukalski, Adam Połczyński oraz Daniel Skolimowski zdobyli medale dla Swarzędza na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Sportach Halowych.  To wielki sukces swarzędzkich sportowców.

Wielki sukces podczas niedawnej Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Halowych odnieśli swarzędzcy taekwondziści. Przypomnijmy, że Swarzędz był współgospodarzem Olimpiady i właśnie to na matach Szkoły Podstawowej nr 2 w Zalasewie, gdzie rozgrywano zawody w taekwondo, młodzi sportowcy ze Swarzędza zdobyli garść medali. Zawodnicy reprezentujący AZS Poznań – sekcje taekwondo olimpijskiego – którzy jednocześnie są mieszkańcami Swarzędza, wywalczyli w sumie 5 złotych i 3 brązowe medale. Medale dla Swarzędza zdobyli: Antonina Walczak, Oksana Banaszak, Bartosz Szukalski, Adam Połczynski i Daniel Skolimowski. – Ta wspaniała predyspozycja młodych sportowców, którzy swoje pierwsze treningi rozpoczynali na zajęciach w SP 5 w Swarzędzu oraz SP 2 w Zalasewie pozwoliła klubowi z Poznania wygrać klasyfikację generalną klubów oraz w dużym stopniu przyczyniła się do wygranej naszego województwa w klasyfikacji – wyjaśnia Łukasz Scheffler, trener takweondzistów.

TygodnikSwarzedzki OlimpiadaMlodziezy2 W poniedziałek 30 kwietnia, na zaproszenie burmistrza Mariana Szkudlarka medaliści gościli w swarzędzkim ratuszu.

Dodajmy, że kilkoro swarzędzkich zawodników ma szansę reprezentować Polskę oraz naszą gminę w mistrzostwach Europy, które rozegrane zostaną w Manchesterze w październiku tego roku.

Gratulujemy!

Koniec swarów miasta ze spółdzielnią

Zakończyły się sprawy sądowe toczone od 11 lat między największymi instytucjami publicznymi w naszej gminie: Urzędem Miasta i Gminy a Spółdzielnią Mieszkaniową.

We wtorek, 10 kwietnia zawarto umowę notarialną, na mocy której Spółdzielnia Mieszkaniowa przeniosła na własność miasta lokal z udziałem w gruncie na os. E. Raczyńskiego 19, w którym znajduje się filia miejskiej biblioteki. Dzięki temu, jak czytamy w krótkim komunikacie opublikowanym przez strony, miasto od tej pory będzie miało większe możliwości decydowania co do wykorzystania i dysponowania tym lokalem. Tak też się dzieje, bo na początku kwietnia gmina rozpoczęła przebudowę biblioteki. To jednak tylko jedna z wielu spraw uregulowanych między instytucjami w ostatnim czasie. Umożliwiła to ugoda, która pod koniec ubiegłego roku została zawarta między Urzędem Miasta i Gminy a Spółdzielnią Mieszkaniową przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. Doprowadziło to do zakończenia trwającego przez wiele lat konfliktu dotyczącego wysokości rocznych opłat z tytułu użytkowania wieczystego, a tym samym zamknięcia wszystkich spraw sądowych między stronami.

11-letni seans

Najgłośniejsza z nich, rozpoczęta jeszcze w 2007 r., przypomnijmy, dotyczyła budynku na os. Kościuszkowców 13, w którym kiedyś znajdowało się kino „Hollywood”. Miasto parafowało wówczas ze Spółdzielnią Mieszkaniową przedwstępny akt notarialny, na mocy którego stawało się właścicielem obiektu. Budynek, wyceniany wtedy na 1,2 mln zł, został przejęty przez UMiG w zamian za redukcję spółdzielczego zadłużenia względem gminy z myślą o utworzeniu w nim centrum kultury. Tyle, że w międzyczasie stronom nie udało się sprawy definitywnie zamknąć. Powód? Jak wówczas wyjaśniali przedstawiciele spółdzielni, po przedterminowych wyborach na burmistrza (obejmującą urząd posła na sejm Bożenę Szydłowską zastąpiła w 2008 r. Anna Tomicka) i związanymi z tą okolicznością zmianami kadrowymi w magistracie nastąpiła zmiana polityki UMiG m.in. względem wspomnianej nieruchomości. Miasto z kolei wycofanie się z transakcji tłumaczyło wysokimi kosztami adaptacji obiektu na cele kulturalne (mówiono wtedy nawet o 6 mln zł.), mało nowoczesną architekturą budynku, a także brakiem miejsc parkingowych w okolicy. W efekcie sprawa trafiła do sądów różnych szczebli, a UMiG w międzyczasie zakupił inny budynek pod salę konferencyjną i centrum kultury (przy ul. Poznańskiej 14). Nieuregulowana przez 11 lat kwestia własności „kina Hollywood” miała także inne konsekwencje: przez ten czas Spółdzielnia Mieszkaniowa, dysponując przedwstępną umową sprzedaży budynku, nie wnosiła na rzecz miasta opłat z tytułu wieczystego użytkowania nieruchomości.

Burmistrz: Wróciliśmy do normalności

Zawarta niedawno ugoda zamykająca sądowe przepychanki między miastem a Spółdzielnią Mieszkaniową kończy ten wieloletni konflikt, regulując także kwestie finansowe między stronami. Do końca roku spółdzielnia przeleje na konto UMiG zaległości z tytułu wieczystej dzierżawy w kwocie nieco ponad 300 tys. zł: – W tej chwili ani Spółdzielnia, ani Urząd nie ma wzajemnych spraw sądowych, w związku z czym wszystkie kwestie między stronami załatwiane są w zwyczajowo przyjętym trybie. Po 11 latach wreszcie wróciliśmy do normalności – mówi burmistrz Marian Szkudlarek. W podobnym tonie wypowiada się także prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej, Paweł Pawłowski: – Ostatnia umowa między stronami zamknęła 11-letni okres spraw sądowych, które toczyły się na różnych szczeblach sądów administracyjnych. Panu burmistrzowi udało się wypracować pewne uzgodnienia, które spowodowały, że na dzień dzisiejszy nie mamy w sądach ani jednej sprawy z Urzędem w Swarzędzu. Mówiąc jednak o tym 11-letnim okresie trzeba wspomnieć, że wszystkie te sprawy mają związek z funkcjonowaniem burmistrz Anny Tomickiej, która mimo wielokrotnych naszych próśb bardzo złośliwie podchodziła do wzajemnych relacji, szukając różnego typu wybiegów, żeby sprawy sądowe trwały jak najdłużej – opowiada szef Spółdzielni Mieszkaniowej.

Budynek oficjalnie spółdzielczy

I jak dodaje, podłożem wszystkich nieporozumień była właśnie niedoszła transakcja związana z kinem „Hollywood”: – Miasto rozpoczęło wtedy urzędowanie w tym budynku. W ramach przekazania tego terenu i pomieszczeń przez Spółdzielnię Mieszkaniową doszło też do rozliczeń finansowych między miastem a Spółdzielnią Mieszkaniową. W momencie, w którym pani Tomicka rozpoczęła urzędowanie po pani Szydłowskiej, zakwestionowała całą transakcję, a konsekwencje tej decyzji ponosiliśmy przez 11 lat – m.in. finansowe, związane z decyzjami sądów, czy powoływaniem kolejnych biegłych i rzeczoznawców odnośnie wyceny obiektu. Teraz ten układ kosztowy został wreszcie przerwany – podkreśla P. Pawłowski. Budynek, który w przeważającej części jest własnością Spółdzielni Mieszkaniowej zostanie teraz zrewitalizowany. Niewykluczone, że następnie część pomieszczeń znajdujących się na os. Kościuszkowców 13 zostanie udostępniona Stowarzyszeniu Przyjaciół Dzieci Specjalnej Troski im. Leszka Grajka.

Chodniki odnowione

Tereny rekreacyjne między szkołami podstawowymi na os. Czwartaków tuż przy skarpie nad jeziorem doczekały się nowego wyglądu.

Wszystko za sprawą zakończonego niedawno przez miasto gruntownego remontu chodników w okolicy, które doczekały się nowej nawierzchni z kostki brukowej. Chodnik pojawił się także w miejscu wydeptanej ścieżki. Jak poinformował Urząd Miasta i Gminy, łącznie na terenie os. Czwartaków, pomiędzy Szkołą Podstawową nr 3 a Szkołą Podstawową nr 4, wymieniono prawie 900 m wysłużonych nawierzchni dla pieszych. Przebudowywana okolica została też zagospodarowana zielenią: – Wkrótce zazieleni się tam świeżo posiana trawa i cały odnowiony teren jeszcze bardziej zyska. Koszt tej inwestycji sfinansowanej z budżetu Gminy Swarzędz to blisko 500 tys. zł. Wykonawcą było Budownictwo Drogowe „KRUG” – czytamy w komunikacie ratusza. Prace związane z rewitalizacją terenów rekreacyjnych między szkołami, odnotujmy, trwały od jesieni ubiegłego roku.