Poznańscy myśliwi cały czas wnikliwie obserwują watahę wilków,
która jesienią pojawiła się w rejonie między Swarzędzem, Kruszewnią,
Garbami i Szczepankowem. – To prawdopodobnie młode wilki, które odłączyły się od stada żyjącego w Puszczy Zielonce. Teraz próbują działać na własną łapę – mówią łowczy.
Pierwsze wzmianki o wilkach żyjących na terenie między Swarzędzem,
Garbami i Szczepankowem pojawiły się, przypomnijmy, w połowie stycznia.
Wówczas to poznańscy myśliwi z Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz opublikowali
na swojej stronie internetowej nagranie przedstawiające wilka na ul.
Darzyborskiej w Poznaniu, czyli w jednym z dwóch obwodów podlegających
kołu. Zwierzę zarejestrowała tzw. fotopułapka. Jak udało się ustalić
łowczym, niewielki las w tej części naszego regionu zamieszkuje od
jesieni ubiegłego roku łącznie 5 osobników z gatunku „canis lupus”,
czyli wilka szarego. A przynajmniej tyle widziano ich za jednym razem. I
chociaż od tamtej pory nie odnotowano przypadków, by zwierzęta te
stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, to myśliwi mówią wprost o
dużym problemie dla miejscowego ekosystemu. Łowczy zaobserwowali
drastyczny spadek ogólnej liczby zwierząt w lasach, co potwierdza też
regularnie znajdowane przez nich truchło zwierząt upolowanych przez
wilki. Pojawienie się drapieżnika w okolicy spowodowało również, że
zwierzęta leśne zaczęły opuszczać swoje siedliska i terytoria,
schronienia szukając przy ludzkich osiedlach. To również efekt tego, że
las pod Swarzędzem, w którym zadomowiły się wilki jest po prostu dla
nich za mały i przez to nie stanowi ich naturalnego środowiska. Dziś
jednak pojawia się więcej informacji na temat drapieżników, bo jak
przekonują myśliwi, miejscowe wilki są bardzo mobilne, dziennie potrafią
„skontrolować” ogromny teren, pokonując nawet kilkadziesiąt kilometrów:
– Z naszych obserwacji wynika, że wilki nie pojawiają się
codziennie w jednym miejscu, choć odwiedzają je regularnie. Można je
spotkać w wielu częściach ich rewiru, który liczy w tym przypadku
kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych. Stale kontrolują ten teren, nocą
mogą przebiec nawet 40km. Przez to też trudno nam kontrolować tę watahę
lub podjąć jakieś działania gdyby były konieczne – mówi w rozmowie z
nami Zdzisław Smól z Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz w Poznaniu.
Informacje te potwierdzają doniesienia przekazywane przez okolicznych
mieszkańców, którzy wilki – co ciekawe za każdym razem parami – widywali
w ostatnich tygodniach również w samej gminie: w Kobylnicy przy ul.
Poznańskiej, czy w Gortatowie przy ul. Dożynkowej. – Mobilność tej
watahy każe nam przypuszczać, że mamy do czynienia z częścią stada,
które od dawna zamieszkuje rejon Puszczy Zielonka. Naszym zdaniem
zwierzęta, które pojawiły się między Swarzędzem a Szczepankowem to młode
wilki, podrostki, które wskutek rozrostu watahy żyjącej w puszczy
odłączyły się od grupy, by działać na własną łapę. Najprawdopodobniej
próbują stworzyć własne stado na terenie, gdzie nie ma konkurencji,
czyli innych wilków – dodaje myśliwy. Ale jak jednocześnie
podkreśla, trudno jest stwierdzić, czy grupa ta jest lub będzie zdolna
do rozrodu, a tym samym do zwiększenia populacji. – Ze względu na
ruchliwość tych zwierząt ciężko je namierzyć, a tym bardziej określić
ich płeć. Stąd też nie wiemy czy znajduje się wśród nich samiec i samica
alfa. Wydaje nam się jednak, że kluczowe będą tutaj ograniczenia
przestrzenne, bo teren, na którym działają jest mimo wszystko zbyt mały i
tym samym zbyt ubogi w pokarm, by wataha mogła się znacząco powiększyć.
Nie twierdzę, że pokarmu nie ma tu wcale, ale co rusz znajdujemy
truchło upolowanych zwierząt, więc sukcesywnie go ubywa. Na razie
młodych w tej watasze nie zaobserwowaliśmy i przypuszczam, że w ogóle
ich nie będzie – podkreśla Z. Smól, dodając że drapieżniki
najprawdopodobniej same wyniosą się z tej okolicy. Nie wiadomo tylko
kiedy to nastąpi. – Wilki jednak cały czas tutaj są i jeśli już
chodzimy po lesie to uważajmy. Zwłaszcza gdy mamy ze sobą psa. Nie
puszczajmy go luzem podczas takich spacerów, ponieważ pies i wilk to
gatunki antagonistyczne. A wtedy wszystko może się zdarzyć, łącznie z
tym, że wataha zaatakuje także właściciela czworonoga – apeluje
przedstawiciel koła łowieckiego. Przypomnijmy, że wobec wilka nie można
podejmować też żadnych działań, ponieważ gatunek ten znajduje się pod
ścisłą ochroną – zarówno pod kątem przepisów krajowych (ustawa o
ochronie przyrody), jak i międzynarodowych (Konwencja Berneńska). A to
oznacza, że na wilka nie tylko nie można polować, ale i odstraszać go,
więzić, czy przesiedlać z danego terenu. Dlatego też, jak zapowiadają
myśliwi, na razie wykluczone są jakiekolwiek poważniejsze kroki w tej
sprawie. Do tematu z pewnością będziemy wracać.