Kilka dni temu światło dzienne ujrzała opinia Izby Skarbowej ws. wynagrodzeń pobieranych przez radnych pracujących w gminnej komisji urbanistyczno – architektonicznej. UMiG, nie zgadzając się z argumentami skarbówki, skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. O piśmie nie wiedzieli rajcy.
Głośna w ostatnich miesiącach kwestia wynagrodzeń radnych działających w komisji urbanistyczno – architektonicznej cały czas na językach samorządowców. Tym razem temat powrócił za sprawą przedmiotowej opinii Izby Skarbowej, o której wydanie pod koniec minionego roku UMiG zwrócił się do instytucji. Ta powołując się na ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych poinformowała, że wynagrodzenia samorządowców pracujących w komisji stanowią przychód z działalności wykonywanej osobiście, zatem UMiG dokonując ich wypłaty zobowiązany jest do obliczenia, pobrania i odprowadzenia zaliczki na podatek dochodowy. Z taką interpretacją nie zgodzili się prawnicy magistratu, utrzymując że przychód radnych stanowi dietę, a ta z opodatkowania jest zwolniona, tak też był traktowany do tej pory. O tym, czym w świetle prawa są wypłaty radnych udzielających się w komisji urbanistycznej zdecyduje teraz Wojewódzki Sąd Administracyjny, do którego ratusz skierował całą sprawę. Rozstrzygnięcie poznamy za dwa, trzy miesiące. Wówczas też dowiemy się, czy UMiG powinien, czy też nie odprowadzać podatek od wypłaty radnym wynagrodzeń za pracę na rzecz komisji. Jednocześnie podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej doszło do kolejnego zgrzytu na linii UMiG – Rada Miejska. Okazało się, że o wspomnianej opinii skarbówki, która trafiła do magistratu w styczniu samorządowcy do tej pory nie mieli pojęcia: – Rzeczywiście, tego dokumentu nie przesłałem do radnych uznając że jest to element postępowania, a Rada Miejska oczekuje finalnego dokumentu – wyjaśnił sekretarz gminy i jednocześnie radca prawny, Robert Ostafiński – Bodler, po raz kolejny obszernie i zarazem bardzo szczegółowo odnosząc się do całej sprawy związanej z wynagrodzeniami radnych. – Prosiłem burmistrza, żeby przychodzące i wychodzące z Urzędu opinie w tej sprawie były przesyłane do biura Rady Miejskiej. Uzgodniliśmy, że tak będzie. Byłem zdziwiony, że nie otrzymaliśmy opinii z Izby Skarbowej, kiedy ta dotarła do UMiG. Niepotrzebnie ta opinia była w pewien sposób blokowana, gdybyśmy otrzymali ją od razu, to nie byłoby żadnych niejasności. Sekretarz nie miał prawa podjąć decyzji, że kiedy sprawa nie jest zakończona, to nie przekazuje nam dokumentu – skomentował podczas sesji przewodniczący Rady Miejskiej, Marian Szkudlarek. Sekretarz UMiG wziął na siebie całą odpowiedzialność za zamieszanie administracyjne z dokumentem, stwierdzając że górę w tej sprawie wzięły jego zawodowe przyzwyczajenia: – Niestety, takie moje przyzwyczajenie, że mój klient zwykle żąda ode mnie finalnego dokumentu. Dla niego istotne jest, czy wygraliśmy sprawę, czy też nie. W tej sprawie wyszedłem z podobnego założenia, zwłaszcza, że nie wykazywaliście zainteresowania wcześniejszą dokumentacją z RIO. Nauka dla mnie na przyszłość – wyjaśnił R. Ostafiński – Bodler. Przypomnijmy, że kilkanaście dni temu do magistratu trafiło też pismo z Regionalnej Izby Obrachunkowej, w którym zarzucono UMiG nieprawidłowości związane z wypłatami wspomnianych wynagrodzeń. Dla ratusza nie stanowi ono jednak dokumentu prawnego, ponieważ nie jest opinią podjętą przez kolegium Izby (o sprawie szeroko informowaliśmy przed dwoma tygodniami), dlatego – jak przekonują prawnicy UMiG – „nie ma tematu RIO”. Sama Rada Miejska natomiast nie zgodziła się na wejście w skład komisji rewizyjnej RM radnego Ryszarda Dyzmy, który w ubiegłym roku podniósł temat wynagrodzeń komisji urbanistycznej. Uchwała w tej sprawie nie zyskała akceptacji 10 spośród 20 obecnych na sali obrad radnych (8 radnych było „za”, 2 wstrzymało się od głosowania).
mn


