Ubiegłotygodniowe wieści dotyczące planowanego odstrzału dzików w rejonie starego wysypiska śmieci zaniepokoiły okolicznych mieszkańców, którzy zaczęli pytać zarówno o techniczną stronę całego przedsięwzięcia, jak i umiejętności strzeleckie myśliwych: – Niedaleko wysypiska są budynki mieszkalne. Jeśli myśliwy chybi, to wystrzelona kula może spokojnie dolecieć do naszych domostw – mówią swarzędzanie.
W minionym tygodniu Swarzędz obiegła informacja o planowanym odstrzale redukcyjnym stada dzików, żerującego od wielu miesięcy w okolicach starego wysypiska śmieci. UMiG zaczął w międzyczasie ubiegać się w Starostwie Powiatowym o wydanie zgody na strzelaninę w tym rejonie i takową otrzymał. I chociaż teren, na którym myśliwi z miejscowego koła łowieckiego będą prowadzili odstrzał zwierząt zostanie w odpowiedni sposób oznakowany, a akcje będą prowadzone wieczorami i nocą, to całe przedsięwzięcie mocno zaniepokoiło okolicznych mieszkańców, którzy zaczęli otwarcie mówić o strachu przed zabłąkanymi kulami: – Czy mamy pewność, że każdy strzał myśliwego dotrze do celu? Przecież w pobliżu wysypiska są domy mieszkalne. Chybiony strzał oddany w linii prostej może spokojnie dotrzeć do budynku – czytamy w mailu przesłanym przez pana Andrzeja, mieszkańca ul. Działkowej, znajdującej się raptem kilkadziesiąt metrów od terenu wysypiska. W podobnym tonie wypowiada się też inny mieszkaniec, najprawdopodobniej tej samej okolicy: – Jeśli już decydujemy się na strzelanie do tych zwierząt, to jako miasto powinniśmy pomyśleć o dodatkowych środkach ostrożności. Słyszałem tylko o oznakowaniu rejonu i przestrogach przed wieczornymi spacerami. Być może należałoby strzelać z jakichś wzniesień, rusztowań, żeby mieć pewność, że chybiony strzał uderzy w ziemię, a nie poleci w kierunku domów? – zastanawia się swarzędzanin. Co więcej, mieszkańcy Swarzędza nie są także przekonani co do zasadności samego odstrzału, domagając się wyłapania zwierząt i wywiezienia ich poza granice miasta. Problem jednak w tym, że ich odłowienie jest fizycznie niemożliwe, sporych trudności nastręcza także uśpienie dzików, bo strzał z takiej broni musi być oddany z kilku lub kilkunastu metrów: – Wszystkie możliwości zostały sprawdzone, jeśli nie w Swarzędzu, to w innych miejscowościach. Każde wywiezienie dzików poza miasto i tak kończy się ich powrotem. Odstrzał to jedyne skuteczne na tę chwilę rozwiązanie – rozkłada ręce Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej Straży Miejskiej. Z odstrzału zwierząt, który ma być prowadzony na terenie miasta nie są zadowoleni także sami myśliwi, choć uspokajają, że strzały będą oddawane tylko w warunkach całkowitego bezpieczeństwa dla okolicznych mieszkańców: – Nikt na pewno nie jest uradowany tą sprawą. Możemy zapewnić, że odstrzał będą prowadziły osoby uprawnione, świadome tego, w jaki sposób należy to robić i na pewno nic nie będzie robione pochopnie. Oddanie strzału może odbyć się tylko w warunkach całkowitego bezpieczeństwa dla mieszkańców, myśliwi muszą zachować odpowiedni kąt strzału, wziąć pod uwagę rozmieszczenie zabudowań, ewentualne rykoszety, każdy strzał zawsze poprzedza szczegółowe rozpoznanie – uspokaja Zbigniew Zieliński, prezes poznańskiego okręgu Polskiego Związku Łowieckiego. – Prawo łowieckie stanowi, że w obwodzie polowań trzeba zachować odległość stu metrów od zabudowań i pięciuset metrów od obiektów użyteczności publicznej. Takich też odległości myśliwi będą się trzymać – zapewnia, dodając jednak że łowczy na czas akcji nie będą wznosić ambon: – Każdy taki odstrzał staramy się prowadzić bez świadków, po cichu. Ambony z kolei utrudniają przemieszczanie się za zwierzyną, zwracają także uwagę mieszkańców. W takich przypadkach korzystamy z tzw. kulochwytów – wyjaśnia szef myśliwych. Przypomnijmy, że odstrzał redukcyjny dzików w rejonie starego wysypiska będzie się odbywał w I kwartale br. Myśliwi będą strzelać wieczorami oraz w nocy. Planuje się odstrzał całego stada tych zwierząt, łącznie ponad 20 sztuk.
mn


