Noc cudów

Date:

Patrząc na roześmiane buzie dzieci, biegającego z nimi męża i szalejącego między nimi psa Anna poczuła się bardzo szczęśliwa. Jakże przyjemnie było wyjść z rodziną na wieczorny spacer po wigilijnej wieczerzy. Śnieg, który tym razem nie zawiódł i napadał w odpowiedniej ilości i w odpowiednim czasie, dopełniał to szczęście przypominając lata dzieciństwa i pozwalając, choć na chwilę, poczuć się dzieckiem. Ania się wzruszyła. Przecież jeszcze rok temu była samotna i nieszczęśliwa. Wówczas nie miała pojęcia, że jej życie wywróci się do góry nogami…

- Reklama -

Swarzędzki Rynek był cichy i spokojny. Zupełnie taki, jaki powinien być w wigilijny wieczór. Aura nie nastrajała do spacerów, a do Pasterki jeszcze było sporo czasu, więc ludzie siedzieli przy stołach. Dla Anny ten grudniowy dzień wcale nie był cudowny. Najpierw została ochlapana wodą przez przejeżdżający autobus, a później musiała „jakoś” przeżyć wigilijną kolację u rodziców. Cieszyła się, że ma jąjuż za sobą. Mama bowiem coraz bardziej jej dokuczała z powodu „staropanieństwa” – dla niej nie istniało pojęcie „singiel”. Według niej córka była po prostu starą panną – w wieku lat 33 był to stan niedopuszczalny. Na szczęście Ani udało się wcześniej opuścić rodzinne spotkanie – miała wytłumaczenie, bo w domu czekał na nią Łatek, kudłaty przyjaciel przygarnięty niedawno ze schroniska, który pilnie potrzebował  spaceru.Mimo braku śniegu wieczór był magiczny. Sprawiały to świetlne dekoracje widoczne na każdym kroku w oknach i na elewacjach domów oraz wielka choinka królująca na Rynku obok Ratusza. Nagle Anna poczuła coś zimnego na nosie. Rozejrzała się i była już pewna – to pierwsze płatki śniegu! Po chwili śnieg padał już tak intensywnie, że trudno było coś zobaczyć na odległość kilku metrów. Dlatego najpierw Łatek zaczął radośnie machać ogonkiem, a  dopiero później Anna zauważyła, że coś się porusza pod ścianą jednej z kamienic. Dwie małe dziecięce postacie tak zajęte zaglądaniem przez okno do jednego z mieszkań, że nie zauważyły nadchodzącej kobiety z psem. Dziewczynka miała około ośmiu lat, a chłopiec był jeszcze tak mały, że musiał wejść na taborecik, żeby cokolwiek zobaczyć. Kobieta zatrzymała się w bezpiecznej odległości i obserwowała. Dzieci przez chwilę jeszcze podglądały rodzinę siedzącą przy wigilijnym stole po czym ruszyły do następnej kamienicy i kolejnego okna. Anię na ten widok wzruszenie ścisnęło za gardło.

– Hej! Co robicie? – na dźwięk tych słów chłopiec omal nie spadł z taboretu.- Jesteście tu sami? Gdzie wasi rodzice?Dzieci wyraźnie się wystraszyły i nie wiedziały co odpowiedzieć.

– No? Umiecie mówić?- Bo my… – dziewczynka próbowała się tłumaczyć – bo my… chcieliśmy tylko zobaczyć… My już idziemy do domu. Tylko niech pani nie mówi tatusiowi…

 Postanowiła nie męczyć tych dzieci. Domyślała się, że coś w domu musi być nie tak skoro maluchy w Wigilię wałęsają się po ulicy. – Daleko mieszkacie?

– Tam w blokach – dziewczynka pokazała ręką w kierunku północnym.- To ja was odprowadzę. Kto to widział, żeby dzieci same o tej porze… – Ania miała wielką ochotę nagadać temu tatusiowi ale nie chciała wystraszyć dzieci.- A mogę potrzymać smycz?  Jak on ma na imię?

– Łatek. Może mu się przedstawicie?- Ja jestem Kasia, a to mój brat, Michałek.

Swarzedzki Opowiesc wigilijna 02

Spacer zaśnieżonymi uliczkami trwał dłużej niż Anna się mogła spodziewać. Okazało się, że radość z białego puchu wywołuje najróżniejsze emocje u dzieci, począwszy od rzucania śnieżkami, lepienia bałwana, a na robieniu aniołków  i tarzaniu się skończywszy. Łatek był wniebowzięty – wreszcie ktoś się z nim porządnie pobawił. – To tutaj – dzieci zatrzymały się przy jednym z wieżowców – dalej już pójdziemy sami.- Nie ma mowy! Odprowadzę was pod same drzwi. Zresztą Łatek na pewno zmarzł i chciałby się ogrzać – Anna postanowiła przechytrzyć dzieci i porozmawiać z ich rodzicami.

Mieszkanie było jednak dziwnie ciche. Spodziewała się dźwięków telewizora, a nawet jakiejś głośnej imprezy. No bo jak inaczej wytłumaczyć niezauważone wyjście dzieci?! A tutaj cisza jak makiem zasiał i żywej duszy w całym mieszkaniu. – Gdzie są wasi rodzice?

– Mamusia w niebie, a tatuś w pracy. Wróci jak będziemy spać.

Zamurowało ją. Takiej odpowiedzi się nie spodziewała. W jednej chwili wszystko zrozumiała. No, prawie wszystko.- I jesteście zupełnie sami? Nikt się wami nie zajmuje?

– Tatuś musi pracować, ale obiecał nam, że będziemy mieli jutro Wigilię i Gwiazdora i będzie z nami caaałe święta. Pani Nowakowa czekała aż zaśniemy. Zawsze tak robi kiedy tatuś jest w pracy. A później idzie do siebie, bo mieszka piętro niżej.

– Ale ona śpi mocniej niż my – po raz pierwszy odezwał się Michałek – Zostaniesz z nami? – Anna poczuła jego zimną rączkę na swojej dłoni. Błagalny głosik wywołał pod jej powiekami łzy i zrobiło jej się żal tych maluchów. Jak bardzo musiały tęsknić za normalną rodzinną atmosferą, że aż podglądały ją u obcych ludzi? Postanowiła nie poruszać tego tematu, żeby nie robić im przykrości. Ponieważ zawsze szybko podejmowała decyzję, stało się tak i tego wieczora. Pomyślała, że skoro los stworzył jej okazję do zrobienia czegoś dobrego, to nie powinna tej okazji marnować. W końcu to Wigilia – Noc Cudów.

– Słuchajcie! Zostanę z wami, aż wasz tata nie wróci. Chcecie?- Tak! – Michałek aż podskoczył z radości – zrobisz nam kakao?- Zrobię kakao, a później poczytamy książeczkę.

Obudziło ją szczekanie Łatka. Początkowo nie wiedziała gdzie jest, ale już po chwili wszystko sobie przypomniała. Obok niej, w dwóch dziecięcych łóżeczkach spały maluchy, które poznała w wigilijny wieczór. Gdyby ktoś jej wczoraj powiedział, że będzie nocować w obcym domu z obcymi dziećmi, których rodziców nawet nie zna, to wyśmiałaby go. Przecież to niedorzeczne. A może nawet niezgodne z prawem? Trudno, stało się. Do pokoju wszedł mężczyzna, który wydał jej się znajomy.- Co pani tutaj robi?! – Jego oczy stały się wielkie jak pięciozłotówki – To Pani?!! … Ja… nie chciałem pani ochlapać. Nie zauważyłem tej kałuży. Naprawdę! Ale, żeby zaraz człowiekowi do domu przychodzić?Przypomniało jej się skąd zna tego człowieka – to kierowca feralnego autobusu. Widziała jego twarz tuż po tym jak ochlapał błotem jej całkiem nowy płaszcz dziś po południu…- Proszę nie krzyczeć, bo dzieci śpią. Wyjdźmy i sobie wszystko wyjaśnijmy… A za czyszczenie płaszcza dostanie pan rachunek po świętach.

Ta noc, jak na wigilijną przystało, była prawdziwą nocą cudów, która przez wiele kolejnych lat miała być najpiękniejszym świątecznym wspomnieniem dla Anny i jej nowej rodziny. A historia ochlapanego błotem płaszcza stała się najchętniej wspominaną rodzinną anegdotą.

Udostępnij na

- Reklama -

Popularne

Aktualny numer

- Reklama -

Tygodnik Swarzędzki ma już 35 lat!

Tak, Drodzy Państwo, „stuknęło” nam już 35 lat! Mija właśnie 35 lat od pierwszego numeru Tygodnika Swarzędzkiego, wydanego 29 sierpnia 1991 roku. Ciężko nam uwierzyć, że obchodzimy kolejny jubileusz i jesteśmy z Państwem od 1650 czwartków.

Swarzędzka Jadłodzielnia zmieniła lokalizację

Ważna informacja dla wszystkich osób korzystających ze Swarzędzkiej Jadłodzielni. Punkt, który do tej pory znajdował się na osiedlu Mielżyńskiego 3a, został przeniesiony na osiedle Tytusa Działyńskiego 1.

Uwięzieni na bagnach w Dolinie Cybiny!

W minioną sobotę strażacy z naszej gminy interweniowali w okolicach Katarzynek, gdzie pilnej pomocy potrzebowały dwie osoby oraz pies, uwięzione na terenie bagnistym. Akcja zakończyła się szczęśliwie – po 4 godzinach w trudno dostępnym terenie uwięzione kobiety i psa ewakuowano. Nikt nie odniósł obrażeń, skończyło się jedynie na strachu.

Szkoła Policealna Pascal Poznań – trwa letnia rekrutacja

Szkoła Policealna Pascal to miejsce stworzone z myślą o osobach, które chcą połączyć naukę z pracą i codziennymi obowiązkami. Zajęcia prowadzone są przez doświadczonych wykładowców, a programy nauczania skupiają się przede wszystkim na praktycznych umiejętnościach potrzebnych na rynku pracy.