Swarzędzka Rada Miejska większością głosów wyraziła zgodę na zwolnienie z pracy radnego Zygmunta Majchrzaka. Z takim wnioskiem do samorządowców zwrócił się pracodawca radnego – Gminna Spółdzielnia, w której od wielu lat piastuje funkcję prezesa.
Firma, która zamierza zwolnić z pracy pracownika-radnego, musi najpierw uzyskać na to zgodę odpowiedniej rady lub sejmiku województwa, w którym pełni on swoją funkcję. Do tego typu sytuacji – po raz pierwszy w historii – doszło przed kilkoma dniami w swarzędzkim samorządzie. Z wnioskiem o wyrażenie zgody na zwolnienie Zygmunta Majchrzaka, radnego i wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej z funkcji prezesa zwróciła się do miejscowych radnych Gminna Spółdzielnia. Powód? Jak wynika z informacji przekazywanych przez swarzędzki samorząd, zarząd spółdzielni uznał, że podejmowane przez Z. Majchrzaka decyzje personalne realizowały wyłącznie jego cele prywatne kosztem spółdzielni. – Decyzje te uznane zostały przez Zarząd za szkodliwe dla Spółdzielni i mogące mieć niekorzystne skutki dla jej gospodarki i wizerunku. Ponadto ze złożonego wniosku wynika, że Spółdzielnia jest obecnie w trudnej sytuacji finansowej i zachodzi obawa nieuchronnej redukcji zatrudnienia, a wypłaty znacznych kwot tytułem wynagrodzenia za pracę Pana Majchrzaka jako Prezesa Spółdzielni, byłyby nieuzasadnione zarówno gospodarczo jak i społecznie. Zarząd Spółdzielni poinformował również, że Pan Majchrzak ma uprawnienia do świadczeń emerytalnych, z których korzysta – czytamy w uzasadnieniu projektu uchwały, który przed kilkoma dniami trafił do rąk radnych. O jakie decyzje chodzi? Do konfliktu doszło z powodu zatrudnienia w GS byłej burmistrz Swarzędza, Anny Tomickiej, której Z. Majchrzak – jako prezes – zaoferował 3-miesięczną umowę i właśnie to posunięcie zarząd GS uznał za działanie na szkodę firmy. Sam radny natomiast wyraził niezadowolenie wobec odwołania z funkcji prezesa zarządu, wyjaśniając jednocześnie, że specjalista do spraw handlu, którego zatrudnił na wolnym stanowisku to osoba o odpowiednim wykształceniu, wiedzy i doświadczeniu, która zresztą przez wiele lat była wiceprezesem tej firmy. Stąd też – z inicjatywy przewodniczącej Rady Miejskiej Barbary Czachury – doszło w międzyczasie do mediacji między stronami, podczas których ustalono, że przedsiębiorstwo wycofa wniosek o zgodę Rady Miejskiej na zwolnienie Z. Majchrzaka, gdy ten do połowy lipca złoży pismo o rozwiązanie z nim stosunku pracy z dniem 2 września. Tak się nie stało. Jak w międzyczasie poinformował sam zainteresowany, zakończenie pracy zawodowej deklarował od kilku miesięcy, planując ustąpienie z funkcji prezesa GS z końcem lipca br. – Nie walczę o swoją funkcję, nie mam zamiaru wracać na funkcję prezesa spółdzielni i nie mam zamiaru w tej spółdzielni pracować. Walczę tylko o to, żeby sprostowano to, co jest oczywistą nieprawdą w uzasadnieniu do mojego zwolnienia. Znalazły się tam informacje, że działałem na szkodę spółdzielni podejmując jedną jedyną decyzję personalną i że było to w moim prywatnym interesie. Nie doczekałem się uzasadnienia na czym to polegało. Nikt tego nie potrafił do końca wyjaśnić mimo moich wielokrotnych wystąpień – powiedział podczas wtorkowej sesji samorządu, tuż przed głosowaniem radnych Z. Majchrzak. Jak podkreślił, uniemożliwiono mu godne odejście z pracy: – Chciałem godnie odejść po 50 latach pracy, które minęły 1 sierpnia tego roku. Można było poczekać te dwa miesiące, sprawa byłaby rozwiązana. Dlaczego postąpiono ze mną tak złośliwie, dodatkowo pisząc nieprawdę? Walczę w tej chwili o swoją godność i wiarygodność, bo po tylu latach pracy i działania na różnych szczeblach w środowisku swarzędzkim mi się to należy – przekonywał radnych. Przekonał tylko 6, z czego 5 to koleżanki i koledzy, którzy podobnie jak on uzyskali mandat radnego z KWW Anny Tomickiej. 14 pozostałych – jak wynikało z przebiegu wtorkowego głosowania – zdecydowało się przychylić do wniosku złożonego przez Gminną Spółdzielnię i dać zielone światło na zwolnienie kolegi z pracy. – Jest to najtrudniejsza uchwała, jaką przyszło mi głosować w samorządzie gminnym – oceniła przewodnicząca Rady Miejskiej Barbara Czachura.
mn


