W minioną niedzielę na boisku w Gruszczynie kolejny mecz ligowy rozegrał zespół SSNC Meblorz Swarzędz. Tym razem przeciwnikiem swarzędzan był Antares Zalasewo.
W błędzie byli ci, którzy pamiętając wynik z pierwszej rundy od razu dopisali 3 punkty na konto Meblorza. Zawodnicy z Zalasewa nie chcieli sprzedać tanio skóry i zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko.
Jednak to Meblorze objęli prowadzenie zaraz po rozpoczęciu meczu. W 3 minucie świetnym rajdem lewą stroną boiska popisał się Łukasz Tonak, który po wbiegnięciu w pole karne dośrodkował do dobrze ustawionych Marka Gziela i Patryka Kucharskiego. Piłka jednak po drodze odbiła się od obrońcy Antaresu i znalazła się w bramce gości. Wczesny gol zmotywował piłkarzy z Zalasewa do częstszych ataków i kilkakrotnie byli oni bardzo blisko strzelenia wyrównującej bramki. W końcu udała się ta sztuka w 43 minucie i do przerwy mieliśmy wynik 1-1. Obie ekipy wyszły z szatni bardzo skoncentrowane. Obie chciały ten mecz wygrać. Antares chciał zrewanżować się za porażkę w pierwszej rundzie, Meblorz zaś miał szansę wykorzystać potknięcie Clescevii i umocnić się na pozycji wicelidera. Druga połowa wyglądała podobnie jak pierwsza- groźny Antares i nieskuteczny Meblorz. Na widowisko nie mogli narzekać tylko kibice. Dużo walki, dużo ofensywnej gry, brakowało tylko więcej bramek. W 57 minucie sędzia główny wskazał jedenastkę, kiedy to po dośrodkowaniu Mateusza Chudzika ręką zagrał zawodnik z Zalasewa. Do wykonania rzutu karnego podszedł najskuteczniejszy w tej rundzie zawodnik, a zarazem kapitan Meblorza- Kacper Sobota. Bramkarz Antaresu dobrze wyczuł w którą stronę uderzy Kacper, jednak piłka otarła się o rękawice i wpadła do bramki. Od 58 minuty Meblorz prowadził 2-1. Gospodarze nie prowadzili za długo. Już w 64 minucie po rzucie rożnym zawodnik gości wpakował piłkę do bramki i znów mieliśmy remis. Kiedy większość myślała, że derby gminy zakończą się podziałem punktów, na boisku pojawił się ‘czarny koń’ gospodarzy- Marcin Lemiesz. Nasz szybki jak błyskawica napastnik zawsze jest tam gdzie być powinien.
Tak było i tym razem. W 87. minucie po pięknym rajdzie i podaniu Damiana Ludwiczaka, Marcin znalazł się tam gdzie piłka i strzelił gola na 3-2, zostając tym samym bohaterem spotkania. To był ostatni mecz Marcina w tej rundzie. Dziękujemy za Twój entuzjazm, za miłość do piłki nożnej, którą przelewasz na ten zespół i zawsze pozytywną energię!
Liczymy, że od kolejnego sezonu znów będziemy mogli Ciebie zobaczyć na boisku 🙂 Szybkiego powrotu do zdrowia Siwy! 🙂
Po meczu kibice i piłkarze wspólnie odśpiewali ‘sto lat’ dla małej fanki Meblorza- Oliwii, która obchodziła urodziny, a kapitan drużyny wręczył Jej koszulkę z imieniem i numerem 6.
J.B.


