Część gminy w strefie skażonej!

14 ognisk afrykańskiego pomoru świń (ASF) potwierdziły służby weterynaryjne od początku kwietnia na terenie aglomeracji poznańskiej, m.in. na poznańskim Strzeszynie, Piątkowie, Umultowie, Baranowie, w Tarnowie Podgórnym, w Biedrusku, czy Czerwonaku. Diagnozowane przypadki dotyczyły padłych w tej okolicy dzików. Kilka dni temu – żeby choroba nie przeniosła się na trzodę chlewną – powiatowy lekarz weterynarii, wydając stosowne rozporządzenie, objął część tego obszaru specjalną kwarantanną – m.in. os. Warszawskie w Poznaniu, Bogucin, Janikowo, Mechowo, Kicin, Gruszczyn, a także część Swarzędza. Oznacza to, że – do odwołania – nie wolno na tym terenie m.in. przywozić do gospodarstwa lub wywozić z niego świń bez zgody Powiatowego Lekarza Weterynarii w Poznaniu, wyprowadzania świń z pomieszczeń, w których są przetrzymywane, wnoszenia i wwożenia na teren gospodarstw utrzymujących świnie tusz dzików, mięsa i produktów pochodzących od dzików, prowadzenia targów, wystaw, pokazów, konkursów z udziałem świń, a także skupu, obrotu i pośrednictwa w tym obrocie świniami pochodzącymi z tego obszaru. Jak mówi w rozmowie z „TS” Grzegorz Wegiera, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Poznaniu, nie wiadomo, do kiedy będzie obowiązywała kwarantanna wspomnianego obszaru: – Nie potrafię określić jak długo będą wyznaczone obszary. Konieczne jest uzyskiwanie wyników ujemnych (bez wyników dodatnich), wówczas będzie można uchylić rozporządzenie – wyjaśnia Powiatowy Lekarz Weterynarii. Ale jak jednocześnie podkreśla, mimo że służby weterynaryjne cały czas znajdują w okolicy kolejne padłe dziki, mieszkańcy nie mają powodów do niepokoju: – ASF (Afrykański pomór świń) – jak nazwa wskazuje – dotyczy tylko świniowatych (dzik, świnia, świnia rzeczna, guziec itd.) Nie chorują ani inne gatunki zwierząt, ani ludzie. Jednak człowiek jest głównym wektorem przenoszącym wirusa. Jest to przenoszenie mechaniczne  – z zakażonym mięsem, odchodami, elementami rozłożonej tkanki – podkreśla Grzegorz Wegiera. Dlatego też na obszarze, na którym wprowadzono kwarantannę nie można także odławiać dzików, co – przypomnijmy – miało miejsce w ostatnich tygodniach także w naszej gminie (w tym czasie odłowiono blisko 40 zwierząt, o czym informowaliśmy w poprzednim numerze „TS”): – Odłów wiąże się ze złapaniem, przetransportowaniem i wypuszczeniem. Ze względu na możliwość przenoszenia w ten sposób wirusa ustawodawca przewidział zakaz takiej czynności – tłumaczy weterynarz. O skali problemu mogą jednak świadczyć liczby: w samym Poznaniu i w powiecie poznańskim działa blisko pół tysiąca hodowców trzody chlewnej, a znakomita większość posiada stada liczące przynajmniej kilkadziesiąt sztuk. Co prawda w żadnym gospodarstwie, jak na razie, nie stwierdzono wystąpienia ASF, ale wraz z nadejściem wiosny i zwiększeniem w tym czasie mobilności człowieka, ryzyko znacznie wzrośnie. Zwłaszcza, że wiele padłych dzików znajdowanych jest po wielu dniach lub tygodniach, a – jak wskazują służby weterynaryjne – mogą one zarażać nawet przez kilka miesięcy. W tym czasie żerują na nich inne zwierzęta, co powoduje dalszą transmisję wirusa… Do tematu z pewnością będziemy wracać.

Jak rozpoznać ASF u dzika / świni?

Typowe objawy to: gorączka, osowienie, utrata apetytu, zaburzenia w poruszaniu się i problemy w oddychaniu. Wystąpić mogą również krwawienia (z nosa, krwawa biegunka, krwawienia skóry).

Znalazłeś padłego dzika?

Fakt znalezienia padłego dzika należy niezwłocznie zgłosić do powiatowego lekarza weterynarii lub najbliższej lecznicy weterynaryjnej, straży miejskiej, miejscowego koła łowieckiego lub powiadomić o tym fakcie starostę lub burmistrza.

W kwietniu służby weterynaryjne potwierdziły 14 ognisk afrykańskiego pomoru świń (ASF) na terenie aglomeracji poznańskiej. Chorobę zdiagnozowano u dzików.

Oszar skazoy foto 2

Osobówka uderzyła w drzewo

W miniony piątek przed godziną 12:00 w Janikowie przy ul. Podgórnej doszło do kolizji. Kierowca osobówki uderzył w drzewo. Na miejscu zdarzenia interweniowali strażacy z Kobylnicy. – Na szczęście – pomimo znacznych uszkodzeń samochodu  – kierowca nie odniósł żadnych obrażeń i nie wymagał interwencji zespołu ratownictwa medycznego – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica. Po usunięciu samochodu i całkowitej neutralizacji płynów strażacy wrócili do remizy. Działania ratownicze trwały niecałą godzinę.

Osobowka uderzyla wdrzewo foto 2

Wlecieli nie tylko na chwilę

Impreza organizowana przez dwa sołectwa, sołtysów i rady sołeckie cieszyła się sporą frekwencją. Na pikniku pojawiły się całe rodziny. Dla dzieci przygotowano animacje, zabawy sprawnościowe, konkursy, dmuchany plac zabaw, stoisko dla majsterkowicza. – Dzieci mogły zbudować skrzynkę czy latawiec, czy poszukać skarbów za pomocą wykrywacza metali – wyjaśnia Norbert Zgrabczyński, sołtys Janikowa Górnego. Na festynie nie zabrakło też druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Kobylnicy, którzy urządzili pokaz udzielania pierwszej pomocy, czy konkurs strzelania wodą do celu. Na wszystkich czekał słodki poczęstunek, ciasta, wata cukrowa, gofry oraz potrawy z grilla. Podczas imprezy odbyła się też prezentacja nowego logo i hasła sołectw: „Wleć do nas na chwilę”, a o stronę muzyczną zadbał DJ Maciej Pawlak. Impreza odbyła się dzięki pieniądzom z funduszu sołeckiego. Organizatorzy już zapowiedzieli kolejną jej edycję w przyszłym roku.

Zderzenie motocykla z osobówką

0

W środę, 21 lipca, kilka minut po godzinie 11.00 doszło do poważnego wypadku na ul. Swarzędzkiej w Janikowie. – Strażacy z Kobylnicy zostali zadysponowani do wypadku samochodu osobowego i motocyklu. Kierująca motocyklem odniosła obrażenia i została przetransportowana do szpitala przez zespół ratownictwa medycznego – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica.  Działania ratownicze trwały ponad godzinę. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia.

Portal Swarzedzki wypadek Janikowo motocykl 02

Koniec porządków w Janikowie?

0

Na przestrzeni ostatnich lat sądy administracyjne unieważniły plan zagospodarowania przestrzennego tej okolicy, uznając że gmina podejmując go w 2001 r. (burmistrzem był wówczas Jacek Szymczak, a przewodniczącą Rady Miejskiej obecna radna, Anna Tomicka) dopuściła się uchybień proceduralnych. Kłopot w tym, że w międzyczasie na podstawie tego planu (który zezwalał na aktywizację gospodarczą w tym miejscu) przy ul. Swarzędzkiej w Janikowie powstały hale magazynowo-produkcyjne jednego z producentów środków owadobójczych, co zresztą zostało mocno oprotestowane przez okolicznych mieszkańców. Dla naszej gminy taka sytuacja oznaczała jednocześnie realną groźbę wypłaty sporego odszkodowania inwestorowi, bo ten zapowiedział w międzyczasie, że – wskutek wycofania planu przez sądy i tym samym „zamrożenia” inwestycji – może się domagać od Swarzędza nawet 100 milionów złotych zadośćuczynienia. Dlatego też w 2017 r. gmina postanowiła wznowić procedury planistyczne dla rejonu ul. Swarzędzkiej w Janikowie, umożliwiając tym samym swobodne wypowiedzenie się w tej sprawie wszystkim zainteresowanym stronom. Wówczas radni rozpoczęli prace nad zmianą studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego dla tego rejonu gminy, na podstawie których w przyszłości mógłby powstać nowy plan zagospodarowania okolicy, już zgodny ze sztuką planowania i literą prawa. Podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej dobiegły one końca, a samorządowcy jednogłośnie przyjęli założenia nowego studium. Wśród nich na uwagę zasługuje nowa funkcja przewidziana dla tego obszaru, związana z aktywizacją gospodarczą, co oznacza oficjalną zgodę miasta na funkcjonowanie hal producenta w tym miejscu: – Studium zostało uchwalone z przeznaczeniem tego terenu pod przemysł i pod budynki z dopuszczeniem spokojnej i cichej produkcji – uściśla w rozmowie z „TS” wiceburmistrz Grzegorz Taterka. – W trakcie prac nad studium prowadziliśmy ze wszystkimi stronami oraz z radnymi bardzo merytoryczną dyskusję na ten temat, rozważając rozmaite alternatywy dla tego obszaru. Ostatecznie postanowiliśmy dopuścić w tym miejscu funkcję produkcyjną. Przede wszystkim z uwagi na to, że w momencie zachowania przez inwestora tylko funkcji magazynowej wnioskowałby on o dopuszczenie w tym rejonie większej liczby samochodów ciężarowych do jej obsługi, a tego chcieliśmy uniknąćze względu na okolicznych mieszkańców – mówi wiceburmistrz, dodając że sprawa inwestycji przy ul. Swarzędzkiej w Janikowie jest bardzo trudnym tematem dla gminy: – To tak naprawdę „trup”, który wypadł z szafy po poprzednikach i każdy wybór w tej sprawie wiązał się z wyborem mniejszego zła. Naszym obowiązkiem jest jednak znalezienie najbardziej optymalnego rozwiązania, tak by zabezpieczone były zarówno interesy gminy, która latami była narażona na odszkodowania i roszczenia, jak i mieszkańców tej okolicy – podkreśla zastępca gospodarza miasta. Jak się dowiedzieliśmy, prace nad szczegółowymi rozwiązaniami dla ul. Swarzędzkiej w Janikowie w postaci miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego już się rozpoczęły. Ten, jak wiadomo, musi być zgodny z założeniami studium. Póki co, nie wiadomo jak długo potrwa jego uchwalanie przez samorząd. Do tematu jednak będziemy wracać.

Swarzedzki Janikowo 02

Było zagrożenie wybuchem?

W niedzielę, 22 listopada po godzinie 14, cztery zastępy strażaków  z Kobylnicy oraz Poznania zostały wezwane do zadymienia w jednej z firm na terenie Janikowa. – Po przybyciu na miejsce strażacy potwierdzili, że z jednego z pomieszczeń, gdzie znajdowały się urządzenia do procesu technologicznego zakładu, w strefie zagrożenia wybuchem 2 stopnia wydobywa się dym o żółtym zabarwieniu, który jest bardzo drażniący. W związku z dużym zagrożeniem oraz brakiem szczegółowych informacji, co mogło być przyczyną zadymienia podjęto decyzję o ograniczeniu do minimum strażaków pracujących w strefie niebezpiecznej  – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica. Ponieważ w procesie technologicznym stosowano substancje chemiczne, na miejsce został wezwany oficer operacyjny Miasta Poznania oraz grupa chemiczna z JRG-6, a strażacy prowadzili akcję w aparatach ochrony dróg oddechowych, kontrolując stężenie substancji miernikami wielogazowymi.

Strażakom – przy pomocy kamer termowizyjnych – udało się ustalić, że w pomieszczeniach nie ma ognia, a jedynie silne zadymienie. – Po konsultacjach z przedstawicielami zakładu podjęto decyzję o przewentylowaniu pomieszczenia przy pomocy wentylatorów i rozrzedzeniu atmosfery niebezpiecznej. Po całkowitym oddymieniu, do wnętrza weszli strażacy chemicy, w celu  oględzin instalacji technologicznych – dodaje Tomasz Tomaszewski. Przeprowadzone oględziny wstępnie wykazały, że prawdopodobnie w wyniku awarii doszło do wykipienia mieszaniny cieczy, co spowodowało silne zadymienie. Po całkowitym opanowaniu sytuacji strażacy przekazali miejsce zdarzenia przedstawicielom zakładu.

Policjanci poszukują złodzieja

Policjanci ze Swarzędza prowadzą postępowanie w sprawie kradzieży portfela, w którym były dokumenty, karty płatnicze i pieniądze w gotówce. – Do zdarzenia doszło 21 września br. w jednym z janikowskich warsztatów samochodowych. Kamery monitoringu zarejestrowały wizerunek mężczyzny, który może mieć związek z tym zdarzeniem – wyjaśnia Dominika Pupkowska – Bral z Biura Prasowego KWP w Poznaniu.  

Wszystkich, którzy rozpoznają osobę ze zdjęć, bądź mają jakiekolwiek informacje na ten temat, proszone są o kontakt z policjantami z Komisariatu Policji w Swarzędzu. Można dzwonić pod nr tel. 47 77 148 00 lub 47 77 148 22.
Zapewniamy anonimowość!

Garaż w ogniu

0

W minionym tygodniu strażacy z Kobylnicy i Antoninka zostali wezwani do  pożaru garażu w Janikowie. – Po przybyciu na miejsce okazało się, że pali się garaż oraz drewno opałowe, które było składowane tuż obok garażu. Strażacy w pierwszej fazie akcji musieli jak najszybciej zająć się samym pożarem jak i obroną budynku mieszkalnego, znajdującego się w pobliżu – wyjaśnia Patryk Strojny z OSP Kobylnica. Po szybkim opanowaniu pożaru przyszedł czas na dokładne dogaszanie oraz drobne prace rozbiórkowe. – Na szczęście szybko podjęta akcja gaśnicza uniemożliwiła rozprzestrzenianie się pożaru  i – co za tym idzie – uratowanie domu mieszkalnego – dodaje kobylnicki strażak.

Swarzedzki Janikowo garaz w ogniu 02

„Toksyczny” gang rozbity!

0

30 września br. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu  skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko 23 osobom związanym  z nielegalnym procederem gospodarowania odpadów szkodliwych dla środowiska. – Wśród oskarżonych znalazło się 18 członków zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się magazynowaniem oraz transportowaniem niebezpiecznych substancji – wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.  Grupą kierował  37 – letni mieszkanie Poznania – Bartosz B.

Jak wykazało postępowanie, niebezpieczne substancje były składowane m.in. na terenie naszej gminy – w Janikowie, oraz Poznaniu. – Substancje te mogły zagrażać życiu lub zdrowiu człowieka oraz powodować obniżenie jakości środowiska w znacznych rozmiarach.  W kilku miejscach gromadzenia odpadów doszło nawet do zanieczyszczenia niebezpiecznymi substancjami powierzchni ziemi oraz wód powierzchniowych. Zebrane w sprawie dowody, a w szczególności opinie biegłych ujawniły, że ilość oraz rodzaj składowanych materiałów stwarzało bezpośrednie niebezpieczeństwo rozprzestrzeniania się substancji trujących, duszących i parzących – wyjaśniają przedstawiciele Prokuratury Okręgowej.

Swarzedzki gang beczki toksyny 2

Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy  pozwolił ustalić, że nielegalnym składowaniem odpadów zajmowała grupa przestępcza funkcjonująca w ramach legalnie działających spółek z o.o. mających swe siedziby m.in. Swarzędzu. Proceder trwał w latach 2013 – 2015.

Jak wyjaśniają przedstawiciele Prokuratury wszystkim oskarżonym zarzucono popełnienie przestępstw przeciwko środowisku, tj. nieodpowiedniego postępowania z odpadami mogącego powodować zniszczenia w znacznych rozmiarach oraz  przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu, tj. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa powstania pożaru oraz rozprzestrzeniania się substancji trujących, duszących lub parzących zagrażających życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w wielkich rozmiarach.

Dodatkowo Bartosz B. oskarżony został o kierowanie grupą przestępczą.
Oskarżonym grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.

O kwestii magazynowania niebezpiecznych substancji w Janikowie informowaliśmy w październiku 2015 roku. Wówczas na jednej z tamtejszych działek, w starej szopie,  odkryto tajemnicze pojemniki typu mauser z nieznaną substancją. Sprawą zajęła się wówczas policja i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Zagrożone hektary zboża

10 sierpnia  kobylniccy strażacy gasili pożar zboża w Wierzenicy. – Po przybyciu na miejsce strażacy rozpoczęli działania gaśnicze, by nie dopuścić do rozwoju pożaru na pole o powierzchni ok. 25 hektarów. Na szczęście szybkie działania pozwoliły opanować pożar – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, szef OSP Kobylnica. Kilka dni później, w sobotę, 15 sierpnia  strażacy interweniowali między Wierzenicą a Mechowem, gdzie także paliło się zboże. W tym przypadku szybkie podjęte  – przez świadków – działania gaśnicze nie dopuściły do rozwoju pożaru, który został szybko ugaszony. Ponadto kobylniccy strażacy gasili – w ostatnich dniach – płonące pola ze zbożem w Janikowie – gdzie ogień zagrażał 20 ha – oraz w miejscowości Kowalskie.