Karetka rozbita

0

Prawie osiem godzin trwała akcja ratownicza i zamknięcie drogi z Kobylnicy do Wierzonki po  tym jak tydzień temu, w poniedziałek  doszło tam zderzenia samochodu osobowego z karetką pogotowia. W wyniku wypadku dwie osoby z obrażeniami ciała przewieziono do szpitala.

W poniedziałek, 25 września na odcinku drogi z Kobylnicy do Wierzonki doszło do bardzo groźnego wypadku – zderzenia samochodu osobowego z karetką transportową. – Po przybyciu na miejsce kobylniccy strażacy zastali dwa poważnie rozbite samochody. Po zderzeniu z karetką samochód osobowy wypadł z drogi do pobliskiego rowu; z kolei ambulans zablokował całkowicie drogę – relacjonował Tomasz Tomaszewski, naczelnik kobylnickich strażaków, którzy zjawili się – niemal błyskawicznie – na miejscu wypadku. Pojazdami – jak szybko ustalono – podróżowali tylko kierowcy. Obaj potrzebowali jednak pomocy medycznej.  – Obydwie  poszkodowane osoby z obrażeniami ciała zostały przetransportowane do poznańskiego szpitala – dodaje Tomaszewski. W wyniku wypadku droga z Kobylnicy do Wierzonki została całkowicie zablokowana i wyłączona z ruchu na wiele godzin. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci z Sekcji Ruchu Drogowego i policyjni technicy, którzy prowadzili czynności dochodzeniowe i wykonywali dokumentację zdarzenia. – W tym czasie strażacy oświetlali miejsce wypadku, bo czynności trwały do późnych godzin nocnych – dodaje szef kobylnickich strażaków. W sumie działania ratownicze trwały ponad osiem godzin i zakończyły się po północy.  Przez cały ten czas droga z Kobylnicy do Wierzonki była zamknięta.   Trwa wyjaśnianie przyczyn poniedziałkowego wypadku.

Nowe ETC z nową ofertą

Kończą się prace związane z przebudową Centrum Handlowego ETC -najstarszego tego typu obiektu w Wielkopolsce. Na sobotę, 7 października zaplanowano jego uroczyste otwarcie.

W połowie ubiegłego roku Capital Park i Akron Group rozpoczęły modernizację najstarszego centrum handlowego w Wielkopolsce – ETC Swarzędz.
Dziś natomiast trudno już poznać charakterystyczny obiekt, który od lat 90-tych urozmaicał krajobraz naszej gminy. Galeria została odnowiona i dostosowana do aktualnych standardów rynkowych, zmienił się też jej układ architektoniczny, bo funkcjonujące dotychczas niezależnie od siebie trzy hale handlowe połączono w jeden funkcjonalny budynek, obiekt zyskał też nową elewację i przestronne, komfortowe wnętrza, a całość dostosowano do potrzeb osób niepełnosprawnych oraz rodzin z dziećmi.  Powierzchnia centrum po przebudowie wynosi łącznie 20 tys. m2., na której swoją działalność ma prowadzić 80 sklepów i punktów usługowych, wśród których będą funkcjonować zarówno dotychczasowi, lokalni najemcy, jak i znane międzynarodowe i ogólnokrajowe marki. Powiększono też parking przed obiektem, na którym znalazło się łącznie 750 miejsc postojowych oraz stojaki na rowery. I chociaż uroczyste otwarcie ETC zaplanowano na 7 października, to jego właściciele postanowili już teraz zdradzić nieco szczegółów na temat wyglądu centrum i oferty, z którą zamierzają wyjść do swarzędzan: – Można zaobserwować bardzo dużo zmian, także w samej bryle budynku. Wcześniej mieliśmy tutaj do czynienia z trzema halami, które zostały zintegrowane w jeden budynek, co znacząco zmieniło charakter obiektu. Chcieliśmy żeby było to nowoczesne centrum – mówi Marcin Juszczyk, członek zarządu Capital Park i jednocześnie dyrektor inwestycyjny w spółce. I jak dodaje, jednym z najważniejszych powodów modernizacji galerii było uatrakcyjnienie proponowanej oferty i dostosowanie jej do potrzeb lokalnej społeczności: – ETC Swarzędz wrosło w lokalny rynek, ma ugruntowaną pozycję i cieszy się zainteresowaniem klientów. Podczas przebudowy postanowiliśmy jednak zmienić tzw. mix najemców i postawić na ofertę, która spowoduje, że mieszkańcy Swarzędza nie będą musieli jeździć na większe zakupy do Poznania – podkreśla. Dlatego też w zmodernizowanym ETC znajdzie się klub fitness, fryzjer, kosmetyka, pralnia, specjalnie wydzielona część gastronomiczna oraz –  niewykluczone – kino. Rozmowy w tej sprawie już trwają: – Od początku tego projektu wsłuchujemy się w potrzeby mieszkańców, śledzimy portale społecznościowe, komentarze, które dają nam cenne wskazówki co do tego, jakiego typu oferty spodziewają się mieszkańcy. Nasz cel był taki, by utworzyć centrum wygodnych zakupów z jak najszerszą ofertą dostosowaną do potrzeb lokalnej społeczności – dodaje M. Juszczyk. Aktualnie w galerii trwają prace wykończeniowe, wkrótce też do obiektu będą wprowadzać się najemcy, a funkcjonujące na parkingu przed ETC przez ostatni rok tymczasowe miasteczko handlowe zostanie zlikwidowane. Nie wszyscy handlowcy zdążą jednak do 7 października, czyli na uroczyste otwarcie obiektu, jednak jak przekonują przedstawiciele spółki, podczas otwarcia 80% z nich będzie już funkcjonowało normalnie. Reszta ma się wprowadzić do galerii do końca roku. Wydarzeniom tym będą towarzyszyły okolicznościowe imprezy, a największa – bożonarodzeniowa – planowana jest tuż przed świętami. Przebudowa swarzędzkiego centrum handlowego kosztowała ok. 50 mln zł. mn   

"etcTak dziś wyglądają wnętrza swarzędzkiego centrum handlowego.

W zmodernizowanym ETC Swarzędz na powierzchni 20 tys. mkw. znajdzie się 80 sklepów
i punktów usługowych. Najemcami centrum będą zarówno znane, sieciowe marki, takie jak Intermarché, Diverse, Reserved, KiK, Martes Sport, Deichmann, Pepco, Vision Express, Swiss, CCC, Rossmann, Drogeria Natura, Empik, RTV Euro AGD, Maxi Zoo, Top Secret, Yes, Apteka Heureka czy Organic Farma, ale też lokalni przedsiębiorcy, których reprezentować będą sklepy Mine Wine, Kids, Prestige Obuwie, PANI, Biuro Podróży Jamajka oraz kwiaciarnia Artis Flower.
W ETC Swarzędz po modernizacji powstanie także silny sektor usługowy – klienci będą mogli skorzystać m.in. z salonu fryzjerskiego i kosmetycznego, pralni czy klubu fitness. Stworzona zostanie także ciekawa i  komfortowa strefa foodcourt. Łączna powierzchnia lokali gastronomicznych w ETC Swarzędz to blisko 1150 mkw., a sektor ten reprezentują m.in. restauracje KFC, Olimp czy Don Lucci, lodziarnia Zielona Budka, cukiernia i piekarnia Piskorski oraz wiele innych.

Lotnicy swoje, Swarzędz swoje

0

Kwestia uciążliwości lotów organizowanych z lotniska na Ligowcu była przedmiotem ubiegłotygodniowej debaty w Ośrodku Kultury między mieszkańcami, władzami miasta i przedstawicielami Aeroklubu Poznańskiego oraz grupy akrobacyjnej „Żelazny”. Strony wymieniły się argumentami w tej sprawie, ale porozumienia nie osiągnięto.

Tegoroczne lato mocno dało się we znaki mieszkańcom gminy. A wszystko za sprawą większej niż zwykle intensywności lotów z lotniska na Ligowcu i związanego z nimi hałasu, na który – szczególnie w weekendy – narzekali nie tylko ci mieszkający w sąsiedztwie siedziby Aeroklubu Poznańskiego. Ale głównie mieszkańcy tej okolicy zwracali w międzyczasie uwagę na kwestie bezpieczeństwa związane z działalnością lotników, informując że samoloty latają nie tylko częściej niż zwykle, ale również zbyt nisko i nad prywatnymi domostwami. W sierpniu, o czym już informowaliśmy, pismo w tej sprawie do Aeroklubu Poznańskiego wystosował Urząd Miasta i Gminy, w wątpliwość poddając to, czy loty odbywają się zgodnie z przepisami prawa. Lotnicy w odpowiedzi zaapelowali do burmistrza o zorganizowanie spotkania, na którym mogliby odpowiedzieć na wszystkie pytania mieszkańców dotyczące prowadzonej na Ligowcu działalności. To odbyło się w ubiegłą środę w Ośrodku Kultury i jak można było się spodziewać – było bardzo burzliwe.
Wina panów w czerwonych samolotach
A spore emocje wzbudziły wspomniane odległości, w jakich samolotowe akrobacje odbywają się od prywatnych posesji. Zgromadzeni mieszkańcy – w sporej części z Gruszczyna – próbowali dowiedzieć się, jak tę sprawę regulują przepisy: – Lotnisko i loty z tego obiektu nigdy mi nie przeszkadzały. Do czasu gdy pojawiło się kilku panów, którzy czerwonymi samolocikami zaczęli robić hałas i stwarzać niebezpieczeństwo, bo jeżeli widzę nad swoim domem samolot przelatujący na wysokości 50m to uważam to za zagrożenie – denerwował się jeden z mieszkańców. Pojawiające się w tej sprawie zarzuty odpierał Piotr Haberland, dyrektor Aeroklubu Poznańskiego i jednocześnie lewoskrzydłowy „Żelaznego”. I jak przekonywał, wszystko odbywa się zgodnie z przepisami: – Mamy pełną świadomość, że jesteśmy cały czas obserwowani: przez państwa, ale również przez Urząd Lotnictwa Cywilnego, który jest organem nadzorczym w stosunku do nas. W tym roku mieliśmy w Aeroklubie kilkanaście kontroli audytowych, w związku z tym w żadnym wypadku nie jesteśmy zainteresowani tym, żeby robić coś poza przepisami – mówił szef lotników. – Od wielu lat bierzemy udział w rozmaitych spotkaniach, otrzymujemy różne pisma i nikt do tej pory nam nie udowodnił, że robimy coś niezgodnie z prawem. Zarządzający lotniskiem ma prawo wyznaczyć strefę akrobacyjną nad lotniskiem i my taką strefę mamy wyznaczoną i z niej korzystamy – podkreślił, powołując się na stosowne przepisy. Zezwalają one na loty akrobacyjne w odległości 1 km od granicy lotniska. – Możecie mówić, że robię coś wbrew przepisom, a ja robię to od 20 lat i uważam, że robię to w zgodzie z prawem. Oczywiście możecie próbować mi udowodnić, że się mylę – dodał dyrektor Aeroklubu.

Aeroklub: latają też inni
Jak jednak wskazywali biorący udział w dyskusji mieszkańcy, ewentualne przekroczenie przepisów ciężko lotnikom udowodnić, bo o każdej przeprowadzonej kontroli Aeroklub jest powiadamiany wcześniej. Jednocześnie okazało się, że trudno jest ustalić również to, na jakiej wysokości samoloty mogą latać nad zabudowaniami: – W różnych miejscach i w różnych sytuacjach obowiązują różne wysokości, więc jednoznaczna odpowiedź na tego typu pytania jest niemożliwa. Jeżeli jednak dom stoi przy lotnisku to nad tym domem rzeczywiście mogę mieć 50m, czy nawet 30m – przekonywał P. Haberland. Ale jak deklarowali mieszkańcy, loty z Ligowca są nagrywane na bieżąco, a zebrany w ten sposób materiał zostanie wysłany do odpowiednich instytucji. W trakcie dyskusji poruszono też kwestie związane z wypadkami lotniczymi z udziałem pilotów „Żelaznego” (od początku działalności grupy zginęło łącznie 4 jej członków w 2 wypadkach lotniczych), swarzędzanie wnioskowali też o opracowanie i upublicznienie przez Aeroklub Poznański harmonogramu lotów, tak by było wiadomo w jakich dniach i jakich godzinach można spodziewać się hałasu. Ale i tutaj o kompromis było trudno: – Aeroklub Poznański to nie tylko grupa „Żelazny”, do której należą raptem dwa samoloty treningowe. Na terenie obiektu swoją działalność prowadzi także kilkanaście innych podmiotów z różnych regionów kraju, które również korzystają z czerwonych samolotów. A ja nie mogę narzucać innym pilotom tego, kiedy i jak mają latać – rozkładał ręce dyrektor Aeroklubu Poznańskiego.

Burmistrz: niczego nie obiecywałem
Szef lotników podkreślił też, że Swarzędz nie miałby problemu z Aeroklubem Poznańskim, gdyby obecny burmistrz spełnił obietnicę złożoną pilotom przez burmistrz Annę Tomicką. Była gospodyni miasta kilka lat temu zgodziła się przekształcić teren Ligowca pod aktywizację gospodarczą. Umożliwiłoby to Aeroklubowi przeniesienie się na lotnisko w Kąkolewie, którego właścicielem jest od tego roku i wybudowanie tam potrzebnej infrastruktury. Na takie rozwiązanie nie ma – i wszystko wskazuje na to, że nie będzie – zgody obecnych władz miasta, bo jak wyjaśnił burmistrz Marian Szkudlarek, strefa przemysłowa w tym miejscu byłaby o wiele bardziej uciążliwa dla gminy i jej mieszkańców niż jakakolwiek inna działalność: – Wasza propozycja polega tylko na „pan nam przekształć, pan sobie potem wybuduj, a my bierzemy 30 milionów i nas nie ma”. To wy jako Aeroklub złożyliście wniosek o przekształcenie tego terenu pod aktywizację gospodarczą, zatem dobrze wiecie czego chcecie. Dla tych pieniędzy, które macie przed oczyma zrobicie wszystko. Ale to my wówczas zostajemy z problemem. Ja państwu nic nie obiecałem, ponieważ reprezentuję interes gminy, a interes gminy jest taki, żeby teren ten nie był uciążliwy dla mieszkańców, a miasto nie ponosiło kosztów związanych z budową infrastruktury drogowej, która miałaby obsługiwać działalność gospodarczą w tym miejscu – podkreślił gospodarz Swarzędza, apelując jednocześnie do lotników o zachowywanie bezpiecznych wysokości podczas akrobacji. Jak poinformowano w trakcie dyskusji, jedyną możliwą do przyjęcia dla miasta formą przekształcenia terenu Ligowca jest zabudowa mieszkaniowa. Przypomnijmy też, że Swarzędz jest w sporze sądowym z Aeroklubem Poznańskim, a sprawa dotyczy podatku od nieruchomości. Zdaniem Urzędu Miasta i Gminy Aeroklub powinien uiszczać na rzecz Swarzędza opłaty z tego tytułu, Aeroklub z kolei uważa, że nie musi – i nie musiał w ostatnich latach – tego robić. Do tematu z pewnością będziemy jeszcze wracać.

Lotnicy swoje foto 1

Fot. W środowym spotkaniu wzięli udział m.in. mieszkańcy Gruszczyna, którzy przekonywali, że samoloty akrobacyjne startujące z Ligowca latają zbyt nisko i nad zabudowaniami mieszkalnymi.

– Interes gminy jest taki, żeby teren ten nie był uciążliwy dla mieszkańców, a miasto nie ponosiło kosztów związanych z budową infrastruktury drogowej, która miałaby obsługiwać działalność gospodarczą w tym miejscu – podkreślił w trakcie spotkania burmistrz Marian Szkudlarek, tłumacząc dlaczego miasto nie chce zgodzić się na wniosek Aeroklubu Poznańskiego i przekształcić terenu Ligowca pod aktywizację gospodarczą.

Katastrofa na torach!

0

18 września,  na stacji w Kobylnicy doszło do groźnego zderzenia pociągu osobowego relacji Suwałki – Szczecin z  technicznym pojazdem szynowym. W wyniku wypadku poszkodowanych zostało w sumie 14 osób, z czego dziesięć trafiło do szpitala. Przyczyny wypadku ustala specjalnie powołana komisja.

W poniedziałek, 18 września, kilka minut po godz. 15.00 na stacji kolejowej w Kobylnicy  pociąg osobowy relacji Suwałki – Szczecin – z niewiadomych przyczyn – najechał na pociąg techniczny, co spowodowało wykolejenie się obu pojazdów. Jako pierwsi na miejscu wypadku pojawili się strażacy z Kobylnicy. – Już po kilku minutach od zgłoszenia pierwszy zastęp kobylnickich strażaków pojawił się na miejscu zdarzenia. Strażacy natychmiast przystąpili do działań ratowniczych połączonych z rozpoznaniem sytuacji – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica. Wkrótce na miejsce wypadku przybyły kolejne zastępy strażaków, ratownicy medyczni, policja, przedstawiciele Kolei i Zarządzanie Kryzysowego Gminy Swarzędz. Obok stacji utworzony punkt medyczny oraz punkt przyjęcia sił i środków. – Wszystkie osoby, które nie odniosły obrażeń były kierowane w jedno miejsce, a osoby lekko poszkodowane mogące chodzić – pod opieką strażaków – były transportowane do punktu medycznego w celu udzielenia niezbędnej pomocy medycznej oraz kwalifikacji do transportu medycznego – dodaje Tomaszewski.  W sumie poszkodowanych zostało 14 osób, w tym 10 osób przewieziono do szpitala. Żadnej rannej osobie nie zagraża jednak niebezpieczeństwo.  Jak się dowiedzieliśmy odniesione obrażenia to głównie stłuczenia i zadrapania; jeden z pasażerów doznał złamania miednicy i wymagał transportu z pociągu na noszach. Reszta wyszła o własnych siłach. Wszystkie osoby, które nie odniosły obrażeń zostały przeprowadzone do budynku remizy strażaków z Kobylnicy. – Wdrożyliśmy procedury zarzadzanie kryzysowego. Podróżni otrzymali ciepłe napoje oraz posiłek – wyjaśnia Sławomir Kaźmierczak, szef Zarządzania Kryzysowego w swarzędzkim ratuszu.
Przewoźnik PKP zorganizował dla podróżnych autobusowy transport zastępczy. Autobusy systematycznie podjeżdżały pod budynek remizy i zabierały oczekujących pasażerów.  – Teren zdarzenia został zabezpieczony przez Policję oraz Straż Ochrony Kolei. Powołana też została specjalna Komisja, która ma ustalić przyczyny wypadku – podkreśla komisarz Piotr Borowiak, zastępca Komendanta Policji w  Swarzędzu.
W sumie pociągiem podróżowało 220 osób, w kilkugodzinnej akcji ratowniczej wzięły udział zastępy strażaków ze Swarzędza, Kobylnicy, Biskupic, Antoninka, grupa operacyjna Komendy Miejskiej i Komendy Wojewódzkiej PSP w Poznaniu, Zarządzanie Kryzysowe Gminy Swarzędz, kilka Zespołów Ratownictwa Medycznego, Policja oraz Straż Ochrony Kolei. Na miejsce zdarzenia przybył też burmistrz Marian Szkudlarek, a do remizy strażackiej w  Kobylnicy wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann. Ruch pociągów na linii Gniezno – Poznań został całkowicie wstrzymany, po kilku godzinach został częściowo przywrócony i odbywał się po jednym torze.

Śmierć w płomieniach

W  piątek, 15 września br. doszło do tragicznego w skutkach pożaru domu jednorodzinnego w Zalasewie, przy ul. Kórnickiej. W płomieniach śmierć poniosła 75 – letnia mieszkanka.

 

W piątek, 15 września doszło do tragicznego zdarzenia w Zalasewie. Kilka minut po godzinie trzeciej w  nocy, wybuchł pożar w domu jednorodzinnym przy ul. Kórnickiej. Jak się okazało w domu zamieszkiwała starsza wiekiem właścicielka. Na miejscu zdarzenia oprócz strażaków ze Swarzędza i Kobylnicy pojawiły się także zastępy z Antoninka, Gowarzewa oraz dyżurny Kierownictwa KM PSP w Poznaniu. – Po przybyciu na miejsce pierwszych zastępów budynek  był  cały w ogniu, a mocno rozwinięty pożar uniemożliwiał strażakom wejście do wnętrza płonącego budynku – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica. Po opanowaniu pożaru strażakom udało się wejść do budynku. Niestety, podczas dogaszania pożaru i przeszukiwania pomieszczeń budynku, strażacy znaleźli zwęglone ciało 74 – letniej mieszkanki budynku. Na miejsce tragicznego pożaru przybył prokurator, biegły medyk sądowy oraz technik policji i biegły pożarnictwa w celu ustalenia przyczyny pożaru. Jak się dowiedzieliśmy w przeszłości dochodziło już w tym  budynku do drobnych pożarów, a starsza pani od jakiegoś czasu nie miała w domu ani prądu ani gazu. Być może przyczyną pożaru była pozostawiona paląca się świeczka. W sumie nocne działania ratownicze trwały ponad cztery i pół godziny.

kk

"Smierc

Fot. OSP Kobylnica, KM PSP Poznań

Jubilaci z Medalami od Prezydenta

Honorowymi medalami od Prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie  odznaczono aż 68 par małżeńskich z naszej gminy. Szacowni Jubilaci mogą poszczycić się 50 – letnim stażem małżeńskim.

W gościnnych progach EuroHotelu odbyła się wzruszająca i podniosła uroczystość. Aż 68 małżeńskich w terenu naszego miasta i gminy świętowało pięćdziesięciolecie zawarcia związku małżeńskiego. Z tej okazji szacowni Jubilaci zostali uhonorowani medali przyznanymi im przez Prezydenta RP – za „długoletnie pożycie małżeńskie”; były też listy gratulacyjne, życzenia i bukiety od burmistrza Mariana Szkudlarka i kierownika USC Anny Wiśniowieckiej – Gronowskiej.  Na jubilatów czekał także pokaźnych rozmiarów tort i wiele słodkości.
Medale otrzymali Państwo: Leokadia i Zenon Bogaccy, Jadwiga i Wiesław Barcikowscy, Zofia i Czesław Ciećmierowscy, Aleksandra i Stanisław Cierniak, Krystyna i Czesław Dudzik, Zofia i Stanisław Dembińscy, Władysława i Edward Echaust, Ewa i Tomasz Gorczyca, Urszula i Mirosław Guszczyńscy, Krystyna i Zygmunt Hanzewniak, Krystyna i Krzysztof Helak, Aleksandra i Jerzy Ibron, Ewa i Stanisław Izydorek, Marianna i Jarosław Jankowiak, Joanna i Seweryn Klepka, Eugenia Giszka-Kozłowicz i Piotr Kozłowicz, Maria i Edmund Krzyżańscy, Helena i Kazimierz Kwiatkowscy, Aleksandra i Jerzy Lewandowscy, Teresa i Stanisław Michalakowie, Irena i Tadeusz Mieloch, Barbara i Jerzy Myrda, Sabina i Ryszard Pilarscy, Wanda i Edward Posadzy, Czesława i Krzysztof Prządak, Maria i Stefan Przybylscy, Maria i Stanisław Ratajczak, Alicja i Marian Rosińscy, Julianna i Jan Stanisławscy , Krystyna i Andrzej Sobótek, Barbara i Bogdan Tomaszewscy, Danuta i Marian Tomaszewscy, Irena i Tadeusz Wichłacz, Felicja i Tadeusz Wieczorek, Gabriela i Kazimierz Wolni, Bożena i Mieczysław Bąk, Halina i Więcesław Biesiada, Janina i Henryk Błachowicz, Aleksandra i Wiesław Drabarczykowie, Urszula i Władysław Furmaga, Bronisława i Zbigniew IzydorekMaria i Zbigniew Jędrzejczak, Kazimiera i Marian Kaczmarkowie, Hanna i Andrzej Kopielscy, Irena i Władysław Kopruccy, Daniela i Antoni Leitgeber, Stefania i Andrzej Marciniakowie, Teresa i Józef Meller, Joanna i Bogdan Michalakowie, Helena  i Czesław Nowakowie, Halina i Zbigniew Nowakowie, Janina i Ryszard Okupniak, Urszula i Władysław Ostajewscy, Krystyna i Bolesław Przybylak, Lila i Stanisław Przydańscy, Irena i Jerzy Rajchelt, Urszula i Zygmunt Sadowscy, Róża i Lucjan Sadowscy Zofia i Zenon Siąkowscy, Maria i Edmund Siwek, Krystyna i Zbigniew Stańscy, Halina i Marian Stasiakowie, Maria i Jan Strykowscy, Danuta i Henryk Szkaradkiewicz, Gabriela i Marian Szymczakowie, Janina i Tadeusz Śliwińscy, Zofia i Edward Wajman, Kazimiera i Józef Walaszek.
Serdecznie gratulujemy pięknego jubileuszu!

Rts

Przebudowa tunelu coraz bliżej

0

Miasto opracowuje koncepcję przebudowy tunelu pod torami na stacji kolejowej. W ramach tej inwestycji w tym miejscu miałyby się pojawić porządne podjazdy dla wózków i rowerów, których brak swarzędzanie odczuwają od wielu lat.

Swarzędzka stacja kolejowa była modernizowana jako część rozbudowy poznańskiego węzła komunikacyjnego w 2007 r. W ramach tej inwestycji pojawiły się nowe wiaty na peronach, wyremontowane zostały tory, wymieniono także instalacje kolejowe. Wówczas też – w związku z likwidacją przejazdu kolejowego przy ul. Kórnickiej – wybudowano podziemne przejście pod torami, by umożliwić zarówno podróżnym, jak i swarzędzanom swobodne poruszanie się zarówno po samej stacji kolejowej, jak i między północną a południową częścią miasta. Od tego czasu mija już jednak 10 lat, a mieszkańcy gminy nadal nie odczuwają efektów tej proeuropejskiej inwestycji. A wszystko – jak już wielokrotnie informowaliśmy – za sprawą braku podjazdów dla rowerów i wózków dziecięcych na schodach przy tunelu pod torami. I chociaż z czasem pojawiły się na nich rynny mające umożliwić sprowadzenie przynajmniej jednośladu, to są one niefunkcjonalne, bo znajdują się zbyt blisko ściany, co skutecznie utrudnia podróżnym skorzystanie z tego udogodnienia. Miasto, mimo że właścicielem tego terenu jest kolej, zobowiązało się w międzyczasie do samodzielnego sfinansowania i zmodernizowania istniejących rynien, tak by odsunąć je od ściany na odległość jednego metra, co umożliwiłoby podróżnym ich pełne wykorzystywanie, wniosek ten kolej jednak odrzuciła, stwierdzając, że zjazdy obsługują rowerzystów wystarczająco sprawnie, a osoby z wózkami mogą korzystać z wind znajdujących się po obu stronach tunelu. Ale i z nimi jest kłopot, bo – jak od lat donoszą swarzędzanie – są bardzo awaryjne, co sprawia, że wielu mieszkańców woli zrezygnować z tego udogodnienia. Pod koniec ubiegłego roku pojawiły się jednak dobre wieści w tej sprawie. Miasto poinformowało wówczas, że – w porozumieniu z koleją – samodzielnie opracuje koncepcję i projekt przebudowy przejścia podziemnego na stacji kolejowej i będzie współfinansowało całą inwestycję. Z kolei podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej burmistrz Marian Szkudlarek ogłosił, że dokumentacja związana z całym przedsięwzięciem znajduje się na bardzo zaawansowanym etapie: – Jest to trudna inwestycja, dysponujemy już jednak uzgodnieniami z koleją dotyczącymi tunelu przy dworcu. Tam już pochylnie się zmieszczą – poinformował gospodarz Swarzędza, powołując się na założenia opracowywanej przez miasto koncepcji przebudowy tunelu. W jej ramach przejścia między stacjami miałyby zostać odpowiednio wyprofilowane, uzbrojone w porządne podjazdy – po dwa od strony ul. Łąkowej oraz ul. Dworcowej – oraz zadaszone. – Obecnie jesteśmy na etapie przygotowywania koncepcji wraz z pozwoleniami, następnie będzie wykonywany projekt budowlany dla tej inwestycji – zapowiedział szef Urzędu Miasta i Gminy. Miasto planuje by całe przedsięwzięcie zostało zrealizowane w ramach tzw. ułatwienia dostępu do infrastruktury kolejowej, dlatego koncepcja przebudowy podziemnego przejścia pod torami przygotowywana i uzgadniana jest równolegle z innymi projektami dla tej okolicy: budową parkingu przy ul. Łąkowej, która ma zostać zrealizowana w połowie przyszłego roku, czy – to już za kilka lat – budową tunelu w ul. Tabaki. Na razie nie wiadomo ile pieniędzy z miejskiej skarbonki pochłonie ta inwestycja. Niewykluczone jednak, że zostanie ona wpisana do przyszłorocznego budżetu miasta. Wówczas też – w drugiej połowie roku – będzie mogła się rozpocząć przebudowa przejścia. Najprawdopodobniej będzie ona współfinansowana przez właściciela terenu – PKP Polskie Linie Kolejowe.

Powiat stawia supernowoczesną zawodówkę

W naszej gminie, przy Zespole Szkół nr 1, powstaje najnowocześniejsze w kraju Centrum Kształcenia Praktycznego. W miniony poniedziałek wmurowano kamień węgielny pod rozbudowę istniejącej placówki. Inwestycja będzie kosztowała łącznie 34 miliony złotych.

Aktualnie w budynkach przeznaczonych dla 650 uczniów kształci się – w systemie dziennym – 1075 osób. Swarzędzkie CKP cieszy się popularnością nie tylko wśród młodzieży chcącej zdobyć konkretny zawód, ale i pracodawców, którzy wysyłają tutaj pracowników, by ci podnieśli swoje kwalifikacje. Tak ogromne zainteresowanie spowodowało jednak, że placówka zaczęła mieć problemy lokalowe. Stąd też powiat poznański, który prowadzi tę szkołę zawodową postanowił ją rozbudować, a inwestycja rozpoczęła się latem. W miniony poniedziałek natomiast wmurowano kamień węgielny pod to ważne przedsięwzięcie oświatowe. W wydarzeniu wzięło udział wielu znamienitych gości, m.in. europosłowie, senatorowie i posłowie RP: – Kilka lat temu podjęliśmy decyzję, że stawiamy na kształcenie zawodowe i to na najwyższym, europejskim poziomie. Dzisiejsze święto jest zasługą wielu osób, które w ten projekt włożyły dużo serca. Bardzo im dziękuję za zaangażowanie i pracę na rzecz powstania tej supernowoczesnej placówki – powiedział podczas okolicznościowego wystąpienia Jan Grabkowski, starosta poznański. W ramach tej inwestycji w przeciągu roku do istniejącego budynku szkoły dobudowany zostanie budynek dwu- i trzykondygnacyjny, częściowo podpiwniczony. Znajdzie się w nim 18 specjalistycznych pracowni do nauki zawodu oraz część hotelowo-gastronomiczna. Projekt budowlany przewiduje też wzniesienie wolno stojącego, parterowego budynku, w którym zorganizowana zostanie pracownia obsługi diagnostycznej samochodów oraz garaż dwustanowiskowy. Cały kompleks o łącznej powierzchni 3,7 tys. m2 będzie w pełni dostępny dla osób niepełnosprawnych, a projekt inwestycji obejmuje także zagospodarowanie pobliskiego terenu. W pracowniach chętni kształcić się będą m.in. w zawodach: mechanik pojazdów samochodowych, elektromechanik pojazdów samochodowych, technik mechatronik, monter mechatronik, mechanik automatyki przemysłowej i urządzeń precyzyjnych, czy technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej. W CKP edukowani będą też przyszli elektrycy, kucharze, tapicerzy czy stolarze. Budowa placówki będzie kosztowała 34 mln zł., ale 16 mln powiat otrzymał na ten cel z Unii Europejskiej. Zawodówka ma być gotowa na rok szkolny 2018/2019.

Kładka do demontażu

0

W połowie września rozpocznie się demontaż wysłużonej kładki przy ul. Kórnickiej. Ratusz zapowiada utrudnienia w ruchu w tej części drogi krajowej, bo na czas rozbiórki jezdnia zostanie zwężona.

Od wielu lat stan techniczny kładki dla pieszych biegnącej nad drogą krajową jest katastrofalny. I chociaż ciąg komunikacyjny nie należy do szczególnie uczęszczanych, to jednak dziennie korzysta z niego przynajmniej kilkadziesiąt osób. W ubiegłym roku zapadła decyzja o wzniesieniu w tym miejscu nowej konstrukcji – nie tylko ze schodami, ale również z przestronnymi windami dla rowerów i wózków, natomiast w ubiegłym miesiącu miasto rozstrzygnęło przetarg na wykonawcę tej inwestycji. Wygrała go firma Strabag z Pruszkowa, która podjęła się wybudowania nowej kładki za ok. 4,3 mln zł. W połowie września – jak podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej poinformował burmistrz Marian Szkudlarek – rozpocznie się rozbiórka istniejącego obiektu: – Podpisaliśmy już umowę z wykonawcą, firma wystąpiła też do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o zajęcie pasa drogowego. Na jezdni zatem będą występowały zwężenia. Kierowcy będą musieli znaleźć sobie alternatywne trasy, ci którzy nie muszą jechać do skrzyżowania z ul. Polną powinni zjechać z drogi krajowej wcześniej – zaapelował gospodarz miasta.

oic2

… a tak ma wyglądać w przyszłym roku. Zardzewiałą konstrukcję zastąpi jednoprzęsłowy obiekt z podporami żelbetowymi, pełniącymi jednocześnie funkcje obudowy częściowo przeszklonych szybów windowych.

Prace demontażowe mają potrwać do końca roku, w przyszłym z kolei rozpocznie się instalowanie nowej konstrukcji: – Myślę, że w maju będziemy mogli korzystać z nowej kładki – dodał burmistrz, zapowiadając także, że na nowej kładce nie pojawią się podjazdy np. dla jednośladów: – Kąty nachylenia są takie, że chcąc wybudować podjazdy musielibyśmy zająć pół ulicy Kórnickiej i wjazd do przedszkola. Dlatego w projekcie znalazły się duże windy, przystosowane do przewozu rowerów i wózków, a inwestycja za zgodą Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad będzie realizowana w pasie drogowym drogi krajowej. Uważam jednak, że rozwiązania techniczne, które zostały przyjęte zadowolą mieszkańców i należy poczekać do jej wykonania – podkreślił M. Szkudlarek. W ramach całego przedsięwzięcia, przypomnijmy, zardzewiałą konstrukcję zastąpi jednoprzęsłowy obiekt z podporami żelbetowymi, pełniącymi jednocześnie funkcje obudowy częściowo przeszklonych szybów windowych. Tuż obok nich planuje się wybudowanie żelbetowych schodów dla pieszych. Kładka zostanie natomiast utrzymana w szarej kolorystyce i „ocieplona” elementami drewnianymi, co ma nawiązywać do tradycji przemysłowej miasta. Cała konstrukcja zostanie też odpowiednio oświetlona – oprawy oświetleniowe osadzone zostaną w pochwycie balustrady, dodatkowe punkty świetlne pojawią się również u podstawy szybów windowych i w bliskiej odległości od pomostu nad samą krajówką. Na jego wybudowanie wykonawca ma 230 dni, licząc od momentu rozpoczęcia prac demontażowych.

Trzeci raz pokonał ocean!

Trzecia Transatlantycka Wyprawa Kajakowa Aleksandra Doby zakończyła się sukcesem. Po blisko 4 miesiącach spędzonych na oceanie i pokonaniu ponad 4 tys. mil morskich urodzony w Swarzędzu podróżnik dopłynął do Europy.

W niedzielę, 3 września o godzinie 12.45 we francuskim Le Conquet Aleksander Doba oficjalnie zakończył Trzecią Transatlantycką Wyprawę Kajakową. Co ciekawe, na ląd wyszedł dokładnie o tej samej godzinie, o której 16 maja wypłynął z Zatoki Barnegat w stanie New Jersey w Stanach Zjednoczonych. W tym czasie przepłynął liczącą około 3 tys. mil morskich trasę północnoatlantycką. W rzeczywistości jednak przewiosłował ponad 4150 mil. – Końcowy etap podróży był niezwykle emocjonujący i trudny do przewidzenia, jeśli chodzi o miejsce lądowania. Był także ogromnie wyczerpujący dla Olka, z uwagi na warunki panujące na oceanie i warunki pogodowe – czytamy na blogu podróznika. Początkowo kajakarz miał lądować w Portugalii, ale ze względu na sztorm skierował się ku wybrzeżom Francji. Jednak silne południowe wiatry najpierw uniemożliwiły mu przybicie do portu w Le Havre przy kanale La Manche, następnie do Brestu – dużego portowego miasta w Bretanii, ostatecznie podróżnikowi udało się dopłynąć do mariny w Le Conquet, kończąc tym samym zmagania z oceanem. Była to jego najtrudniejsza podróż przez Atlantyk, bo prowadzona po północnych, niebezpiecznych wodach, pierwszy raz też realizowana z zachodu na wschód.

"DobaFot. Facebook Aleksandra Doby – www.fotokrawczyk.pl
fot. Facebook Aleksandra Doby – Piotr Chmieliński

Dotarcie z Ameryki Północnej do Europy zajęło mu 111 dni, ale tak jak zakładał, zdążył do domu na swoje 71. urodziny. Odnotujmy również, że było to drugie podejście do tej trasy urodzonego w Swarzędzu żeglarza i zarazem Honorowego Obywatela naszego miasta, ponieważ zeszłoroczna wyprawa została – krótko po starcie – przerwana przez podwójną wywrotkę kajaka, a także częściowe zalanie sprzętu elektronicznego. Przypomnijmy też, że podczas swojej pierwszej wyprawy kajakarz przepłynął „wielką wodę” w najwęższej części, płynąc z Senegalu do Brazylii (5 394 km w ciągu 99 dni), z kolei podczas drugiej wyprawy pokonał najszerszy odcinek Atlantyku i w ciągu 167 dni przepłynął z Europy (Lizbona) na Florydę (USA), osiągając na „liczniku” dystans 12 427 km. Od 3 września Aleksander Doba jest jedynym człowiekiem, który trzykrotnie – różnymi trasami – przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki. Nisko chylimy czoła, Panie Olku.

bb