Tajemnica kartonowej beczki

0

Na pozór wygląda całkiem zwyczajnie. Ot, wielka kartonowa beczka, nieco zniszczona i nadgryziona zębem czasu, służąca jako pojemnik do przesyłek pocztowych. Jednak żydowskie nazwisko nadawcy na pokrywie powoduje, że wzbudza ciekawość. I całkiem zasłużenie, bo nasza tytułowa bohaterka kryje w sobie historię z czasów II wojny światowej.

To historia swarzędzanina, który narażając życie swoje i swoich bliskich ukrywał  w swoim domu żydowskiego znajomego. Z wdzięczności, po zakończeniu wojny jego żona i córka  przesyłały z dalekiej Kanady do Swarzędza tajemniczą beczkę.

Swarzędzka rodzina Wacława Zawitaj podczas okupacji hitlerowskiej –  podobnie jak wiele  rodzin z naszej gminy – została wywieziona  ze Swarzędza i trafiła do Warszawy. – Dziadek z rodziną mieszkał przy ul. Targowej. Pracował w niedużym warsztacie stolarskim. – wspomina wnuczka  Wacława Zawitaj, pani Grażyna. To tam swarzędzanin odkrył, że w małym tartaku ktoś się ukrywa. Był to mężczyzna narodowości żydowskiej. Obu panów połączyła nic sympatii. Niestety, wkrótce mężczyzna musiał szukać innej kryjówki. I wtedy nasz bohater, pan Wacław postanowił żydowskiego znajomego ukryć w swoim mieszkaniu. Było to jednak bardzo trudne i niebezpieczne, bo liczące 6 pokoi mieszkanie było zamieszkane przez kilka rodzin (m.in. jeszcze jedną ze Swarzędza). Dlatego pan Wacław wykorzystując swoje umiejętności stolarskie przygotował w ścianie kryjówkę. – To była taka wnęka, gdzie można było przygotować półki i poukładać słoiki. Dziadek ją zaadaptował, zrobił spuszczane, takie żaluzjowe drzwi i tam ukrył znajomego – wyjaśnia wnuczka Wacława Zawitaj. Do ukrywającego się przychodziły żona i córka. Były też Żydówkami, ale miały blond włosy, co nie wzbudzało podejrzeń co do ich pochodzenia. Czy też przez jakiś czasu ukrywały się w skrytce tego do końca nie wiadomo, wiadomo jednak, że trzyosobowa rodzina pewnego dnia postanowiła – po wybuchu Powstania Warszawskiego – uciec. Pożegnanie obu panów było wzruszające. – Wacuś, jak ja to przeżyję, to Ty chleba do końca życia nie będziesz musiał kupować – tymi słowami pożegnał mężczyzna swojego swarzędzkiego wybawcę. Niestety, stało się inaczej.  Po wyjściu z kryjówki na ulicę mężczyzna został rozpoznany na ulicy jako Żyd i rozstrzelany przez patrol niemiecki, natomiast żonie i córce udało się uciec i przeżyć wojnę. Kobiety wyemigrowały do Kanady. Spełniły wolę swojego męża i ojca, śląc – z wdzięczności –  przez wiele lat do Swarzędza, gdzie powrócił Wacław Zawitaj z żoną po tułaczce i robotach w Niemczech  – owe tajemnicze kartonowe beczki z podarunkami. Na wieku beczki widoczne jest nazwisko: A. Zeidman.

Swarzędzanin, Wacław Zawitaj zmarł w Swarzędzu, w wieku 93 lat.

Ostatni artykuł pasjonata

Kartonową  beczkę i jej niecodzienną historią zainteresował się 1,5 roku temu regionalista Mieczysław Staniszewski. Kiedy pocztowy pojemnik trafił w jego ręce, postanowił dowiedzieć się jaką tajemnicę kryje, kto przesyłał beczkę z Kanady do Swarzędza i dlaczego. Po nitce do kłębka, nasz swarzędzki pasjonat dotarł do wnuczki pana Wacława Zawitaj, Grażyny. To ona przekazała mu wojenną historię swojego dziadka. Pan Mieczysław spisał ją, chcąc upamiętnić swarzędzanina, który narażać własne życie i życie bliskich, ukrywał Żyda; jednak ze względu na ciężką chorobę, nie zdążył opracować i przekazać do publikacji w Tygodniku.

Rok temu, nasz nieodżałowany swarzędzki regionalista  zmarł po heroicznej walce z chorobą. W I rocznicę  śmierci postanowiliśmy dokończyć jego pracę i opublikować – na podstawie zapisków – historię, jaką kryła kartonowa beczka. Dla potomnych i ku pamięci  dzielnego swarzędzanina Wacława Zawitaj i niezapomnianego pasjonata, Mieczysława Staniszewskiego.

Dziękuję Pani Reginie Staniszewskiej i Panu Zbigniewowi Staniszewskiemu za pomoc w udostępnieniu zapisków męża i brata, śp. Mieczysława Staniszewskiego.

TygodnikSwarzedzki KartonowaBeczka2

Swarek wicemistrzem Polski w kategorii dzieci!

Srebrne medale zdobył Swarek podczas turnieju finałowego Grand Prix Polski dzieci w hokeju na trawie. W drodze do finału chłopcy ze Swarka wygrali 9 spotkań, ulegając dopiero w finale swojemu największemu rywalowi, drużynie UKS SP26 Poznań.

W dniach 08-09.09.2018 w Poznaniu odbył się ogólnopolski turniej podsumowujący dziecięce rozgrywki hokejowe w sezonie 2017/2018. Do Poznania przyjechało 20 drużyn z całej Polski. W turnieju nie zabrakło również dwóch drużyn ze Swarka: chłopców i tradycyjnie rywalizujących z chłopcami dziewcząt.

Pierwszą fazę eliminacji obie swarzędzkie drużyny przeszły „jak burza”. Chłopcy wygrali z Gladiatorami Gościeszyn 2:1, Bałaganami Łubianka 6:0, Polonią Wrocław 5:0 i Wartą Poznań 3:0. Dziewczęta natomiast rozbiły Pomorzanin Toruń 8:0, Orlęta Sosnowiec 3:0, Orient Łozina 4:0 i AZS AWF Poznań 5:0.

W drugiej fazie eliminacji Swarki kontynuowały świetną passę. Chłopcy zwyciężyli z KS Cieszyn 2:1, Orlętami Sosnowiec 3:1 i Lipnem Stęszew 2:0. Natomiast dziewczęta wygrały z Gladiatorami Gościeszyn 3:0, LKS Gąsawą 3:1 i przegrały z późniejszym zwycięzcą zawodów UKS SP26 Poznań 0:1.

Niedzielne ćwierćfinały zaczęły się od zwycięstwa chłopaków nad Gladiatorami Gościeszyn. W drugim ćwierćfinale dziewczęta pechowo przegrały z silną drużyną z Cieszyna. W półfinale chłopcy zrewanżowali się Cieszynianom za porażkę dziewcząt i wygrali z nimi 2:0. Finał przeciwko drużynie UKS SP26 Poznań, niestety nie ułożył się po myśli Swarka. Mecz zakończył się wynikiem 0:3.

Dziewczęta w walce o miejsca wygrały dwa mecze: z Gladiatorami Gościeszyn 4:1 i LKS Gąsawą 2:0, kończąc rozgrywki na miejscu 5. Na pewno pozostał lekki niedosyt, bo przy odrobinie szczęścia dziewczęta mogły zdobyć medal. Turniej był też wielkim sukcesem działaczy klubu UKS Swarek Swarzędz, którzy na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki podjęli się organizacji tego sportowego święta. Według opinii wszystkich gości był to najlepiej zorganizowany turniej dziecięcy od lat!

TygodnikSwarzedzki Swarek 04

Odkryli poletko marihuany

0

W minionym tygodniu swarzędzcy policjanci wspólnie ze strażnikami miejskimi odkryli i zabezpieczyli około 50 krzewów konopi indyjskich, rosnących na jednym z pól w Wierzenicy. Ze wstępnych ustaleń wynika, że to tzw. samosiejka.

Policjanci z Komisariatu w Swarzędzu wspólnie ze Strażnikami Miejskimi zabezpieczyli – w minionych dniach – około 50 krzewów konopi indyjskich, rosnących w nieregularnym układzie na jednym z pól w Wierzenicy. – Rośliny były rozsiane na dużym terenie jednak ze wstępnych oględzin wynika, że nie jest to celowa hodowla, a raczej tzw. samosiew – wyjaśnia komisarz Piotr Borowiak, wiceszef swarzędzkiej policji i jak dodaje –  zabezpieczone krzewy trafią teraz do biegłych z laboratorium kryminalistycznego KWP w Poznaniu celem określenia zawartości THC (TetraHydroCannabinol czyli substancja psychoaktywna zawarta w konopiach indyjskici – przyp. red.). Od wyników tych badań będzie zależał dalszy tok czynności. Jak się okazuje to nie pierwszy przypadek ujawnienia konopi w tym rejonie. Już w poprzednich latach również likwidowano krzewy z tego rejonu, które rozsiewają się nieregularnie.

Niespodzianka dla niepełnosprawnego Janka

Motocykliści po raz kolejny udowodnili, że mają wielkie serducha. Tydzień temu  tłumnie odwiedzili niepełnosprawnego Janka z Gruszczyna, zabierając Go na motocyklową przejażdżkę. Frajdy było co niemiara!

Inicjatorką akcji dla Jasia z Gruszczyna była Agnieszka Żerko – zapalona miłośniczka motocykli. Kiedy zobaczyła na profilu społecznościowym mamy Jasia jego zdjęcie w kasku motocyklowym, postanowiła skrzyknąć kolegów i zrobić Jankowi motocyklową niespodziankę. Akcja przeszła najśmielsze oczekiwania, bo do Gruszczyna – by odwiedzić Jasia – przyjechała grubo ponad setka motocykli z całej Wielkopolski, wzbudzając entuzjazm Jasia, jego rodziny i licznych gruszczynian. Motocykliści przywieźli dla Janka niespodzianki, ale co najważniejsze zabrali Go na przejażdżkę, która sprawiła mu ogromną radość. Akcja niezwykła – dziękujemy motocyklistom za wielkie serducha!

TygodnikSwarzedzki Janek2

Fot. W. Buczyński

Katarzyńska i Mechowska gotowe

0

Zakończyła się – trwająca od marca – modernizacja blisko 850-metrowego odcinka ul. Mechowskiej i Katarzyńskiej w Gruszczynie. To główne drogi dojazdowe do osiedli domów jednorodzinnych w tym podswarzędzkim sołectwie.

Inwestycja objęła nieco ponad 200-metrowy odcinek ul. Katarzyńskiej od ronda na ul. Swarzędzkiej do skrzyżowania z ul. Mechowską, która z kolei była przebudowana na ok. 700-metrowym odcinku od ul. Zielińskiej aż do ul. Nowowiejskiego. Gruntowe do tej pory drogi doczekały się asfaltowej, szerokiej na 6m jezdni, 2-metrowych chodników z kostki betonowej (na ul. Katarzyńskiej po stronie północnej, na ul. Mechowskiej po obu stronach drogi) oraz ścieżek rowerowych (na ul. Katarzyńskiej w południowej części ulicy, na ul. Mechowskiej po zachodniej stronie jezdni). W ramach tej inwestycji przebudowane zostało także skrzyżowanie tych ulic, które funkcjonuje już jako tzw. skrzyżowanie wyniesione, czyli na poziomie chodników przy jezdni. Umożliwiło to wydzielenie w tym miejscu tzw. strefy uspokojonej, na której będzie obowiązywało ograniczenie prędkości, a samochody nie będą miały pierwszeństwa przed pieszymi. Na skrzyżowaniu dodatkowo pojawiły się przejścia dla pieszych oraz przejazdy dla rowerów. W okolicy wybudowana została również kanalizacja deszczowa i sanitarna, drogi zostały też oświetlone.

TygodnikSwarzedzki Katarzynska

Muzeum czynne od 21 września!

Wielkimi krokami zbliża się otwarcie Swarzędzkiego Centrum Historii I Sztuki. Już wiadomo, że uroczyste otwarcie placówki odbędzie się w czwartek, 20 września.

Dzień później, od piątku, 21 września Muzeum oficjalnie zainauguruje swoją działalność. Placówka będzie czynna od wtorku do piątku w godzinach 10.00-17.00, oraz w soboty i niedziele od 14.00 do 18.00.

Wystartowała linia autobusowa 485

0

3 września uruchomiona została linia autobusowa nr 485. Jej autobusy będą kursowały między węzłem przesiadkowym w Swarzędzu i podobnym obiektem w Pobiedziskach.

Po lipcowych zmianach w komunikacji miejskiej i m.in. wprowadzeniu nowej linii autobusowej 494, która połączyła węzły przesiadkowe w Swarzędzu i Kobylnicy, miasto uruchomiło kolejne połączenie w ramach Swarzędzkiej Komunikacji Autobusowej. To efekt porozumienia międzygminnego, które w połowie lipca zostało podpisane przez burmistrzów Swarzędza i Pobiedzisk: Mariana Szkudlarka i Dorotę Nowacką. Autobusy nowej linii, od minionego poniedziałku 3 września,  jeżdżą z węzła przesiadkowego przy ul. Tabaki w Swarzędzu przez Rynek, Łowęcin, Sarbinowo, Jankowo, Biskupice, Jerzykowo, Promno i Pobiedziska-Letnisko do węzła przesiadkowego w Pobiedziskach i kursują w dni robocze oraz soboty. Rozkład jazdy linii, która otrzymała numer 485 przewiduje po dwa kursy w każdą stronę w godzinach porannych, popołudniowych oraz wieczornych. Nowa linia autobusowa będzie utrzymywana solidarnie zarówno przez Swarzędz, jak i Pobiedziska, a dofinansuje ją także Powiat Poznański, ponieważ znajduje się ona w jego planie transportowym. – Przystanki położone na terenie gminy Pobiedziska znajdą się w II strefie taryfowej, jednak do końca bieżącego roku dojazd do i z Pobiedzisk będzie możliwy w cenie biletu dla strefy I – mówi Mariusz Szrajbrowski, kierownik Wydziału Nadzoru Właścicielskiego i Transportu w swarzędzkim magistracie.

Kobylnica z kompleksem rekreacyjnym

Zakończyły się prace związane z zagospodarowaniem terenu między ul. Poznańską i Dąbrówki w Kobylnicy. Dzięki tej inwestycji mieszkańcy sołectwa zyskali ciekawe miejsce  spotkań i wypoczynku.

Integracyjny plac sportowo-rekreacyjny w Kobylnicy, bo pod taką nazwą było realizowane to przedsięwzięcie powstawał od czerwca na niezagospodarowanym terenie o powierzchni ok. 5 tys. m2 przy miejscowym boisku, między ul. Poznańską a Dąbrówki. Dziś trudno poznać to do niedawna zarośnięte miejsce: w okolicy pojawiły się urokliwe alejki, scena plenerowa, wiata biesiadna, ogniskowa, siłownia zewnętrzna, plac zabaw z rozmaitymi urządzeniami, ławeczki oraz dużo nowej zieleni. Co ważne, nieruchomość została też oświetlona, dzięki czemu z miejscowych atrakcji będzie można korzystać także po zmroku. Wszystko to kosztowało ok. 590 tys. zł, z czego ponad 310 tys. zł miasto pozyskało z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich. Ideą inwestycji, której dokumentacja została opracowana w ramach Budżetu Obywatelskiego Swarzędza na 2017 r. było zapewnienie lokalnej społeczności miejsca integracji i aktywności. Jak mówi nam Grażyna Orpińska, sołtys Kobylnicy, odpowiednio zagospodarowany, bezpieczny teren w miejscowości korzystnie będzie oddziaływał na mieszkańców i turystów oraz stworzy warunki do dalszego rozwoju lokalnej oferty kulturalnej i sportowej. –  Jest to inwestycja bardzo długo wyczekiwana przez mieszkańców. Będzie to miejsce integrujące społeczność i całe rodziny. Ustalamy już harmonogram imprez plenerowych i mogę obiecać, że będzie się tutaj działo bardzo dużo – deklaruje gospodyni sołectwa. Odnotujmy, że plac wykonała i zorganizowała swarzędzka firma GARTE, która wygrała ogłoszony przez miasto przetarg. Uroczyste otwarcie kompleksu rekreacyjnego w Kobylnicy planowane jest na najbliższą sobotę, na godz. 14.

Będzie kolejna ścieżka nad Jeziorem?

TygodnikSwarzedzki RowerGotowy jest już projekt koncepcyjny budowy kolejnej ścieżki spacerowej nad Jeziorem Swarzędzkim. Nowy trakt o długości 1,8 km miałby połączyć kompleks sportowy przy pływalni z granicą administracyjną miasta przy tzw. starym młynie. Ściężka ma mieć tarasy i punkty widokowe, zadaszone miejsca odpoczynku oraz tzw. stresy aktywności.

Alternatywa dla Strzeleckiej

Swarzędz kontynuuje rozbudowę infrastruktury rekreacyjnej nad Jeziorem Swarzędzkim. Pod koniec ubiegłego roku oddano do użytku odnowioną aleję Henryka Błachnio, dziś z kolei dowiadujemy się, że mocno zaawansowane są prace nad przedłużeniem jej od kompleksu sportowego przy pływalni „Wodny Raj” do przebudowywanej właśnie przez Poznań ul. Sarniej, czyli aż do granicy administracyjnej gminy. Nowy trakt miałby zostać poprowadzony brzegiem jeziora, wzdłuż ul. Strzeleckiej: – Pomysł na tego typu inwestycję wynika z potrzeby mieszkańców, którzy niejednokrotnie sygnalizowali konieczność wybudowania w tym miejscu ścieżki pieszo-rowerowej, która jednocześnie łączyłaby się z istniejącym nad jeziorem systemem ścieżek, zamykając tę pętlę – tłumaczy wiceburmistrz Grzegorz Taterka, pytany o szczegóły inwestycji. I jak dodaje, przyjeziorna ścieżka wzdłuż ul. Strzeleckiej mogłaby być ciekawą, bo bezpieczną alternatywą dla osób spacerujących czy uprawiających sport w tym rejonie gminy: – Po ul. Strzeleckiej, która jest drogą powiatową porusza się wielu biegaczy i rowerzystów. Ulica ta niestety nie posiada odpowiedniej infrastruktury pod tego typu aktywność, co prowadzi do pewnych niebezpiecznych sytuacji. Z tego też powodu chcemy zaktywizować tereny nad jeziorem – wyjaśnia.

Taras widokowy, strefy aktywności, parking…

Opracowana przez miasto koncepcja nowej ścieżki zakłada wybudowanie wzdłuż zarośniętego w tej chwili brzegu jeziora, szerokiego na 3 metry szutrowego traktu stanowiącego naturalne, zachodnie przedłużenie kończącej się w rejonie kompleksu sportowego alei im. Henryka Błachnio. Dzięki temu wspomniani rowerzyści i biegacze korzystający z alei mogliby kontynuować uprawianie sportu wokół jeziora bez konieczności przedostawania się na kolizyjną ul. Strzelecką, co ma miejsce w tej chwili. Nowa ścieżka, jak wynika z przygotowanych planów, ma mieć długość ok. 1,8 km, ledowe oświetlenie, wzdłuż trasy – mniej więcej w połowie ul. Strzeleckiej – planowane jest także wzniesienie tarasu widokowego ze spiralnymi schodami, parkingu, punktu widokowego oraz – w różnych częściach alei – zadaszonych miejsc odpoczynku, rekreacji, sportu i edukacji, czyli tzw. stref aktywności, wśród których będzie można znaleźć ławki, naturalistyczne place zabaw, tablice informacyjne, czy siłownie. Na ścieżkę będą prowadziły cztery tzw. punkty włączeniowe, znajdujące się w rejonie pływalni, przy ul. Sarniej oraz dwa przy ul. Strzeleckiej. Co istotne, ścieżka nie zostanie poprowadzona tylko i wyłącznie brzegiem jeziora. Część traktu została zaprojektowana „nad” wodą, jako drewniana kładka na palach, co dodatkowo ma uatrakcyjnić najnowszą propozycję rekreacyjną gminy. Dzięki tak pomyślanej koncepcji, jak usłyszeliśmy w ratuszu, budowa ścieżki nie będzie – a jeśli już to w minimalnym stopniu – ingerować w prywatne grunty, co znacząco ułatwi jej realizację.

Gotowa za rok?

Kiedy jednak mogłaby się rozpocząć budowa nowej alei? Na razie wykonanie projektu technicznego takiej inwestycji zostało zgłoszone do tegorocznego budżetu obywatelskiego jako tzw. projekt lokalny, czyli taki, na którego przygotowanie miasto planuje wydać do 100 tys. zł. Głosować można do 28 września za pośrednictwem strony internetowej Urzędu Miasta i Gminy lub poprzez odpowiednie formularze, które są dostępne w ratuszu. Szacuje się, że jeśli projekt zyska dostateczne poparcie swarzędzan, ścieżka może być gotowa już pod koniec przyszłego, ewentualnie na początku 2020 roku. Na to liczy Piotr Baranowski, radny z tego rejonu miasta, który od kilku tygodni prowadzi szeroko zakrojoną kampanię informacyjną na rzecz projektu: – Pomysł bardzo mi się spodobał i postanowiłem zrobić wszystko, by doszło do jego realizacji. Ewentualna wygrana w budżecie obywatelskim pokazałaby poparcie społeczne dla tej inwestycji i przyspieszyła znalezienie funduszy i wykonanie projektu – mówi samorządowiec. Wyniki głosowania w ramach tegorocznego budżetu obywatelskiego powinniśmy poznać za nieco ponad miesiąc.

Koncepcja przedłużenia ścieżki nad Jeziorem Swarzędzkim w kierunku Poznania. Trakt ma mieć długość ok. 1,8 km, ledowe oświetlenie, wzdłuż trasy planowane jest także wzniesienie m.in. tarasu widokowego, zadaszonych miejsc odpoczynku, przewidziana została również budowa parkingu w rejonie ul. Strzeleckiej.

 

Orkiestry Dęte zagrały po raz dwudziesty!

To był wyjątkowo huczny jubileusz Festiwalu Orkiestr Dętych im. Rajmunda Gronowskiego, który zagościł w gminie Swarzędz już po raz dwudziesty. Przez trzy festiwalowe dni, orkiestry: z Włoch, Czech, z Gostynina, Krotoszyna, Rogoźna, Gostynia i Swarzędza zachwycały publiczność.

Tegoroczny festiwal zainaugurował występ gości z Włoch, którzy zagrali na Placu Niezłomnych w Swarzędzu. Koncert urozmaicił pokaz musztry paradnej w wykonaniu gospodarzy festiwalu – Swarzędzkiej Orkiestry Dętej. Główne obchody festiwalu odbyły się w sobotę. Coroczne koncerty osiedlowe odbywające się nie tylko w Swarzędzu, ale także w Kobylnicy i Zalasewie, zgromadziły bardzo szeroką publiczność.  Punktualnie o godz. 14:30 rozpoczął się przemarsz wszystkich orkiestr na Rynek, gdzie Burmistrz Marian Szkudlarek oficjalnie rozpoczął XX Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. Po krótkich prezentacjach muzycznych zespoły zagrały wspólnie „Orkiestry Dęte” i „Happy marching band”. Koncert główny odbył się przy Pływalni. Duże uznanie publiczności zdobyła orkiestra z Włoch, która brawurowym wykonaniem utworów „Caravan” oraz „Mesecina” porwała słuchaczy do wspólnej zabawy.  Tegoroczny jubileuszowy festiwal zakończył niedzielny koncert orkiestry Dechovy Orchestr ZUS Zábřeh z Czech, która wystąpiła przed kościołem na os. Mielżyńskiego w Swarzędzu.

TygodnikSwarzedzki SwarzedzkaOrkiestraDeta2