Swarek Halowym Wicemistrzem Polski!

Mecz rozpoczął się dla swarzędzan źle. W drugiej minucie prowadzenie objęli goście, którzy przeprowadzili bardzo składną akcję wykończoną przez zawodnika występującego w seniorskiej Superlidze: Mateusza Wiśniewskiego. Tak szybka strata gola nie podcięła skrzydeł Swarkom. Zdołali wyrównać już w 5. minucie. Jakub Mikołajczak strzałem w „okienko” wykorzystał „krótki róg”. Potem przez 20 minut (2 kwarty) trwał wyrównany bój, żadna z ekip nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Swarzędzanie nie wykorzystali w tym czasie rzutu karnego i kilku krótkich rogów. Niestety „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”. I tak w 26 minucie po błędzie obrońców Swarka piłkę przejął Wiśniewski i po raz drugi wpakował ją do siatki. Kolejne minuty, mimo wielu prób, nie przyniosły zmiany niekorzystnego wyniku. Pod koniec meczu Swarzędzanie wycofali bramkarza, rzucili wszystkie siły do ataku. Niestety, bezskutecznie.Zakończyli swój udział w Mistrzostwach Polski na II miejscu. Dla zawodników Swarka jest to duży sukces. Zespół składa się z bardzo młodych zawodników, którzy w kategorii junior występować będą jeszcze przez 2-3 lat.

Skład zespołu: Maksymilian Pawlak, Jan Solnica, Michał Mrugalski, Michał Adrian, Jakub Mikołajczak, Filip Andrzejewski, Maciej Rymer, Emil Witczak, Emil Bucher, Mikołaj Wojciechowski, Michał Hołówko, Michał Prętki, Jan Sosnowski. Trenerzy: Krzysztof Witczak, Mateusz Mazany. Kierownik: Maciej Bucher.

Bezrobocie ponownie w górę!

Po gwałtownym wzroście bezrobocia wiosną zeszłego roku i wakacyjnej stabilizacji, niestety odnotowujemy ponownie trend wzrostowy. Powiatowy Urząd Pracy w Poznaniu opublikował właśnie najnowsze dane za styczeń 2021 roku. Wynika z nich, że w minionym miesiącu w poznańskim pośredniaku zarejestrowanych było łącznie ponad 11,5 tys. bezrobotnych, z czego 7,3 tys. to poznaniacy, a 4,2 tys. to mieszkańcy 17 gmin powiatu poznańskiego.

Jak wygląda obecnie sytuacja w naszej gminie? W świetle statystyk poznańskiego PUP pracy nie ma 567 mieszkańców Swarzędza i swarzędzkich sołectw (w grudniu –538). W porównaniu do stycznia zeszłego roku to wzrost o ponad 90%.

Wśród osób bez pracy, większość stanowią kobiety (336), osób do 30 roku życia jest 126, a bezrobotnych swarzędzan powyżej 50 –tki –  129. Długotrwale bezrobotnych swarzędzan w grudniu było 151.  Liczba osób uprawnionych do pobierania zasiłku dla bezrobotnych, wynosi 156. Co ciekawe, zdecydowanie spadła liczba ofert pracy, które przedstawiono w styczniu swarzędzanom – to zaledwie 60 ofert (przed miesiącem prawie 160). Prace podjęło 31 osób.

Liczba bezrobotnych w gminie Swarzędz (wg PUP):

  • Styczeń 2020 – 299
  • Marzec 2020 – 302
  • Wrzesień 2020 – 516
  • Listopad 2020 – 525
  • Grudzień 2020– 538
  • Styczeń 2021 – 567

Swarzędz pożycza kasę na drogi

0

Dzięki emisji obligacji komunalnych samorządy pozyskują – w formie pożyczki – kapitał bezpośrednio na rynku i w sposób korzystniejszy niż tradycyjny kredyt bankowy, a środki uzyskane w ten sposób mogą wykorzystać m.in. na realizację inwestycji czy zadań, które nie znajdują pokrycia w innych źródłach finansowych. O tym, że nasza gmina zaciągnie niebawem – po raz kolejny – takie zobowiązania zdecydują podczas najbliższej sesji Rady Miejskiej samorządowcy. Jak czytamy w projekcie uchwały, który został przygotowany przez finansistów ratusza i trafił już do radnych, „gmina Swarzędz wyemituje 25.000 sztuk obligacji o wartości nominalnej 1000 zł każda, na łączną kwotę 25.000.000 zł”. Ich emisja miałaby nastąpić poprzez propozycję nabycia skierowaną do indywidualnych adresatów w liczbie mniejszej niż 150 osób. Jak się dowiedzieliśmy, jeśli radni zatwierdzą taką formę pożyczki przez miasto, rozpoczną się procedury wyboru banku, który zostanie agentem emisji. Obligacje miałyby zostać wyemitowane jeszcze w tym roku. Ich wykupienie przez gminę natomiast nastąpi w latach 2024-2032. Jak jednocześnie poinformował UMIG, pozyskane w ten sposób pieniądze pozwolą na realizację zadań inwestycyjnych oraz pokrycie deficytu budżetowego: – Środki uzyskane z emisji obligacji komunalnych zostaną przeznaczone na spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań finansowych oraz na sfinansowanie planowanego deficytu budżetowego, w szczególności na inwestycje z zakresu budowy dróg i infrastruktury komunalnej – czytamy w projekcie uchwały. Przypomnijmy, że Swarzędz w przeszłości dość często emitował już swoje papiery wartościowe. Pierwszy raz miało to miejsce w 2010 roku, a obligacje miały wówczas wartość 50 milionów złotych. Dzięki temu gmina była w stanie zrealizować zaplanowane wtedy inwestycje drogowe. Łącznie w latach 2010-2014 wyemitowano obligacje o wartości 62.300.000 zł, a w latach 2015-2018 Swarzędz „wypuścił” kolejne na kwotę 59 milionów złotych. W 2019 roku natomiast wyemitowano papiery wartościowe w łącznej kwocie 18,5 mln zł, a rok później w kwocie 22,6 mln zł. Te ostatnie gmina ma spłacać do 2030 r., czyli równocześnie z tymi, które najprawdopodobniej wyemituje niebawem. Pozyskane w ten sposób środki przeznaczono na ważne zadania, m.in. rozbudowę i modernizację infrastruktury drogowej oraz na spłatę zadłużenia. Spłata pierwszych wyemitowanych obligacji rozpoczęła się, jak w międzyczasie poinformowali nas finansiści UMiG, w roku 2014.

Odszedł spełniając marzenia

Tratwą po Piórexie

Aleksander Doba urodził się w Swarzędzu w 1946 roku. W rodzinnym mieście spędził 29 lat. To tutaj chodził do przedszkola, do Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Zamkowej, tutaj dorastał, mieszkając  w budynku przy ul. Kilińskiego, a jego ojciecpracowałw Zakładach Pierzarskim Piórex. Po latach, w 2015 roku, będąc  z wizytą w Swarzędzu  Aleksander Doba wspominał: Z wielkim wzruszeniem byłem w moim domu, na podwórku, gdzie wchodziłem przez portiernię. Na moich oczach ten zakład się rozbudowywał – opowiadał podróżnik, podkreślając, że to właśnie w tym miejscu rozpoczęła się jego przygoda z wodą: – Podczas budowyzakładu znajdował się w tym miejscu dół i wypłynęły wody podskórne, to wybudowałem tratwę i pływałem. Z czasem, ku mojemu niezadowoleniu, staw wysuszono. Jako młodzieniec zjeżdżałem też po poręczy w tym budynku– dodawał z szelmowskim  uśmiechem, wspominając dzieciństwo, spędzone w Swarzędzu.

Wpadłem w kajaki…

– Zamiłowanie do podróży zawdzięczam rodzicom, to oni rozbudzili we mnie chęć poznawania świata. Robiliśmy wycieczki po okolicy, poza miasto, nad Jezioro Swarzędzkie, a przecież za jeziorem znajduje się Aeroklub Poznański. Początkowo zafascynowało mnie więc latanie. Ukończyłem odpowiednie kursy, stając się szybownikiem i spadochroniarzem – wyjaśniał  przed 20 laty w wywiadzie dla Tygodnika Swarzędzkiego. Po przeprowadzce do Polic, jego wielką miłością stało się kajakarstwo.  – W wieku 34 lat  „wpadłem” w kajaki i to stała się pasją mojego życia – wyjaśniał. Zdobywał wiele tytułów mistrzowskich, ale szczególnie wciągnęły go samotne, dalekie wyprawy kajakiem. Pierwszą długodystansową przygodą była podróż kajakiem z Przemyśla do Świnoujścia. Aleksander Doba pokonał wówczas prawie 1200 km w 13 dni. Kilka lat później w ciągu 55 dni opłynął kajakiem zachodnią Europę, pokonując ponad 2700 km. W 1999 roku postawił sobie kolejny cel – opłynięcie całego Bałtyku. Marzenie to udało się zrealizować – W 80 dni pokonałem 4.200 km od Świnoujścia, poprzez Szwecją, Finlandię, Estonię, Litwę, Łotwę i kawałek Rosji – opowiadał nam podróżnik. W 2000 roku zrealizował kolejne wielkie marzenie – wyprawę kajakiem do Narwiku i pokonanie ponad 5000 km.

Pogromca Oceanu

Niewątpliwie najważniejszymi osiągnięciami Olka Doby było 3 – krotne pokonanie Atlantyku na pokładzie kajaka „OLO”, co nie udało się przed nim żadnemu podróżnikowi.

Pierwszy raz Aleksander Doba, mierzył się z Atlantykiem w 2011 r. Wówczas jako pierwszy człowiek samotnie przepłynął ocean kajakiem. Pan Aleksander pokonał wtedy „wielką wodę” w najwęższym miejscu – wiosłując z Dakaru w Afryce do Brazylii.  Potem dokonał jeszcze bardziej spektakularnego wyczynu – kończąc 141-dniową transatlantycką wyprawę kajakiem z Lizbony do Ameryki Północnej, czyli przepływając Atlantyk w jego najszerszym miejscu, pokonując łącznie ok. 9 tys. km.  Trzeci raz Atlantyk przepłynął w 2017 roku w 110 dni.

W 2015 roku zdobył prestiżowy tytuł „Podróżnika Roku” wg NationalGeographic, otrzymując pół milionów głosów z całego świata i bezapelacyjnie wygrywając Plebiscyt.

Najlepsze wywiozłem właśnie stąd

W 2015 roku swarzędzka Rada Miejska nadała mu tytuł „Honorowego Obywatela Swarzędza”, co Aleksander Doba przyjął z radością. Jestem bardzo dumny ze Swarzędza. To, co najlepsze wywiozłem właśnie stąd – podkreślał podczas uroczystej sesji. Był częstym gościem w naszym mieście (tu mieszka siostra Pana Olka), uczestniczył w wielu swarzędzkich uroczystościach i imprezach, spotkaniach, także ze swarzędzką młodzieżą i dziećmi, które uwielbiamy  barwne – i opowiadaną ze swadą – przygody sławnego podróżnika. Potrafił – jak mało, kto zainteresować swoich małych słuchaczy i wywołać uśmiech na ich twarzach. A wiadomo, dzieci szybko się nudzą. Z panem Olkiem nudy nigdy nie było.

Jestem ciekawy świata

Pan Aleksander, wulkan energii, nie za długo „usiedział” w domu. Od wielu miesięcy marzył o wyprawia na Kilimandżaro. Skąd taki pomysł? –  Byłem przez całe życie i jestem nadal ciekawy świata. Tą ciekawość początkowo rozbudzili we mnie rodzice. To jest moja główna przyczyna i siła poznawania różnych form turystyki. Były to: turystyka rowerowa, piesza nizinna i górska, żeglarstwo, szybownictwo, spadochroniarstwo. Kajaki jednak nie odwiodły mnie od innych form poznawania świata – podkreślał w rozmowie z Tygodnikiem Swarzędzkim  pod koniec stycznia. Słynny podróżnik przyznał, że trudno mu było oprzeć się perspektywie wejścia na jeden z najsłynniejszych szczytów na świecie, czyli Kilimandżaro.

 – Już sama nazwa tej najwyższej góry Afryki jest fascynująca…- wyjaśniał Olek Doba w ostatnim mailu do naszej redakcji. 

Umarł robiąc to, co kochał…

Czekaliśmy na fascynującą relację z wyprawy. Niestety. We wtorek, 23 lutego na profilu Aleksandra Doby w mediach społecznościowych pojawiła się druzgocąca informacja. Bliscy sławnego podróżnika, poinformowali, że pogromca Oceanów zmarł jak podróżnik, podczas wyprawy na Kilimandżaro w dniu 22 lutego. Jak wynika z pierwszych doniesień  74 – letni Aleksander Doba zasłabł chwilę po zdobyciu szczytu. Mimo akcji reanimacyjnej, nie udało się Go uratować. Prawdopodobnie sławny podróżnik zmarł na zawał serca.

Aleksandra Dobę poznaliśmy w 2001 roku. Mało znany jeszcze wówczas, skromny człowiek, z wieloma pasjami, który przyjechał do naszej redakcji z wiosłem, zrobił na nas ogromne wrażenie. Wulkan energii, zarażał optymizmem wszystkich dookoła. Marzył o wielkich wyprawach. I chyba ani my ani On, nie wierzyliśmy, że uda się je wszystkie zrealizować. A jednak. Olek Doba tego dokonał.

Odszedł wielki człowiek. Niezwykłej charyzmy, wielkiej pogody ducha i niewyczerpanych pokładów energii  oraz optymizmu. Przez całe życie realizował swoje marzenia, wszak  – jak mawiał – „najpierw trzeba mieć  marzenie, następnie plan, a potem tylko konsekwentnie go realizować”. I swoje ostatnie marzenie zrealizował, stając na szczycie Kilimandżaro. Umarł, robiąc to, co kocha, hołdując słowom, które często cytował: „lepiej żyć jeden dzień jak tygrys, niż sto lat jak owca”.

Żegnamy Go z ogromnym żalem i smutkiem w sercu.

Swarzedzki Olek Doba 2

Aleksander Doba nie żyje

O śmierci Aleksandra Doby poinformowała we wtorek w południe w mediach społecznościowych rodzina podróżnika. Pan Olek zmarł 22 lutego podczas wyprawy na Kilimandżaro. Było to kolejne wielkie marzenie 74 – letniego podróżnika, 3 – krotnego zdobywcy Atlantyku, Podróżnika Roku National Geographic, wielkiego pasjonata i Honorowego Obywatela Swarzędza. Aleksander Doba od dłuższego czasu planował wyprawę na Kilimandżaro. Tym razem bez swojego legendarnego kajaka „Olo”, którym jako pierwszy człowiek w historii samotnie, dzięki sile mięśni, trzykrotnie przepłynął Atlantyk. O wyprawie do Afryki opowiadał w rozmowie z nami, pod koniec stycznia. – Byłem przez całe życie i jestem nadal ciekawy świata. Tą ciekawość początkowo rozbudzili we mnie rodzice. To jest moja główna przyczyna i siła poznawania różnych form turystyki. Były to: turystyka rowerowa, piesza nizinna i górska, żeglarstwo, szybownictwo, spadochroniarstwo. Wreszcie turystyka kajakowa w różnych jej formach i odmianach. Kajaki jednak nie odwiodły mnie od innych form poznawania świata – podkreślał w rozmowie z nami podróżnik, podkreślając, że trudno mu było oprzeć się perspektywie wejścia na jeden z najsłynniejszych szczytów na świecie. – Kilimandżaro – już sama nazwa tej najwyższej góry Afryki jest fascynująca. To samotna góra powulkaniczna wyrastająca z sawann w pobliżu równika na wysokość niemal 6 km. W planowanej wyprawie jest wejście na szczyt góry i zejście do podnóża, safari w dwóch parkach narodowych: Tarangire i Ngoro Ngoro oraz odpoczynek na wyspie Zanzibar – dodawał Pan Olek. Pan Aleksander zmarł, spełniając swoje marzenia.

Był człowiekiem wielkiego formatu.Żegnamy Go z wielkim żalem i smutkiem w sercu.

Rodzinie: Żonie, Dzieciom, Wnukom i Siostrze składamy wyrazy głębokiego współczucia i kierujemy słowa otuchy w tych trudnych chwilach.

Redakcja Tygodnika Swarzędzkiego

To już koniec ZM GOAP?

0

Mieszkańcy Poznania niezadowoleni

ZM GOAP powstał w 2010 r., a od 2013 r., czyli od momentu wejścia w życie rewolucyjnej wówczas ustawy śmieciowej, do jego zadań należy gospodarka odpadami na terenie miejscowości wchodzących w skład związku. Tworzą go Poznań i 8 ościennych gmin, w tym także Swarzędz. Związek decyduje m.in. o tym, kto odbiera nasze odpady, a także ile płacimy za tę usługę. Teraz, jak informują poznańskie media, Poznań, czyli największy udziałowiec ZM GOAP, bierze pod uwagę jego opuszczenie. Powód? Jak wynika z przekazów prasowych, niezadowolenie mieszkańców Poznania z systemu śmieciowego. Skarżą się oni m.in. na niską jakość usług związanych z odbiorem śmieci oraz że płacą za gminy ościenne, które będąc w związku częściowo nie płacą tyle, ile powinny. Jako przykład podaje się dane z 2017 r. Wówczas np. mieszkańcy sąsiednich Pobiedzisk wpłacili do wspólnej kasy 3,8 mln zł, a ich obsługa kosztowała ponad 5 mln zł. Według Głosu Wielkopolskiego – który jako pierwszy poinformował o sprawie – poza naszą gminą i sąsiednim Czerwonakiem, gdzie koszty prawie się równoważą, wszystkie pozostałe miejscowości należące do ZM GOAP mają podobny bilans. Dodatkowo stolica Wielkopolski narzeka, że działając w ramach związku nie ma możliwości uszczelnienia systemu. Ale obecna kondycja finansowa ZM GOAP – w stosunku np. do tego, co było kilka lat temu – jest stabilna. A zdaniem władz Poznania sytuacja, w której związek nie notuje strat i zakończona została budowa spalarni, jest idealna na wyjście.

Gminy zaskoczone doniesieniami

Do sprawy w mediach społecznościowych odniósł się w międzyczasie prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak, który nie wykluczył takiej możliwości. Mało tego, uważa ją za bardzo realną: – Przyszłość Poznania w ZM GOAP zależy od radnych. Z tymi liczbami trudno jednak dyskutować, a naszym zadaniem jest dbanie o interesy poznanianek i poznaniaków. Wystąpienie z GOAP nie wyklucza jednak dalszej współpracy z naszymi dotychczasowymi partnerami na terenie aglomeracji i powiatu. Co więcej, umożliwi korzystanie z poznańskiej instalacji także gminom spoza związku – czytamy na Facebooku prezydenta Poznania. Co ewentualne wyjście Poznania z ZM GOAP oznaczałoby dla naszej gminy? Czy szukałaby ona nowego związku, czy może samodzielnie spróbowałaby zorganizować system śmieciowy? O skomentowanie tej sprawy poprosiliśmy władze Swarzędza, te jednak – przyjnajmniej na razie – nie chciały odnosić się do pojawiających się doniesień. Wiadomo jednak, że informacje na temat opuszczenia ZM GOAP przez Poznań były zaskoczeniem dla okolicznych gmin. Jak powiedział w środę Polskiej Agencji Prasowej zastępca burmistrza Obornik Piotr Woszczyk, o zamiarach władz Poznania dowiedział się z mediów. – To nie jest chyba właściwa droga informowania członków związku o swoich planach – wyjaśnił. – Ciekaw jestem, czy Poznań nie będzie miał pomysłu na modyfikacje innych związków. Uważam, że zasada solidaryzmu polega na tym, że jeżeli mamy związek, mamy w nim pewne plusy i minusy, to dyskutujemy, a nie ogłaszamy jakieś decyzje w prasie – powiedział.

ZM GOAP do likwidacji?

Jak jednocześnie wynika z prasowych doniesień, jeśli decyzja o opuszczeniu przez Poznań ZM GOAP zapadnie, to stolica Wielkopolski pozostanie w związku do końca bieżącego roku, bo procedura wyjścia wymaga wdrożenia odpowiednich przygotowań. Wówczas Poznań organizowałby gospodarkę śmieciową samodzielnie od stycznia 2022 r. Co jednak dalej z samym związkiem? W takiej sytuacji ZM GOAP prawdopodobnie ulegnie likwidacji, lub też będzie funkcjonował dalej, tyle że bez Poznania, który – przypomnijmy – przed dekadą był inicjatorem całego przedsięwzięcia, a który – jak wynika z pojawiających się informacji – produkuje obecnie ok. 3/4 odbieranych odpadów. Ewentualna decyzja Poznania o opuszczeniu związku ma – według jego władz – doprowadzić do ustabilizowania opłat za śmieci (ostatnie podwyżki miały miejsce w styczniu br.), a docelowo do ich zmniejszenia. Póki co, temat ma być wkrótce omawiany przez poznańskich radnych. A co w tej sytuacji zrobią władze naszej gminy?

Temat GOAPu będzie omawiany podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej. Prawdopodobnie dowiemy się wówczas jakie stanowisko w tej sprawie zajmą władze naszej Gminy.

GOAP 3

Kto otrzyma tytuł Zasłużonego dla naszej gminy?

Co roku Rada Miejska – podczas obchodów patrona Miasta i Gminy, św. Józefa – wyróżnia wybitnych mieszkańców tytułem „Zasłużonego dla miasta i gminy Swarzędz”. Podobnie jest i w tym roku. Do rąk rajców trafiły właśnie dwa projekty w sprawia nadania najbardziej prestiżowego tytułu  w naszym mieście dwóm szefom firm: Jackowi Wojciechowskiemu, prezesowi firmy Utal w Gruszczynie oraz Stanisławowi Łukowiakowi, prezesowi  spółki Piórex SA. Pod obrady rajców trafił także projekt w sprawie nadania „Honorowego Obywatelstwa” naszej gminy  poznaniakowi Ryszardowi Tomaszewskiemu, który od wielu lat jest redaktorem Swarzędzkiej Telewizji STK. Głosowanie nad projektami uchwał już na najbliższej, wtorkowej sesji RM.

Jacek Wojciechowski

Jacek Wojciechowski

Prezes gruszczyńskiej firmy UTAL – światowego lidera w produkcji tablic rejestracyjnych. Od wielu lat firma, której szefuje  aktywnie wspiera  organizacje pozarządowe z terenu naszej gminy, m.in. SPDST im. L.Grajka. Utal bierze udział  w licznych akcjach charytatywnych, m.in. licytując Złote Serduszka WOŚP, czy wspierając akcję Szlachetna Paczka.


Stanislaw Lukowiak

Stanisław Łukowiak

Prezes PIÓREX SA, znanej od wielu lat firmy pierzarskiej.  Mieszkaniec naszej gminy od 1965 roku. Wspiera wydarzenia kulturalno – oświatowe i charytatywne na terenie naszej gminy (m.in. Szlachetna Paczka, WOŚP, Biegi SZPOT, festyny). Pomaga najuboższym rodzinom oraz osobom pokrzywdzonym przez los.

.


Tomaszewski foto

Ryszard Tomaszewski

Inicjator powstania Swarzędzkiej Telewizji Kablowej, a potem – przez wiele lat – jej prezes i redaktor naczelny. Do dnia dzisiejszego współpracuje z Telewizją STK. Animator i twórca wielu programów telewizyjnych, w ostatnim czasie „Studia izolatka. Mieszkaniec Poznania.

Swarzędzkie wilki są chore?

0

Trzeci incydent

Niedawno informowaliśmy o sygnałach na temat aktywności swarzędzkiej watahy wilków w rejonie Garbów. Jak donosili nam wówczas okoliczni mieszkańcy, żyjące na granicy Swarzędza i Poznania zwierzęta zaczęły atakować miejscowe psy i koty. Zdarzył się także przypadek zagryzienia psa. – Nasze wilki zachowują się nienaturalnie. Nie oddalają się widząc człowieka, podchodzą bardzo blisko siedzib ludzkich w poszukiwaniu łatwej zdobyczy, chodzą koło posesji – twierdzą okoliczni mieszkańcy. Niedawno, jak pisze jedna  mieszkanek, doszło do kolejnego incydentu z udziałem tych zwierząt: – Wilki porwały nam  psa na wysokości pierwszych wierzb na drodze prowadzącej do lasu pomiędzy Łozinową, a Michałówką. Było słychać tylko oddalający się w stronę lasu pisk, a potem nastała cisza… – informuje w mediach społecznościowych mieszkanka Garbów, podkreślając, że zdarzenie miało miejsce 50 m od jej domu. To oficjalnie już trzecie takie zdarzenie w tej części gminy w ciągu ostatnich tygodni: – Mieszkam w Garbach od 7 lat i nigdy do tej pory wilki nie zachowywały się w ten sposób. Kiedy się tu wprowadziłam nie było wilków. Ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” zajmującego się monitorowaniem naszej watahy uzyskałam informacje, że wilki w nasz rejon najprawdopodobniej przyszły z Puszczy Zielonka i nie jest to dla nich zbyt fortunne miejsce do bytowania, niestety nie da się ich przesiedlić, gdyż populacja wilka rozrosła się na tyle, że nie ma gdzie – informuje dalej nasza Czytelniczka.

Ludzie się boją, wilki nie

W sprawę, jak już informowaliśmy, zaangażowała się w międzyczasie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu, która rozmieściła w okolicy trzy fotopułapki. Urządzenia rejestrujące mają dać odpowiedź co do nietypowej aktywności tych zwierząt i tym samym ocenić skalę zagrożenia. – Dowiedziałam się od urzędników RDOŚ i Stowarzyszenia, że nasze wilki najprawdopodobniej uległy habituacji, czyli ich zachowania nie są standardowe, gdyż nie odczuwają one już takiego strachu przed ludźmi jak powinny. Nie ukrywam, że boję się nie tylko o moje zwierzęta, ale najbardziej boję się o dzieci – wyjaśnia na Facebooku sołectwa Garby jedna z mieszkanek. O tym, że wilki nie odczuwają lęku przed człowiekiem mówią także inni mieszkańcy, którzy spotkali te zwierzęta: – Dziś odbyłem najbliższe historycznie (odległość około 15 m) spotkanie z całkiem dużym wilkiem. Lokalizacja: początek Strumykowej – wilk biegał u mnie za płotem… – pisze inny mieszkaniec Garbów.

RDOŚ: Wilki mogą być chore

Jak z kolei wyjaśnia w rozmowie z „TS” Jacek Przygocki, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu, takie zachowania rzeczywiście nie są typowe dla wilka: – Sprawa robi się coraz poważniejsza. Pierwszy atak na psa w tym rejonie uznaliśmy za nieszczęśliwy incydent, licząc że sytuacja się uspokoi. Jednak docierają do nas informacje o kolejnych tego typu zdarzeniach, tak jak w pobliskim Szczepankowie, gdzie wilk wdarł się na posesję i zranił psa. Jesteśmy w tej sprawie w stałym kontakcie ze Stowarzyszeniem dla Natury „Wilk”. Bardzo możliwe, że te wilki są chore, co może wpływać na ich reakcje i zachowanie – mówi przedstawiciel RDOŚ, nie wykluczając także podjęcia poważniejszych kroków wobec tych zwierząt: – Wilki znajdują się pod ścisłą ochroną, tzn. że nie tylko nie można na nie polować, ale i odstraszać, czy przesiedlać. Tylko w wyjątkowych przypadkach możemy wydać zgodę na takie działania. Z taką inicjatywą muszą jednak wystąpić do nas władze miejscowości, na terenie której występują te zwierzęta i stanowią realne zagrożenie – wyjaśnia.

Ratusz: Trwają analizy

Czy nasza gmina bierze pod uwagę podjęcie takich kroków? Jak się dowiedzieliśmy, na razie trwają dokładne analizy materiału dowodowego w tej sprawie: – Aby podjąć decyzję o wystąpieniu o zgodę na przepłoszenie czy nawet odstrzał tych zwierząt musimy zgromadzić odpowiednie dowody i dysponować mocnym uzasadnieniem, świadczącym o tym, że wilk stanowi zagrożenie. Taka decyzja musi zostać też poprzedzona konsultacjami ze specjalistami. Na razie dokładnie analizujemy spływające do nas informacje. Jeżeli będą one jednoznacznie wskazywały na konieczność odłowienia lub przepłoszenia tych zwierząt, to nie wykluczam, że o to wystąpimy. Odstrzelenie to ostateczność, i nie bierzemy jej pod uwagę, bo wilki są pod ochroną, jednak w momencie, kiedy bezpieczeństwo naszych mieszkańców będzie zagrożone, to i taką opcje – być może – trzeba będzie rozważyć. – mówi wiceburmistrz Swarzędza, Grzegorz Taterka.

Odnotujmy jednocześnie, że 3 marca, z inicjatywy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu, odbędzie się spotkanie online z dr hab. Sabiną Pierużek-Nowak – prezesem Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. Podczas spotkania będzie można zapoznać się z aktualnymi informacjami na temat swarzędzkich wilków, dowiedzieć się jak odróżnić zachowania naturalne i nienaturalne tych zwierząt, a także o tym jak postępować w sytuacjach konfliktowych. Więcej informacji na poznan.rdos.gov.pl.

wilki plakat

Kórnicka i Średzka do remontu

0

Do rąk radnych, przygotowujących się do przyszłotygodniowej sesji Rady Miejskiej trafił m.in. projekt uchwały, na podstawie którego gmina będzie mogła przekazać powiatowi poznańskiemu 1 mln zł dotacji na wykonanie remontu dwóch miejskich odcinków drogi powiatowej o łącznej długości ok. 1 km, przebiegającej przez ul. Średzką i Kórnicką. Inwestycja – jak dowiedzieliśmy się w ratuszu – ma polegać m.in. na wymianie nawierzchni jezdni i regulacji studzienek ulicznych. Prace miałaby objąć mocno wyeksploatowany odcinek trasy od ronda przy ul. Polnej i Średzkiej do skrzyżowania Średzkiej z ul. Kórnicką i dalej odcinek ul. Kórnickiej aż do skrzyżowania z ul. Graniczną. – Inwestorem przedsięwzięcia jest powiat poznański. Zarząd Dróg Powiatowych w roku 2017 zlecił i sfinansował opracowanie dokumentacji projektowej, która od roku 2018 jako gotowa oczekuje sfinalizowania. Planuje się zrealizować całą inwestycję w roku 2021 – czytamy w projekcie przygotowanej uchwały. – Gmina Swarzędz (…) wystąpiła do przyszłego inwestora z propozycją partycypacji w kosztach, deklarując pomoc na poziomie 50% poniesionych kosztów. W odpowiedzi wicestarosta zwrócił się z prośbą o podjęcie stosownej w sprawie uchwały – informuje dalej ratusz. Jeśli radni zatwierdzą przekazanie tych pieniędzy powiatowi, Zarząd Dróg Powiatowych będzie mógł przystąpić do ogłoszenia przetargu na wykonawcę inwestycji. Niewykluczone zatem, że prace drogowe rozpoczną się jeszcze wiosną.

W sobotę zbierają odpady problemowe

MPSZOK przyjmuje wyłącznie następujące selektywnie zbierane odpady komunalne:

  • Zużyte urządzenia elektryczne i elektroniczne pochodzące z gospodarstw domowych;
  • Zużyte baterie i akumulatory;
  • Farby i rozpuszczalniki oraz opakowania po nich;
  • Świetlówki, żarówki;
  • Przeterminowane leki;
  • Termometry;
  • Chemikalia, środki ochrony roślin;
  • Kwasy, alkalia, odczynniki fotograficzne, detergenty;
  • Odpady wytworzone podczas iniekcji domowych (zużyte igły, strzykawki);

Harmonogram postoju: http://swarzedz.pl/fileadmin/Pliki_info/Pliki_info_2021/g-Harmonogram_postoju_MPSZOK_Gmina_Swarzedz.pdf