W miniony piątek strażacy z OSP Kobylnica – kilka minut po godzinie 11:00 – zostali wezwani do otwarcia mieszkania na terenie Kobylnicy. – Po dotarciu na miejsce strażacy ustalili, że w jednym z pokoi leży starsza osoba, z którą nie ma kontaktu. Natychmiast podjęto decyzję o siłowym wejściu do budynku. Po sforsowaniu drzwi strażacy dotarli do nieprzytomnej osoby poszkodowanej i natychmiast przystąpili do działań medycznych oraz wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego – informuje Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica. Po przybyciu na miejsce ratowników, osoba poszkodowana została przekazana zespołowi medycznemu i przetransportowana do szpitala.
Swarzędz świeci na ledowo
Miasto sukcesywnie modernizuje oświetlenie uliczne. Po ubiegłorocznej wymianie 60 lamp m.in. na ul. Planetarnej w Swarzędzu i Zalasewie, w tym roku „ledówki” pojawiły się na kolejnych, ważnych ciągach komunikacyjnych. Jak bowiem poinformowało miasto, na finiszu znajdują się prace związane z wymianą 751 opraw lamp. To – jak dotąd – największe tego typu przedsięwzięcie w naszej gminie. Nowe oświetlenie zostało zamontowane m.in. na ul. Armii Poznań, Prusa, Granicznej, Geremka, Kutrzeby, Kirkora, Łąkowej, na Placu Niezłomnych, na ul. Słowackiego (wraz z z ulicami osiedlowymi), Warzywnej, Płócienniczej, Garbarskiej, Garncarskiej, Ciesielskiej, Szewskiej, Kuśnierskiej, Sukienniczej, czy na osiedlach na Nowej Wsi: – Celem przedsięwzięcia jest modernizacja oświetlenia ulicznego tak, by obniżyć jego energochłonność. Inwestycja będzie miała też bezpośredni wpływ na poprawę bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego oraz ograniczenie kosztów energii. Zakres rzeczowy obejmuje wymianę starych opraw sodowych o mocy 100-150W na nowe oprawy typu LED, wyposażone w moduł pozwalający na indywidualne sterowanie za pomocą dedykowanej aplikacji. Nowoczesne oprawy cechują się wysoką wydajnością strumienia światła, co w praktyce oznacza możliwość uzyskania światła wysokiej jakości przy niższych kosztach zużycia energii – poinformował w międzyczasie swarzędzki ratusz. Koszt tej inwestycji wyniósł ok. 740 tys. zł, z czego nieco ponad 590 tys. zł miasto otrzymało na ten cel z rządowego programu „Rozświetlamy Polskę”. Wykonawcą przedsięwzięcia jest natomiast LUG Services Sp. z o.o. z Zielonej Góry.

Wspomóż czworonogi ze Schroniska!
Potrzebne są: każda ilość karmy suchej i mokrej dla psów i kotów, ale dobrej jakości, ręczniki papierowe, podkłady chłonne jednorazowe, żwirek dla kotów – gazety, które służą jako wyściółka pomieszczeń dla szczeniąt, materiały – wyprane, niepotrzebne ręczniki, pościele, koce, wytrzymałe zabawki – gumowe pełne psie piłki, gry umysłowe, dla kotów: nowe drapaki, miękkie legowiska, kocie domki. Dary rzeczowe można składać na parterze w budynku ratusza, w budynku przy ul. Św. Marcina 1 oraz w holu szkół podstawowych do dnia 13 grudnia 2024 r. Mile widziane są również wpłaty finansowe, które mogą być dokonywane bezpośrednio na konto Schroniska: Stowarzyszenie Przyjaciół Schroniska dla Zwierząt w Skałowie, nazwa banku: Santander Bank Polska S.A. Numer konta: 98 1090 1450 0000 0001 3127 8097. Tytuł wpłaty: Pomoc dla Schroniska.
Swarzędzki Sztab WOŚP czeka na darczyńców
W niedzielę, 26 stycznia przyszłego roku odbędzie się kolejny, 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Swarzędz, jak co roku, przyłączył się do wsparcia tej szlachetnej idei. Na ulice gminy wyjdą kwestujący wolontariusze, w hali sportowej SCSiR odbędą się występy artystyczne, loteria fantowa i licytacje. Jeśli chcielibyście się włączyć i wesprzeć 33. Finał WOŚP, zachęcamy do przekazania lokalnemu sztabowi przedmiotów lub voucherów na usługi, które zostaną później zlicytowane – czy to poprzez Allegro, czy też stacjonarnie w trakcie 33. Finału. Kontakt: 61 6510219, mail: biuro@ok-swarzedz.pl.
Swarzędz: dekada burmistrza Mariana Szkudlarka
4 grudnia 2014 r. Marian Szkudlarek został po raz pierwszy zaprzysiężony na urząd burmistrza miasta i gminy Swarzędz. Dziś mija 10 lat odkąd nieprzerwanie rządzi gminą, sprawując – od kilku miesięcy – swoją trzecią kadencję w roli gospodarza gminy. To zatem dobry czas na pewne refleksje i podsumowania: jak zmienił się Swarzędz w tym czasie, jakie decyzje były dla burmistrza najtrudniejsze w tym okresie? Czy jakiejś żałuje? I wreszcie – czego możemy się spodziewać podczas jego ostatniej kadencji na burmistrzowskim fotelu?
Mija właśnie 10 lat odkąd sprawuje Pan urząd burmistrza Swarzędza. Co dla Pana było w ciągu tej dekady największym wyzwaniem?
Wydaje mi się, że największym wyzwaniem w tych latach było to, co zdarzyło się w poprzedniej kadencji. 4 marca 2020 r. ogłoszono stan epidemii na terenie całego kraju, a na to tak naprawdę nikt nie był przygotowany: ani państwo, ani samorządy, ani mieszkańcy. Trzeba było podejmować wiele decyzji, nie mając do tego odpowiednich przepisów. Dotyczyło to np. kwestii zamykania szkół, posyłania dzieci do przedszkoli, funkcjonowania urzędu, itd. Stawałem wówczas przed dylematami, bo musiałem chronić urzędników, a jednocześnie udzielać pomocy mieszkańcom. Komunikaty które wówczas wychodziły z rządu nie nadążały za rzeczywistością. W efekcie decyzje musieliśmy podejmować w oparciu o własne doświadczenia, obserwacje i z ogromnym wyczuciem. Zdecydowanie, to był dla mnie najtrudniejszy moment, bo musiałem wziąć odpowiedzialność za mieszkańców, za to co się zdarzy i jak gmina będzie na to przygotowana, przy jednoczesnym zachowaniu jej funkcjonowania.
A czy jest jakaś kwestia, co do której cały czas ma Pan wątpliwości i dzisiaj podjąłby inną decyzję w tej sprawie?
To trudne pytanie. Być może dziś – w pojedynczych przypadkach – podjąłbym inne decyzje personalne, wiedząc że dane osoby nie spełniły oczekiwań. Być może można było wybrać lepiej jeśli chodzi o dobór niektórych współpracowników. Nie chciałbym jednak wchodzić w szczegóły.
10 lat to szmat czasu. Jak gmina zmieniła się w tym czasie pod kątem ludnościowym i budżetowym?
Wiele gmin w promieniu 50-70 km się wyludnia, Swarzędz tymczasem notuje stały przyrost mieszkańców. To powoduje, że jako populacja nie starzejemy się w takim tempie. Ale to też stwarza ogromne wyzwania związane ze żłobkami, przedszkolami i szkołami, ale też z infrastrukturą w rejonach, gdzie ci ludzie się osiedlają. Ale i budżet – w stosunku do tego sprzed 10 lat, gdy obejmowałem urząd – jest trzykrotnie większy. Wówczas było to 170 mln zł, dziś jest to pół miliarda zł. Zmienia się jednak struktura tych wydatków, gdzie np. koszty oświaty wynoszą 50% budżetu, rosną koszty związane z funkcjonowaniem komunikacji, na wysokim poziomie jest też pomoc społeczna, natomiast spadają środki, jakie mamy do dyspozycji na inwestycje. Na początku pierwszej kadencji wynosiły one 25% budżetu, dziś to raptem 15%. I to jest bardzo niepokojące, choć samo zadłużenie gminy jest pod kontrolą, ponieważ nie przekracza 40% bieżących dochodów. Dość powiedzieć, że w ciągu 10 lat zrealizowaliśmy inwestycje na łączną kwotę 640 mln zł, z czego 170 mln wyniosło pozyskane dofinansowanie. W tym czasie w gminie – w ramach „Puszczy Zielonki” – przybyło 65 km kanalizacji na łączną kwotę 130 mln zł.
No właśnie. Z jakimi bolączkami boryka się w tej chwili gmina i czy ma Pan jakąś receptę na ten problem?
Ogólnie pojęte problemy komunikacyjne są nadal najważniejsze. Ruch samochodowy cały czas narasta w związku z rozwijającą się gminą, ale i infrastruktura drogowa jest sukcesywnie rozwijana. Przez 10 lat wybudowaliśmy ok. 37 km dróg – nowych, jak np. ul. Polska, czy gruntowych jak ul. Grudzińskiego, Katarzyńska w Gruszczynie lub zmodernizowanych od podstaw jak np. Transportowa w Zalasewie, która dziś ma zupełnie inny standard niż kiedyś. W tym aspekcie mamy oczywiście wiele do zrobienia, ale wkrótce też wiele się w tej sprawie zadzieje.
No właśnie. Mieszkańcy cały czas czekają na tunel w ul. Tabaki i obwodnicę gminy…
Realizacja tych inwestycji – i tego jestem pewien – będzie miała miejsce w ciągu dwóch najbliższych lat. Od dwóch lat dysponujemy dokumentacją na obwodnicę Swarzędza i jako UMiG zainwestowaliśmy w ten temat ponad 10,5 mln zł: na wspomnianą dokumentację, wykup potrzebnych gruntów i budowę ronda w ul. Średzkiej. Jesteśmy w tej chwili na etapie składania wniosku o dofinansowanie tego przedsięwzięcia 20 mln zł z Funduszu Dróg Samorządowych. Jeśli je otrzymamy, to inwestycja ma szansę rozpocząć się w przyszłym roku. Będzie to ogromne zadanie drogowe, szacowane na ok. 38 mln zł., realizowane wspólnie ze Starostwem. Jeśli natomiast chodzi o tunel w ul. Tabaki – dokumentacja jest na ukończeniu, zdobywamy ostatnie pozwolenia. O ile jednak część inwestycji będzie ubiegała się o 15-18 mln zł dofinansowania unijnego związanego z gospodarką niskoemisyjną, o tyle w realizacji całego zadania nie mamy partnerów zewnętrznych, jak np. było to w przypadku budowy tunelu w Kobylnicy. A koszty całościowe będą zbliżone – 50-60 mln zł. Będziemy zatem musieli sfinansować tę inwestycję samodzielnie. Ale jesteśmy ją w stanie wykonać z dwóch budżetów.
Wspomniał Pan, że dokumentacja dotycząca tunelu w ul. Tabaki znajduje się na ukończeniu, tymczasem projekt przygotowywany jest już od ponad 4 lat…
Jest on po prostu bardzo skomplikowany technicznie. Miejsce lokalizacji tunelu znajduje się pod rozjazdami kolejowymi i wszystkie odstępstwa i zabezpieczenia musimy uzgadniać z Warszawą, czyli ze wszystkimi spółkami kolejowymi. Pochłonęło to sporo czasu. Szeregu uzgodnień wymagała też budowa dwóch rond związanych z tą inwestycją – przy ul. Tabaki i ul. Tysiąclecia, ale w przeciągu trzech miesięcy powinniśmy dysponować już kompletną dokumentacją dotyczącą tego zadania i rozpocząć ubieganie się o dofinansowanie. Warto dodać, że zarówno tunel w ul. Tabaki, jak i obwodnica Swarzędza to zadania należące do „dziesiątki” najważniejszych inwestycji danej kadencji, które muszę zrealizować. Jeśli z tych 10 uda się wykonać 7, to jest to dobry wynik.
Co zatem jeszcze znajdowało się lub znajduje w owej „dziesiątce” flagowych inwestycji?
W poprzedniej kadencji realizowaliśmy ośrodek dla osób niepełnosprawnych, tunel w Kobylnicy, szkołę w Wierzonce, ul. Polską w Zalasewie, czy ul. Katarzyńską w Gruszczynie. Z kolei w 2018 r. – i tu nawiązuję do ogólnie pojętej komunikacji – uruchomiona została Poznańska Kolej Metropolitalna, wybudowaliśmy trzy węzły przesiadkowe, w ciągu ostatniej dekady zakupiliśmy 27 nowoczesnych autobusów, czy wprowadziliśmy darmową dla wielu grup społecznych komunikację autobusową, która w tej chwili w naszej gminie jest darmowa w przeszło 80%. Komunikacja autobusowa zresztą to osobny, duży temat, bo w ciągu 10 lat wydaliśmy na jej funkcjonowanie ok. 160 mln zł. Rocznie natomiast dopłacamy do jej funkcjonowania ok. 20 mln zł i te kwoty z roku na rok są coraz wyższe. W tej kadencji natomiast w hierarchii zadań bardzo wysoko jest np. Centrum Aktywności Seniora, czy przebudowa ul. Cieszkowskiego, której projekt powinien być gotowy w przyszłym roku.
Do końca obecnej kadencji samorządu pozostało co prawda kilka lat, ale musimy zapytać, w końcu to Pana ostatnia kadencja. Ma Pan jakieś szczególne oczekiwania co do tego czasu? Chciałby Pan jeszcze coś zmienić w gminie, zrealizować jakiś ciekawy pomysł na finiszu burmistrzowskiej kariery?
Jest kilka takich spraw. Na pewno chcę mieć zbudowany wspomniany tunel w ul. Tabaki, nawet kosztem planowanej rewitalizacji Rynku, a także pierwszy odcinek obwodnicy. Nacisk będzie też kładziony na wybudowanie Centrum Aktywności Seniora przy ul. Poznańskiej, które jest bardzo potrzebne naszym seniorom, ważna będzie także budowa 12-hektarowego parku miejskiego w miejscu dawnego składowiska odpadów. Myślę, że taka inwestycja zostanie dobrze przyjęta przez mieszkańców. Chciałbym też, żeby do końca tej kadencji powstała dokumentacja związana z przedłużeniem tramwaju do Swarzędza. Od półtora roku zabiegam także o to, żeby skansen pszczelarski wrócił do naszej gminy. Sytuacja prawna jest tutaj co prawda bardzo skomplikowana, ale jestem dobrej myśli. Innym ważnym dla wielu mieszkańców tematem jest ścieżka spacerowo – rowerowa nad jeziorem wzdłuż ul. Strzeleckiej. Dziś mogę powiedzieć, że będzie ona budowana w dwóch etapach i jest wielce prawdopodobne, że oba podczas tej kadencji uda się zrealizować.
W czasie tych minionych lat nie brakowało pomysłów budzących spore emocje wśród mieszkańców – choćby Wyspa Wież na Ligowcu, czy budowa kąpieliska nad Jeziorem Swarzędzkim. Sprawy te nieco przycichły, zatem pytanie – czy nadal są aktualne? Uda się to wszystko zrealizować?
Cały czas, wspólnie z UAM opracowujemy projekt budowy kąpieliska, jesteśmy w tej chwili na etapie uzyskiwania decyzji środowiskowej, niestety jest to bardzo żmudna i czasochłonna procedura. Jednocześnie rozważamy – przejściowo – wybudowanie strefy rekreacyjnej nie na jeziorze, ale na jego brzegu. Niestety, także tutaj jest kłopot, ponieważ nie dysponujemy terenem na ten cel. Musielibyśmy poświęcić jedno z boisk przy pływalni, a takich obiektów nam brakuje biorąc pod uwagę liczbę klubów i trenujących w nich dzieci, czy piłkarzy. Wyspa Wież na Ligowcu natomiast nie wchodzi w grę. Temat ten „umarł” w momencie, w którym przeprowadziliśmy konsultacje społeczne. Projekt ten był po prostu społecznie nieakceptowalny.
Co przyniesie Pana zdaniem rok 2025? To będzie dobry rok dla Swarzędza? Wszakże nie jest tajemnicą, że czasy są trudne…
Czasy nigdy nie były łatwe i nigdy nie było łatwo podejmować decyzji. Jest wiele gmin, które ze względów finansowych nie realizuje inwestycji. My nadal, na wysokim poziomie, wykonujemy to, czego oczekują mieszkańcy. A przyszły rok będzie czasem, w którym rozpocznie się realizacja kilku dużych przedsięwzięć komunikacyjnych, o których wspominałem wcześniej.
Czego życzyłby Pan zatem mieszkańcom w kolejnym roku?
Przede wszystkim satysfakcji z tego, że – niektórzy od początku, inni od niedawna – wybrali gminę Swarzędz na miejsce do życia, pracy, nauki. I zadowolenia z tego wszystkiego, co – mimo trudności – staramy się realizować. Liczę oczywiście na dalszą dobrą współpracę z radnymi, sołtysami i mieszkańcami, bo często podsuwają ciekawe pomysły, rozwiązania, nad którymi można dyskutować. Życzę też nam wszystkim, by to co dzieje się za naszą wschodnią granicą jak najszybciej się zakończyło.
Dziękujemy za rozmowę.


Zabójstwo w Gortatowie: Adam R. poczytalny!
Od tragicznych wydarzeń w Gortatowie, które wstrząsnęły opinią publiczną w całej Polsce minie za chwilę pół roku. Mieszkająca w Gortatowie 39-letnia pani Natalia zaginęła w nocy z 14 na 15 czerwca. Po kilkudniowej akcji poszukiwawczej, w kompleksie leśnym nad Jeziorem Kowalskim, 10 km od domu odnaleziono ciało zaginionej kobiety, które nosiło ślady duszenia. Tego samego dnia policja zatrzymała też męża 39-latki. Co istotne, mąż – jak się okazało – mógł mieć motyw, bo pani Natalia chciała się z nim rozwieść i od pewnego czasu spotykała się z nowym partnerem. Śledczy dysponowali też nagraniami monitoringu, z których wynikało, że mężczyzna feralnej nocy, kiedy zaginęła jego żona wyjechał z domu autem i udał się w okolice Barcinka, choć wcześniej deklarował, że całą noc pozostawał w domu. Sekcja zwłok kobiety (która odbyła się 20 czerwca) wykazała, że przyczyną śmierci 39-latki było uduszenie. Tego samego dnia mąż 39-latki, Adam R. został przewieziony do prokuratury na przesłuchanie, podczas którego przyznał się do zabicia żony. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. – Z relacji podejrzanego wynika, że w feralny piątek doszło do ostrej wymiany zdań między małżonkami, Adam R. najpierw uderzył swoją żonę, po czym udusił – wyjaśniał nam wówczas przedstawiciel Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. 60-latek trafił na trzy miesiące do aresztu.
20 września prokuratura wystąpiła z wnioskiem do sądu o przedłużenie tymczasowego aresztowania wobec Adama R. o kolejne trzy miesiące, czyli do grudnia br. Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura nadal nie sporządziła aktu oskarżenia wobec 60-latka, podejrzanego o zamordowanie mieszkanki Gortatowa. – W sprawie zabójstwa 39-letniej mieszkanki Gortatowa toczy się cały czas postępowanie. Gromadzone i analizowane są dowody i ślady zebrane na miejscu zbrodni. Wszystko wskazuje na to, że w połowie stycznia zostanie zakończone śledztwo i skierowany zostanie akt oskarżenia wobec 60-letniego Adama R., męża pani Natalii – wyjaśnia prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Jak się jednocześnie dowiedzieliśmy, prokuratura dysponuje już też bardzo ważną – istotną w śledztwie – opinią biegłego z zakresu psychiatrii. – Czekaliśmy na nią dłuższy czas. Opinia biegłego jest jednoznaczna. Adam R. w chwili dokonywania zbrodni był poczytalny – podkreśla rzecznik poznańskiej prokuratury. 60-latkowi grozi dożywocie.

Swarzędzka kwiaciarnia „Kwiaty u Beaty” ma 40 lat!
Znana i ceniona, a przede wszystkim najstarsza na swarzędzkiej mapie handlowej kwiaciarnia świętuje właśnie swoje 40. urodziny. Placówka już na dobre wkomponowała się w koloryt naszego miasta. Powstała 1 grudnia 1984 r., założona przez Beatę i Jana Wydymus przy ul. Cieszkowskiego 9A. Kwiaciarnia na początku swojego istnienia liczyła niecałe 32m2. Jednak w kolejnych latach budynek był kilkukrotnie przebudowywany, aż wreszcie w 2013 r. został zburzony i wybudowany od nowa, już jako obiekt piętrowy. Na czas budowy, kwiaciarnia mieściła się w sąsiednim, wynajętym lokalu. Dzisiaj Pani Beaty i Pana Jana już nie ma wśród nas. Kwiaciarnia jednak – dzieło ich życia – pozostała. Prowadzą ją dzieci pp. Wydymus: Marta i Szymon. Ponad połowa dziesięcioosobowej załogi pracuje w kwiaciarni od początku swojej kariery zawodowej. I to tutaj, pod czujnym okiem Pani Beaty zgłębiała tajniki sztuki florystycznej. – Rekordzistką jest Pani Marlena, która we wrześniu 1989 r. przyszła do Kwiaciarni na praktyczną naukę zawodu… I pracuje tutaj do dzisiaj – podkreśla w rozmowie z „TS” Szymon Wydymus. Przez 40 lat kwiaciarnia w centrum miasta zaskarbiła sobie sympatię licznej rzeszy klientów. I to nie tylko swarzędzan. – Co nas bardzo cieszy, odwiedzają nas także mieszkańcy gmin ościennych – dodaje z dumą Pan Szymon. 40 lat „wystarczyło”, aby w świadomości swarzędzan hasło „kwiaty”, nasuwało od razu naturalne skojarzenie – „u Beaty”. Dołączamy do licznych życzeń jubileuszowych!


Swarzędzanie wytańczyli tytuł II wicemistrzów Polski!
Magdalena i Krzysztof Bielewicz, taneczne małżeństwo ze Swarzędza, które rokrocznie jest powoływane do Kadry Okręgu Wielkopolskiego, kończy bieżący rok z kolejnymi sukcesami. Podobnie jak przed rokiem, para zdobyła trzecie miejsce i tytuł drugich wicemistrzów Polski Polskiego Towarzystwa Tanecznego w 10 tańcach podczas turnieju rozgrywanego 30 listopada w Oleśnicy. Ale to nie jedyna zdobycz medalowa mijającego roku. Pani Magdalena i Pan Krzysztof – powołani do Kadry Okręgu Wielkopolskiego na sezon 2024/2025 – wywalczyli także tytuły: wicemistrzów Okręgu Wielkopolskiego PTT – zarówno w stylu standardowym, jak i latynoamerykańskim, mistrzów Okręgu Łódzkiego w stylu latynoamerykańskim i wicemistrzów w stylu standardowym oraz wicemistrzów Okręgu Śląskiego w stylu latynoamerykańskim i drugich wicemistrzów (trzecie miejsce) Okręgu Śląskiego w stylu standardowym. Co więcej, pula medalowa może się jeszcze powiększyć, bo przed parą grudniowy Turniej o Puchar prof. Mariana Wieczystego w Krakowie oraz Wielkopolan Cup w podpoznańskim Przeźmierowie. Trzymamy kciuki!

Fatalne powietrze w gminie!
Od wielu tygodni praktycznie w każdej części miasta oraz w niektórych sołectwach odnotowywane jest wielokrotne przekroczenie dopuszczalnych norm smogu. Najgorsze powietrze – jak pokazują średniodobowe pomiary wykonywane przez swarzędzkie czujniki – diagnozowane jest przy ul. Słowackiego w Swarzędzu, gdzie dopuszczalne, a nawet alarmowe stężenia pyłów zawieszonych PM10 oraz PM2,5 przekraczane są nawet o ponad 600 procent (pomiarów dokonuje się w mikrogramach na m3). Niepokojące, wysokie wartości stwierdza się również w rejonie ul. Traugutta, przy ul. Strzeleckiej, Staniewskiego, Zamkowej, czy przy ul. Darniowej w Gortatowie, czyli przede wszystkim w rejonach niskiej zabudowy. Ale takich odczytów, jak te, które pokazały czujniki w ostatnich dniach, tej jesieni jeszcze nie odnotowywano.
Powietrze ekstremalnie złe
Dla przykładu – w poniedziałkowe popołudnie urządzenia pomiarowe znajdujące się np. na ul. Słowackiego poinformowały o dobowym przekroczeniu dopuszczalnych norm PM2,5 o ponad 600% i PM10 o blisko 300%, na ul. Traugutta z kolei wartości te oscylowały wokół 500% dla PM2,5 i ponad 200% dla PM10, na ul. Staniewskiego czujniki pokazały przekroczenie norm – odpowiednio – o ponad 250 i 210%, w rejonie ul. Kórnickiej z kolei o blisko 300 i ponad 120%, natomiast przy ul. Zamkowej o ponad 200 i blisko 150%. Podobne wartości odnotowywane są także w sołectwach, m.in. w Gortatowie przy ul. Darniowej, w Bogucinie przy ul. Wrzosowej, w Rabowicach przy ul. Bukowej, w Sarbinowie przy ul. Chmielnej, czy w Paczkowie przy ul. Sokolnickiej. To – według statystyk pomiarów – klasa „ekstremalna” jakości powietrza i po prostu powietrze szkodliwe. W pozostałych lokalizacjach tzw. index jakości powietrza określono jako „średni”, choć to także oznacza, że dopuszczalne wartości pyłów zostały w tych miejscach przekroczone.
Strażnicy na tropie „kopciuchów”
Główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza jest tzw. „niska emisja”, czyli spaliny pochodzące z kotłów i pieców na paliwa stałe w gospodarstwach domowych. Sytuację dodatkowo pogarsza spalanie złej jakości węgla w urządzeniach nie spełniających żadnych norm emisji spalin. Od 1 stycznia tego roku korzystanie z pieca o najniższej klasie, czyli tzw. kopciucha – według uchwały Sejmiku Województwa Wielkopolskiego – jest zabronione i może być karane. Dlatego też od początku roku strażnicy miejscy prowadzą kontrole posesji, żeby sprawdzić czy ich właściciele dopełnili obowiązku związanego z wymianą pieca. W tym okresie „pod lupę” municypalni wzięli już ponad pół tysiąca nieruchomości. Efekt? 125 wciąż czynnych kotłów pozaklasowych (tzw. kopciuchów). Tymczasem według danych podawanych przez Swarzędzką Inicjatywę Antysmogową SMOG STOP, w naszej gminie wciąż może działać jeszcze ok. 900 tego typu urządzeń. – Kontrole będą trwały do skutku. Niech nikt się nie łudzi, że jemu się uda – zapowiada Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej Straży Miejskiej. Przypomnijmy, że mandat w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości wynosi 500 zł, natomiast jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu, grzywna może wynieść nawet 5 tys. zł.
Tragedia na swarzędzkim osiedlu
26 listopada strażacy z OSP Swarzędz oraz JRG-3 zostali zadysponowani na os. Kościuszkowców. – Istniało podejrzenie, że w jednym z mieszkań może znajdować się osoba wymagająca pomocy. Zaniepokojeni znajomi nie mogli skontaktować się z mieszkanką, u której dzień wcześniej interweniował już Zespół Ratownictwa Medycznego. Przy próbie kontaktu telefonicznego słychać było sygnał dobiegający z mieszkania. Wezwani na miejsce strażacy mieli za zadanie wykonać dostęp do środka mieszkania, które znajdowało się na drugim piętrze. Strażakom przy użyciu drabiny udało się przez okno wejść do pomieszczenia – relacjonuje Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz. Niestety, finał akcji na Kościuszkowców okazał się tragiczny. – Spełniły się najgorsze przypuszczenia. W środku natrafiono na ciało starszej kobiety bez oznak życia. Odstąpiono od działań ratowniczych – dodaje Tobiasz Baranicz. Obecny na miejscu Zespół Ratownictwa Medycznego stwierdził zgon kobiety. Niestety, to kolejne tak tragiczne zdarzenie w ostatnim czasie. Do podobnej sytuacji doszło, przypomnijmy, 18 listopada w jednym z mieszkań przy ul. Strzeleckiej. Tam również strażacy natrafili na ciało starszej kobiety, z którą nie było od kilku dni kontaktu.- Dlatego bardzo ważne jest utrzymywanie stałego kontaktu z osobami starszymi, czy to poprzez odwiedziny lub kontakt telefoniczny, natomiast sąsiadów prosimy o zachowanie w takich sytuacjach szczególnej uwagi i ewentualną interwencję pod numerem alarmowym – apeluje przedstawiciel swarzędzkich strażaków.
