W piątek, 4 lipca do swarzędzkich służb dotarło zgłoszenie dotyczące dziecka, które upadło z wysokości. Do zdarzenia doszło przy ul. Husarskiej w Kruszewni. Na miejsce natychmiast udały się trzy zastępy strażaków ze Swarzędza i Poznania, zespół ratownictwa medycznego oraz policja. – Po przybyciu na miejsce okazało się, że dziecko doznało upadku z okna, natomiast nie wymagało pomocy medycznej. Skończyło się, na szczęście, jedynie na strachu. Po upewnieniu się, że sytuacja jest całkowicie opanowana a dziecko bezpieczne, wszystkie służby zakończyły swoje działania – relacjonuje Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz.
Kruszewniasołectwo
Sołtys
Małgorzata Markiewicz
ul. Spółdzielcza 8,
tel. 510 031 940,
malgorzata.magda13@gmail.com
źródło: UMiG, OpenStreetMap
Informacje
Liczba stałych mieszkańców Sołectwa Kruszewnia na dzień 31.12.2018: 490, w tym 228 kobiet.
Rada sołecka
- Beata Kawczyńska
- Janusz Wojciechowski
- Sandra Przespolewska
- Justyna Marcinkowska
- Justyna Przybylak
Przydatne odnośniki
NAJNOWSZE ARTYKUŁY
Groźny wypadek w Kruszewni
W sobotę, 28 grudnia, chwilę przed godziną 18.00 w Kruszewni, na ul. Średzkiej doszło do groźnego wypadku z udziałem dwóch samochodów osobowych. – W rejon działań natychmiast zostały skierowane cztery zastępy straży pożarnej z jednostek OSP Swarzędz, OSP Gowarzewo oraz JRG-3. Po przybyciu na miejsce i rozpoznaniu sytuacji okazało się, że doszło do zderzenia dwóch pojazdów. Dwie osoby zostały poszkodowane – informuje Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz. Zadysponowany na miejsce wypadku Zespół Ratownictwa Medycznego zabrał pacjentów do szpitala na dalsze badania. Zdarzenie spowodowało utrudnienia w ruchu drogowym w tym rejonie. Przyczyny wypadku bada policja.

Centrum Kruszewni przebudowane
Rozpoczęte wiosną roboty drogowo-budowlane objęły ok. 500-metrowy odcinek ul. Czarnoleskiej, na którym pojawiła się nowa nawierzchnia wraz z chodnikiem oraz ścieżką rowerową oraz 200-metrowy odcinek ul. Spółdzielczej, na której ułożono nawierzchnię, a wzdłuż niej – także – chodnik i ścieżkę rowerową. – Obecnie trwają jeszcze ostatnie prace porządkowe i czynności związane z odbiorem inwestycji. Przystąpiono też do sadzenia zieleni – drzew i krzewów – informuje swarzędzki ratusz. W ramach tego ważnego przedsięwzięcia drogowego wykonano też kanalizację deszczową oraz oświetlenie typu LED, w okolicy wybudowano także pętlę autobusową. Odnotujmy, że wykonawcą tego zadania była – wybrana przez gminę w przetargu – firma EUROVIA S.A. z Bielan Wrocławskich, a przebudowa ulic w Kruszewni kosztowała ok. 9,3 mln zł, z czego 8 mln zł pokryło dofinansowanie, jakie Swarzędz pozyskał w międzyczasie z Rządowego Programu Inwestycji Strategicznych.


Tragedia w Kruszewni
21 kwietnia doszło do dramatycznego zdarzenia na ul. Hetmańskiej w Kruszewni. Wieczorem, przy wejściu do bloku, znaleziono nieprzytomnego mężczyznę. – Na miejsce wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego, który natychmiast podjął działania medyczne mające na celu przywrócenie czynności życiowych u osoby poszkodowanej. Do pomocy zostali wezwani także strażacy z jednostek OSP Swarzędz oraz JRG-3 – wyjaśnia Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz. Cały czas prowadzona była resuscytacja krążeniowo – oddechowa. Decyzją medyków pacjent został zabrany do szpitala. Niestety, jak się dowiedzieliśmy, mężczyzny nie udało się uratować.
W upał zostawił psa na balkonie
W piątek, 7 lipca swarzędzcy strażacy zostali wezwani do Kruszewni na ul. Hetmańską. – Ze zgłoszenia wynikało, iż od kilku godzin na jednym z balkonów znajduje się pies bez opieki. Po przybyciu na miejsce strażacy przystąpili do interwencji. W trakcie rozstawiania drabiny pojawił się jednak właściciel psa, który zabrał go do mieszkania – podkreśla Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz. Na miejscu zdarzenia pojawił się także patrol policji. – Przy okazji powyższej interwencji strażacy zwracają uwagę, aby szczególnie teraz, kiedy panują wysokie temperatury szczególnie zadbać o nasze zwierzęta. Pozostawianie ich na dłuższy czas np. na balkonie, czy też w aucie może się dla nich skończyć tragicznie – apeluje przedstawiciel swarzędzkich strażaków. Właściciele zwierząt, którzy doprowadzili do takiej sytuacji mogą otrzymać wysoki mandat.
Ogień zagrażał budynkowi
W czwartek, 4 maja po północy strażacy z OSP Swarzędz, OSP Gowarzewo oraz JRG-3 i pracownicy pogotowia energetycznego zostali wezwani do pożaru, który wybuchł w jednym z domów jednorodzinnych przy ul. Słowiańskiej w Kruszewni. – Ogień objął skrzynkę energetyczną. Dzięki szybkiej interwencji strażaków udało się opanować sytuację i zażegnać niebezpieczeństwo – relacjonuje Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz.
Nasiliły się kradzieże aut!
Jak się dowiedzieliśmy w ostatnim czasie swarzędzka policja odnotowała znacznie więcej kradzieży aut. Tylko w ciągu jednego tygodnia funkcjonariusze swarzędzkiej policji odnotowali 4 tego typu zdarzenia. – Pomiędzy 6 a 13 grudnia ukradziono Renault Captur z Kruszewni, Hyundai z os. Dąbrowszczaków, Audi Q7 z ul. Poniatowskiego oraz Jeep Cheroke z terenu Gowarzewa – wylicza nadkomisarz Piotr Borowiak, wicekomendant swarzędzkiego Komisariatu.
Jak dodaje wiceszef swarzędzkiego Komisariatu dotychczas swarzędzcy funkcjonariusze nie odnotowali aż takiego nasilenia działań przestępczych o tym charakterze. Policjanci prowadzą czynności dochodzeniowo-śledcze w tym kierunku.

– Apelujemy do mieszkańców Swarzędza i sołectw o zwiększenie czujności podczas zakupów w marketach oraz o prawidłowe zabezpieczenie swoich domów i mieszkań przed dalszymi wyjazdami na Sylwestra i Nowy Rok. Dla policjantów święta i Nowy Rok jest to czas intensywnej pracy, bo co roku notujemy w tym okresie więcej zdarzeń, wezwań i zachodzi konieczność zwiększenia liczby patroli – dodaje wiceszef swarzędzkiej policji.
Wyczuli gaz
9 grudnia swarzędzcy strażacy zostali zadysponowani na os. Działyńskiego. – Powodem wyjazdu alarmowego był wyczuwalny zapach gazu. Po rozpoznaniu i sprawdzeniu mieszkań specjalistycznymi miernikami, zagrożenia nie stwierdzono – wyjaśnia Łukasz Brodowiak, naczelnik OSP Swarzędz. Z kolei, w piątek 13 grudnia – w godzinach popołudniowych – w Kruszewni, w jednym z domów, był wyczuwalny zapach gazu. – I w tym przypadku po sprawdzeniu pomieszczeń miernikami i przewietrzeniu zagrożenia nie stwierdzono – dodaje szef swarzędzkich strażaków.
Wilki wychodzą z puszczy?
Poznańscy myśliwi cały czas wnikliwie obserwują watahę wilków, która jesienią pojawiła się w rejonie między Swarzędzem, Kruszewnią, Garbami i Szczepankowem. – To prawdopodobnie młode wilki, które odłączyły się od stada żyjącego w Puszczy Zielonce. Teraz próbują działać na własną łapę – mówią łowczy.
Pierwsze wzmianki o wilkach żyjących na terenie między Swarzędzem, Garbami i Szczepankowem pojawiły się, przypomnijmy, w połowie stycznia. Wówczas to poznańscy myśliwi z Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz opublikowali na swojej stronie internetowej nagranie przedstawiające wilka na ul. Darzyborskiej w Poznaniu, czyli w jednym z dwóch obwodów podlegających kołu. Zwierzę zarejestrowała tzw. fotopułapka. Jak udało się ustalić łowczym, niewielki las w tej części naszego regionu zamieszkuje od jesieni ubiegłego roku łącznie 5 osobników z gatunku „canis lupus”, czyli wilka szarego. A przynajmniej tyle widziano ich za jednym razem. I chociaż od tamtej pory nie odnotowano przypadków, by zwierzęta te stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, to myśliwi mówią wprost o dużym problemie dla miejscowego ekosystemu. Łowczy zaobserwowali drastyczny spadek ogólnej liczby zwierząt w lasach, co potwierdza też regularnie znajdowane przez nich truchło zwierząt upolowanych przez wilki. Pojawienie się drapieżnika w okolicy spowodowało również, że zwierzęta leśne zaczęły opuszczać swoje siedliska i terytoria, schronienia szukając przy ludzkich osiedlach. To również efekt tego, że las pod Swarzędzem, w którym zadomowiły się wilki jest po prostu dla nich za mały i przez to nie stanowi ich naturalnego środowiska. Dziś jednak pojawia się więcej informacji na temat drapieżników, bo jak przekonują myśliwi, miejscowe wilki są bardzo mobilne, dziennie potrafią „skontrolować” ogromny teren, pokonując nawet kilkadziesiąt kilometrów: – Z naszych obserwacji wynika, że wilki nie pojawiają się codziennie w jednym miejscu, choć odwiedzają je regularnie. Można je spotkać w wielu częściach ich rewiru, który liczy w tym przypadku kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych. Stale kontrolują ten teren, nocą mogą przebiec nawet 40km. Przez to też trudno nam kontrolować tę watahę lub podjąć jakieś działania gdyby były konieczne – mówi w rozmowie z nami Zdzisław Smól z Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz w Poznaniu. Informacje te potwierdzają doniesienia przekazywane przez okolicznych mieszkańców, którzy wilki – co ciekawe za każdym razem parami – widywali w ostatnich tygodniach również w samej gminie: w Kobylnicy przy ul. Poznańskiej, czy w Gortatowie przy ul. Dożynkowej. – Mobilność tej watahy każe nam przypuszczać, że mamy do czynienia z częścią stada, które od dawna zamieszkuje rejon Puszczy Zielonka. Naszym zdaniem zwierzęta, które pojawiły się między Swarzędzem a Szczepankowem to młode wilki, podrostki, które wskutek rozrostu watahy żyjącej w puszczy odłączyły się od grupy, by działać na własną łapę. Najprawdopodobniej próbują stworzyć własne stado na terenie, gdzie nie ma konkurencji, czyli innych wilków – dodaje myśliwy. Ale jak jednocześnie podkreśla, trudno jest stwierdzić, czy grupa ta jest lub będzie zdolna do rozrodu, a tym samym do zwiększenia populacji. – Ze względu na ruchliwość tych zwierząt ciężko je namierzyć, a tym bardziej określić ich płeć. Stąd też nie wiemy czy znajduje się wśród nich samiec i samica alfa. Wydaje nam się jednak, że kluczowe będą tutaj ograniczenia przestrzenne, bo teren, na którym działają jest mimo wszystko zbyt mały i tym samym zbyt ubogi w pokarm, by wataha mogła się znacząco powiększyć. Nie twierdzę, że pokarmu nie ma tu wcale, ale co rusz znajdujemy truchło upolowanych zwierząt, więc sukcesywnie go ubywa. Na razie młodych w tej watasze nie zaobserwowaliśmy i przypuszczam, że w ogóle ich nie będzie – podkreśla Z. Smól, dodając że drapieżniki najprawdopodobniej same wyniosą się z tej okolicy. Nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi. – Wilki jednak cały czas tutaj są i jeśli już chodzimy po lesie to uważajmy. Zwłaszcza gdy mamy ze sobą psa. Nie puszczajmy go luzem podczas takich spacerów, ponieważ pies i wilk to gatunki antagonistyczne. A wtedy wszystko może się zdarzyć, łącznie z tym, że wataha zaatakuje także właściciela czworonoga – apeluje przedstawiciel koła łowieckiego. Przypomnijmy, że wobec wilka nie można podejmować też żadnych działań, ponieważ gatunek ten znajduje się pod ścisłą ochroną – zarówno pod kątem przepisów krajowych (ustawa o ochronie przyrody), jak i międzynarodowych (Konwencja Berneńska). A to oznacza, że na wilka nie tylko nie można polować, ale i odstraszać go, więzić, czy przesiedlać z danego terenu. Dlatego też, jak zapowiadają myśliwi, na razie wykluczone są jakiekolwiek poważniejsze kroki w tej sprawie. Do tematu z pewnością będziemy wracać.
Wilki pod Swarzędzem!
Watahę wilków liczącą 5 osobników zaobserwowali na granicy naszej gminy poznańscy myśliwi. – Ostrożni powinni być przede wszystkim spacerowicze, którzy udają się w leśne rejony – szczególnie okolic Garbów, Kruszewni i Zalasewa – z psem. Pies i wilk to naturalni antagoniści – przestrzegają łowczy.
Jak przed kilkoma dniami poinformowało poznańskie Koło Łowieckie nr 2 Ratusz, wilki na stałe zadomowiły się w dwóch obwodach leżących w jurysdykcji koła. Chodzi tutaj m.in. o zalesiony rejon między Swarzędzem, Garbami i Szczepankowem. Myśliwi podali, że o obecności wilków w tej okolicy świadczą systematycznie napływające informacje o kontaktach z drapieżnikami. Ale nie tylko: – Oprócz odnotowywanych przez nas relacji świadków, zbieramy też „twarde dowody” obecności wilka pochodzące z fotopułapki – czytamy na stronie internetowej Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz. Tam też zamieszczono materiał wideo i zdjęcie wilka, które urządzenie wykonało pod wieczór 17 stycznia. Drapieżnika zarejestrowano nieco dalej od naszej gminy, w drugim obwodzie podlegającym kołu, czyli w rejonie ul. Darzyborskiej w Poznaniu. Materiał ten myśliwi wysłali do Instytutu Ochrony Przyrody Państwowej Akademii Nauk w Krakowie, którego specjaliści potwierdzili, że mamy do czynienia z „canis lupus”, czyli po prostu wilkiem szarym. Tym samym podswarzędzkie stado zostało już „wciągnięte” na ogólnopolską mapę występowania tego gatunku. Jak jednocześnie zaznaczają łowczy z poznańskiego koła, pod Swarzędzem – od jesieni ubiegłego roku – przebywa wataha licząca łącznie 5 osobników. Czy jednak stanowi zagrożenie dla mieszkańców? – Wilki przede wszystkim robią nam szkodę w lasach, bo ucieka z nich inna zwierzyna, np. sarny. Niewielki las, w którym osiedliły się te drapieżniki jest dla nich za mały, a tym samym nie może być miejscem ich naturalnego występowania. Dlatego też bardzo szybko opustoszał, ponieważ to, co nie uciekło z lasu, zostało przez nie upolowane. A te zwierzęta, które opuściły swoje terytorium wskutek działalności wilków podchodzą coraz bliżej ludzkich osiedli – mówi nam Zdzisław Smól z Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz. – Odnotowywaliśmy już zgłoszenia, że sarny czy dziki wchodzą do prywatnych ogródków. I tutaj zaczyna się kolejny problem. Teren pod Swarzędzem, na którym pojawiły się wilki jest tak mały, że ich w ogóle nie powinno tutaj być – podkreśla. I jak dodaje, wilki mogą stanowić realne zagrożenie, zwłaszcza dla spacerowiczów z psami: – Dotarły do nas informacje na temat kobiety, która natknęła się na te drapieżniki będąc z psem na spacerze. Zaczęły one ją okrążać, dokładnie w taki sam sposób jak polują. Na szczęście udało się tej pani uciec. Należy jednak uważać podczas spacerów ze swoim pupilem, ponieważ pies i wilk to gatunki antagonistyczne. A wtedy wszystko może się zdarzyć, łącznie z tym, że wataha zaatakuje także właściciela czworonoga. Z tego co opowiadają mi również koledzy z innych kół, wilki robią się po prostu coraz bardziej zuchwałe. Potrafią nawet podchodzić do myśliwych w lesie, którzy np. upolowali dzika – podkreśla przedstawiciel koła łowieckiego. Póki co, miejscowi łowczy tylko obserwują podswarzędzkie stado. Bo i żadnych działań nie mogą podjąć, ponieważ wilk znajduje się pod ścisłą ochroną – zarówno pod kątem przepisów krajowych (ustawa o ochronie przyrody), jak i międzynarodowych (Konwencja Berneńska). A to oznacza, że na wilka nie tylko nie można polować, ale i odstraszać go, więzić, czy przesiedlać z danego terenu: – Nie chciałbym być złym prorokiem, ale bardzo prawdopodobny jest scenariusz, w którym wilki zaczynają szukać pożywienia coraz bliżej ludzkich osad. Tak się stanie jeśli zwierzyny będzie mało, a wilków zacznie przybywać. Staną się one natrętne, a to już może być niebezpieczne. Niestety, nie mamy żadnych możliwości prawnych, by cokolwiek z tym zrobić. Możemy jedynie czekać i obserwować rozwój sytuacji – podkreśla Z. Smól. – Możemy oczywiście zwrócić się za pośrednictwem burmistrza, czy prezydenta miasta do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody o zezwolenie na odstrzał gatunku chronionego w drodze wyjątku, ale na razie nie dysponujemy odpowiednimi argumentami, by uzasadnić taki ruch. Bo to, że wilk pojawił się praktycznie w metropolii nie jest powodem, dla którego należałoby go odstrzelić, czy przesiedlić – dodaje myśliwy. Temat ten, jak się okazuje, znany jest również naszym strażnikom miejskim. Ale jak mówi Piotr Kubczak, komendant Straży Miejskiej w Swarzędzu, na pewno nikt nie zdecyduje się na odstrzał gatunku chronionego: – Wilki stronią od ludzi i po prostu się ich boją, nie lubią naszego zapachu, dlatego szansa że pojawią się niedaleko zabudowań jest niewielka. Jednak pojawianie się tego gatunku w „naszej” okolicy może być spowodowane przemieszczającą się zwierzyną, na którą poluje. A my jesteśmy tylko świadkami tego procesu. Nawet biegając po lesie jest małe prawdopodobieństwo, że natkniemy się na wilka. Wilk po prostu o naszej obecności wie dużo wcześniej i zejdzie nam z drogi. Świadczy o tym chociażby to, że zarejestrować tego drapieżnika może tylko fotopułapka, czyli urządzenie ustawione w miejscu, gdzie nie ma ani człowieka, ani jego zapachu – uspokaja szef municypalnych, deklarując że funkcjonariusze będą monitorować ten temat. Także i my do sprawy będziemy wracać w miarę pojawiania się nowych informacji.
Ogólnopolską mapę z zaznaczonymi, aktualnie miejscami występowania wilka można obejrzeć pod adresem: http://www.iop.krakow.pl/Ssaki/gatunek/101. Niedawno taka lokalizacja pojawiła się między Swarzędzem, Garbami i Szczepankowem.
Fot. Wilki pojawiły się na zalesionym terenie między Swarzędzem, Garbami, Kruszewnią i Szczepankowem. O ich obecności w tej okolicy świadczą systematycznie napływające informacje o kontaktach z drapieżnikami. Ale nie tylko: – Oprócz odnotowywanych przez nas relacji świadków, zbieramy też „twarde dowody” obecności wilka pochodzące z fotopułapki – czytamy na stronie internetowej Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz.



