Paraliż Swarzędza przez odkrycie na stacji paliw
Przypomnijmy. Do zdarzenia, które sparaliżowało połowę Swarzędza i nie pozwoliło – przez wiele godzin – dojechać wielu mieszkańcom do domów – doszło w środę, 15 lipca po południu na stacji paliw BP przy ul. Poznańskiej w Swarzędzu. Wszystko przez podejrzane kable wystające z auta, które zaparkowało na stacji. Do służb dotarła informacja o ładunku wybuchowym, który mógł się znajdować w aucie. Na miejsce skierowano znaczne siły i środki, których celem było zneutralizowanie potencjalnego zagrożenia. Wraz z policjantami miejsce akcji zabezpieczała również Straż Miejska, Państwowa Straż Pożarna oraz Pogotowie Ratunkowe. Pojawili się pirotechnicy, a teren wokół stacji został zablokowany. Służby ewakuowały pracowników i klientów obiektu, sąsiedniego McDonalds’a oraz „Ogrodów Marzeń”. Blokada drogi krajowej nr 92 spowodowała olbrzymie korki i kilkugodzinny problem z dojazdem do Swarzędza. Nie kursowały także pociągi PKP Intercity. Do sprawdzenia pojazdu – jak się okazało – został wykorzystany policyjny dron wyposażony w kamerę o wysokiej rozdzielczości. Następnie wszystkie elementy urządzenia zostały zabezpieczone przez policjantów z zespołu minersko-pirotechnicznego samodzielnego pododdziału kontrterrorystycznego.
Policja potwierdziła zagrożenie
Po godzinie 19:00 sytuacja zaczęła się normować, a policja przekazała informację o stabilizacji sytuacji na stacji przy ul. Poznańskiej. Przed 20:00 wydano natomiast specjalny komunikat. Jak podkreślał w nim mł. inspektor Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, w samochodzie nie znaleziono żadnego ładunku wybuchowego. – Policjanci zabezpieczyli jednak urządzenie elektryczne, które nie było standardowym podzespołem pojazdu. Będziemy teraz badać kto i w jakim celu i w jakiej intencji to urządzenie zainstalował. Dodam, że charakterystyka tego urządzenia, jego niestandardowy montaż w aucie i fakt, że znalazło się na stacji benzynowej uzasadniało ewakuację pracowników, blokadę drogi oraz pobliskiej linii kolejowej. Istniało realne zagrożenie – informował w komunikacie rzecznik wielkopolskiej policji. Jak się dowiedzieliśmy zabezpieczone urządzenie zostało poddane szeregowi eksperymentów procesowych, które potwierdziły, że w pojeździe znajdowało się improwizowane urządzenie zapalające wraz ze zdalnym zapalnikiem. Do urządzenia dołączony był niewielki materiał pirotechniczny. Umieszczenie tego urządzenia w baku paliwa zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób będących w pobliżu pojazdu.
Sensacyjny zwrot akcji – kierowca aresztowany
Po 2-tygodniowym śledztwie poznańscy i swarzędzcy policjanci wraz z Prokuraturą Rejonową Poznań-Wilda rozpracowali sprawę rzekomego podłożenia ładunku wybuchowego na stacji paliw w Swarzędzu. – 30 lipca do sprawy został zatrzymany 35-letni mężczyzna – właściciel Audi i osoba, który powiadomił służby o znalezionym nietypowym urządzeniu w baku swojego auta. Podczas przeszukania miejsca jego zamieszkania zabezpieczono półprodukty mogące służyć do stworzenia ładunku wybuchowego, a także mieszaninę pirotechniczną podobną do tej, która została użyta w urządzeniu znalezionym w samochodzie Audi. – wyjaśnia prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
35-latek z zarzutami sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa
– Podejrzany Jerzy B. usłyszał w Prokuraturze Rejonowej Poznań Wilda zarzuty dotyczące sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia w postaci eksplozji materiałów wybuchowych i łatwopalnych, które zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób oraz składania fałszywych zeznań i tworzenia fałszywych dowodów. – dodaje rzecznik Prokuratury.
Jak się dowiedzieliśmy 35-letni mężczyzna podczas przesłuchania odmówił składania wyjaśnień. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego tymczasowego aresztowania. Mężczyźnie grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.



