W minioną niedzielę drugą kolejkę ligową rozegrali zawodnicy Meblorza. Swarzędzanie podejmowali w Gruszczynie Lechitę Kłecko. Obie drużyny spotkały się już dwa tygodnie temu w Pucharze Polski. Wtedy lepsi okazali się Meblorze.
Mecz z samego początku był, podobnie jak ten w Kłecku, wyrównany. Z czasem jednak to gospodarze przejmowali inicjatywę. W 21 minucie przed szansą zdobycia bramki stanął kapitan Meblorza Kacper Sobota, który po dograniu Wojtka Niklausa wyszedł „sam na sam” z bramkarzem. Górą w tym pojedynku był Michał Karwański. Stare powiedzenie „niewykorzystane sytuacje się mszczą” pasowało idealnie do tego spotkania. W 25 minucie obrońca Meblorza poślizgnął się na mokrej od deszczu trawie i stracił piłkę na rzecz Bartosza Wiśniewskiego. Ten mając na drodze już tylko Łukasza Staniszewskiego zachował zimną krew i otworzył wynik spotkania. Gospodarze po bramce wzięli się w garść i coraz częściej atakowali bramkę Lechity. Z rzutów wolnych uderzali Kacper Sobota i Jakub Strużyński ale bramkarz gości wyciągał się jak struna i bronił każdy strzał. W 34 minucie kapitan Meblorza stanął przed stuprocentową szansą na wyrównanie. Jakimś cudem piłkę z linii wybił obrońca Lechity. 3 minuty później swoją okazję miał Wojtek Niklaus. W pojedynku jeden na jednego znów górą był bramkarz gości. Pomimo przewagi gospodarze przegrywali do przerwy 0-1.
Na drugą połowę Meblorze wyszli z wiarą, że wynik da się jeszcze obrócić na swoją korzyść. 5 minut później ta wiara została zachwiana. Z rzutu wolnego bezpośrednio na bramkę uderzył Krzysztof Kubalewski i goście prowadzili 2-0. Po stracie drugiej bramki Meblorze zaczęli grać zupełnie inaczej. Inicjatywę przejęli piłkarze z Kłecka i stwarzali coraz więcej okazji do podwyższenia wyniku. Nie pomogły zmiany zastosowane przez trenera Sadysia. Na domiar złego w 70 minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Damian Szmalc i musiał opuścić boisko. Zawodnicy Lechity w końcu doczekali się kolejnej bramki. W 90 minucie wynik ustalił Kacper Serwatka.
JB


