Skok na kasę w Swarzędzu!

Date:

- Reklama -

Tak zuchwałej i brawurowej akcji nie było w Swarzędzu od lat. Dwa tygodnie temu, w piątek, pracownik firmy ochroniarskiej podczas konwojowania kilkunastu mln zł. do swarzędzkiego banku i bankomatów skradł wóz i z częścią pieniędzy odjechał w nieznane. Prawdopodobnie zabrał ze sobą ok. 8-9 mln zł. Ile dokładnie? Nie wiadomo, bo zarówno poznańska policja jak i Prokuratura milczą.

W bulwersującej sprawie jest na razie więcej niewiadomych niż wiadomych. Do mediów przedostają się tylko nieoficjalne i niepotwierdzone, wręcz szczątkowe informacje. Poznańska policja ustami przedstawicieli Biura Prasowego niezmiennie – od kilku dni – odsyła po informacje do rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Z kolei Prokurator Magdalena Mazur – Prus, rzeczniczka poznańskiej Prokuratury Okręgowej też nie chce się wypowiadać, ani potwierdzić obiegowych informacji. -Z uwagi na dobro toczącego się postępowania nie udzielamy żadnych informacji dotyczących zdarzenia – powtarza niezmienne.

""

Co więc wiadomo w wprawie napadu, który już został uznany za „skok stulecia”?!

Pierwsze informacje opublikował w poniedziałek rano Głos Wielkopolski. Z uzyskanych przez nich informacji – pozyskanych od tajemniczego informatora – wynikało, że w piątek przed południem w Swarzędzu doszło do kradzieży pojazdu,  którym przewożono do banków i bankomatów spore kwoty gotówki. Złodziejem okazał się pracownik firmy ochroniarskiej, który wraz z dwoma innymi ochroniarzami konwojował i rozwoził gotówkę. Podczas pierwszego postoju w naszym mieście doszło do zuchwałej kradzieży. Kiedy dwaj ochroniarze wysiedli z furgonetki i udali się by włożyć pieniądze do kasetki w bankomacie, złodziej – który pozostał w pojeździe – najzwyczajniej w świecie odjechał razem z pozostałą kasą. Zaskoczeni i zszokowani ochroniarze natychmiast zawiadomili o zdarzeniu pracodawcę oraz policję. Co prawda furgonetka miała zamontowane urządzenie GPS, więc była nadzieja, że auto zostanie namierzone i odnaleziono, złodziej jednak był na to przygotowany i najprawdopodobniej przygotowanym wcześniej sprzętem zagłuszył sygnał nadajnika GPS. Co było dalej? Furgonetkę – według niefinalnych informacji – znaleziono w lesie. Jednak nie było na niej żadnych odcinków palców i śladów biologicznych, wynika więc, że złodziej i tutaj wykazał się błyskotliwością i pozacierał za sobą wszelkie ślady, oblewając pojazd nieznaną substancją chemiczną. Ślady pozacierał także w pracy, bo na przeszukanej jego szafce w firmie ochroniarskiej także nie znaleziono żadnych odcisków palców. Co wiadomo o złodzieju?

Niewiele, bo w toku  śledztwa okazało się pracownik firmy ochroniarskiej, który skradł pieniądze tak naprawdę nie jest osobą za którą się pierwotnie podawał. Kilka miesięcy temu został przyjęty do firmy pod fałszywym nazwiskiem, przekazując pracodawcy sfałszowane dokumenty. Dane nie były jego, a mężczyzny mieszkającego pod Poznaniem, który z kradzieżą nie ma nic wspólnego. W sumie więc prawdziwa tożsamość złodzieja nie jest znana. Policja milczy też w sprawie wyglądu sprawcy  i póki co nie przekazała jeszcze do publicznej wiadomości rysopisu poszukiwanego złodzieja.

Nie wiadomo też ile dokładnie pieniędzy zostało skradzionych, bo część z nich została jeszcze w furgonetce. Wstępnie wylicza się, że fałszywy ochroniarz „zainkasował” ok. 8-9 mln zł. Mimo tak wielu niewiadomych w sprawie jedno jest pewne, złodziej był niewątpliwie świetnie przygotowany do skoku, wykazując się bystrością i zapobiegliwości. Czy nadal jest w Polsce?

kt

To nie pierwszy tak  brawurowy skok na kasę w Swarzędzu. Przed 22. laty, w sierpniu 1993 roku trzech konwojentów napadło w Swarzędzu na kasjerki wiozące do Swarzędzkich Fabryk Mebli wynagrodzenia. W sumie ok. 5 mld starych zł. Scenariusz napadu najprawdopodobniej nigdy wcześniej nie został odnotowany w historii polskiej kryminalistyki, a o swarzędzkim zuchwałym incydencie zrobiło się głośno w całym kraju.

Przypomnijmy tamte wydarzenia:

Przed napadem rzekomy pracownik SFM zadzwonił do firmy ochroniarskiej, że konwój jest przesunięty o jeden dzień. Potem przecięto kable telefoniczne, tak by informacji tej nie można było zweryfikować.W dniu napadu, o godz. 7:15 pod budynek dyrekcji SFM podjechał biały Volkswagen Caravelle oznakowany tak, jak samochody agencji ochrony. Przyjechało nim jak zwykle trzech mężczyzn. Po kilku minutach dwie kasjerki oraz uzbrojony pracownik SFM wsiedli do samochodu i pojechali do Banku Gdańskiego po odbiór ponad 5 mld zł. W banku wszystko przebiegało tak, jak zazwyczaj. Tuż przed godziną 9:00 trzej „ochroniarze” wraz z kasjerkami i pracownikiem ochrony SFM wyruszyli w kierunku Swarzędza. Na wysokości Antoninka, siedzący wraz z kasjerkami na tylnej kanapie „ochroniarz” zaatakował je gazem, po czym założył im na ręce kajdanki, a na głowy worki. Uzbrojonego w broń krótką – pistolet TT konwojenta fabrycznego błyskawicznie rozbroił siedzący obok niego kolejny „ochroniarz”. I jemu założono na ręce kajdanki, a na głowę worek. W tym samym czasie zaniepokojony zbyt długą nieobecnością kasjerek jeden z członków zarządu fabryki, przy pomocy telefonu komórkowego (klasyczna łączność telefoniczna jeszcze nie działała) połączył się z bankiem. Powiedziano mu, że konwojenci wraz z pracownikami wyjechali tuż przed 9:00. Sytuacja z minuty na minutę stawała się coraz mniej klarowna. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, że dramat rozpoczęty na trasie A2 toczy się już w lesie w okolicach Wierzonki. Tam właśnie w kilkanaście minut później znalazł się samochód. Była godzina 9:50. W leśnej gęstwinie z ust sprawców padła propozycja przykucia ofiar do drzew. Płacz kobiet i błagania spowodowały jednak, że skończyło się na groźbach w rodzaju „nie ruszajcie się stąd, bo inaczej…”. Napastnicy odjechali samochodem kilkadziesiąt metrów dalej. Tam musieli wyładować pięć toreb znajdowało się 5,1 mld zł. Następnie oblali łatwopalnym środkiem Volkswagena i podpalili go, by zatrzeć za sobą ślady. Gdy ofiary zorientowały się, że są same uwolniły się z narzuconych na głowę worków. Ok. 11:00, błądząc po lesie, zszokowane kasjerki oraz pracownik ochrony SFM dotarli nad stawy między Wierzonką, a Uzarzewem. Tam natknął się na skute kajdankami trzy osoby przypadkowo przebywający w okolicach mieszkaniec Swarzędza. O 11:50 jego samochód dotarł z ofiarami do swarzędzkiego komisariatu. Z pierwszych zeznań wynika, że ochroniarzami byli mężczyźni w wieku od 30 do 40 lat, ubrani z czapki z daszkiem, niebieskie koszule i czarne spodnie. Policja natomiast powołała specjalną grupę operacyjną. W wyniku jej działań rabusie zostali zatrzymani 2 września, 23 dni po napadzie. Ich auto – prawdopodobnie zmierzające do Szczecina, by tam wymienić złotówki na inną walutę – zostało o godz. 14. zablokowane przez komandosów na ul. Lutyckiej, sami przestępcy błyskawicznie zostali skuci w kajdanki. Policji podczas zatrzymania udało się odzyskać 3,2 mld zł i 52 tys. niemieckich marek, a później także pół miliarda przechowywane u znajomej jednego ze sprawców.

Tekst: archiwum TS

Udostępnij na

- Reklama -

Popularne

Aktualny numer

- Reklama -

Ścieżką rowerową aż do Antoninka!

Szykuje się spore udogodnienie dla rowerzystów jeżdżących w kierunku Poznania. Kończąca się na wysokości ul. Świętowidzkiej przy DK92 ścieżka rowerowa zostanie przedłużona do Antoninka.

Koniec z darmowym parkowaniem przy hali sportowej w Swarzędzu

Miasto wprowadziło właśnie opłaty za postój pojazdu na parkingu przy hali sportowej Unii. Parkując w tym miejscu powyżej 2 godzin trzeba będzie płacić 5 zł za każdą rozpoczętą godzinę postoju samochodu.

Paczkowo z imprezą wielkanocną i Bazarkiem

Sołtys i Rada Sołecka Paczkowa serdecznie zapraszają mieszkańców oraz gości do spędzenia miłego popołudnia w Paczkowie podczas Festynu Wielkanocnego połączonego z Bazarkiem.

3 naturalne sposoby dbania o zdrowie. Żyj sprawnie!

Troska o zdrowie nie musi oznaczać dużych nakładów finansowych czy skomplikowanych planów treningowych. Wiele działań, które realnie wpływają na lepsze samopoczucie, można wdrożyć samodzielnie i bez specjalnego sprzętu. Poniżej znajdziesz trzy proste, naturalne sposoby wspierania zdrowia, które możesz wprowadzić do swojej codzienności.