Awaria zlewni ścieków przy ul. Poznańskiej okazała się poważna od strony technicznej i szacuje się, że jej usunięcie może kosztować Aquanet nawet 3 mln zł. O tym, czy i jakie skutki ekologiczne spowodowała dowiemy się po badaniach, których wykonanie spółka przed kilkoma dniami zleciła Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska.
W minionym tygodniu zawaliła się część zlewni ścieków przy ul. Poznańskiej. Usterka spowodowała spore zamieszanie w harmonogramie wywozu szamb ze swarzędzkich posesji, bo wozy sanitacyjne w związku z zamknięciem kolektora przez jego zarządcę – firmę Aquanet, zmuszone były jeździć z nieczystościami do tymczasowych punktów zastępczych – w Poznaniu przy ul. Serbskiej i w Borówcu. I chociaż zamieszanie udało się opanować, bo Aquanet na wniosek UMiG wyznaczył zastępczy punkt zrzutu ścieków w naszej gminie i niewykluczone, że pojawi się także kolejny, to sama usterka okazała się bardzo poważna. Na tyle, że spółka po wstępnej ocenie szkód zmuszona była sprowadzić na miejsce jeszcze bardziej zaawansowany sprzęt do przepompowywania płynących nieczystości, także ekipy specjalistów pracują przy ul. Poznańskiej 24 godziny na dobę. Według pojawiających się informacji odbudowa uszkodzonej komory zlewni (usterka miała miejsce na głebokości ok. 8 metrów, konieczne jest zatem wykonanie czasochłonnych prac odkrywkowych) potrwa mniej więcej dwa miesiące i może kosztować nawet 3 mln zł: – Prace w Swarzędzu to coś więcej niż zwykła awaria – to poważna robota inwestycyjna w bardzo trudnych warunkach – mówiła nam w minionym tygodniu Dorota Wiśniewska, rzecznik prasowy Aquanet S.A.
{gallery}12.05.2015{/gallery}
Problem jednak może mieć nie tylko spółka, ale i nasza gmina, bo tak poważna awaria mogła doprowadzić do zanieczyszczenia zarówno okolicznych gruntów, jak i zbiorników wodnych. O tym, czy i jakie skutki ekologiczne spowodowała dowiemy się po badaniach, których wykonanie spółka przed kilkoma dniami zleciła Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska. Obecnie instytucja szacuje skalę zagrożenia: – Aquanet wystąpił do Wojewódzkiego Inspektoratu Środowiska celem sprawdzenia, czy wskutek awarii doszło do skażenia, ponieważ z jednej z pobliskich studzienek nastąpił wyciek nieczystości. Miało to miejsce jeszcze przed awarią. Uruchomiono co prawda dodatkowe pompy, żeby uniknąć podobnych zdarzeń, ale na wszelki wypadek postanowiono przebadać teren. Zwłaszcza, że ścieki mogły przedostać się do miejscowego stawu i dalej do jeziora – poinformował nas wiceburmistrz Grzegorz Taterka. – Próbki zostały już pobrane. Aktualnie czekamy na wyniki badań – dodaje zastępca gospodarza miasta. Kiedy będą znane? Jak dowiedzieliśmy się bezpośrednio w laboratorium WIOŚ – badanie próbek trwa średnio przynajmniej tydzień. Jak duże jest zatem prawdopodobieństwo, że mogło dojść do skażenia? Na ten temat z kolei inspektorat odmówił komentarza. Pozostaje zatem czekać na oficjalny komunikat w tej sprawie, a ten najpewniej za kilka dni zostanie opublikowany przez UMiG.
mn


