Miasto rezygnuje na razie z zapowiadanej przez poprzednie władze budowy miejskiego kąpieliska nad Jeziorem Swarzędzkim. – Żeby kąpielisko mogło istnieć, nie możemy mieć takiego stanu jeziora jak mamy dotychczas. I przede wszystkim nie mogą trafiać tam bezpośrednio ścieki – tłumaczy burmistrz Marian Szkudlarek.
Poprzednie władze miasta zapowiadały budowę kąpieliska nad Jeziorem Swarzędzkim, tymczasem obecne w tegorocznym budżecie gminy takiej pozycji inwestycyjnej nie ujęły. Powód? Jak wyjaśnia burmistrz Marian Szkudlarek, na realizację tego przedsięwzięcia nie pozwala zarówno poziom zanieczyszczenia akwenu, jak i nieuregulowana gospodarka ściekowa na miejskich terenach, leżących zwłaszcza w sąsiedztwie jeziora: – Jestem zwolennikiem każdej racjonalnie wydanej złotówki dla naszych mieszkańców. Jednak żeby kąpielisko mogło istnieć, nie możemy mieć takiego stanu jeziora jak mamy dotychczas. I przede wszystkim nie mogą – tak jak teraz – trafiać tam bezpośrednio ścieki – mówi gospodarz gminy, nawiązując do głośnej w 2013 r. sprawy odprowadzania ścieków do jeziora przez jednego z operatorów sieci w rejonie ul. Poznańskiej. A takich nieujawnionych do tej pory przypadków może być, jak wielokrotnie podkreślali funkcjonariusze Straży Miejskiej, całkiem sporo. Oznaczałoby to, że swarzędzki akwen cały czas jest zatruwany, nawet mimo stałej filtracji wody przez zwodowany cztery lata temu aerator: – Różne badania wskazywały różne wyniki, nawet pozytywne, osobiście jeszcze przed wyborami zleciłem badania czystości wody, które wykazały liczne przekroczenia – dodaje burmistrz, podkreślając że i planowane umiejscowienie kąpieliska nie zostało należycie przemyślane. Przypomnijmy, że plaża wraz z wydzielonym kąpieliskiem miała powstać niedaleko miejskiej pływalni, przy jednej z odnóg pobliskiej ścieżki spacerowej: – Także lokalizacja budziła moje spore wątpliwości – w pobliżu ujścia budowanej deszczówki ze starej części miasta. Pamiętajmy, że woda deszczowa w początkowej fazie opadów jest bardzo zanieczyszczona, co potwierdzili również profesorowie zajmujący się rekultywacją naszego jeziora. Jeśli chcielibyśmy mieć w tym miejscu kąpielisko, to po każdym deszczu musiałoby być zamykane. Można to rozwiązać przez dodatkowy separator z oczyszczalnią, ale to kolejne spore koszty. Jest na pewno lepiej, przed nami jednak jeszcze długa droga do osiągnięcia pełnego sukcesu w postaci czystego jeziora – podsumowuje M. Szkudlarek. A w tym kontekście, jak wynika z najnowszych informacji przekazywanych przez współpracujących z naszą gminą naukowców, ważna jest również kwestia dokarmiania przez mieszkańców ptactwa wodnego, co skutkuje dryfującą po akwenie żywnością, a co dalej przekłada się również na zanieczyszczanie jeziora odchodami zwierząt – ponoć niemniej toksycznymi niż człowieka. Jak udało nam się dowiedzieć, o niedokarmianie ptaków w rejonie Jeziora Swarzędzkiego zwrócili się do władz miasta przedstawiciele miejscowych morsów, apelując o zamontowanie tabliczek z odpowiednim zakazem. Czy to poskutkuje? To już zależy od nas samych.
mn


