Kolejny krok w drodze po awans postawili zawodnicy Meblorza. W minioną sobotę swarzędzanie pojechali do Poznania, gdzie mieli zmierzyć się z Avią Kamionki. Warunki do rozgrywania meczu były trudne. Szczególnie stan murawy na ul. Głuszyna dawał wiele wątpliwości czy zobaczymy dobre widowisko.
Debiut na ławce trenerskiej Grzegorza Jakubowskiego był kolejnym debiutem marzeń. Już w 4 minucie Mateusz Chudzik miał okazję do strzelenia pierwszej bramki, piłka jednak trafiła w słupek. Ta sytuacja szybko mogła się zemścić, bo już w 11 minucie zawodnik z Kamionek Bartek Graliński stanął przed doskonałą okazją, strzelił jednak nad bramką. Pierwsze 45 minut to wyrównana gra obu zespołów i kiedy wszystko wskazywało na to, że w pierwszej połowie nie zobaczymy bramek genialnym podaniem popisał się Damian Tonak. Piłka minęła wszystkich zawodników na boisku i trafiła pod nogi Mateusza Chudzika. Występujący tego dnia na pozycji napastnika zawodnik Meblorza perfekcyjnie wykończył akcję i mieliśmy 1-0.
Całą drugą połowę zdominowali Meblorze. Boisko było jednak bezlitosne, dlatego tak trudno było okazje zamienić na bramki. Swojego szczęścia po strzałach z dystansu szukał Patryk Kucharski. Po jednym takim uderzeniu piłka trafiła w słupek bramki gospodarzy, a na posterunku był drugi raz Mateusz Chudzik i podwyższył w 74 minucie na 2-0. Mateusz był najbardziej barwną postacią tego meczu. To właśnie zawodnik grający z numerem 10 na koszulce został faulowany przed polem karnym Avii. Do piłki podszedł Kacper Sobota, który chcąc wykorzystać nierówne boisko uderzył piłkę po ziemi, a ta zatrzymała się dopiero w bramce gospodarzy. Jak okazał się parę minut później była to ostania bramka, którą oglądaliśmy tego dnia.
JB


