Wystarczy kilkanaście minut opadów w ciągu dnia i nasze posesje zostają zalane. Tak dzieje się od wielu lat – mówią mieszkańcy ul. Jasińskiej i Skrytej, domagając się od władz miasta gruntownego oczyszczenia pobliskiego Mielcucha, a także sprawdzenia rowu melioracyjnego pod kątem nielegalnych przyłączeń. Miasto pieniądze obiecuje, ale tylko na część prac.
W ostatniej sesji Rady Miejskiej udział wzięła reprezentacja mieszkańców ul. Jasińskiej i Skrytej, które – jak podkreślają przedstawiciele swarzędzan – od wielu lat ulegają lokalnym podtopieniom. Temat dotyczy sporej grupy ludzi: – Od 10 lat z powodu deszczy nawalnych zalewane są nasze posesje i piwnice. W mojej, po ostatniej ulewie, woda osiągnęła poziom 1,20 m. – wyjaśnił pan Przemysław, który relacjonował sprawę radnym w imieniu pozostałych mieszkańców okolicy. Jak podkreślił, prezentując zdjęcia i filmy swojej zalanej nieruchomości, winę za stan rzeczy ponosi swarzędzki Mielcuch, czyli rów melioracyjny biegnący przez samo centrum miasta: – 30 lat temu Mielcuch został zamknięty w rurę i od tamtej pory nie był czyszczony, co potwierdzili strażacy. Kontaktowaliśmy się w tej sprawie zarówno ze Starostwem, jak i z Urzędem Miasta, który stwierdził, że nie ma możliwości rozwiązania naszego problemu. Boimy się jesieni, boimy się, że któregoś dnia obudzimy się na środku jeziora – dodał swarzędzanin, składając wniosek o zagwarantowanie w przyszłorocznym budżecie miasta pieniędzy na wykonanie koniecznych prac przy Mielcuchu: jego inwentaryzacji, gruntownego oczyszczenia, udrożnienia i sprawdzenia pod kątem ewentualnych nielegalnych podłączeń. – Jeżeli to wszystko zostanie zrobione, odejdziemy od problemu regularnego zalewania naszych posesji – uzasadnili mieszkańcy. Sam UMiG, co z kolei podkreślił wiceburmistrz Adam Trawiński, zdaje sobie sprawę z trudnej sytuacji melioracyjnej w tej części miasta, jej uregulowanie jednak uniemożliwia ograniczony budżet: – Rzeczywiście, sytuacja na tym terenie jest poważna, związana jest jednak z kosztowną potrzebą wybudowania kolektora, tak jak miało to miejsce kilka lat temu na południu, co kosztowało ponad 25 mln zł., a przecież był to krótszy odcinek niż w waszym przypadku. Nigdy jednak nie powiedziano wam, że nic nie można z tym zrobić – wyjaśnił zastępca gospodyni gminy. I dodał, że zalewane budynki stoją najprawdopodobniej na skanalizowanym kolektorze. – Próbujemy zinwentaryzować przebieg tego kanału – dodał burmistrz. Jak zaznaczył, miasto najprawdopodobniej znajdzie środki na oczyszczenie wysłużonego Mielcucha, o znalezienie pieniędzy na przebudowę kanału będzie jednak trudno: – To niełatwa sprawa, bo taka inwestycja to zadanie nie na jeden sezon. – wyjaśnił A. Trawiński. Ile ostatecznie pieniędzy miasto przeznaczy na rozwiązanie tego konkretnego problemu mieszkańców? Dowiemy się późną jesienią, wszakże niebawem rozpoczną się procedury związane z uchwalaniem budżetu na 2015 r.
mn




