Sąd apelacyjny w Poznaniu podtrzymał wyrok w toczącej się od kilku lat sprawie swarzędzkiego kina „Hollywood”, uznając racje magistratu. Z decyzją nie zgadza się Spółdzielnia Mieszkaniowa, która wystosowała skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Kwestia transakcji z kinem w tle znajduje się na lokalnej wokandzie dokładnie od 18 grudnia 2007 r., kiedy to strony parafowały przedwstępny akt notarialny, na mocy którego miasto stawało się właścicielem obiektu zlokalizowanego na os. Kościuszkowców 13. Budynek, wyceniany wówczas na 1,2 mln zł, został przejęty przez UMiG w zamian za redukcję spółdzielczego zadłużenia względem gminy z myślą o utworzeniu w nim centrum kultury. Tyle, że w międzyczasie stronom nie udało się sprawy definitywnie zamknąć. Powód? Zdaniem zarządu SM, po przedterminowych wyborach na burmistrza (obejmującą urząd posła na sejm Bożenę Szydłowską zastąpiła Anna Tomicka) i związanymi z tą okolicznością zmianami kadrowymi w magistracie nastąpiła zmiana polityki UMiG m.in. względem wspomnianej nieruchomości.
UMiG: Zabrakło informacji ze Spółdzielni
Według obecnych władz miasta, proces poprzedzający zawarcie umowy odbywał się w klimacie kampanii wyborczej do sejmu, co uniemożliwiło przekazanie radnym pełnej informacji na temat stanu technicznego obiektu, jego sytuacji prawnej, a także kosztów adaptacji na cele kulturalne, które – jak wówczas oszacował magistrat – miałyby wynieść nawet 6 mln zł. (inna sprawa, że przedmiotowej ekspertyzy dotyczącej kosztów adaptacji władze miasta radnym nie przedstawiły). Sam UMiG nie krył także zastrzeżeń względem aktywności Spółdzielni Mieszkaniowej w kontekście przygotowania budynku do transakcji, zarzucając jej zarządowi nie wywiązanie się z zobowiązań wynikających z zawartej w grudniu 2007 r. umowy przedwstępnej. I choć w międzyczasie Spółdzielnia Mieszkaniowa przedstawiła harmonogram działań względem budynku kina Hollywood, a także kosztów poniesionych z tytułu przygotowania lokali do transakcji, apelując do władz miasta o parafowanie ostatecznej umowy, UMiG wystąpił do radnych z projektem uchwały uchylającym dwie wcześniejsze, dotyczące zgody samorządowców na przejęcie przez burmistrza miasta obiektu od Spółdzielni Mieszkaniowej.
Spółdzielnia: Wmanewrowano nas w układy kosztowe
W konsekwencji oznaczało to chęć wycofania się magistratu ze wstępnie potwierdzonej transakcji. – Ten obiekt nie jest na miarę XXI wieku, ani na miarę 40-tys. gminy – przekonywała wówczas radnych burmistrz Anna Tomicka, która – odnotujmy – jako radna w 2007 r. głosowała za jego przejęciem. Jako szefowa magistratu zmieniła zdanie co do zagospodarowania budynku: – Uznaliśmy, że ten obiekt nie nadaje się na centrum kultury, nie tylko ze względu na koszty jego adaptacji na cele kulturalne, ale i z uwagi na to, że w okolicy są problemy z zaparkowaniem samochodu. Od początku 2008 r. płacimy 5 tys. zł miesięcznie za eksploatację tego lokalu, jednak przez wiele miesięcy nie zrodził się pomysł, jak zagospodarować ten obiekt. Nie miała go także Spółdzielnia Mieszkaniowa, a my jako Urząd nie możemy ponosić za to kosztów – komentowała szefowa UMiG. Z kolei zdaniem prezesa zarządu SM, Pawła Pawłowskiego, sprawa kina „Hollywood” spowodowała wmanewrowanie spółdzielni w różne układy kosztowe: – Wypowiedzieliśmy warunki działającej w budynku restauracji oraz gabinetowi optycznemu tylko dlatego, że życzeniem Urzędu było, żeby użytkownicy opuścili lokale. Zapłaciliśmy odszkodowanie, mimo że od podstaw w innym obiekcie odtworzyliśmy im warunki ponosząc koszty z tym związane. Mało tego, protokołem obiekt został władzom miasta przekazany, a instalacje przepisane na UMiG. I co się okazało? Przez dwa lata odbywał się ping-pong, a szczytem była odmowa pani burmistrz podpisania aktu notarialnego. Uniemożliwiono nam przekazanie obiektu, przesuwano terminy – komentował prezes Pawłowski, zaznaczając, że całe zamieszanie związane z transakcją zostało skierowane przez aktualnych włodarzy magistratu przeciwko byłym władzom miasta.
Radni za burmistrzem, spółdzielcy w sądzie
Sami radni, przypomnijmy, zdecydowali się przychylić do woli burmistrza, głosując „za” przedstawionym im projektem uchwały. Za dokumentem opowiedziało się 12 radnych, 2 było przeciwnych (Grzegorz Taterka i Piotr Cichewicz), 3 się wstrzymało (Ewa Buczyńska, Mirosław Horla, Marcin Lis).: – Przez ostatnie dwa lata Spółdzielnia wydała 300 tys. zł, realizując zalecenia Urzędu Miasta w kwestii przeniesienia własności obiektu Centrum Kultury na os. Kościuszkowców 13. Wydatek zupełnie niepotrzebny, bowiem władze miasta… zmieniły zdanie. Ci, którzy najpierw głosowali za przejęciem Centrum Kultury, teraz byli temu przeciwni. Obiekt, w którym odbywały się setki imprez, uroczystości, seansów, wystaw i spotkań, uznano za taki, dla którego nie da się znaleźć żadnego zastosowania – komentowały w międzyczasie decyzję swarzędzkiego samorządu władze Spółdzielni Mieszkaniowej, zapowiadając skierowanie sprawy do sądu.
Napisy końcowe w NSA
Po kilku latach od tamtych wydarzeń znane jest rozstrzygnięcie w tej sprawie. Co prawda nie ostateczne, ale podtrzymujące orzeczenie sądu okręgowego: – Sąd apelacyjny podtrzymał wyrok sądu okręgowego w tej sprawie. Sytuacja prawna budynku jest w tej chwili taka, że należy on do Spółdzielni Mieszkaniowej, choć przysługuje jej wystosowanie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego – mówi mecenas Anna Mieczyńska, koordynator radców prawnych w magistracie. I z tej możliwości, jak się dowiedzieliśmy, spółdzielcy zamierzają skorzystać: – Sprawa toczy się dalej, do ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze nie doszło. Kwestionujemy decyzję sądu apelacyjnego, ponieważ do transakcji nie doszło nie z naszej winy. Uniemożliwiono nam wykonanie pewnych działań w budynku na czas. Przygotowaliśmy w tej sprawie skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego – wyjaśnia Paweł Pawłowski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej. Odnotujmy, że w międzyczasie UMiG zakupił inny budynek pod salę konferencyjną i centrum kultury.
mn




