Wyspa wież na Ligowcu?

Podczas wtorkowego wspólnego posiedzenia wszystkich komisji Rady Miejskiej ratusz zaprezentował opracowaną przez zespół prof. Sławomira Rosolskiego i Roberta Barełkowskiego koncepcję zagospodarowania lotniska na Ligowcu zabudową mieszkaniową.

To alternatywa dla aktywizacji gospodarczej w tym miejscu, o którą w międzyczasie wnioskował Aeroklub Poznański. Takie przeznaczenie tej nieruchomości w studium miasta, przypomnijmy, umożliwiłoby lotnikom wyprowadzkę na lotnisko w Kąkolewie i sprzedaż terenu inwestorowi, który chciałby w tym miejscu rozpocząć działalność przemysłową. Swarzędz, jak wiemy, postawił weto dla takiego rozwiązania informując, że strefa przemysłowa na Ligowcu byłaby o wiele bardziej uciążliwa dla gminy i jej mieszkańców niż jakakolwiek inna działalność i odmówił zmiany przeznaczenia nieruchomości.

Ale miasto zgodziło się na to, by w przyszłości powstała w tym miejscu zabudowa mieszkaniowa. Pozytywnie takie przeznaczenie tego miejsca ocenili także mieszkańcy gminy, którzy wzięli udział w konsultacjach społecznych przeprowadzanych przez Centrum Badań Metropolitalnych w 2016 r. oraz przedstawiciele Aeroklubu Poznańskiego i inwestora zainteresowanego nieruchomością. Dlatego też w międzyczasie rozpoczęto prace nad zmianą studium zagospodarowania przestrzennego dla tej nieruchomości oraz nad mieszkaniową koncepcją tego terenu. I wszystko wskazuje na to, że właśnie w ten sposób Ligowiec zostanie zagospodarowany w przeciągu kilku-, kilkunastu kolejnych lat. – Jest taki moment, że powinniśmy już przedstawić stan zaawansowania prac związanych z projektem zmiany studium zagospodarowania przestrzennego dla lotniska na Ligowcu. Wywołuje ono wiele emocji, z różnych przyczyn. I na przestrzeni ostatnich lat różne były koncepcje jego zagospodarowania, chcemy jednak nakreślić kierunek, w którym zamierzamy pójść – powiedział tuż na wstępie burmistrz Marian Szkudlarek, zwracając się do radnych. Szczegóły? Jak wynikało z opracowania przedstawionego przez poznańskich architektów, nieruchomość planuje się zabudować 15-piętrowymi apartamentowcami w strukturze parkowo-leśnej z łączną liczbą ok. 2500 mieszkań. Z terenu korzystałoby ponad 8 tys. mieszkańców.

Swarzedzki Wyspa wiez na Ligowcu 02

Obok mieszkaniówki – od strony drogi wojewódzkiej – przewidziane zostały tereny usługowe, od południa natomiast – tereny rekreacyjne. W projekcie uwzględniony został także lokalny układ drogowy z licznymi rondami i parkingami, a także dwa wyjazdy na drogę wojewódzką: przez ul. Helikopterową oraz w rejonie stacji paliw. To, jak podkreślano, projekt innowacyjny, niespotykany dotąd w żadnej innej części kraju i nie tylko. Zaprezentowano też makietę Ligowca już po jego zagospodarowaniu: – To miejsce ma szczególny potencjał: lokalizacyjny, powierzchniowy, społeczny, ekonomiczny, przestrzenny, funkcjonalny i krajobrazowy. Teren po byłym lotnisku ma dużą szansę stać się przestrzenią kompleksowo zagospodarowaną, wychodząc naprzeciw tendencjom odpowiedzialnej urbanizacji, o cechach przestrzeni zaprojektowanej zgodnie z postulowanymi wytycznymi zrównoważonego rozwoju siedlisk ludzkich – mówił w trakcie prezentacji prof. Sławomir Rosolski, podkreślając że takie zagospodarowanie tej nieruchomości pozwoli zapewnić mieszkania w gminie w kontekście spodziewanego wzrostu demograficznego: – W przeciągu najbliższych 30 lat gminie przybędzie ok. 18 tys. mieszkańców. Moglibyśmy ten teren przeznaczyć pod zabudowę jednorodzinną, jednak wówczas nie wykorzystalibyśmy w pełni jego potencjału, ponieważ przy takiej zabudowie na tej powierzchni może żyć mniej ludzi niż w przypadku zabudowy wielorodzinnej. Wtedy należałoby szukać lokalizacji pod mieszkania w innych częściach gminy. A to wiązałoby się ze wzrostem kosztów wynikających z konieczności budowania potrzebnej infrastruktury, np. drogowej – mówił profesor. Co istotne, zaproponowane budynki budowane byłyby z wykorzystaniem najnowszych technologii, co przekładałoby się na ich wysoką efektywność energetyczną, co z kolei miałoby ogromne znaczenie dla kwestii ekologicznych, a także dla budżetu właściciela takiego mieszkania. Ważne w tym względzie byłyby też proporcje zabudowy nieruchomości, bo aż ponad 60 z ok. 120 hektarów stanowiłaby zieleń.

Swarzedzki Wyspa wiez na Ligowcu 04

Istotnym argumentem przy zagospodarowaniu w taki sposób terenu Ligowca jest także – jak podkreślano – bliskość trasy kolejowej, która ułatwiłaby mieszkańcom – poprzez Poznańską Kolej Metropolitalną – dojazd do stolicy Wielkopolski, co pozwoliłoby rozładować ruch kołowy w tej części gminy. – To jest osiedle otwarte. Z tej przestrzeni, z parków, z zieleni mają też korzystać inni mieszkańcy, planujemy by było ono wielostronnie skomunikowane z pozostałymi rejonami gminy – podkreślał z kolei prof. Robert Barełkowski. Jak dodatkowo przekonywano w trakcie dyskusji, koszty dla gminy związane z zagospodarowaniem tego miejsca byłyby znikome, ponieważ większość prac związanych z budową potrzebnej infrastruktury leżałaby w gestii dewelopera: – Mówimy tutaj tak naprawdę tylko o wybudowaniu szkoły, ale taki obiekt i tak gmina będzie musiała wybudować w przeciągu kilkunastu najbliższych lat. Z tą jednak różnicą, że szkoła w takim miejscu jak to miałaby zapewnioną od razu odpowiednią infrastrukturę. Do takiej szkoły uczniowie mogliby chodzić na piechotę, co wiązałoby się z oszczędnościami dla gminy przy organizacji transportu uczniów do placówki – mówił profesor. Koncepcja – jak wynikało z toku ponad 5-godzinnej dyskusji – zyskała wstępne poparcie swarzędzkich radnych. Prace nad studium przestrzennym gminy dla tego rejonu cały czas trwają. Po ich zakończeniu miasto rozpocznie prace nad bardziej szczegółową dokumentacją dla tej nieruchomości – planem zagospodarowania przestrzennego. Wówczas z pewnością pojawi się więcej szczegółów na temat całego przedsięwzięcia. Odnotujmy też, że w trakcie prac dokumentacyjnych będzie można wnosić uwagi do powstającego planu. Do tematu z pewnością będziemy wracać. 

Swarzędzcy mastersi z medalami

0

Białystok gościł zawodniczki i zawodników uprawiających lekkoatletykę w kategorii Masters. Wśród uczestników tegorocznych mistrzostw kraju oprócz niezawodnych przedstawicieli rzutów – Danuty i Andrzeja Kapturskich środowisko lekkoatletyczne reprezentowali Renata Żerko i Aleksander Repczyński. Renata Żerko była zawodniczka Orkanu Poznań wystartowała w konkurencjach rzutowych w kategorii K-50. Ze swojego pierwszego startu po 33 latach od zakończenia uprawiania sportu wyczynowego przywiozła 3 medale rangi mistrzostw kraju: I miejsce w rzucie oszczepem, II miejsce w rzucie młotem i II miejsce w wieloboju rzutowym. Renata Żerko to wychowanka trenerów Zbigniewa Mellera, Romana Borkiewicza i Jerzego Sudoła, medalistka mistrzostw kraju w kategorii juniorów w rzucie oszczepem – zdobyła srebro 1988 r. i brązowy medal w 1984 r. Reprezentowała Polskę w oszczepie na zawodach międzynarodowych w kategoriach młodzieżowych. Aleksander Repczyński wystartował w zawodach Mistrzostw Polski  Masters w konkurencjach biegowych w kategorii  M-70 i zdobył w nich 6 medali: I miejsce  na 400 m, II miejsce 800 m. i 80 m. p.pł.  oraz  na 300 m. p.pł.  /p.pł. biegi płotkarskie/  i III miejsce na 100 m. i 200 m. Pan Aleksander Repczyński to były zawodnik sekcji LA klubu Unia Swarzędz, do którego wstąpił w 1961 r. W młodości był czołowym zawodnikiem w biegach płotkarskich w okręgu poznańskim. Na zawodach „Mastersów” startuje od 2002 r i zdobył na nich 55 medali różnych kolorów. Startował również w ME w 2015 r. i zajął w nich X m. w pięcioboju.

TygodnikSwarzedzki Mastersi 01

Odeszła szefowa „Olszyny”

0

Smutna wiadomość dotarła do naszej redakcji. Zmarła Aniela Podolak, mieszkanka Gruszczyna, z wykształcenia pedagog,twórczyni i wieloletnia szefowa Sekcji Regionalnej „Olszyna”.  Pani Aniela kierowała „Olszyną” od samego początku jej powstania w 1995 roku. W 2015 roku  otrzymała tytuł “Zasłużony dla Kultury Polskiej”, a 2017 roku Rada Miejska przyznała Jej tytuł „Zasłużony dla miasta i gminy Swarzędz.

Wypił trującą substancję i uciekł

Kilkanaście dni temu do swarzędzkiego Komisariatu dotarła informacja o 28 – letnim mieszkańcu naszej gminy, którego zdrowie i życie mogło być zagrożone. – Zgłoszenie dotyczyło młodego mężczyzny, który w związku z problemami osobistymi, spożył  – w obecności bliskich – nieokreśloną ilość trującej substancji i uciekł z domu. Mężczyzna nie posiadał przy sobie telefonu oraz żadnych dokumentów i działał w taki sposób, aby nie zostać odnaleziony – wyjaśnia komisarz Piotr Borowiak, zastępca komendanta policji w Swarzędzu. Policjanci rozpoczęli intensywne poszukiwania, penetrując rejon Kobylnicy i Gruszczyna. Pomagali im także funkcjonariusze z przyległych jednostek. Akcja poszukiwawcza zakończyła się – na szczęście –  pozytywnie. – Po kilku godzinach udało się zlokalizować uciekiniera i zatrzymać. Niestety, widok policjantów wywołał agresję u mężczyzny i konieczne było użycie siły fizycznej do jego obezwładnienia. Na miejsce zatrzymania wezwano też karetkę pogotowia ratunkowego, która musiała do transportu użyć specjalnych pasów bezpieczeństwa, a sam zatrzymany 28 – latek drogę do Szpitala HCP w Poznaniu przebył w niezbyt komfortowej pozycji i w asyście policjantów – relacjonuje wiceszef swarzędzkiego Komisariatu.  Jak się dowiedzieliśmy  swarzędzanin był też agresywny podczas badania lekarskiego i obsługa szpitala poprosiła o pomoc policję, bo 28 – latek zaczął demolować izbę przyjęć. Ostatecznie pozostał on do dnia następnego pod obserwacją specjalistów.

Apteka Przyjazna

0

ul. Swarzędzka 23, Gruszczyn,
tel. 61 224 85 95,
pon-.pt. 8.00-20.00, sobota 8.00-15.00, niedziela nieczynne

Zespół Przychodni Lekarza Rodzinnego Diagter sp. z o. o.

0
  • Swarzędz, ul. Piaski 8, tel. 61 817 25 49
  • Swarzędz, ul. Piaski 6, tel. 61 817 25 33
  • Swarzędz, ul. Cieszkowskiego 37 D, tel. 61 817 35 58
  • Gruszczyn, ul. Swarzędzka 23, tel. 61 815 01 21

Co spalają swarzędzanie?

Cały czas rośnie liczba interwencji podejmowanych przez strażników miejskich w związku ze spalaniem odpadów w piecach.

Czym powinniśmy palić w piecu, a czego unikać? Sposób użytkowania pieca, kominka czy „kozy” określa jego producent. Jeśli więc w instrukcji czytamy, że piec powinien być opalany drewnem z drzew liściastych, takie właśnie paliwo powinno do niego trafiać. Jeśli piec jest węglowy, opalać go należy węglem (a nie na przykład miałem węglowym, do którego przeznaczone są specjalne instalacje). W każdym wypadku najgorsze, co można zrobić, to palić w piecu wszystkim, co jest pod ręką. Niestety, często zdarza się, że śmieci z całego domostwa gromadzone są przez wiosnę i lato, by jesienią i zimą – zamiast na wysypisko, trafić do pieca. Część właścicieli woli oszczędzać na wywozie odpadków, przeznaczając je właśnie do spalenia. Do spalenia wędrują więc stare meble, plastikowe odpadki, a nawet opony i odzież. Proceder taki na dobre trwa i w Swarzędzu. Potwierdza to wciąż rosnąca liczba interwencji podejmowanych w tego typu sprawach przez Ekopatrol Straży Miejskiej. Jak już informowaliśmy w poprzednim numerze „TS”, od początku sezonu grzewczego funkcjonariusze skontrolowali ok. 300 posesji, w 20 przypadkach ujawniając nieprawidłowości. Średnio – jak wynika z wieloletnich statystyk prowadzonych przez strażników – na 100 skontrolowanych nieruchomości, 7-8 pali w sposób nielegalny. W ciągu mijającego tygodnia funkcjonariusze ujawnili kolejne przypadki spalania odpadów w gminie. Scenariusz jest wciąż ten sam – mieszkańcy gromadzą śmieci, by ogrzać nimi domy, czy zakłady: – W sobotę wieczorem „Ekopatrol” skontrolował jedną z posesji w Janikowie w związku z podejrzeniem, że jej mieszkańcy palą odpadami. Kontrola potwierdziła podejrzenia funkcjonariuszy, ponadto znaleźli oni w kotłowni odpady z płyt wiórowych, laminowanych, MDF wymieszane z drewnem w ilości wystarczającej do ogrzewania domu przez dłuższy czas. Właściciel został ukarany mandatem, a odpady trafią tam, gdzie ich miejsce. – informuje Piotr Kubczak, szef swarzędzkiej Straży Miejskiej. – Właściciel kolejnego zakładu stolarskiego, tym razem w Gruszczynie „wpadł” dzisiaj rano (tj. w poniedziałek – przyp. red.) na spalaniu odpadów. W kotle paliły się fragmenty płyt MDF, ale i zwykłe odpady komunalne i plastikowe opakowania po klejach, itp. Sprawca został ukarany mandatem, zajmie się nim także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska – zapowiada komendant. Od początku trwającego sezonu grzewczego Ekopatrol odnotował już 7 przypadków spalania odpadów w zakładach stolarskich/tapicerskich lub w firmach prowadzących inną działalność. To blisko połowa wszystkich ujawnionych spraw związanych z nieprawidłowościami w zakresie palenia w przydomowych piecach. Statystyki te świadczą także o tym, że „palaczy” nie odstraszają obowiązujące kary – za spalanie odpadów grozi nie tylko wynoszący 500 zł mandat karny, ale i dużo bardziej dotkliwa finansowo grzywna, która może wynieść nawet 5 tys. zł. Za udowodnienie takiej działalności prawo przewiduje również areszt do 30 dni. Dodajmy też, że emisja z domowych kotłów, pieców i kominków to główne źródło zanieczyszczenia powietrza pyłem i rakotwórczym benzo[a]pirenem.

TygodnikSwarzedzki CoSpalajaWpiecach 02

W minionym tygodniu funkcjonariusze Straży Miejskiej nałożyli na mieszkańców kolejne mandaty związane z nielegalnym ogrzewaniem domów/zakładów.

6,5 miliona na Katarzyńską i Mechowską

0

Prawie 6,5 mln zł będzie kosztowała przebudowa ok. 850-metrowego odcinka ul. Mechowskiej i Katarzyńskiej w Gruszczynie. Miasto podpisało właśnie umowę z wykonawcą tej inwestycji. Rozpocznie się ona w marcu.

Zaplanowane przedsięwzięcie miałoby objąć część ul. Katarzyńskiej od wybudowanego niedawno ronda na ul. Swarzędzkiej do skrzyżowania z ul. Mechowską, która z kolei zostanie przebudowana na odcinku od ul. Zielińskiej aż do ul. Nowowiejskiego. To łącznie ok. 850 metrów. Na początku listopada, przypomnijmy, miasto ogłosiło przetarg na wykonawcę robót drogowych w tej okolicy, w piątek, 12 stycznia natomiast w ratuszu burmistrz Marian Szkudlarek w towarzystwie przewodniczącej Rady Miejskiej i zarazem sołtys Gruszczyna, Barbary Czachury, podpisał umowę z wykonawcą inwestycji – firmą STRABAG Sp. z o.o., która w przetargu złożyła najkorzystniejszą ofertę. Prace rozpoczną się najprawdopodobniej w marcu i potrwają przez ok. pół roku. W tym czasie drogi doczekają się asfaltowej, szerokiej na 6m jezdni, 2-metrowych chodników z kostki betonowej (na ul. Katarzyńskiej po stronie północnej, na ul. Mechowskiej po obu stronach drogi) oraz ścieżek rowerowych (na ul. Katarzyńskiej w południowej części ulicy, na ul. Mechowskiej po zachodniej stronie jezdni) i wybrukowanych zjazdów na posesje. Przebudowane zostanie także skrzyżowanie tych ulic, które stanie się tzw. skrzyżowaniem wyniesionym, czyli na poziomie chodników przy jezdni. Umożliwi to wydzielenie w tym miejscu tzw. strefy uspokojonej, na której będzie obowiązywało ograniczenie prędkości, a samochody nie będą miały pierwszeństwa przed pieszymi. Na skrzyżowaniu dodatkowo pojawią się szerokie na 4m przejścia dla pieszych oraz przejazdy dla rowerów o szerokości 7,5 m. W ramach tej inwestycji, która w całości będzie finansowana z miejskiego budżetu, wybudowana zostanie również kanalizacja deszczowa i sanitarna, drogi zostaną też oświetlone.

Katarzyńska i Mechowska do przebudowy

0

Katarzyńska i Mechowska2W marcu przyszłego roku rozpocznie się przebudowa części ul. Katarzyńskiej i Mechowskiej w Gruszczynie. Miasto ogłosiło właśnie przetarg na wykonawcę tej inwestycji.

Wiosną, jesienią i zimą częściowo nieprzejezdne wskutek podeszczowych dziur i błota, latem z kolei w tumanach kurzu za sprawą przejeżdżających samochodów – tak w telegraficznym skrócie można opisać gruntowe ulice Katarzyńską i Mechowską w Gruszczynie, czyli główne drogi dojazdowe do osiedli domów jednorodzinnych zlokalizowanych w zachodniej części sołectwa. I chociaż powstające na nich nierówności usuwane są przez swarzędzkie służby drogowe kilka razy w roku, to prace te wystarczają tylko na kilka-, kilkanaście dni – do kolejnych opadów deszczu. Dlatego też jakiś czas temu w ratuszu zapadła decyzja o gruntownej przebudowie tych traktów. Zaplanowana inwestycja miałaby objąć odcinek ul. Katarzyńskiej od wybudowanego niedawno ronda na ul. Swarzędzkiej do skrzyżowania z ul. Mechowską, która z kolei zostanie przebudowana na odcinku od ul. Zielińskiej aż do ul. Nowowiejskiego. Na początku listopada miasto ogłosiło przetarg na wykonawcę robót drogowych w tej okolicy. Jeśli uda się go wyłonić, prace rozpoczną się w marcu przyszłego roku i potrwają przez ok. pół roku. W tym czasie drogi doczekają się asfaltowej, szerokiej na 6m jezdni, 2-metrowych chodników z kostki betonowej (na ul. Katarzyńskiej po stronie północnej, na ul. Mechowskiej po obu stronach drogi) oraz ścieżek rowerowych (na ul. Katarzyńskiej w południowej części ulicy, na ul. Mechowskiej po zachodniej stronie jezdni). Przebudowane zostanie także skrzyżowanie tych ulic, które stanie się tzw. skrzyżowaniem wyniesionym, czyli na poziomie chodników przy jezdni. Umożliwi to wydzielenie w tym miejscu tzw. strefy uspokojonej, na której będzie obowiązywało ograniczenie prędkości, a samochody nie będą miały pierwszeństwa przed pieszymi. Na skrzyżowaniu dodatkowo pojawią się szerokie na 4m przejścia dla pieszych oraz przejazdy dla rowerów o szerokości 7,5 m. W ramach tej inwestycji wybudowana zostanie również kanalizacja deszczowa i sanitarna, drogi zostaną też oświetlone. O tym ile ta inwestycja będzie kosztowała budżet miasta dowiemy się po rozstrzygnięciu przez ratusz przetargu na jej wykonawcę, czyli najprawdopodobniej jeszcze w tym roku.

Skrzyżowanie ul. Katarzyńskiej i Mechowskiej zostanie przebudowane, stając się tzw. skrzyżowaniem wyniesionym, czyli na poziomie chodników przy jezdni.

Kto podpala trawy?

0

Dowcipnisie podpalają, strażacy jeżdżą i gaszą – tak pokrótce można opisać interwencje druhów ochotników z minionych dni. Straż jest notorycznie wzywana w rejon Doliny Cybiny, gdzie w najlepsze trwa wypalanie traw.

 Podpalacze traw – jak co roku o tej porze – znowu dali o sobie znać. 15 marca strażacy z Kobylnicy oraz Swarzędza zostali zadysponowani do pożaru trawy i trzciny w Dolinie Cybiny przy ulicy Swarzędzkiej, pomiędzy Swarzędzem a Gruszczynem. – Strażacy prowadzili działania gaśnicze ponad godzinę a powierzchnia pożaru wynosiła około 500 m2 – relacjonuje Tomasz Tomaszewski z OSP Kobylnica.  Niestety strażacy po powrocie do bazy, po 10 minutach zostali ponownie wezwani do pożaru trawy, tym razem między Gortatowem a Uzarzewem.  – Po przybyciu na miejsce  ustalono, iż pożar zlokalizowany jest na skarpie Doliny Cybiny i rozprzestrzenia się w kierunku trzcinowiska. Na szczęście strażakom udało się opanować pożar i zatrzymać przed trudno dostępnym trzcinowiskiem – dodaje Tomaszewski. W tym przypadku pożar objął 1000 m2, a akcja gaśnicza trwała ponad godzinę.  Dzień później, 16 marca doszło do kolejnego pożaru traw i krzaków w miejscowości Katarzynki. Tym razem pożar objął około 1000 m2 i rozprzestrzeniał się w kierunku zagajnika. Działania ratownicze trwały ponad godzinę.

kk