Anielsko śpiewograli

0

Spontanicznie, wzruszająco i oryginalnie zaprezentowali się w sobotę w kościele na os. Kościuszkowców artyści – uczestnicy „Anielskiego Śpiewogrania”, czyli VIII Diecezjalnego Przeglądu Piosenki Religijnej.

Uzdolnieni muzycznie wykonawcy przybyli do Swarzędza z Dopiewa, Dopiewca, Kurnika, Owińsk, Drzązgowa, Murowanej Gośliny i z kilku miejsc w Poznaniu (warsztaty terapii zajęciowej, domy, ośrodki i stowarzyszenia pomocowe), po to by u nas zagrać i zaśpiewać najpiękniej jak tylko potrafią. Przyjechali tu w towarzystwie rodzin i opiekunów na zaproszenie Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Specjalnej Troski im. Leszka Grajka. Nad perfekcyjnie przygotowaną imprezą czuwała Barbara Kucharska. Przez przeszło dwie i pół godziny trzynastu wykonawców – zespołów i solistów zaprezentowało znane i mniej popularne utwory religijne (m. in „Sieje je”, „Zaufaj Panu”,„Bóg się mamo nie pomylił”, „Święty, święty uśmiechnięty”).   Na ołtarzu – scenie, prócz gości, nie zabrakło też rodzimych wykonawców. Kuba Zieliński – uczeń Szkoły Podstawowej nr 4 wykonał wspaniale utwór „Puk puk, cichutko”. Duże wrażenie na słuchaczach zrobiły także śpiewające panie „młode duchem”, związane ze swarzędzkim OPS-em. Młodzież z naszego Stowarzyszenia inaugurowała i kończyła występy. Czasami po policzkach niektórych słuchaczy popłynęła łezka wzruszenia. Były też gromko wykonane przez wszystkich „Barka”, „Abba Ojcze” i „Aniele”. Każdy z występujących otrzymał głośne i długie oklaski, dyplom, książki, słodycze i pamiątkowe anioły – drewniane statuetki i anielskie poduszeczki. To właśnie dobre anioły sprawiły, że wszyscy uczestnicy przeglądu zajęli w nim równorzędne pierwsze miejsce.

Wyjątkowe to swarzędzkie muzykowanie zakończyło się wspólnym posiłkiem na placu przed świątynią i wypuszczeniem w niebo setek białych, żółtych i niebieskich baloników…

hs

{gallery}20.09.2012{/gallery}

Swarzędz walczy z kukułczym jajem

0

W czerwcu oficjalnie oddano do publicznego użytku wschodnią obwodnicę Poznania. Dla Swarzędza, przypomnijmy, fakt ten ma znaczenie finansowe, bo – według ustawy o drogach publicznych – nakłada na naszą gminę obowiązek utrzymywania odcinka drogi krajowej nr 5, dla której obwodnica stała się alternatywą.

O sporym zamieszaniu w związku z tym przepisem informowaliśmy wczesną wiosną. Wszystko przez budowę wschodniej obwodnicy Poznania, która została otwarta jeszcze przed Euro 2012. Nowa trasa między Poznaniem a Gnieznem to – zdaniem inwestora – alternatywa m.in. dla obciążonej i nieco już wysłużonej drogi krajowej nr 5. Jak wynika ze statystyk Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, obecnego zarządcy drogi, dziennie „piątką” do stolicy Wielkopolski wjeżdża ok. 17 tys. aut, a według prognoz w 2020 r. liczba ta miałaby wzrosnąć do 33 tys. Nie wzrośnie, bo większą część dotychczasowego ruchu ma przejąć wspomniana wschodnia obwodnica. Przynajmniej w teorii. Natomiast opiekę nad 35-kilometrowym odcinkiem starej krajówki pod koniec tego roku będą musiały przejąć gminy, przez które przebiega. Tak przewiduje obowiązująca od 27 lat ustawa o drogach publicznych. Mowa w tym przypadku o Łubowie, Pobiedziskach i Swarzędzu, na które – jak już informowaliśmy – spadnie obowiązek utrzymywania drogi poprzez jej regularne remonty, odśnieżania, a także opłacanie oświetlenia. Jak szacują samorządy, dla każdej gminy mogą to być kwoty zbliżone do 2-3 mln zł. rocznie. A na taki wydatek, w dobie kilkukrotnego oglądania każdej monety przed wydaniem, nie może pozwolić sobie nawet nasza gmina, dysponująca największym budżetem w powiecie poznańskim. Nieprzychylnie o tej konieczności, skądinąd narzuconej odgórnie, wypowiadały się w międzyczasie władze naszego miasta, zapowiadając, wspólnie z innymi zainteresowanymi gminami, odwoływanie się od przepisów ustawy. Broniące się przed przejęciem odcinków krajówki miejscowości zamówiły nawet ekspertyzę, którą przedstawiły w Ministerstwie Transportu. Samorządowcy są zgodni co do tego, że wschodnia obwodnica Poznania nie jest żadną alternatywą dla drogi krajowej nr 5, która nadal pełni funkcję ważnego ciągu komunikacyjnego w regionie, nie może zatem posiadać statusu drogi gminnej. Dlatego też trwają rozmowy w sprawie takiego rozwiązania, według którego pieczę nad „piątką” miałby przejąć, zamiast gmin, Urząd Marszałkowski, bądź Zarząd Dróg Powiatowych. Do grudnia, czyli do momentu oficjalnego – przynajmniej w myśl ustawy o drogach publicznych – przejęcia opieki nad krajówką przez samorządy jednak coraz mniej czasu: – Pracujemy nad tym, żeby opiekę nad wspomnianymi odcinkami drogi krajowej przejął Urząd Marszałkowski. Odbyły się rozmowy z grupą radnych sejmiku, którzy zadeklarowali przedstawienie stosownego projektu uchwały w tej sprawie marszałkowi- mówi Adam Trawiński, zastępca burmistrza Swarzędza. Czy się uda? – Trudno ocenić, niemniej każda taka próba naprawy stanu rzeczy cieszy. To paranoja naszej rzeczywistości, żeby gminy przejmowały pieczę nad drogami o parametrach przekraczających typowe parametry drogi gminnej – dodaje zastępca gospodyni magistratu. To w tej chwili oficjalna linia obrony samorządów. Zgodne są one także co do tego, że w przypadku „podarowania” drogi krajowej gminom, przez które ta przebiega, nie będą one jej odśnieżały, dążąc w międzyczasie do zmiany niekorzystnego przepisu ustawy o drogach publicznych. Jak wynika z ostatnich informacji, pomoc gminom w tej sprawie obiecali swarzędzcy posłowie: Bożena Szydłowska i Krystyna Łybacka.

mn

Ucierpiał motocyklista

0

11 września doszło do wypadku na ul. Cieszkowskiego, w którym osobowy Peugeot zderzył się z motocyklem Suzuki. Wyniku wypadku ranny został kierowca jednośladu, który z obrażeniami ciała trafił do poznańskiego szpitala.

Do niebezpiecznego wypadku drogowego doszło w minionym tygodniu na jednej z głównych ulic miasta. – 11 września, późnym popołudniem strażacy ze Swarzędza zostali wezwani do wypadku, który miał miejsce na ulicy Cieszkowskiego. Po dotarciu na miejsce, okazało się, że doszło do zderzenia samochodu osobowego marki Volkswagen Passat z motocyklem marki Suzuki. W wyniku wypadku poszkodowany został 33 – letni mężczyzna, kierujący motocyklem. Pogotowie ratunkowe zabrało go do szpitala w Poznaniu – wyjaśnia Tobiasz Baranicz z OSP Swarzędz. Na miejscu zdarzenia pojawiła się także policja, oraz straż miejska. Akcja ratunkowa trwała ponad dwie godziny.

 

Walczą o Hollywood

0

Sąd apelacyjny w Poznaniu podtrzymał wyrok w toczącej się od kilku lat sprawie swarzędzkiego kina „Hollywood”, uznając racje magistratu. Z decyzją nie zgadza się Spółdzielnia Mieszkaniowa, która wystosowała skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Kwestia transakcji z kinem w tle znajduje się na lokalnej wokandzie dokładnie od 18 grudnia 2007 r., kiedy to strony parafowały przedwstępny akt notarialny, na mocy którego miasto stawało się właścicielem obiektu zlokalizowanego na os. Kościuszkowców 13. Budynek, wyceniany wówczas na 1,2 mln zł, został przejęty przez UMiG w zamian za redukcję spółdzielczego zadłużenia względem gminy z myślą o utworzeniu w nim centrum kultury. Tyle, że w międzyczasie stronom nie udało się sprawy definitywnie zamknąć. Powód? Zdaniem zarządu SM, po przedterminowych wyborach na burmistrza (obejmującą urząd posła na sejm Bożenę Szydłowską zastąpiła Anna Tomicka) i związanymi z tą okolicznością zmianami kadrowymi w magistracie nastąpiła zmiana polityki UMiG m.in. względem wspomnianej nieruchomości.

UMiG: Zabrakło informacji ze Spółdzielni

Według obecnych władz miasta, proces poprzedzający zawarcie umowy odbywał się w klimacie kampanii wyborczej do sejmu, co uniemożliwiło przekazanie radnym pełnej informacji na temat stanu technicznego obiektu, jego sytuacji prawnej, a także kosztów adaptacji na cele kulturalne, które – jak wówczas oszacował magistrat – miałyby wynieść nawet 6 mln zł. (inna sprawa, że przedmiotowej ekspertyzy dotyczącej kosztów adaptacji władze miasta radnym nie przedstawiły). Sam UMiG nie krył także zastrzeżeń względem aktywności Spółdzielni Mieszkaniowej w kontekście przygotowania budynku do transakcji, zarzucając jej zarządowi nie wywiązanie się z zobowiązań wynikających z zawartej w grudniu 2007 r. umowy przedwstępnej. I choć w międzyczasie Spółdzielnia Mieszkaniowa przedstawiła harmonogram działań względem budynku kina Hollywood, a także kosztów poniesionych z tytułu przygotowania lokali do transakcji, apelując do władz miasta o parafowanie ostatecznej umowy, UMiG wystąpił do radnych z projektem uchwały uchylającym dwie wcześniejsze, dotyczące zgody samorządowców na przejęcie przez burmistrza miasta obiektu od Spółdzielni Mieszkaniowej.

Spółdzielnia: Wmanewrowano nas w układy kosztowe

W konsekwencji oznaczało to chęć wycofania się magistratu ze wstępnie potwierdzonej transakcji. – Ten obiekt nie jest na miarę XXI wieku, ani na miarę 40-tys. gminy – przekonywała wówczas radnych burmistrz Anna Tomicka, która – odnotujmy – jako radna w 2007 r. głosowała za jego przejęciem. Jako szefowa magistratu zmieniła zdanie co do zagospodarowania budynku: – Uznaliśmy, że ten obiekt nie nadaje się na centrum kultury, nie tylko ze względu na koszty jego adaptacji na cele kulturalne, ale i z uwagi na to, że w okolicy są problemy z zaparkowaniem samochodu. Od początku 2008 r. płacimy 5 tys. zł miesięcznie za eksploatację tego lokalu, jednak przez wiele miesięcy nie zrodził się pomysł, jak zagospodarować ten obiekt. Nie miała go także Spółdzielnia Mieszkaniowa, a my jako Urząd nie możemy ponosić za to kosztów – komentowała szefowa UMiG. Z kolei zdaniem prezesa zarządu SM, Pawła Pawłowskiego, sprawa kina „Hollywood” spowodowała wmanewrowanie spółdzielni w różne układy kosztowe: – Wypowiedzieliśmy warunki działającej w budynku restauracji oraz gabinetowi optycznemu tylko dlatego, że życzeniem Urzędu było, żeby użytkownicy opuścili lokale. Zapłaciliśmy odszkodowanie, mimo że od podstaw w innym obiekcie odtworzyliśmy im warunki ponosząc koszty z tym związane. Mało tego, protokołem obiekt został władzom miasta przekazany, a instalacje przepisane na UMiG. I co się okazało? Przez dwa lata odbywał się ping-pong, a szczytem była odmowa pani burmistrz podpisania aktu notarialnego. Uniemożliwiono nam przekazanie obiektu, przesuwano terminy – komentował prezes Pawłowski, zaznaczając, że całe zamieszanie związane z transakcją zostało skierowane przez aktualnych włodarzy magistratu przeciwko byłym władzom miasta.

Radni za burmistrzem, spółdzielcy w sądzie

Sami radni, przypomnijmy, zdecydowali się przychylić do woli burmistrza, głosując „za” przedstawionym im projektem uchwały. Za dokumentem opowiedziało się 12 radnych, 2 było przeciwnych (Grzegorz Taterka i Piotr Cichewicz), 3 się wstrzymało (Ewa Buczyńska, Mirosław Horla, Marcin Lis).: – Przez ostatnie dwa lata Spółdzielnia wydała 300 tys. zł, realizując zalecenia Urzędu Miasta w kwestii przeniesienia własności obiektu Centrum Kultury na os. Kościuszkowców 13. Wydatek zupełnie niepotrzebny, bowiem władze miasta… zmieniły zdanie. Ci, którzy najpierw głosowali za przejęciem Centrum Kultury, teraz byli temu przeciwni. Obiekt, w którym odbywały się setki imprez, uroczystości, seansów, wystaw i spotkań, uznano za taki, dla którego nie da się znaleźć żadnego zastosowania – komentowały w międzyczasie decyzję swarzędzkiego samorządu władze Spółdzielni Mieszkaniowej, zapowiadając skierowanie sprawy do sądu.

Napisy końcowe w NSA

Po kilku latach od tamtych wydarzeń znane jest rozstrzygnięcie w tej sprawie. Co prawda nie ostateczne, ale podtrzymujące orzeczenie sądu okręgowego: – Sąd apelacyjny podtrzymał wyrok sądu okręgowego w tej sprawie. Sytuacja prawna budynku jest w tej chwili taka, że należy on do Spółdzielni Mieszkaniowej, choć przysługuje jej wystosowanie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego – mówi mecenas Anna Mieczyńska, koordynator radców prawnych w magistracie. I z tej możliwości, jak się dowiedzieliśmy, spółdzielcy zamierzają skorzystać: – Sprawa toczy się dalej, do ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze nie doszło. Kwestionujemy decyzję sądu apelacyjnego, ponieważ do transakcji nie doszło nie z naszej winy. Uniemożliwiono nam wykonanie pewnych działań w budynku na czas. Przygotowaliśmy w tej sprawie skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego – wyjaśnia Paweł Pawłowski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej. Odnotujmy, że w międzyczasie UMiG zakupił inny budynek pod salę konferencyjną i centrum kultury.

mn

 

Żłobek Maciuś ma konkurencję?

0
Przez wiele lat był jedyny a znalezienie się w gronie jego „żłobkowiczów” graniczyło niemal w cudem – chętnych było zawsze kilkakrotnie więcej niż miejsc. Od kilku dni popularny „Maciuś” ma jednak konkurencję. 1 września swoje podwoje otworzyły bowiem dwa prywatne żłobki. Od wielu lat w naszym mieście funkcjonowała tylko jedna placówka dla najmłodszych mieszkańców naszej gminy – Żłobek Maciuś na os. Czwartaków, który cieszy się wielką popularnością wśród rodziców. Niestety, wielu z nich odchodziło z przysłowiowym kwitkiem, bo co roku więcej było chętnych niż miejsc dla milusińskich. Podobnie było i w tym roku. –„Przyjęliśmy 85 maluchów, a chętnych było – jak co roku – zdecydowanie więcej. Dla 60 dzieci nie było miejsc – wyjaśnia dyrektor „Maciusia” Henryka Maciejewska. Dla rodziców, których dzieci nie dostały się do jedynego żłobka w naszej gminie mamy dobrą wiadomość. Od września pojawiły się w naszej gminie dwie nowe placówki. Prywatne, ale mogące stanowić alternatywę dla osób, których pociechy do „Maciusia” się nie dostały. Obydwa żłobki powstały na terenie naszej gminy: „Tygryski” w Gruszczynie przy ul. Swarzędzkiej 33-35 oraz „Kraina Małych Stópek” w Zalasewie przy ul. Kórnickiej 214. – Nasz Żłobek powstał w nowym, 200 – metrowym budynku. Mamy małe, 10- osobowe grupy dzieci w wieku od 6 miesiąca do 3 roku życia. Dysponujemy nowym placem zabaw z niezbędnymi atestami, mamy specjalnie zaadaptowane dla maluchów łazienki, a w 40 – metrowych salach ogrzewanie podłogowe. Dzieciom oferujemy codzienny kontakt z językami obcymi (m.in. j. angielski, j. niemiecki ), różne zajęcia plastyczne oraz muzyczne – wyjaśnia Anna Źródelna, dyrektor gruszczyńskiego Żłobka „Tygryski”. Placówka jest otwarta przez cały rok w godzinach od 6.30 do 18.30, ale jak zapewnia pani dyrektor istnieje możliwość przedłużenia godzin na życzenie rodziców. Druga placówka została otwarta z początkiem września w Zalasewie. Co oferuje? – Kraina Małych Stópek od 3 września jest do dyspozycji wszystkich dzieci w wieku od 6 miesięcy do 3 lat. Zapewniamy trzy sale dla naszych małych lokatorów, w tym pokój przeznaczony dla mamy z dzieckiem. Żłobek czynny jest przez cały rok (w godzinach od 6.30 do 18.00, od poniedziałku do piątku. Oferujemy rytm dnia dostosowany do potrzeb dzieci, indywidualne podejście do każdego dziecka, zajęcia dodatkowe tj. j.angielski, zajęcia taneczno-ruchowe, bajkoterapią, zajęcia stymulujące zmysły dziecka. – wyjaśnia Marta Pietraszewska, właścicielka „Krainy Małych Stópek”. Warto dodać, że obie placówki mają pozytywne i stosowne zaświadczenia, wydane przez swarzędzki Urząd Miasta i Gminy. Jak kształtują się ceny w nowych, prywatnych żłobkach? – Ceny pobytu dziecka w naszej placówce to wpisowe w wysokości 300 zł. oraz koszt uzależniony od liczby godzin – pobyt do 8 godzin dziennie to koszt 1080 zł, natomiast pobyt do 10 godzin dziennie kosztuje 1200zł.– wyjaśnia Anna Źródelna z gruszczyńskiego żłobka „Tygryski”. W „Krainie Małych Stópek” koszt uzależniony jest od wieku dziecka. – Rodzic malucha w wieku od 6 miesiąca do 1 roku życia zapłaci za 6 godzin – 600 zł., za pobyt do 8 godzin dziennie – 800 zł., a za pobyt do 10 godzin – 900 zł. – wyjaśnia Marta Pietraszewska z „Krainy małych Stópek”. Więcej zapłacimy w zalasewskim żłobku za większe dziecko. –– dodaje M. Pietraszewska. Z informacji jakie dotarły do naszej redakcji wynika, że niebawem w naszej gminie ma zostać otwarty trzeci, prywatny żłobek.

kt

{gallery}18.09.2012{/gallery}

 

Kłócą się o ronda

0

Swarzędzcy rajcy nie mogą dojść do porozumienia jeśli chodzi o nadanie imion swarzędzkim rondom. Część proponuje nazwiska polskich polityków, część opowiada się za lokalnymi, zasłużonymi dla naszej lokalnej społeczności postaciami.

Trzy swarzędzkie ronda nadal nie mają swoich nazw, bo radni od wielu miesięcy nie mogą porozumieć się jak je nazwać. Projekt uchwały w tej sprawie pojawił się już kilka miesięcy temu, ale nie był głosowany. W minionym tygodniu pojawiła się kolejna propozycja projektu uchwały z nazwami dla rond. W jej świetle ronda miałyby nosić imiona Jana Pawła II, Jana Kułakowskiego oraz Lecha Kaczyńskiego. Z tymi propozycjami nie zgodzili się członkowie Komisji, którzy w większości przychylili się do sugestii by w naszej gminie ronda nazywać imionami naszych rodzimych, lokalnych – zasłużonych dla Swarzędza – działaczy. – Nie mam nic przeciwko nazwaniu ronda imieniem Jana Pawła, czy L. Kaczyńskiego, ale takich ulic czy rond w Polsce są setki. Proponuję oddać hołd zasłużonym dla naszej małej Ojczyzny mieszkańcom, chociażby osobie Leszka Grajka czy Antoniego Tabaki – oświadczył radny Grzegorz Taterka. Podobnego zdania była i burmistrz Anna Tomicka. – Zgadzam się by uhonorować miejscowych działaczy – podkreślała. – Ale Tabaka ma już swoja tablicę, a Grajek jest patronem SPDST. Po co dublować? – stwierdził z kolei wiceburmistrz Trawiński.

Radni po raz kolejny nie osiągnęli kompromisu w tej kwestii.

Nadanie nazw nowopowstałym rondom nie niesie za sobą większych skutków finansowych, tak jak jest to w przypadku nadania nazwy ulicy. Przy rondzie bowiem nikt nie mieszka, nie ma zatem kosztów wymiany np. dowodów osobistych.

kt

 

Niebezpiecznie na krzyżówce

0

Do groźnie wyglądającej kolizji doszło 7 września na skrzyżowaniu ulic Polnej i Poznańskiej. Jedna osoba została ranna.

W piątkowy wieczór, 7 września br. swarzędzcy strażacy zostali wezwani do groźnie wyglądającego zdarzenia na skrzyżowaniu ulic Polnej i Poznańskiej. – Samochód osobowy marki Toyota Avensis zderzył się tam z samochodem ciężarowym marki MAN. Natychmiast w miejsce zdarzenia wysłano zastępy straży pożarnej ze Swarzędza, JRG-4 oraz JRG-6. Na miejscu pojawiła się także policja oraz pogotowie ratunkowe. Koniecznym okazało się także przepompowanie oleju z uszkodzonego samochodu ciężarowego – wyjaśnia Tobiasz Baranicz, sekretarz swarzędzkiej OSP. W wyniku zdarzenia ucierpiała jedna osoba. Akcja ratownicza i zabezpieczająca miejsce kolizji wyniosła ponad 4 godziny.

kt

{gallery}17.09.2012{/gallery}

 

Roboty publiczne zamiast kontenerów

0

Nie jest tajemnicą, że UMiG ma problemy ze ściągalnością opłat czynszowych od najemców mieszkań komunalnych i socjalnych. Rozwiązaniem problemu mają stać się w naszej gminie roboty publiczne.

Kilka miesięcy temu w mieście pojawiła się informacja o przygotowywaniu się Swarzędza do postawienia – jeszcze w tym roku w Karłowicach – pierwszych w naszej gminie kontenerów socjalnych. Miały do nich trafiać osoby z mieszkań komunalnych, zalegające z płatnościami czynszowymi. I choć ostatecznie pomysłu nie zrealizowano, to sama wieść o planach związanych z kontenerami odniosła pozytywny skutek, bo zmobilizowała niektórych dłużników do uregulowania zaległości. Dla pozostałych, zwłaszcza tych, których długi wobec miasta przekraczają 1 tys. zł., władze gminy wymyśliły inne rozwiązanie: – Postanowiliśmy zrezygnować z kontenerów żeby nie wzbudzać kontrowersji. Dłużników chcemy zaktywizować w inny sposób, umożliwiając im odpracowanie zaległości czynszowych w ramach robót publicznych – mówi Adam Trawiński, zastępca szefowej magistratu. – To nasza odpowiedź na twierdzenia dłużników, że nie mają gdzie zarobić żeby uregulować zaległości. Stwarzamy im tę możliwość i liczymy, że do programu będą zgłaszały się kolejne osoby – dodaje. A jest co odpracowywać. Jak wynika z informacji przekazanych przez urzędników magistratu, długi wobec swarzędzkiego ratusza, wynoszące łącznie ok. 200 tys. zł., ma ok. 100 osób, z czego do samego programu kwalifikuje się 40-50 mieszkańców miasta. Realizację pomysłu związanego z aktywizacją dłużników rozpoczęto w lipcu. Osoby biorące udział w programie robót publicznych wykonują przede wszystkim prace gospodarskie, zlecone przez Zakład Gospodarki Komunalnej: przycinają krzewy, grabią liście, porządkują skwery i kwietniki. I chociaż jest za wcześnie by oceniać, czy program przynosi efekty, to według wyliczeń UMiG, wystarczającą zachętą dla dłużników do skorzystania z możliwości odpracowania długu powinny być liczby: miesiąc efektywnej pracy pozwala na jego zredukowanie o kilkaset zł. Wszystko oczywiście zależy od ilości wypracowanych godzin, bo dłużnik ma prawo decydować, jak długo w ciągu dnia chce i może pracować: – Godzinę takiej pracy wyceniliśmy na 11 zł. Poinformowaliśmy już potencjalnie zainteresowane osoby o możliwości odpracowania długu, aktualnie w programie bierze udział 11 swarzędzan – wyjaśnia Jacek Jędrzejczyk, prezes swarzędzkiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. Swarzędzanom mającym zaległości w płatnościach może być niebawem jeszcze trudniej z ich uregulowaniem. Przypomnijmy, że niedawno swarzędzki samorząd przegłosował nowe stawki czynszu dla gminnych zasobów mieszkalnych, które wzrosną z 3,44 zł./m2 do 4,28 zł/m2.

mn

11 zł. – Na tyle ZGK wycenił godzinę robót publicznych. W tej chwili długi czynszowe odpracowuje 11 osób.

Oddaj telewizor dostaniesz sadzonkę!

0

Wysprzątaj świat z elektroodpadów – pod takim hasłem Stena Recycling bierze udział w tegorocznej edycji akcji Sprzątania Świata. Akcja odbędzie się też w naszej gminie – na terenie hipermarketu Leroy Merlin, w sobotę, 15 września w godz. 10.00-16.00.

W sobotę, 15 września br., w Punktach Zbiórki Stena Recycling – w tym i w Swarzędzu – można oddać zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, a w zamian otrzymać sadzonki roślin oraz eko-gadżety! Punkty zlokalizowane są w siedmiu miastach w Polsce, i będą czynne w godzinach od 10.00 do 16.00. Na terenie hipermarketu Leroy Merlin w Swarzędzu można oddać zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny. Zbierane będą zarówno „wielkogabarytowe” lodówki, pralki, mikrofalówki czy zmywarki, ale też drobne urządzenia, takie jak suszarki, lokówki, stare magnetofony czy telefony komórkowe. Wszystkie produkty zostaną poddane szczegółowej rozbiórce przez Stena Recycling, a poszczególne uzyskane surowce: plastik, metale, w tym miedź z telefonów komórkowych i szkło będą przetworzone i przekazane do powtórnego wykorzystania.

kt

Maska gazowa dla burmistrza

0

Z olbrzymim transparentem, w maskach gazowych i petycją pojawili się na XXX sesji Rady Miejskiej mieszkańcy Kicina, Janikowa i Czerwonaka, protestujący przeciw lokalizacji na granicy naszej gminy fabryki środków owadobójczych firmy Bros.

Niecodziennie rozpoczęła się XXX sesja Rady Miejskiej. Na dziedzińcu Ośrodka Kultury przy Poznańskiej – tuż przed wejściem do sali sesyjnej – mieszkańcy okolic Czerwonaka, Kicina i Janikowa urządzili pikietę, protestując przeciw lokalizacji na pograniczu Swarzędza i Kicina fabryki środków owadobójczych BROS. Sesja rozpoczęła się więc z opóźnieniem, bo przewodniczący Rady Miejskiej Marian Szkudlarek zezwolił przybyłym mieszkańcom na przedstawienie ich petycji. – Przybyliśmy do Państwa, by zaprotestować przeciw lokalizacji w naszym sąsiedztwie fabryki trucizn, by prosić Państwa, byście sia tą sprawą zajęli. Prosimy o zmianę lokalizacji – zabrał głos Grzegorz Jedlikowski, prezes Stowarzyszenia LEN. – Jesteśmy tutaj na Państwa sesji, bo władze Swarzędza wydały zgodę na lokalizację na granicy Swarzędza i Kicina fabryki środków owadobójczych. Mamy piękne tereny wokół Kicina, nie pozwolimy tego zniszczyć! Zróbcie coś zanim powstanie 5 – hektarowa hala i olbrzymie zbiorniki z gazem, niebezpieczne dla otoczenia. Jeszcze jest czas, zanim buldożery wjadą! – wypowiadał się Maciej Winiarski – jeden z mieszkańców. Radni otrzymali petycję od protestujących a wiceburmistrz Adam Trawiński otrzymał od pikietujących maskę gazową. Pełne emocji oświadczenie wygłosiła także sołtys Janikowa Dolnego, Czesława Knypińska – Nasza wieś ma 700 lat, a za chwile tiry porozjeżdżają nasze wąskie uliczki. W Janikowie nie można było wyciąć dwóch lip, bo to teren ochronny i Puszcza Zielonka, a wydaje się pozwolenie na budowę fabryki z trującymi produktami?!Mi się to w głowie nie mieści! Nie jestem przeciw inwestycji, ale proszę zmieńcie lokalizację – prosiła sołtys Janikowa. Radni wysłuchali protestujących. Ponieważ burmistrzowie nie chcieli zabrać głosu na sesji w tej sprawie, ustalono, żeby zorganizować specjalne, wspólne posiedzenie w tej sprawie. Rada Miejska zobowiązała władzę wykonawcza, by przekazała na to posiedzenie wszelkie dokumenty jakie o tej pory nasza gmina w tej sprawie posiada. W spotkaniu mają wziąć udział także przedstawiciele protestujących.

Wstępnie ustalono termin spotkania: 25 września, o godz. 12.00 w Ośrodku Kultury.

kt

O sprawie fabryki BROS pisaliśmy na naszych łamach już kilka miesięcy temu. Przypomnijmy zatem pokrótce, że niedaleko granicy naszej gminy z Kicinem, przy ul. Swarzędzkiej w Janikowie, na 5-ha działce ma stanąć hala magazynowo-produkcyjna z częścią socjalno-biurową. Problemem dla mieszkańców okolicy jest jednak kwestia tego, co ma być w tym miejscu produkowane, bo właścicielem nieruchomości jest od niedawna firma BROS – znany producent środków owadobójczych i nawozów, planujący obok punktu produkcyjnego utworzyć na działce swoją nową siedzibę. Zdaniem mieszkańców Kicina i Janikowa, powstanie tego typu fabryki może zagrozić środowisku naturalnemu, a także zwiększyć ruch samochodowy w okolicy. Odnotujmy, że działka przy ul. Swarzędzkiej w Janikowie – zgodnie z obowiązującymi postanowieniami swarzędzkiej rady miejskiej – przeznaczona jest pod aktywizację gospodarczą od 11 lat. Pomysł na jej zagospodarowanie przez prywatnego inwestora pojawił się w ubiegłym roku. Kilka miesięcy temu firma BROS otrzymała od starosty pozwolenie na budowę hali wraz z fabryką, w międzyczasie zostało ono jednak zawieszone. Na wniosek protestujących procedury związane z planowaniem inwestycji miały znaleźć się pod lupą zarówno starosty, po raz wtóry rozpoczynającego postępowanie ws. wydania pozwolenia na budowę, jak i marszałka województwa, gotowego do wnikliwego zbadania procedur towarzyszących inwestycji. Odnotujmy, że sami mieszkańcy prowadzą szeroko zakrojoną kampanię antyinwestycyjną. Na ostatniej sesji zaprezentowano kolejny jej element.

mn