Policjanci z Wydziału Kryminalnego oraz Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu – przy współpracy z Prokuraturą Rejonową w Szamotułach – od dłuższego czasu pracowali nad sprawą związaną z obrotem znacznymi ilościami substancji narkotycznych. Proceder miał odbywać się na terenie Poznania. Jak się okazało, udział w nim brała dwójka mieszkańców Zalasewa oraz poznaniak. – 14 stycznia, w trakcie skoordynowanych działań, śledczy dotarli do myjni samochodowej znajdującej się na poznańskim Grunwaldzie. Tam swój przyczółek miał mieć handel narkotykami. W trakcie policyjnej akcji zatrzymano 36-latka – właściciela myjni. W przeszukiwanych pomieszczeniach policjanci odnaleźli skradziony tego samego dnia na ul. Błażeja w Poznaniu motocykl Harley o wartości 86 tys. złotych oraz skradziony rower – wyjaśniamł. asp. Łukasz Paterski z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. Z kolei w miejscu zamieszkania poznaniaka policjanci odnaleźli niewielkie ilości kokainy oraz kradzione tablice rejestracyjne. 36-latek okazał się osobą poszukiwaną celem przeprowadzenia czynności procesowych do innej sprawy. Trafił do policyjnego aresztu. Usłyszał zarzut posiadania substancji odurzających, paserstwa oraz kradzieży tablic rejestracyjnych. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Działania operacyjne oraz ścisła współpraca z prokuraturą jeszcze tego samego dnia doprowadziły policjantów do jednego z domów w Zalasewie, gdzie zatrzymali tam 59-letniego mężczyznę oraz 42-letnią kobietę. – W trakcie realizowanego nakazu przeszukania śledczy odnaleźli łącznie blisko 6 kilogramów różnych substancji odurzających i psychotropowych. To między innymi metamfetamina oraz jej pochodne, kokaina, haszysz, tabletki ekstazy oraz amfetamina. Narkotyki schowane były w koszu na śmieci oraz w różnych miejscach w domu. Policjanci zabezpieczyli także 18 tys. złotych w gotówce – wylicza mł. asp. Łukasz Paterski. Jak się szybko okazało, zatrzymany 59-latek także był osobą poszukiwaną celem przeprowadzenia czynności procesowych do innej sprawy. Z policyjnego aresztu został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut uczestnictwa w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających, substancji psychotropowych i nowych substancji psychoaktywnych. Mężczyźnie grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Z kolei 42-letnia kobieta usłyszała zarzut utrudniania postępowania, za co grozi jej 5 lat w zakładzie karnym.



