18 maja honorowy obywatel naszego miasta Aleksander Doba odleciał z Warszawy do Chicago. 29 maja o 13:07 lokalnego czasu podróżnik po raz kolejny wypłynie na szerokie wody. Jeśli uda mu się dopłynąć kajakiem z Nowego Jorku do Lizbony o własnych siłach, będzie pierwszym człowiekiem w historii, który tego dokona.
W minioną środę, 18 maja Aleksander Doba wyruszył w swoją kolejną wyprawę. Najpierw pociągiem ze Szczecina udał się do Warszawy, skąd przez Monachium samolotem odleciał do Chicago. Z kolei 29 w New Jersey wsiądzie w swój niezatapialny kajak „Olo” i powiosłuje w dół rzeki Hudson, wypływając w kierunku Europy. Przed nim – w linii prostej – 3000 mil morskich, czyli ponad 5,5 tys. km. Niewykluczone jednak, że trasa się wydłuży ze względu na wiatry i prądy morskie. Rejs ma potrwać trzy lub cztery miesiące. 9 września podróżnik będzie obchodził 70 urodziny i właśnie wtedy chciałby dotrzeć do Lizbony w Portugalii. – Przede mną wyprawa życia i bardzo się cieszę – mówił tuż przed wyjazdem kajakarz. – W poprzednich wyprawach prosiłem, by ludzie z Europy i Polski dmuchali na mnie. A tym razem proszę wciągać powietrze i wydychać gdzie indziej, a żeby Amerykanie dmuchali, by wiatry w dobrym kierunku pchały – dodał w swoim stylu urodzony w Swarzędzu podróżnik. Planowana wyprawa będzie jego trzecią przez Ocean Atlantycki. Za pierwszym razem, przypomnijmy, pan Olek przepłynął wielką wodę w najwęższej części, płynąc z Senegalu do Brazylii (5 394 km w ciągu 99 dni), na drugą wyprawę wybrał natomiast najszerszy odcinek Atlantyku i w ciągu 167 dni przepłynął z Europy (Lizbona) na Florydę (USA), pokonując tym samym 12 427 km. Teraz mieszkający na co dzień w Policach podróżnik wybrał przeprawę północnymi, najbardziej niebezpiecznymi wodami. Jeśli uda mu się pokonać zaplanowany dystans o własnych siłach, będzie pierwszym Polakiem i pierwszym człowiekiem w historii, który tego dokona: – Na liczniku mam już 96000 km, więc łatwo policzyć, że podczas tej wyprawy powinno mi wybić 100000. Gdy to nastąpi – na którymś tam południku – będę zapraszał wszystkich do świętowania ze mną – podkreślił. Nie będzie jednak o to łatwo, bo terminy nie są korzystne: – Startuję 29 maja, a 30 oficjalnie zaczyna się sezon huraganów. Jeśli ktoś mnie pyta, czy wybrałem korzystny okres w roku, mówię nie. Ja wybrałem najmniej niekorzystny. Najgorszy będzie pierwszy miesiąc – tak do 1/3 trasy – wyjaśnia zdobywca tytułu podróżnika roku National Geographic. Jak jednak szybko dodaje, do wyprawy jest przygotowany na 150 procent. Jego transatlantycką podróż będzie można śledzić za pośrednictwem nowej strony internetowej podróżnika – www.aleksanderdoba.pl.
Mn
Fot. A. Doba, H. Staniewska
Aleksander Doba kajakami pasjonuje się od 34 roku życia. Jeszcze jako mieszkaniec Swarzędza próbował swoich sił na szybowcach i skacząc ze spadochronem. Kajakiem, poza swoimi oceanicznymi wyprawami, opłynął między innymi jezioro Bajkał, czy Bałtyk. W ubiegłym roku, jako pierwszy Polak, otrzymał honorowe obywatelstwo Swarzędza..


