Zakończyła się rekrutacja do 13. publicznych przedszkoli na terenie naszej gminy. Dla maluchów przygotowano około 1400 miejsc. Do przedszkoli trafiło jednak o wiele więcej wniosków niż miejsc, bo zapobiegliwi rodzice – w trosce o przyszłość dziecka – nie poprzestali na złożeniu dokumentu w jednej placówce.
1 marca rozpoczęła się rekrutacja do publicznych przedszkoli naszej gminy: sześciu prowadzonych przez Gminę i siedmiu prowadzonych przez prywatnych operatorów. Przez miesiąc – od 1 marca do 29 marca trwało wydawanie kart zgłoszeń, które rodzice po wypełnieniu składali w wybranej przez siebie placówce przedszkolnej. Kolejność złożenia karty nie wpływa jednak na przyjęcie dziecka do danej placówki.
Jak wygląda sytuacja w swarzędzkich przedszkolach publicznych po terminie przyjmowania wniosków? Ile złożono wniosków? Czy dla wszystkich maluchów wystarczy miejsc – usiłowaliśmy ustalić, rozmawiając z dyrektorkami placówek. Jedno jest pewne – chętnych jest zdecydowanie więcej niż miejsc, które przygotowano. Do większość placówek złożono po kilkanaście, kilkadziesiąt wniosków więcej niż liczba przygotowanych miejsc. Rodzice – chcąc się w pewien sposób zabezpieczyć na wypadek nie przyjęcia dziecka do jednej placówki – dublowali wnioski. Nagminnie, składali dokumenty do dwóch lub trzech placówek. Rekordziści chcieli zapisać swoje dziecko i do 5 czy 6 placówek. W Przedszkolu nr 2 (Miś Uszatek)) na os. Czwartaków lista wniosków – tradycyjnie już – jest dłuższa niż liczba miejsc – Do naszego przedszkola złożono 266 wniosków, a mamy 125 miejsc. Myślę jednak, że miejsc wystarczy, bo rodzice zdublowali wnioski. Teraz przez nami ogrom pracy, bo musimy wszystkie wnioski zweryfikować. Dopiero weryfikacja przyniesie prawdziwy obraz – wyjaśnia Małgorzata Ćmakowska, dyrektor Misia Uszatka. Do Przedszkola nr 3 (Pod Kasztanami) także złożono więcej wniosków niż jest w placówce miejsc. – Dysponujemy trzema oddziałami, mamy miejsce dla 75 dzieci. Trafiło do nas 105 wniosków, ale prawdopodobnie duża ich część się dubluje – wyjaśnia Honorata Junikowska, dyrektorka Przedszkola „Pod Kasztanami”. „Koszałek Opałek” z Kobylnicy, który niedawno obchodził Jubileusz 35 – lecia dysponuje 50. miejscami. – Trafiło do nas 57 wniosków – informuje szefowa kobylnickiego przedszkola, Jolanta Kubacka. Także do przedszkoli publicznych, prowadzonych przez prywatnych operatorów ustawiły się kolejki chętnych. – Dysponujemy trzema oddziałami, łącznie mamy 75 miejsc, a dotarło do nas 100 wniosków – informuje Katarzyna Fiszgala z Przedszkola „Swarzędzkie Pszczółki” na Placu Handlowym. Podobnie jest w Przedszkolu Kompas przy Szumana – W naszej placówce złożono 120 wniosków, miejsc mamy 100 – wyjaśnia z kolei Alicja Jurkiewicz – Światek. Sporo chętnych jest w „Tęczowym Porcie” przy Okrężnej. – Dysponujemy 120. miejscami, a wniosków mamy bardzo dużo, bo około 200. Wnioski zostaną poddane weryfikacji, wiadomo jednak, że wiele z nich się dubluje, bo rodzice krążyli po przedszkolach i składali dokumenty w wielu placówkach – wyjaśnia dyrektor placówki Izabela Wandycz. Podobnego zdania jest Beata Stein, dyrektorka „Zaczarowanej Podkowy”, przedszkola zlokalizowanego w Zalasewie przy ul. Spacerowej. – Wielu rodziców złożyło wnioski do kilku placówek, nie wskazując jednak żadnego przedszkola preferencyjnego, czyli my będziemy musieli podjąć za nich taką decyzję. Z drugiej strony byli i rodzice, którzy złożyli wniosek tylko do jednej placówki, nie wskazując przedszkola tzw. drugiego wyboru – podkreśla szefowa zalasewskiej placówki.
Listy przyjętych zostaną wywieszone 11 kwietnia. Tym razem na listach nie będzie nazwisk dzieci, a numery. – Taką procedurę wymusza ochrona danych osobowych – czytamy w Zarządzeniu Burmistrza.
kt


