W czwartek, 29 maja, po prawie 12 miesiącach od tragicznych wydarzeń w Gortatowie, w wyniku których została zamordowana 39-letnia Natalia P.-R. rzecznik poznańskiej prokuratury poinformował o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia wobec męża ofiary, 61-letniego Adama R. – Mężczyzna odpowie za zabójstwo swojej żony. Grozi mu dożywocie – wyjaśnia prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Przypomnijmy. Mieszkająca w Gortatowie 39-letnia pani Natalia zaginęła w nocy z 14 na 15 czerwca. Bliscy zaginionej od razu przeczuwali, że kobiecie stała się krzywda, bo 39-latka nie zostawiłaby 10-letniego synka, nie miała też powodów, by targnąć się na swoje życie. Po kilkudniowej, intensywnej akcji poszukiwawczej, w kompleksie leśnym nad Jeziorem Kowalskim, 10 km od domu odnaleziono ciało zaginionej kobiety, które nosiło ślady duszenia. Tego samego dnia policja zatrzymała męża 39-latki. Co istotne, mąż – jak się okazało – mógł mieć motyw, bo pani Natalia chciała się z nim rozwieść i od pewnego czasu spotykała się z nowym partnerem. Śledczy posiadali też nagrania monitoringu, z których wynikało, że mężczyzna feralnej nocy, kiedy zaginęła jego żona wyjechał z domu autem i udał się w okolice Barcinka, choć wcześniej podkreślał, że całą noc pozostawał w domu. 20 czerwca 2024 roku odbyła się sekcja zwłok pani Natalii. W świetle wstępnych opinii biegłych przyczyną śmierci kobiety było uduszenie. Tego samego dnia mąż 39-latki, Adam R. został przewieziony do prokuratury na przesłuchanie, podczas którego przyznał się do zabicia żony. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. – Według ustaleń śledztwa, feralnego dnia pokrzywdzona wróciła krytycznej nocy do domu, weszła do kuchni i tam spotkała swojego męża. Między małżonkami doszło do wymiany zdań, które doprowadziły Adama R. do wybuchu agresji. Mężczyzna uderzył żonę w twarz, a gdy ta leżała na podłodze, trzymając rękoma za szyję i przytrzymując nogą klatkę piersiową, udusił ją. Gdy przestała dawać oznaki życia, jej ciało zaciągnął do garażu, a następnie wpakował do bagażnika samochodu i wywiózł w okolice jeziora Kowalskiego – wyjaśnia Łukasz Wawrzyniak, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej. Opinia biegłych psychiatrów wskazała, że Adam R. w chwili dokonywania zbrodni był poczytalny.





