Spokojna, niewielka ulica Garncarska w Swarzędzu stała się w ostatnim czasie areną tajemniczych podpaleń, które dwukrotnie dotknęły to samo auto. Mieszkańcy twierdzą, że nie jest to przypadek i obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Pierwsze zdarzenie miało miejsce w styczniu 2024 r., kiedy nieznani sprawy próbowali podpalić samochód, rzucając koktajlami Mołotowa. – Jeden z nich odbił się i spadł na prywatną posesję, wywołując pożar, który cudem nie doprowadził do tragedii – płomienie sięgały niemal do drewnianej podbitki domu. Mimo naszej interwencji i zgłoszenia sprawy, prokuratura umorzyła postępowanie 4 marca 2024 r. – podkreślają mieszkańcy w liście, który przesłali do naszej redakcji. Po 12 miesiącach spokoju, sytuacja znowu się powtórzyła. Ponownie nieznani sprawcy podpalili auto jednego z mieszkańców. To samo, co przed rokiem. Tym razem pojazd doszczętnie spłonął. – 18 lutego nieznani sprawcy (prawdopodobnie ci sami) ponownie zaatakowali – i to dokładnie ten sam pojazd, który był celem pierwszego podpalenia. Tym razem samochód został całkowicie spalony. Co gorsza, auto stało tuż przy skrzynce gazowej, co mogło doprowadzić do potężnej eksplozji. Zagrożenie było tak duże, że mieszkańcy jednego z domów, w tym małe dzieci, musieli być ewakuowani na zewnątrz w środku nocy przy temperaturze -7°C – piszą w liście do redakcji mieszkańcy. Są oni coraz bardziej zaniepokojeni ta sytuacją. – Sąsiad, do którego należał pojazd nie chce ujawnić, w co jest uwikłany, ani dlaczego jego samochód stał się celem ataków. Nie znamy motywów sprawców, ale nie zmienia to faktu, że my – pozostali mieszkańcy – staliśmy się ofiarami tej sytuacji, mimo że nie mamy z nią nic wspólnego – podkreślają. Jak twierdzą, od tamtej pory życie na Garncarskiej całkowicie się zmieniło. – Straciliśmy poczucie bezpieczeństwa we własnych domach – miejscu, które powinno być naszą ostoją. Każdej nocy boimy się o życie swoje i swoich bliskich, o nasz dorobek, ponieważ dotychczasowe działania nieznanych sprawców pokazały, że są zdolni do wszystkiego. Nasza ulica stała się miejscem grozy, a sprawcy wciąż są na wolności – podkreślają mieszkańcy ul. Garncarskiej. Sprawę podpaleń auta bada policja. – Sprawę pożaru samochodu na ul. Gancarskiej w Swarzędzu, do którego doszło 18 lutego prowadzi Komisariat Policji w Swarzędzu. Wszystko wskazuje na podpalenie – informuje mł. inspektor Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Funkcjonariusze wraz z biegłym z zakresu pożarnictwa dokonali już oględzin auta, zabezpieczono też w tej sprawie zapis z kamer monitoringu. – Właściciel pojazdu twierdzi, że nie miał z nikim zatargów, nie ma wrogów i nie wie kto może stać za podpaleniami. Czynności cały czas trwają, jednak na razie nie mamy przełomu w tej sprawie – dodaje w rozmowie z „TS” rzecznik wielkopolskiej policji. Czy do sprawy będziemy wracać? Czas pokaże.
Więcej informacji o pożarze auta: https://swarzedzki.pl/2025/02/28/auto-w-plomieniach-9/






