Na ślady obecności dzików można trafić np. w promieniu kilkuset metrów od jeziora – szybko zauważymy rozryte w wielu miejscach pobocze ul. Strzeleckiej, czy Sarniej. Zwierzęta rozochociły się także m. in. w Gruszczynie, widywane są też na terenach osiedlowych. Na straty narzekają również właściciele nieruchomości – np. w Zalasewie w rejonie ul. Serdecznej dziki przeryły niedawno prywatną działkę o powierzchni 1000 m2. Nie lepiej, jak donoszą nam swarzędzanie, jest i w innych częściach gminy, np. w Rabowicach. Zdaniem mieszkańców, zwierząt jest w tym roku wyjątkowo dużo: – Jeszcze kilka lat temu tylko od czasu do czasu natrafiało się na jakieś rozryte miejsca w pobliżu jeziora, teraz praktycznie mamy je co krok. Obecności tych zwierząt na taką skalę jeszcze w tej gminie nie widziałem. Pytanie – co dalej? I czy jesteśmy w stanie temu w jakiś sposób przeciwdziałać? – czytamy w mailu od pana Wiesława, mieszkańca Gruszczyna. W podobnym tonie wypowiadają się na ten temat inni mieszkańcy: – Coraz więcej terenów jest rozrytych, jeszcze nie widziałam czegoś takiego. A nad jeziorem to już jest jedno wielkie pobojowisko. Jak wygląda pobocze ul. Strzeleckiej, czy tereny przy pływalni? Istne kartoflisko. To są straty, bo uporządkowanie takich terenów przecież kosztuje – pisze z kolei pani Anna z ul. Św. Marcina. – Kiedyś chyba obecność dzików nie była tak zauważalna i dokuczliwa jak dzisiaj. I nie chodzi tylko o tereny na jeziorem. Widziałem np. poryte pola w Rabowicach czy w Zalasewie. Jeśli tych zwierząt będzie przybywało w takim tempie, to z pewnością zrobią się jeszcze bardziej zuchwałe. Co wtedy? – zastanawia się z kolei inny Czytelnik. Gmina, jak się dowiedzieliśmy, cały czas prowadzi odłów zwierząt w ramach zgody wydanej przez starostę poznańskiego. W ciągu ostatnich tygodni – jak wyliczono – odłowiono 39 dzików. Najwięcej, bo 21 sztuk w Gruszczynie, 12 z kolei w rejonie ul. Przybylskiego w Swarzędzu. Ale to już blisko połowa tego, co odłowiono w ciągu całego ubiegłego roku i kilku miesięcy 2021 r. – wówczas „poddano eutanazji” 90 sztuk zwierząt, co także może świadczyć o skali problemu. Więcej niż zwykle zgłoszeń dotyczących aktywności tych zwierząt w gminie otrzymuje od mieszkańców także Straż Miejska: – Potwierdzamy. Zgłoszeń jest rzeczywiście coraz więcej. Dziki najwidoczniej nie mają spokoju w swoich naturalnych ostojach, więc migrują tam, gdzie czują się bezpieczne i mają bazę pokarmową. A że bardzo szybko się rozmnażają, to przybywa ich na kolejnych obszarach. Na to nie mamy wpływu, tak samo jak na poryte pobocza ulic, czy pola. Najważniejsze są dla nas kwestie związane z ewentualnym zagrożeniem życia lub zdrowia mieszkańców, a takich w tym kontekście nie odnotowaliśmy – rozkłada ręce Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej Straży Miejskiej. Ale jak jednocześnie przypomina, osoby, którym dziko żyjąca zwierzyna wyrządziła szkody w uprawach i płodach rolnych, mają prawo do odszkodowania, którego wypłata – po dokonaniu oględzin – leży w gestii danego obwodu łowieckiego. Kluczowe w całej sprawie jest jednak to, żeby nie dokarmiać zwierząt, nawet nieświadomie: – Dokarmiając dziki zachęcamy je do częstszych wizyt w mieście. Nie wyrzucajmy też odpadków pożywienia w miejscach do tego nieprzeznaczonych, zabezpieczajmy przydomowe pojemniki z odpadami, a jeśli już spotkamy dziki, to zachowajmy bezpieczną odległość, nie podchodźmy by zrobić sobie z nimi zdjęcie, bo mieliśmy już w gminie takie przypadki. Szczególną ostrożność zachowajmy także wychodząc z psem na spacer. Towarzyszący nam czworonóg często jest „katalizatorem” negatywnych zachowań dzikich zwierząt – przestrzega szef municypalnych. Czy do tematu będziemy wracać? Czas pokaże.
Dziki przekopują gminę!
Date:





