Niedawno miała miejsce wycinka drzew wzdłuż deptaka nad jeziorem. Miasto podjęło decyzję o usunięciu 30 najbardziej rozłożystych topól, których spadające konary zagrażały przechodniom oraz niszczyły podszycie.
Jak się okazuje, spacery deptakiem nad Jeziorem Swarzędzkim można było w ostatnim czasie śmiało zaliczyć do ekstremalnych form spędzania wolnego czasu. Powód? Wszystko za sprawą rozłożystych topól o tzw. obcym pochodzeniu, których regularnie spadające gałęzie stanowiły poważne zagrożenie dla osób poruszających się tym traktem. I chociaż – jak wynika z naszych informacji – nikomu nic się nie stało, to miasto niedawno podjęło decyzję o definitywnym usunięciu 30 drzew, które osiągnęły wiek rębny: – Drzewa objęte były w ostatnich latach pracami pielęgnacyjnymi jednak z uwagi na trudne warunki pogodowe (susze i występujące sezonowo silne wiatry) drzewa zaczęły zrzucać konary stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia osób przebywających na ścieżce spacerowej. Ponadto zrzucanie kilkutonowych konarów z wysokości ok. 20 m spowodowało zniszczenie podszytu. Mając na względzie przede wszystkim bezpieczeństwo mieszkańców podjęto decyzję o wycince – poinformował przed kilkoma dniami ratusz. Jak podano, wszystkie prace wykonywane były na zlecenie miasta jako zarządcy i właściciela terenu, a ich zakres w przyjeziornym drzewostanie konsultowano z miejscowym nadleśnictwem. Odnotujmy też, że 130 m3 drewna, które pozostało po usunięciu drzew miasto zamierza sprzedać w drodze przetargu. Obecnie, co widać na zdjęciach, jest ono składowane wzdłuż alejki spacerowej. Czy swarzędzanom przypadnie do gustu jej nowy wystrój? Czas pokaże.
mn




