Na terenie naszej gminy nie brakuje „niczyich” miejsc, które – prędzej czy później – zamieniają się w miejsca towarzyskich spotkań i dzikie wysypiska śmieci. Jednym z nich, przynajmniej do niedawna, była prywatna posesja przy ul. Tortunia. I chociaż znajdujące się na niej budynki zostały zburzone, to działka nadal jest uciążliwa dla mieszkańców okolicy.
Do niedawna przez wiele lat na opuszczonej, prywatnej działce przy ul. Tortunia stały wysłużone budynki: większy i mniejszy. Jak relacjonują okoliczni mieszkańcy, często służyły zarówno jako noclegownia dla bezdomnych, jak i miejsce libacji alkoholowych. Zapomniana przez właściciela posesja w przeciągu lat stała się też dzikim wysypiskiem śmieci, a jako całość niszczejąca nieruchomość leżąca tuż przy wyjeździe ze Swarzędza stanowiła smutną wizytówkę miasta: – 15 lat temu na naszą pisemną prośbę do p. burmistrza posprzątano działkę przy ul. Tortunia 1, czyli usunięto zdechłe, ususzone kury z kurnika, zdechłego psa w budzie na łańcuchu i gnijące śmieci z domu. Przez następne lata ludzie wyrzucali tam worki ze śmieciami, wieczorami mieszkali w ruderze nie zawsze bezdomni, swoje potrzeby fizjologiczne załatwiali w małym domku pod naszym płotem, a my sprzątaliśmy na zewnątrz śmieci, które wiatr zwiewał pod nasz dom – relacjonuje w mailu do redakcji jedna z mieszkanek okolicy. – Potem były dwa pożary i dla nas zmieniło się tylko to, że latem po deszczu, przy upale roznosił się okropny zapach spalenizny. Ludzie dalej wyrzucali tam śmieci – dodaje mieszkanka ul. Tortunia. Kilka tygodni temu na działce pojawił się ciężki sprzęt budowlany, który rozebrał zrujnowane zabudowania. Problem w tym, że nie rozwiązało to kłopotów mieszkańców z uciążliwą nieruchomością. – Teraz mamy widok na gruzowisko, rozwalony płot, a odpady przed domem jak fruwały, tak fruwają – rozkłada ręce mieszkanka ul. Tortunia. I podkreśla, że zgłoszenia dotyczące nieruchomości wielokrotnie były kierowane do służb porządkowych. A te, jak się dowiedzieliśmy, nie mają podstaw prawnych by interweniować w sprawie gruzowiska: – Wnioskowaliśmy do nadzoru budowlanego o nakaz rozbiórki budynków z uwagi na ich stan techniczny zagrażający życiu osób przebywających w pobliżu lub na posesji i zostało to wykonane. Trudno nam jednak interweniować w sprawie gruzowiska, bo obecnie nie ma żadnych przepisów, które przymusiłyby właściciela działki do posprzątania swojej nieruchomości. Jeśli jednak coś w tej sprawie da się zrobić, to na pewno to zrobimy – deklaruje Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej straży miejskiej, dodając że sytuacja prawna tej nieruchomości była do niedawna bardzo skomplikowana: – Dlatego też mieliśmy problem, żeby ustalić właściciela nieruchomości. Okazała się nim 70-letnia kobieta, mieszkająca w przytulisku dla bezdomnych, której zwyczajnie nie stać na uporządkowanie terenu – wyjaśnia szef strażników, zapowiadając próbę dotarcia do właścicielki działki. Jak udało nam się ustalić, uprzątnięciem gruzowiska – w zamian za materiał porozbiórkowy – miała zająć się firma, która wyburzała budynki znajdujące na działce. Niestety, nie zrobiła tego, a jej ustalenie jest niemożliwe z uwagi na ustny charakter umowy z właścicielką nieruchomości. Działka jednak jest wystawiona na sprzedaż. Strażnicy liczą, że potencjalny nowy gospodarz posesji zadba o nią tak, jak na to zasługuje. W końcu leży ona w urokliwym zakątku Swarzędza.
mn




