piątek, 01 marzec 2019 12:26

Wilki wychodzą z puszczy?

 - Mamy najprawdopodobniej do czynienia z częścią stada, które od dawna zamieszkuje rejon Puszczy Zielonka. To młode wilki, podrostki, które wskutek rozrostu watahy odłączyły się od grupy, by działać na własną łapę – mówią poznańscy myśliwi o watasze, która zadomowiła się praktycznie na terenie gminy. - Mamy najprawdopodobniej do czynienia z częścią stada, które od dawna zamieszkuje rejon Puszczy Zielonka. To młode wilki, podrostki, które wskutek rozrostu watahy odłączyły się od grupy, by działać na własną łapę – mówią poznańscy myśliwi o watasze, która zadomowiła się praktycznie na terenie gminy.

Poznańscy myśliwi cały czas wnikliwie obserwują watahę wilków, która jesienią pojawiła się w rejonie między Swarzędzem, Kruszewnią, Garbami i Szczepankowem. - To prawdopodobnie młode wilki, które odłączyły się od stada żyjącego w Puszczy Zielonce. Teraz próbują działać na własną łapę – mówią łowczy.

Pierwsze wzmianki o wilkach żyjących na terenie między Swarzędzem, Garbami i Szczepankowem pojawiły się, przypomnijmy, w połowie stycznia. Wówczas to poznańscy myśliwi z Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz opublikowali na swojej stronie internetowej nagranie przedstawiające wilka na ul. Darzyborskiej w Poznaniu, czyli w jednym z dwóch obwodów podlegających kołu. Zwierzę zarejestrowała tzw. fotopułapka. Jak udało się ustalić łowczym, niewielki las w tej części naszego regionu zamieszkuje od jesieni ubiegłego roku łącznie 5 osobników z gatunku „canis lupus”, czyli wilka szarego. A przynajmniej tyle widziano ich za jednym razem. I chociaż od tamtej pory nie odnotowano przypadków, by zwierzęta te stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, to myśliwi mówią wprost o dużym problemie dla miejscowego ekosystemu. Łowczy zaobserwowali drastyczny spadek ogólnej liczby zwierząt w lasach, co potwierdza też regularnie znajdowane przez nich truchło zwierząt upolowanych przez wilki. Pojawienie się drapieżnika w okolicy spowodowało również, że zwierzęta leśne zaczęły opuszczać swoje siedliska i terytoria, schronienia szukając przy ludzkich osiedlach. To również efekt tego, że las pod Swarzędzem, w którym zadomowiły się wilki jest po prostu dla nich za mały i przez to nie stanowi ich naturalnego środowiska. Dziś jednak pojawia się więcej informacji na temat drapieżników, bo jak przekonują myśliwi, miejscowe wilki są bardzo mobilne, dziennie potrafią „skontrolować” ogromny teren, pokonując nawet kilkadziesiąt kilometrów: - Z naszych obserwacji wynika, że wilki nie pojawiają się codziennie w jednym miejscu, choć odwiedzają je regularnie. Można je spotkać w wielu częściach ich rewiru, który liczy w tym przypadku kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych. Stale kontrolują ten teren, nocą mogą przebiec nawet 40km. Przez to też trudno nam kontrolować tę watahę lub podjąć jakieś działania gdyby były konieczne – mówi w rozmowie z nami Zdzisław Smól z Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz w Poznaniu. Informacje te potwierdzają doniesienia przekazywane przez okolicznych mieszkańców, którzy wilki – co ciekawe za każdym razem parami – widywali w ostatnich tygodniach również w samej gminie: w Kobylnicy przy ul. Poznańskiej, czy w Gortatowie przy ul. Dożynkowej. - Mobilność tej watahy każe nam przypuszczać, że mamy do czynienia z częścią stada, które od dawna zamieszkuje rejon Puszczy Zielonka. Naszym zdaniem zwierzęta, które pojawiły się między Swarzędzem a Szczepankowem to młode wilki, podrostki, które wskutek rozrostu watahy żyjącej w puszczy odłączyły się od grupy, by działać na własną łapę. Najprawdopodobniej próbują stworzyć własne stado na terenie, gdzie nie ma konkurencji, czyli innych wilków – dodaje myśliwy. Ale jak jednocześnie podkreśla, trudno jest stwierdzić, czy grupa ta jest lub będzie zdolna do rozrodu, a tym samym do zwiększenia populacji. - Ze względu na ruchliwość tych zwierząt ciężko je namierzyć, a tym bardziej określić ich płeć. Stąd też nie wiemy czy znajduje się wśród nich samiec i samica alfa. Wydaje nam się jednak, że kluczowe będą tutaj ograniczenia przestrzenne, bo teren, na którym działają jest mimo wszystko zbyt mały i tym samym zbyt ubogi w pokarm, by wataha mogła się znacząco powiększyć. Nie twierdzę, że pokarmu nie ma tu wcale, ale co rusz znajdujemy truchło upolowanych zwierząt, więc sukcesywnie go ubywa. Na razie młodych w tej watasze nie zaobserwowaliśmy i przypuszczam, że w ogóle ich nie będzie – podkreśla Z. Smól, dodając że drapieżniki najprawdopodobniej same wyniosą się z tej okolicy. Nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi. - Wilki jednak cały czas tutaj są i jeśli już chodzimy po lesie to uważajmy. Zwłaszcza gdy mamy ze sobą psa. Nie puszczajmy go luzem podczas takich spacerów, ponieważ pies i wilk to gatunki antagonistyczne. A wtedy wszystko może się zdarzyć, łącznie z tym, że wataha zaatakuje także właściciela czworonoga – apeluje przedstawiciel koła łowieckiego. Przypomnijmy, że wobec wilka nie można podejmować też żadnych działań, ponieważ gatunek ten znajduje się pod ścisłą ochroną – zarówno pod kątem przepisów krajowych (ustawa o ochronie przyrody), jak i międzynarodowych (Konwencja Berneńska). A to oznacza, że na wilka nie tylko nie można polować, ale i odstraszać go, więzić, czy przesiedlać z danego terenu. Dlatego też, jak zapowiadają myśliwi, na razie wykluczone są jakiekolwiek poważniejsze kroki w tej sprawie. Do tematu z pewnością będziemy wracać.

Mn

Skomentuj

Okaldka-12_2019.jpg
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification online

Ostatnio dodane artykuły

Najpopularniejsze artykuły